To tylko słowy ich pożałowano A nic nie dano.
Takim to tylko dają dziś daniny, Co sobie piżmem pudrują czupryny; Ci to daniny jak psi flak łapają, Tych tu kochają.
A ty nieboże chocieś już ćwiczyznę Niejednę spędził, służąc za ojczyznę, Chocieś ostatni ząb wyłamał stary, Głodząc suchary,
Już jak za płachtą tak za portirią Stój za tą i za inszą okazią, Tak wiele weźmiesz, jako ci pobrali, Co tu stawali.
Wszytkieby jednak, wszytkie mówię były Znośniejsze biedy, choćby się sprzykrzyły, Jeszcze ci, co są na tak gorzkim chlebie, Nie będą w niebie.
Bo to rzecz pewna, niech kto
To tylko słowy ich pożałowano A nic nie dano.
Takim to tylko dają dziś daniny, Co sobie piżmem pudrują czupryny; Ci to daniny jak psi flak łapają, Tych tu kochają.
A ty nieboże chocieś już ćwiczyznę Niejednę spędził, służąc za ojczyznę, Chocieś ostatni ząb wyłamał stary, Głodząc suchary,
Już jak za płachtą tak za portirią Stoj za tą i za inszą okazią, Tak wiele weźmiesz, jako ci pobrali, Co tu stawali.
Wszytkieby jednak, wszytkie mowię były Znośniejsze biedy, choćby się sprzykrzyły, Jeszcze ci, co są na tak gorzkim chlebie, Nie będą w niebie.
Bo to rzecz pewna, niech kto
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 345
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
Idę; jeszczem o takiej nie słyszał chorobie. 556. ApENDIKs DO PANEGIRYKU KRÓLA JEGOMOŚCI
Kiedyby mi też syn mój nie umierał, Nie podłym wierszem, nie tą kartą marną Tak wielkie twoje triumfy bym wspierał; Kiedy się wszyscy pod twój puklerz garną, On by regiestru pewnie nie zawierał. Dziś ze mną płachtą przyodziany czarną, W niebie modlitwą, ja na ziemi z płaczem, Małym cię, wielki królu, czczę haraczem. 557. NA ARGO PANA HADZIEWICZA
Drwa, wodę i na kupie dwie widząc głowiznie: Pewnie Hadziewicz w swojej dawnej robociźnie Sztukę myśli wyprawić komuś w upominki. Wierszem, rzekę, gotuje do obozu szynki;
Idę; jeszczem o takiej nie słyszał chorobie. 556. APPENDIX DO PANEGIRYKU KRÓLA JEGOMOŚCI
Kiedyby mi też syn mój nie umierał, Nie podłym wierszem, nie tą kartą marną Tak wielkie twoje tryumfy bym wspierał; Kiedy się wszyscy pod twój puklerz garną, On by regiestru pewnie nie zawierał. Dziś ze mną płachtą przyodziany czarną, W niebie modlitwą, ja na ziemi z płaczem, Małym cię, wielki królu, czczę haraczem. 557. NA ARGO PANA HADZIEWICZA
Drwa, wodę i na kupie dwie widząc głowiznie: Pewnie Hadziewicz w swojej dawnej robociźnie Sztukę myśli wyprawić komuś w upominki. Wierszem, rzekę, gotuje do obozu szynki;
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 429
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
włosów nie mierzwił na czubie. Drwi żołnierz, drwi dworzanin; tam rad bawi, gdzie sek Piją damy przy kartach, pomieniony piesek. A gdyby też na wojnę, w polu ciągnąć łuki? Wywietrzałoby piżmo bez mała z peruki! Szlachcicem się rodziwszy, do obozu z szlachtą Nie masz inklinacyjej: lepiej tak za płachtą Pod rozjazdem domowe dusić kury szachem; Lepiej, niż być żołnierzem, pudrowanym gachem. 396. NA TOŻ DRUGI RAZ
Najdują się też jeszcze tym podobne pieski, Co mieli strzec szczekając owczarnie niebieskiej: Wolą damom podawać i przypinać szpilki Niż, broniąc bożych owiec, odszczekiwać wilki; Wolą w rękawach, ba, i w
włosów nie mierzwił na czubie. Drwi żołnierz, drwi dworzanin; tam rad bawi, gdzie sek Piją damy przy kartach, pomieniony piesek. A gdyby też na wojnę, w polu ciągnąć łuki? Wywietrzałoby piżmo bez mała z peruki! Szlachcicem się rodziwszy, do obozu z szlachtą Nie masz inklinacyjej: lepiej tak za płachtą Pod rozjazdem domowe dusić kury szachem; Lepiej, niż być żołnierzem, pudrowanym gachem. 396. NA TOŻ DRUGI RAZ
Najdują się też jeszcze tym podobne pieski, Co mieli strzec szczekając owczarnie niebieskiej: Wolą damom podawać i przypinać szpilki Niż, broniąc bożych owiec, odszczekiwać wilki; Wolą w rękawach, ba, i w
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 235
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, Gdzie, chceli kto dokazać czego w swej imprezie, Pełne bez mąki ofiar karawany wiezie, Żeby co z województwa nagnał do kieszenie. Będą, prawda, przy słowiech kury i pieczenie, Będą, jaka dziś moda nastała, i skrzypki; Ale ta mąka gorsza owsianej osypki, Gdyż oślepiwszy winem, jako ptaki płachtą, Dokażą, czego tylko chcą, nad głupią szlachtą. Choć obiad obligować nie może nikogo, Przecież go — bo wolnością — przypłacają drogo. Śmieszna rzecz przy wolności stawać dziś językiem, Przedawszy go za obiad wczora niewolnikiem; Bo skoro w skrzypce zarzną: A naszemu panu Wszyscy po kopie, wszyscy dadzą po baranu.
, Gdzie, chceli kto dokazać czego w swej imprezie, Pełne bez mąki ofiar karawany wiezie, Żeby co z województwa nagnał do kieszenie. Będą, prawda, przy słowiech kury i pieczenie, Będą, jaka dziś moda nastała, i skrzypki; Ale ta mąka gorsza owsianej osypki, Gdyż oślepiwszy winem, jako ptaki płachtą, Dokażą, czego tylko chcą, nad głupią szlachtą. Choć obiad obligować nie może nikogo, Przecież go — bo wolnością — przypłacają drogo. Śmieszna rzecz przy wolności stawać dziś językiem, Przedawszy go za obiad wczora niewolnikiem; Bo skoro w skrzypce zarzną: A naszemu panu Wszyscy po kopie, wszyscy dadzą po baranu.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 305
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
bo ten niegodzien wspomnienia, Raczej pociechy że zdechł, godzien złorzeczenia. Tak między sobą radzi Starszyzna Wojskowa, Ale insza nad ich sąd, dobroć DAWIDOWA. Gdy Saula jako Króla, jak Ojca lituje, Ze wszelkich go ku sobie niechęci kwituje. Lament publiczny zaczął, czyli pieśń pogrzebną, Włożywszy kir na suknią, głowę płachtą zgrzebną Okrył, trząsł się od płaczu, w pół słowa połykał Ze łzami, żal do gruntu serce mu przenikał. Kiedy rzecze: Ach Saulu! tegom się spodziewał? Niźlić czas pieśń fatalną przed wojną zaśpiewał? Ze ci traktat pokoju sprawi śmierci Goniec, I ten popędliwości twojej będzie koniec. O gdybyś pokoj
bo ten niegodzien wspomnienia, Rácżey pociechy że zdechł, godzien złorzeczenia. Ták między sobą rádzi Stárszyzna Woyskowa, Ale insza nád ich sąd, dobroć DAWIDOWA. Gdy Saulá iáko Krola, iák Oyca lituie, Ze wszelkich go ku sobie niechęći kwituie. Lament publiczny záczął, czyli pieśń pogrzebną, Włożywszy kir ná suknią, głowę płáchtą zgrzebną Okrył, trząsł się od płáczu, w puł słowa połykał Ze łzami, żal do gruntu serce mu przenikał. Kiedy rzecze: Ach Sáulu! tegom się spodziewał? Niźlić czas pieśń fatalną przed woyną zaśpiewał? Ze ci tráktat pokoju spráwi śmierci Goniec, Y ten popędliwości twoiey będzie koniec. O gdybyś pokoy
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 76
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
wszystkie na wierzchu: weźmiże szmatę, zmaczaj ją i wyżmi, weźmi szczoteczkę, co zatykania ula sposobioną, i przyszedszy do ula onego z towarzyszem, zatkni szczoteczką oko, tak żeby tampewnie żadna zowych pczoł, co na wierzchu siedzą wul wleźć nie mogła, a potym przykryjesz razem, zonym swym pomocnikiem, oną płachtą, on roj co na ulu leży; i jeden chusty potrzyma, a drugi co naprędczej przez chustę podławi go ku ulowi: potym najzrzi i pod dekę, i tam będzieszli mógł panią matkę, i będzieli co przy niej towarzystwa zadławisz: co zrobiwszy, zaraz szczoteczkę z oka wyimiesz, żeby się starym pczołom, które
wszystkie ná wierzchu: weźmiże szmátę, zmáczáy ią y wyżmi, weżmi szczoteczkę, co zátykániá vlá sposobioną, y przyszedszy do vlá onego z towárzyszem, zátkni szczoteczką oko, ták żeby támpewnie żádná zowych pczoł, co ná wierzchu śiedzą wvl wleść nie mogłá, á potym przykryiesz rázem, zonym swym pomocnikiem, oną płáchtą, on roy co ná vlu leży; y ieden chusty potrzymá, á drugi co naprędczey przez chustę podłáwi go ku vlowi: potym náyzrźy y pod dekę, y tám będzieszli mogł pánią mátkę, y będzieli co przy niey towárzystwá zádłáwisz: co zrobiwszy, záráz szczoteczkę z oká wyimiesz, żeby się stárym pczołom, ktore
Skrót tekstu: OstrorNauka
Strona: Cijv
Tytuł:
Nauka koło pasiek
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Marcin Łęcki
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
, na tej świata szerzy I ziemię wasza ręka, i morze uśmierzy. Przebóg! Cóż nas dziś za los nieszczęsny ozionie? Tuż sława tylą wieków nabyta utonie? Mowa do wodzów Osmanowa CZĘŚĆ PIĄTA
Jakoż na solimańskie śmiele pojrzym znaki? Tedy i te uciekać muszą przed Polaki, Przed onymi Polaki, których wszytkich czarną Płachtą okrył i z królem Amurat pod Warną; Których świeżo w Wołoszech Kantimir nad Dzieżą, Skinder bił na Cecorze okrutną rubieżą, Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole. Do jakich-że waleczny miesiąc przyszedł dziwów Z tureckich na tę wojnę wyniesion archiwów? Co się gonić nauczył
, na tej świata szerzy I ziemię wasza ręka, i morze uśmierzy. Przebóg! Cóż nas dziś za los nieszczęsny ozionie? Tuż sława tylą wieków nabyta utonie? Mowa do wodzów Osmanowa CZĘŚĆ PIĄTA
Jakoż na solimańskie śmiele pojźrym znaki? Tedy i te uciekać muszą przed Polaki, Przed onymi Polaki, których wszytkich czarną Płachtą okrył i z królem Amurat pod Warną; Których świeżo w Wołoszech Kantimir nad Dzieżą, Skinder bił na Cecorze okrutną rubieżą, Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole. Do jakich-że waleczny miesiąc przyszedł dziwów Z tureckich na tę wojnę wyniesion archiwów? Co się gonić nauczył
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 159
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
wszytkim trząsnęły/ Orła białego zaćmiwszy/ w puste knieje i grobowe lochy zapędziły? wędzidłem nie zauzdaną/ w swym rączym biegu żadnym hamulcem po wieki nie poskromioną Litewską Pogonią/ u grobu tym nieszczęsnym swym przestrachem zastanowiły: Najasniejszy Dom Rakuski/ Senat prześwietny Koronny/ Ojczyznę wszytką/ Dwór Najasniejszy/ wesołą szatę na wszytkich rozszarpawszy/ płachtą i worem czarnym przyodziały. Parki ach parki! non ad parcendum natae, ale ad trucidandum enutritae I takżeście miały prędko Koroną Polską zatrząsnąć? I takżeście niespodzianie Najasniejszej CecylIEJ RENATY berło Królewskie/ a oraz i Koronę popiołem miały potrząsnąć? I takżeście nad nadzieję i oczekiwanie/ pod czas wesołych a Boskich triumfalnych aklamacjach
wszytkim trząsnęły/ Orłá białego záćmiwszy/ w puste knieie y grobowe lochy zápędźiły? wędźidłem nie záuzdáną/ w swym rączym biegu żadnym hámulcem po wieki nie poskromioną Lithewską Pogonią/ v grobu tym niesczęsnym swym przestráchem zástánowiły: Naiásnieyszy Dom Rákuski/ Senat prześwietny Koronny/ Oyczyznę wszytką/ Dwor Naiásnieyszy/ wesołą szátę ná wszytkich rozszárpawszy/ płáchtą y worem czarnym przyodźiały. Párki ách párki! non ad parcendum natae, ále ad trucidandum enutritae Y tákżeśćie miáły prędko Koroną Polską zátrząsnąć? Y tákżeśćie niespodźianie Naiásnieyszey CECILIEY RENATY berło Krolewskie/ á oraz y Koronę popiołem miáły potrząsnąć? Y tákżeśćie nád nádźieię y oczekiwánie/ pod czás wesołych á Boskich tryumphálnych ákklámácyách
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 6
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
nec aduersa depresserunt. A ponieważ tak jest/ toć qui magn^o^ occidit, magnus iacet, jako umarł wielkim/ Senatorem leży w grobie niemniejszym Senatorem: umarł wielkim Prałatem/ leży wielkim Prałatem: umarł Bogatym w cnotę/ leży i teraz w onę nie ubogim: i nieogołocony do grobu jako Egipski Król Salatinus: z jedną płachtą wchodzi/ ale stipatus tantis virtutibus, ex Senatu magni Monarchae WLADISLAIIV. Regis Inuictissimi, in Senatum Regis áltissimi aduenit. Słusznie już tedy po melancholicznych/ i tetricznych żałobach/ na Triumfalne masz się zdobywać cna Familio Paeana; któregoś abowiem miała u Majestatów Pańskich za żywota zastępcę/ dzisia u Majestatu Boskiego/ masz wieku swego
nec aduersa depresserunt. A ponieważ ták iest/ toć qui magn^o^ occidit, magnus iacet, iáko vmárł wielkim/ Senatorem leży w grobie niemnieyszym Senatorem: vmárł wielkim Práłatem/ leży wielkim Práłatem: vmárł Bogátym w cnotę/ leży y teraz w onę nie vbogim: y nieogołocony do grobu iáko AEgyptski Krol Sálátinus: z iedną płáchtą wchodźi/ ále stipatus tantis virtutibus, ex Senatu magni Monarchae WLADISLAIIV. Regis Inuictissimi, in Senatum Regis áltissimi aduenit. Słusznie iuż tedy po meláncholicznych/ y tetricznych żałobách/ ná Tryumphálne masz się zdobywáć cna Familio Paeaná; ktoregoś ábowiem miáłá v Máiestatow Páńskich zá żywotá zástępcę/ dźiśia v Máiestatu Boskiego/ masz wieku swego
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 79
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
pozoru/ a nie podług służącego/ i potrzebnego miłości wizerunku stać się miało. W tym waszym przezacnym Domu Miłościwi PP. takowego gniazda łzy sobie nie ustały: abowiem wiedzą że przy melancholii lubo coś trochę wesele zrana pobuja/ w wieczor jednak ginąć musi. A łzy wesołe myśl mieszają: Lecz mnie przy pogrzebie z płachtą lugubrną wysworować się i barziej serca zajątrzać nie przystoi. Wiedząc; że każdy Orator nie dla tego Oratorem/ aby rozrzewnił/ ale dla tego/ że ma pociechy nie co dodać. Ani też przynależyta pod czas pogrzebu płakać/ bo co się prawnie dzieje/ słusznie się dzieje. Ze człowiek umiera/ co za nowina/
pozoru/ á nie podług służącego/ y potrzebnego miłośći wizerunku stáć się miáło. W tym wászym przezacnym Domu Miłośćiwi PP. tákowego gniazdá łzy sobie nie vstáły: ábowiem wiedzą że przy meláncholiey lubo coś trochę wesele zráná pobuia/ w wieczor iednák ginąć muśi. A łzy wesołe myśl mieszáią: Lecz mnie przy pogrzebie z płáchtą lugubrną wysworowáć się y barźiey sercá záiątrzáć nie przystoi. Wiedząc; że kożdy Orator nie dla tego Oratorem/ áby rozrzewnił/ ále dla tego/ że ma poćiechy nie co dodáć. Ani też przynależyta pod czás pogrzebu płákáć/ bo co sie práwnie dźieie/ słusznie się dźieie. Ze człowiek vmiera/ co zá nowiná/
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 360
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644