, taczek i motyki. Kupił go jeden ślęzak dla swego zięcia, ale nie mógł w kieszeni go nosić, musiał chłopiec za nim na ramieniu. Robił i wietrzne młyny, które nie tylko mełły, ale i cepami zboża młóciły, tylko było nawozić. Urobił organy daleko foremniejsze niż w Lewoczy, słychać było głosy niemal półtrzeciej mile w mokry czas, a kiedy sucho abo mroźno, w półpięty. Tonstenstein kupił je do Skocjej i po dziś dzień grają.
Z Ciemiężyna do Trójbiedzic, P. Kopsadło. Hortulan abo ogrodnik, z Wyszogroda rodzic, miał kota, co mu wszytko w ogrodzie pomagał: i kropił, i sadził; a był
, taczek i motyki. Kupił go jeden ślęzak dla swego zięcia, ale nie mógł w kieszeni go nosić, musiał chłopiec za nim na ramieniu. Robił i wietrzne młyny, które nie tylko mełły, ale i cepami zboża młóciły, tylko było nawozić. Urobił organy daleko foremniejsze niż w Lewoczy, słychać było głosy niemal półtrzeciej mile w mokry czas, a kiedy sucho abo mroźno, w półpięty. Tonstenstein kupił je do Skocyej i po dziś dzień grają.
Z Ciemiężyna do Trójbiedzic, P. Kopsadło. Hortulan abo ogrodnik, z Wyszogroda rodzic, miał kota, co mu wszytko w ogrodzie pomagał: i kropił, i sadził; a był
Skrót tekstu: NowSakBad
Strona: 333
Tytuł:
Sakwy
Autor:
Cadasylan Nowohracki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Imp. dzierżawcy poniekąd reparowany, cwele podwleczone pod wystawą, słupy dobre, drzwi wszytkie dobre na zawiasach, z wrzeciądzami, skoblami, klamkami dobrymi; dach dobry z dranic, posowa dobra; komin i piec kachłowy dobry. Piec ozdowy zły, dobrej i prędkiej potrzebuje reparacji. Statki mielcarskie złe, tj. kocioł o półtrzeciej beczki w pół przepalony, koryto złe, na nic się nie zda, kadzi nie masz, tylko drybusy 3 złe, lasy na ozdzie dobre, celbrat zły, trych- tarz, nalewek 2, posadzka w izbie z cegieł zła, kosza do chmielu nie masz, studnia przed browarem dobra, rynny dobre, okna w
Jmp. dzierżawcy poniekąd reparowany, cwele podwleczone pod wystawą, słupy dobre, drzwi wszytkie dobre na zawiasach, z wrzeciądzami, skoblami, klamkami dobrymi; dach dobry z dranic, posowa dobra; komin i piec kachłowy dobry. Piec ozdowy zły, dobrej i prętkiej potrzebuje reparacji. Statki mielcarskie złe, tj. kocioł o półtrzeciej beczki w pół przepalony, koryto złe, na nic się nie zda, kadzi nie masz, tylko drybusy 3 złe, lasy na ozdzie dobre, celbrat zły, trych- tarz, nalewek 2, posadzka w izbie z cegieł zła, kosza do chmielu nie masz, studnia przed browarem dobra, rynny dobre, okna w
Skrót tekstu: InwChełm
Strona: 101
Tytuł:
Inwentarze dóbr biskupstwa chełmińskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1723 a 1747
Data wydania (nie wcześniej niż):
1723
Data wydania (nie później niż):
1747
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ryszard Mienicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Toruń
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1956
pozyskam sobie wielu tę moją inwencją aprobujących. Eiusdem dano mi znać o niedźwiedzicy z dziećmi tegorocznimi. 10. Wyprawiwszy myślistwo, parkany i klatkę do ostępu na tęż niedźwiedzicę, sam dla ciężkiej migreny przy nikczemnych interesach moich ze wszystkimi cudzoziemskiemu prawie dworami z myśli pochodzącej jechać nie mogłem. 11. Jeździłem na niedźwiedzicę mil półtrzeciej od Slucka, której to włohwie dobry z muszkietu dawszy zadatek, staj uszedszy za obławę, półżywą psy moje znaleźli i zajedli. W tymże łohwie troje niedźwiadków pobraliśmy. Dla drugiego wielkiego źjechawszy w ostęp, z okazji nocnej pory nie ubiliśmy, skąd zanocować nam w Kuligach, wsi do Hreska mego należącej
pozyskam sobie wielu tę moją inwencją aprobujących. Eiusdem dano mi znać o niedźwiedzicy z dziećmi tegorocznimi. 10. Wyprawiwszy myślistwo, parkany i klatkę do ostępu na tęż niedźwiedzicę, sam dla ciężkiej migreny przy nikczemnych interesach moich ze wszystkimi cudzoziemskiemu prawie dworami z myśli pochodzącej jechać nie mogłem. 11. Jeździłem na niedźwiedzicę mil półtrzeciej od Slucka, której to włohwie dobry z muszkietu dawszy zadatek, staj uszedszy za obławę, półżywą psy moje znaleźli i zajedli. W tymże łohwie troje niedźwiadków pobraliśmy. Dla drugiego wielkiego źjechawszy w ostęp, z okazji nocnej pory nie ubiliśmy, skąd zanocować nam w Kuligach, wsi do Hreska mego należącej
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 31
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
gdy kto w jednym gada kącie, w drugim go słychać. Lecz nieregularnie, z racji że nie jest kwadrat doskonały, przecie jednak przed niedoskonałym za regularny jest udałym. 24. Stanąłem na popas po szarańczy nie po drodze, tak jej moc na gościńcu, zacząwszy od Łowicza, do samej karczmy piotrowickiej, mil półtrzeciej. Na nocleg ściągnąłem do Piątku, mil tyloż. 25. Zaproszony od regenta dworu mego przemyskiego IM pana Morochowskiego i sekretarza od ojca tegoż IM pana pisarza grodzkiego łęczyckiego, mieszkającego w Śladkowie, gdzie z respektu mego dzień cajy przebyłem, radząc się go jako iure peritum w niektórych interesach moich. 26
gdy kto w jednym gada kącie, w drugim go słychać. Lecz nieregularnie, z racji że nie jest kwadrat doskonały, przecie jednak przed niedoskonałym za regularny jest udałym. 24. Stanąłem na popas po szarańczy nie po drodze, tak jej moc na gościńcu, zacząwszy od Łowicza, do samej karczmy piotrowickiej, mil półtrzeciej. Na nocleg ściągnąłem do Piątku, mil tyloż. 25. Zaproszony od regenta dworu mego przemyskiego JM pana Morochowskiego i sekretarza od ojca tegoż JM pana pisarza grodzkiego łęczyckiego, mieszkającego w Śladkowie, gdzie z respektu mego dzień caiy przebyłem, radząc się go jako iure peritum w niektórych interesach moich. 26
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 117
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak