: Paniej/ twarz kryjesz; jako gdy ozdobę Swą słońce zaćmi w pochmurną żałobę. Bardziej przystoi mieszkańcom Erebu Strój ten/ w którym się niesie do pogrzebu: Przez to się boję ze dawszy przyczynę/ Z świezym Kupidem zwadzi Libytynę. Postawie/ Cerze/ przypatrz się postaci; Jak ciężkim żalem kochania przypłaci Oczy ponurzy/ płachtę na się wdzieje Z wierzchu się smuci/ a we wnątrz się śmieje. Łzy przymuszone na Zgrzebnej koszuli Niechcąc padają: które od Cybuli Są wyciśnione. Ach sroga żałości! Mieć pogotowiu Alkiermes dla mdłości/ P. Och. Zwykłe Małżeńskiej pobożności dziło. Zagrzebszy wziemię/ z głowy nam ubyło; Jakoż/
: Pániey/ twarz kryiesz; iáko gdy ozdobę Swą słońce záćmi w pochmurną załobę. Bárdźiey przystoi mieszkáńcom Erebu Stroy ten/ w ktorym się niesie do pogrzebu: Przez to się boię ze dawszy przyczynę/ Z swiezym Kupidem zwádźi Libythynę. Postáwie/ Cerze/ przypátrz się postáći; Iák cięszkim zalem kochánia przypłáći Oczy ponurzy/ płáchtę na się wdźieie Z wierzchu się smući/ á we wnątrz się śmieie. Łzy przymuszone ná Zgrzebney koszuli Niechcąc pádáią: ktore od Cybuli Są wyćiśnione. Ach sroga záłośći! Mieć pogotowiu Alkiermes dla mdłośći/ P. Och. Zwykłe Małzeńskiey pobożnośći dźiło. Zágrzebszy wźiemię/ z głowy nam vbyło; Iákosz/
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 187
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
głębokości. Tak i ja, płonną będąc wieszczką swoich rzeczy, mniemałam, że me troski czas przyszły uleczy. Aliści coraz jeszcze większe smutki nowe niż w rozstaniu małżeńskim, łzy gorzkie, grobowe, którymi ośm miesięcy z słusznych przyczyn wiela oblewa żona w domu stratę przyjaciela, a gdy miesiąc dziesiąty już osusza oczy, płachtę z siebie złożywszy, rąbkiem głowę toczy. Któryż kiedy rok łzami mych oczu nie zbroczył? Który miesiąc albo dzień mgły grubej nie toczył? Żadne prawo nie skraca skarg moich mnogości, owszem, żałość, jak Hydra, płód swój w sercu rości. Na planktach i wzdychaniach wszytek żywot trawię, i choć żyję,
głębokości. Tak i ja, płonną będąc wieszczką swoich rzeczy, mniemałam, że me troski czas przyszły uleczy. Aliści coraz jeszcze większe smutki nowe niż w rozstaniu małżeńskim, łzy gorzkie, grobowe, którymi ośm miesięcy z słusznych przyczyn wiela oblewa żona w domu stratę przyjaciela, a gdy miesiąc dziesiąty już osusza oczy, płachtę z siebie złożywszy, rąbkiem głowę toczy. Któryż kiedy rok łzami mych oczu nie zbroczył? Który miesiąc albo dzień mgły grubej nie toczył? Żadne prawo nie skraca skarg moich mnogości, owszem, żałość, jak Hydra, płód swój w sercu rości. Na planktach i wzdychaniach wszytek żywot trawię, i choć żyję,
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 72
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
zdrowej nauki ducha ożywiającego zażywać będą. Infans quoque qui ablactibitur ab vbere in Cauernam Reguli manum suam mittet, to jest Apostołowie i Kapłani od piersi Kościoła Bożego Matki swojej nauką okarmieni mocą Bożą szatany z przybytków ich wyrzucać będą/ jako i wyrzucają. To wszytko co się w tym rozdziale obecnym figurą się opisało/ znaczyło onę płachtę czworograniastą z nieba Piotrowi świętemu spuszczoną/ na której rozmaitość gadzin i bestii różnych była/ znacząc pod jedną jurysdykcją Kościoła powszedniego rozmaite narody i stany/ Lwy/ Wilki/ Lamparty srogość swoję zrzucając pod nogi Apostołskie upadają. Przeto miły Rabinie opuściwszy literę sensu cielesnego/ trzymaj się sensu Ducha ożywiającego/ chceszli prawdziwej Wiary dostąpić,
zdrowey náuki duchá ożywiáiącego záżywáć będą. Infans quoque qui ablactibitur ab vbere in Cauernam Reguli manum suam mittet, to iest Apostołowie y Kápłáni od pierśi Kośćiołá Bożego Mátki swoiey náuką okarmieni mocą Bożą szátány z przybytkow ych wyrzucáć będą/ iáko y wyrzucáią. To wszytko co się w tym rozdźiale obecnym figurą się opisáło/ znáczyło onę płachtę czworográniástą z niebá Piotrowi świętemu spuszczoną/ ná ktorey rozmáitość gádźin y bestiy rożnych byłá/ znácząc pod iedną iurisdykcyą Kośćiołá powszedniego rozmáite narody y stány/ Lwy/ Wilki/ Lampárty srogość swoię zrzucáiąc pod nogi Apostolskie vpadáią. Przeto miły Rábinie opuśćiwszy literę sensu ćielesnego/ trzymay się sensu Duchá ożywiáiącego/ chceszli prawdźiwey Wiáry dostąpić,
Skrót tekstu: KorRoz
Strona: 105
Tytuł:
Rozmowa teologa katolickiego z rabinem żydowskim przy arianinie nieprawym chrześcijaninie
Autor:
Marek Korona
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
(po prostu mówiąc) zbłaźnią/ iż jako jeden głupi pieszczoch/ dawszy się za nos jakiej namiętnośćo wodzić/ bez rozważenia i należytej refleksiej/ tam gdzie go lubieżna skłonność ciągnie/ by nieme ciele za rzeźnikiem idzie. Nie czuje powinnej bojaźni; nie czuje upominającego sumienia; nie widzi zdrady/ bo mujego zamącona passa obłudy płachtę na oczy narzuca a tak rozpustę/ za wesołość; ciekawe śmieszki za grzeczność; zwawe przymowki/ za dowcipne koncepty; gnuśne lenistwo/ za odpoczynek; hardość/ za wspaniałość; łakotki/ za posiłek; etc. zdradziecko udaje. A jeżeliby się kiedy otrząsnąwszy rozum oczy otworzył/ i pod tymi obłudami zaponkami grzech jaki
(po prostu mowiąc) zbłaźnią/ iż iáko ieden głupi pieszczoch/ dawszy się zá nos iákiey námiętnośćo wodźić/ bez rozważeniá y náleżytey refleksiey/ tám gdźie go lubieżna skłonność ćiągnie/ by nieme ciele za rzeźnikiem idźie. Nie czuie powinney boiáźni; nie czuie upominaiącego sumieniá; nie widźi zdrady/ bo muiego zamącona passa obłudy płachtę ná oczy nárzuca a ták rospustę/ za wesołość; ćiekawe smieszki zá grzeczność; zwawe przymowki/ zá dowćipne koncepty; gnuśne lenistwo/ za odpoczynek; hardość/ zá wspaniáłosć; łakotki/ zá pośiłek; etc. zdradźiecko udaie. A ieżeliby się kiedy otrząsnąwszy rozum oczy otworzył/ y pod tymi obłudami zaponkámi grzech iáki
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 68
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
pycha prostej kondycyj ludzi gdy im fortuna służy.
Dawne przysłowie Trwa w Polskiej mowie, Chłop dziękciem trąci,
Lecz bywa często, Ze dziegieć gęsto z Piżmem się zmąci;
Snopków mitręga, Refleksje.
Wraz i siermięga w Szkarłat się zmieni,
Gdy więc z Szlachetną Krwią się nie szpetną Chłopak ożeni,
Częstokroć Szlachtę w Ubogą płachtę Taki uwija,
Gdy się najeży, I coraz świeży Grosz na grosz zbija:
Wnet polityka Odmieni łyka w Drogie jedwabie,
Dumno i prawno, Lubo niedawno Stał na uchabie.
Wspomnisz o roli, DUCHOWNE.
Srodze go boli, Nie tykaj Matki,
Mniej pytaj Ojca Bo z tego kojca Wplątasz się w siatki;
Wrącz
pycha prostey kondycyi ludźi gdy im fortuná służy.
Dawne przysłowie Trwa w Polskiey mowie, Chłop dźiekćiem trąci,
Lecz bywa często, Ze dźiegieć gęsto z Piżmem się zmąći;
Snopkow mitręgá, REFLEXYE.
Wraz y śiermięgá w Szkárłat się zmieni,
Gdy więc z Szláchetną Krwią się nie szpetną Chłopak ożeni,
Częstokroć Szláchtę w Ubogą płáchtę Táki uwija,
Gdy się náieży, Y coraz świeży Grosz ná grosz zbija:
Wnet polityká Odmieni łyká w Drogie iedwabie,
Dumno y práwno, Lubo niedawno Stał ná uchábie.
Wspomnisz o roli, DVCHOWNE.
Srodze go boli, Nie tykay Mátki,
Mniey pytay Oycá Bo z tego koycá Wplątasz się w śiatki;
Wrącz
Skrót tekstu: JunRef
Strona: 42
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
i tam rzeczony Wojciech Dziura stał zdaleka a Józef Michalik do komory otworzył; Wojciech zaś Dziura, wszedłszy do komory, wziął słoniny połci 2, sadło jedno, boty nowe, kiełbas 2, bobu miarek 3, młotek do kossy, i podał Józefowi Michalikowi, który, zabrawszy w zawinienie, tj. w płachtę, i wziął to do siebie, co przerzeczony Wojciech Dziura wspólkolega Józefa Michalika, w sądzie wojtowskim w oczy temuż Michalikowi Józefowi powiedział, zaś Wojciech Dziura, jako to wyznał przed sądem wojtowskim, tak prędko potym uciekł, więc tak Józefa Michalika obwinionego, jako i Wojciecha Dziurę, skaranym być sądzę, a ze zbiegłego
y tam rzeczony Woyciech Dziura stał zdaleka a lozef Michalik do komory otworzył; Woyciech zaś Dziura, wszedłszy do komory, wziął słoniny połci 2, sadło iedno, boty nowe, kiełbas 2, bobu miarek 3, młotek do kossy, y podał Iozefowi Michalikowi, ktory, zabrawszy w zawinienie, tj. w płachtę, y wziął to do siebie, co przerzeczony Woyciech Dziura wspólkolega lozefa Michalika, w sądzie woytowskim w oczy temuż Michalikowi Iozefowi powiedział, zaś Woyciech Dziura, iako to wyznał przed sądem woytowskim, tak prędko potym uciekł, więc tak lozefa Michalika obwinionego, iako y Woyciecha Dziurę, skaranym bydz sądzę, a ze zbiegłego
Skrót tekstu: KsPtaszUl_4
Strona: 573
Tytuł:
Księgi gromadzkie wsi Ptaszkowa, cz. 4
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Ptaszkowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1767
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1767
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Księgi sądowe wiejskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bolesław Ulanowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1921
się kości schodzą/ żeby krew zła wychodziła/ aleć mym zdaniem lepiej upuścić krwie z żył dolnych pod kolanem z nadworza u obudwu nóg po dostatku. Potym uczyń takie parzenie: Weźmi wina/ włóż w nią ślazu całkiem narwawszy/ także lnianego nasienia natłuczonego i Altei zielonej/ warz aż rozewra i ośliźnie/ w tym płachtę jaką hrubą sowitąmaczając jako najcieplej kłaść na krzyże siła razów/ a osuszywszy namaż ciepło maścią Wielogłowską/ a w niedostatku tej Bobkową. Księgi Insza maść.
Weźmi olejku Terpentynowego łotów 6. oleju Lelijowego łotów 4. olejku Rumienkowego/ Dialcji/ każdego po łocie 1. olejku z łyżkę warzonego łotów. 4. olejku pokrzywnego łotów
się kośći schodzą/ żeby krew zła wychodźiłá/ áleć mym zdániem lepiey vpuśćić krwie z żył dolnych pod kolánem z nadworza v obudwu nog po dostátku. Potym vczyń tákie párzenie: Weźmi winá/ włoż w nię ślazu całkiem nárwawszy/ tákże lniánego naśienia nátłuczonego y Altei źieloney/ warz áż rozewra y ośliźnie/ w tym płáchtę iáką hrubą sowitąmaczáiąc iáko nayćiepley kłáść ná krzyże śiłá rázow/ á osuszywszy námaż ćiepło máśćią Wielogłowską/ á w niedostátku tey Bobkową. Kśięgi Insza máść.
Weźmi oleyku Terpentynowego łotow 6. oleiu Leliiowego łotow 4. oleyku Rumienkowego/ Dyáltiey/ kożdego po łoćie 1. oleyku z łyszkę wárzonego łotow. 4. oleyku pokrzywnego łotow
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: O
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
zmieszaj a wlej przez prawe nozdrze. Potym niech konia przewodzą pomału. Insze.
Nasienia rzodkwianego łotów 6. startego w donicy/ abo w moździerzu/ piołunu garść jednę/ warz z winem/ a przecadziwszy/ wlej letnio także w nozdrzę prawą. Insze.
Weźmi gniazdo Jaskółcze/ rozmieszajże w wodzie/ a przecadziwszy przez płachtę hrubą/ przymieszać do niego nasienia piotruszczanego łotów 4. a daj wypić. Insze.
Obłup cybul kilka mocnych/ zbij/ a wepchni koniowi w zad miasto klistery/ abo też możesz i korzeń koński tymże namazać/ i niechaj go powodzą. Insze.
Proch stłuczony z skorupek ślimaków polnych/ z winem dany/ pewnym
zmieszay á wley przez práwe nozdrze. Potym niech koniá przewodzą pomáłu. Insze.
Naśienia rzodkwiánego łotow 6. stártego w donicy/ ábo w mozdżerzu/ piołunu garść iednę/ warz z winem/ á przecádźiwszy/ wley letnio tákże w nozdrzę práwą. Insze.
Weźmi gniazdo Iáskołcze/ rozmieszayże w wodźie/ á przecádźiwszy przez płáchtę hrubą/ przymieszáć do niego naśienia piotruszczánego łotow 4. á day wypić. Insze.
Obłup cybul kilká mocnych/ zbiy/ á wepchni koniowi w zad miásto klistery/ ábo też możesz y korzeń koński tymże námázáć/ y niechay go powodzą. Insze.
Proch stłuczony z skorupek ślimakow polnych/ z winem dány/ pewnym
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: Oijv
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
że się tego Boże. Pan Bóg dobrze uczynił/ że go wziął * powołał) z tego świata. Bo dawno już chorował/ nie mógł ani ożyć/ ani umrzeć. Izali cię nie proszono na pogrzeb? Może być iż mię proszono/ aleć mi nikt nie opowiedział. Izaliś nie widział (widziała) płachtę wywieszoną. Nie szedłem (szłam) tą drogą. Nagotuj się/ a pójdź zemną/ bo już żacy śpiewają. Ale żałoby nie mam. Nie wadzi to nic. ZAl mi tego/ że wam Pan BÓg waszego towarzysza wziął. Życzyłbych mu był/ (życzyłabych mu by- ła)
że śię tego Boże. Pan Bog dobrze ucżynił/ że go wźiął * powołał) z tego świátá. Bo dawno już chorował/ nie mogł áni ożyć/ áni umrzeć. Izali ćię nie proszono ná pogrzeb? Może bydź iż mię proszono/ áleć mi nikt nie opowiedźiał. Izaliś nie widźiał (widźiáłá) płáchtę wywieszoną. Nie szedłem (szłám) tą drogą. Nágotuy śię/ á poydź zemną/ bo już żacy śpiewáją. Ale żáłoby nie mam. Nie wádźi to nic. ZAl mi tego/ że wam Pan BOg wászego towárzyszá wźiął. Zycżyłbych mu był/ (życżyłábych mu by- łá)
Skrót tekstu: VolcDial
Strona: 172
Tytuł:
Viertzig dialogi
Autor:
Nicolaus Volckmar
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
rozmówki do nauki języka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612