bywają, Kto doznał, jako, choć za szyję ciecze, Samymi dżdżami kanikuła piecze, Ten i z twoich łez porozumiał szkody. O, jakie cuda! ogień idzie z wody!
Płaczesz iskrami; Wenus, co pochodzi Z morskich pian, w tym się płaczu znowu rodzi, Ale jeśliście są tak w ogień płodne, Jakoż pędzicie, oczy, zdroje wodne? Jeśliże wam zaś tak łacno o wody, Przecz sercu memu nie dacie ochłody? Widzę, co w tym jest: ogień z żadnej miary Wody nie cierpi, muszą w tym być czary; Już to ta Cyrce kuje mi okowy I z łez przyprawia trunek jakiś
bywają, Kto doznał, jako, choć za szyję ciecze, Samymi dżdżami kanikuła piecze, Ten i z twoich łez porozumiał szkody. O, jakie cuda! ogień idzie z wody!
Płaczesz iskrami; Wenus, co pochodzi Z morskich pian, w tym się płaczu znowu rodzi, Ale jeśliście są tak w ogień płodne, Jakoż pędzicie, oczy, zdroje wodne? Jeśliże wam zaś tak łacno o wody, Przecz sercu memu nie dacie ochłody? Widzę, co w tym jest: ogień z żadnej miary Wody nie cierpi, muszą w tym być czary; Już to ta Cyrce kuje mi okowy I z łez przyprawia trunek jakiś
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 180
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
jak na twój grunt rzucę, Zawsze się plonem zanikłym zasmucę: Daremno oracz pracuję ubogi, Bo wszytko twoje wypalą śreżogi. Ucz się od nieba, które gdyby wściekłym Zawsze paliło słońcem, wnet by w spiekłym Gruncie zostało ziarno jak w opoce I sadowe by chybiły owoce; A teraz widzisz i łąki podszyte, I drzewa płodne, i łany okryte, Bakchus w winnicy, w ogrodzie Pomona, Ta jabłka trzęsie, ten odkrywa grona, Każdy się cieszy i każdy zażywa Swej prace, każdy swe frukty obrywa. Tyś jest mój ogród, ja cię pilnym okiem Strzegę i ciepłym polewam łez stokiem; Dajże się i ty użyć,
jak na twój grunt rzucę, Zawsze się plonem zanikłym zasmucę: Daremno oracz pracuję ubogi, Bo wszytko twoje wypalą śreżogi. Ucz się od nieba, które gdyby wściekłym Zawsze paliło słońcem, wnet by w spiekłym Gruncie zostało ziarno jak w opoce I sadowe by chybiły owoce; A teraz widzisz i łąki podszyte, I drzewa płodne, i łany okryte, Bakchus w winnicy, w ogrodzie Pomona, Ta jabłka trzęsie, ten odkrywa grona, Każdy się cieszy i każdy zażywa Swej prace, każdy swe frukty obrywa. Tyś jest mój ogród, ja cię pilnym okiem Strzegę i ciepłym polewam łez stokiem; Dajże się i ty użyć,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 257
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
bo wilgoć w siebię wyciągają oliwnym drzewom bardzo potrzebną: dopieroż bydło, owce, kozy, zające nie mają się tam znajdować; bo zranione od nich drzewa niepłodnemi się staną: szkodzi też odeptywanie, deszczowych wód niepuszczając do korzenia, a ta woda im najposilniejsza; gdyż źródłowej, stokowej nie lubią. Nie płodne oliwy naprawisz wywierciawszy aż do drzenia we dwoje świdrem, wziąwszy dwie równe gałęzi, w owe dziury z płodnego drzewa z strony południowej odciąwszy wbić; a co zbędzie to odciąc, a plewą z gliną zamazać. Może też tam wbić dębowe, albo jodłowe czopy, gdy tylko świeże. Zatym odkopawszy nalać około pnia na korzeń
bo wilgoć w siebię wyciągaią oliwnym drzewom bardzo potrzebną: dopieroż bydło, owce, kozy, zaiące nie maią się tam znaydować; bo zranione od nich drzewa niepłodnemi się staną: szkodzi też odeptywanie, deszczowych wod niepuszczaiąc do korzenia, a ta woda im nayposilnieysza; gdyż źrodłowey, stokowey nie lubią. Nie płodne oliwy naprawisz wywierciawszy aż do drzenia we dwoie swidrem, wziąwszy dwie rowne gałęzi, w owe dziury z płodnego drzewa z strony południowey odciąwszy wbić; á co zbędzie to odciąc, á plewą z gliną zamazać. Może też tam wbić dębowe, albo iodłowe czopy, gdy tylko swieże. Zatym odkopawszy nalać około pnia na korzeń
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 391
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
i nie żywe wenerując kreatury. Nie mało z Egipcjan Wielkich wyszło ludzi, już po zaszczepieniu Wiary Świętej, jako to Z. Paweł Pustelnik, Hilarion także, Antoni Anachoreta: Uczeni Filo Żyd, Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Cyrylus. EgipT, oprócz wyśmienitego zboża, rodzi balsam, senes, daktyle, ryż, owce płodne, wydając po kilkoro jagniąt, dwa kroć na rok. Nilus rzeka, dla mułu zbytniego, wydaje mnóstwo krokodylów, i Hyppotamów, albo koni wodnych. Powietrze tam dla tegoż mułu nie zdrowe, skąd co lat 7. zarażone, ludzi morzące. Część większa w Egipcie Obywatelów jest Mahometanów, obserwujących cyrkumcyzje mężczyzn i
y nie żywe weneruiąc kreatury. Nie mało z Egypcyan Wielkich wyszło ludzi, iuż po zaszczepieniu Wiary Swiętey, iako to S. Paweł Pustelnik, Hilarion także, Antoni Anachoreta: Uczeni Philo Zyd, Klemens Alexandryiski, Origenes, Cyrillus. EGYPT, oprócz wyśmienitego zboża, rodzi balsam, senes, daktyle, ryż, owce płodne, wydaiąc po kilkoro iagniąt, dwa kroć na rok. Nilus rzeka, dla mułu zbytniego, wydaie mnostwo krokodylow, y Hyppotamow, albo koni wodnych. Powietrze tam dla tegoż mułu nie zdrowe, zkąd co lat 7. zarażone, ludzi morzące. Część większa w Egypcie Obywatelow iest Machometanow, obserwuiących cyrkumcyzye męszczyzn y
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 552
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
liściem, Że nigdy krotochwili wesołej nie psuję, Owszem, w małżeńskich godach chętnie ulubuję.
On ci ja jest bożeczek młodziuchny, pieszczony, Syn idalijskiej matki, wnuk krasnej Dyjony,
Przyrodny Kupidynów, nie Kupido przecie, Aby ludzie samopas nie żyli na świecie, Żeby ziemskie nie stały pustyniami kraje, Mężom nieunoszonym płodne żony raję. Panienkom sromieźliwym panicze ochotne Sposabiam w towarzystwo często dożywotne. Stąd mię starzy ojcowie nazywali sprawcą Małżeńskiego przymierza, abo ślubodawcą. Nie dziwujcie, że jestem na postaci młody, Anim statkiem osypał młodziuchnej jagody; Jeszczem ja świata tego dziecinne pieluchy Z pierwocinami oddał matce złotoruchy. Nadto, gdy pokolenia następne rozpładzam
liściem, Że nigdy krotochwili wesołej nie psuję, Owszem, w małżeńskich godach chętnie ulubuję.
On ci ja jest bożeczek młodziuchny, pieszczony, Syn idalijskiej matki, wnuk krasnej Dyjony,
Przyrodny Kupidynów, nie Kupido przecie, Aby ludzie samopas nie żyli na świecie, Żeby ziemskie nie stały pustyniami kraje, Mężom nieunoszonym płodne żony raję. Panienkom sromieźliwym panicze ochotne Sposabiam w towarzystwo często dożywotne. Stąd mię starzy ojcowie nazywali sprawcą Małżeńskiego przymierza, abo ślubodawcą. Nie dziwujcie, że jestem na postaci młody, Anim statkiem osypał młodziuchnej jagody; Jeszczem ja świata tego dziecinne pieluchy Z pierwocinami oddał matce złotoruchy. Nadto, gdy pokolenia następne rozpładzam
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 7
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
Jako świecami.
Wierzę, kiedy ciało moje próżne duszy Robak podziemny swym zębem w proch pokruszy,
Skoro na mię ognistym pojźrzysz twoim okiem, Ożywię skokiem.
Mylę się! Nieubłagane twe przymioty Raczej do morskiej podobne są istoty, W twym burze, wichry, flagi, skały nieprzebyte Sercu są skryte.
Ani niebo wylewając rosy płodne, Ani wiatry powiewając kwiatkorodne, Ani osłodzą morskiej gorzkawej paszczęki Łagodne rzeki.
Tak też chęci moje zwykłe i przyjazne Zaloty z podarunkami nie są ważne, Nie mają miejsca pieśni dowcipnej Kameny U złej Syreny.
Przetoż czas na brzegu stawić suche stopy, Póki mię nie pożrą żywcem te zatopy Morskie, których w mym sercu
Jako świecami.
Wierzę, kiedy ciało moje próżne duszy Robak podziemny swym zębem w proch pokruszy,
Skoro na mię ognistym pojźrzysz twoim okiem, Ożywię skokiem.
Mylę się! Nieubłagane twe przymioty Raczej do morskiej podobne są istoty, W twym burze, wichry, flagi, skały nieprzebyte Sercu są skryte.
Ani niebo wylewając rosy płodne, Ani wiatry powiewając kwiatkorodne, Ani osłodzą morskiej gorzkawej paszczeki Łagodne rzeki.
Tak też chęci moje zwykłe i przyjazne Zaloty z podarunkami nie są ważne, Nie mają miejsca pieśni dowcipnej Kameny U złej Syreny.
Przetoż czas na brzegu stawić suche stopy, Póki mię nie pożrą żywcem te zatopy Morskie, których w mym sercu
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 61
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
rzeką/ i rozmaite insze/ które są głowami Państw i Księstw znacznych. Dalej trochę jest Mescora Prowincja/ przez którą idzie Onega: a po prawej ręce Dźwina kraina/ nazwana od rzeki która ją oblewa: której gdy się lody rozpuszczą/ przybywa na czasy pewne/ i wylewa na kształt Nila/ i czyni pola dziwnie płodne. Wpada w morze u ś. Mikuły/ tak szeroko/ iż nie zda się rzeką/ ale wielką odnogą/ abo raczej golfem morskim. Jest to tam kraina uboga/ i żywią się tam rybami tylo a mięsem. Ma miasto Dźwinę/ i zamek Kolmogórę: także też nieurodzajna Uściuga/ a jeszcze barziej Wołogda:
rzeką/ y rozmáite insze/ ktore są głowámi Páństw y Xięstw znácznych. Dáley trochę iest Mescorá Prouincia/ przez ktorą idźie Onegá: á po práwey ręce Dźwiná kráiná/ názwána od rzeki ktora ią oblewa: ktorey gdy się lody rospuszczą/ przybywa ná czásy pewne/ y wylewa ná kształt Nilá/ y czyni polá dźiwnie płodne. Wpada w morze v ś. Mikuły/ ták szeroko/ iż nie zda się rzeką/ ále wielką odnogą/ ábo ráczey golfem morskim. Iest to tám kráiná vboga/ y żywią sie tám rybámi tylo á mięsem. Ma miásto Dźwinę/ y zamek Kolmogorę: tákże też nieurodzáyna Vśćiugá/ á iescze bárźiey Wołogdá:
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 160
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
wokoło 480. staj: mury jej były szerokie na 50. łokci/ wysokie na 200. miała też most przez Eufrates dziwnie wielki: była nakoniec tak wielka ta rzeka/ iż nazywano od niej prowincją Eufrates (o którejjesmy mówili tak wiele razy) i zwali ją Żydzi Farat/ to jest pożyteczną. Ma wody płodne: przetoż nie tylo oblewa/ i biegiem swym przyrodzonym/ i rozmaitemi kanałami pokopanemi; ale też i tłuste czyni pola: i z tej rzeki pochodzi żyzność onej prowincji. nawigują nią więcej niż 800 mil. Tigris ma imię od swej bystrości: wpada do Eufratesa nad Bagdet/ a tak złączywszy się z sobą/
wokoło 480. stay: mury iey były szerokie ná 50. łokći/ wysokie ná 200. miáłá też most przez Eufrátes dźiwnie wielki: byłá nákoniec ták wielka tá rzeká/ iż názywano od niey prouincią Eufrátes (o ktoreyiesmy mowili ták wiele rázy) y zwáli ią Zydźi Phárát/ to iest pożyteczną. Ma wody płodne: przetoż nie tylo oblewa/ y biegiem swym przyrodzonym/ y rozmaitemi kánałámi pokopánemi; ále też y tłuste czyni polá: y z tey rzeki pochodźi żyzność oney prouinciey. náuiguią nią więcey niż 800 mil. Tigris ma imię od swey bystrośći: wpada do Eufrátesá nád Bágdet/ á ták złączywszy się z sobą/
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 217
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
, że mięsa nie jedzą, i bogacą obrazy w Kościołach, będąc tej opinii, że przez to grzechy czyszczą. Co zaś Księża to są ubodzy ale też i nic nie umieją. Mingrelienowie stroju żadnego nie zażywają ale w samych tylko koszulach i botach chodzą, 4. razy do Roku je tylko odmieniając, żony nie płodne zaprzedają, i łatwy z niemi Rozwód mają od Biskupów zapłaciwszy pęwną kwotę. Mają własnych Książąt nie dependujących jeden od drugiego, ale ciż płacą trybut Cesarzom Tureckim. Mingrelia na Wschód graniczy z Immerytyą, na Południe z morzem czarnym, na Zachód z Abbassą, na Pułnoc z górą Kaukazem. Oblana Rzekami Coraks,
, że mięsá nie iedzą, y bogácą obrázy w Kosciołách, będąc tey opinii, że przez to grzechy czyszczą. Co záś Xiężá to są ubodzy ále też y nic nie umieią. Mingrelienowie stroiu żadnego nie záżywáią ále w sámych tylko koszulách y botách chodzą, 4. rázy do Roku ie tylko odmieniáiąc, żony nie płodne záprzedáią, y łátwy z niemi Rozwod máią od Biskupow zápłáciwszy pęwną kwotę. Máią włásnych Xiążąt nie dependuiących ieden od drugiego, ále ciż płácą trybut Cesárzom Tureckim. Mingreliá ná Wschod grániczy z Immerytyą, ná Południe z morzem czarnym, ná Záchod z Abbassą, ná Pułnoc z gorą Kaukázem. Oblana Rzekámi Corax,
Skrót tekstu: ŁubŚwiat
Strona: 558
Tytuł:
Świat we wszystkich swoich częściach
Autor:
Władysław Aleksander Łubieński
Drukarnia:
Wrocławska Akademia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wrocław
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1740
Data wydania (nie wcześniej niż):
1740
Data wydania (nie później niż):
1740
Dafnis gniewem, Stoi nad nim po dziś dzień laurowym drzewem. Więc Amfrys, kędy z bóstwa Apollo wyzuty Pasł Admetowe stada na miejscu pokuty, I Lincestys, co równo z winem poi ludzi; Kratis, co czarną bieli, Sybaris, co brudzi Białą na owcach wełnę: tu wspomnienia godne Sinwessy, które czynią białegłowy płodne. Niechaj Tagus Hiszpany, Arymaspus Scyty, Hermus Lidów bogaci w piasek złololity, Swą Paktolus Azyją, a z nami o ścianę Niechaj toczy podobną Bodrog Węgrom pianę; PRZYPISANIE
Nawet niech Wisła, która tym wszytkim met bierze, Przy sławnej na cały świat sarmackiej Cererze, Z swymi siedzi szpiklerzmi; i Litwa ze Świętą:
Dafnis gniewem, Stoi nad nim po dziś dzień laurowym drzewem. Więc Amfrys, kędy z bóstwa Apollo wyzuty Pasł Admetowe stada na miejscu pokuty, I Lincestys, co równo z winem poi ludzi; Kratis, co czarną bieli, Sybaris, co brudzi Białą na owcach wełnę: tu wspomnienia godne Sinwessy, które czynią białegłowy płodne. Niechaj Tagus Hiszpany, Arymaspus Scyty, Hermus Lidów bogaci w piasek złololity, Swą Paktolus Azyją, a z nami o ścianę Niechaj toczy podobną Bodrog Węgrom pianę; PRZYPISANIE
Nawet niech Wisła, która tym wszytkim met bierze, Przy sławnej na cały świat sarmackiej Cererze, Z swymi siedzi szpiklerzmi; i Litwa ze Świętą:
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 348
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924