, Przy Herkulesie gładka topola ostała. Zdziwi się zatym Pallas, iż nikt rodzajnego Z bogów drzewa nie obrał, więc do ojca swego
Rzecze: „Czemu żaden z was, coście przodek mieli
W obieraniu, z pożytkiem drzewa wżdy nie wzięli, Z któregoby pożytek mógł być potym jaki? Wżdyć jest rodzaj płodnych drzew na świecie wszelaki?" Jupiter na te słowa przyczynę powiedział, Którą od bogów inszych sam w tej mierze wiedział, A to: żeby z łakomstwa świat ich nie strofował, Gdyby pożytek który z bogów upatrował. Na to zaś Pallas rzekła: „Tego się nie boję, I owszem przy swym zdaniu, ojcze
, Przy Herkulesie gładka topola ostała. Zdziwi się zatym Pallas, iż nikt rodzajnego Z bogów drzewa nie obrał, więc do ojca swego
Rzecze: „Czemu żaden z was, coście przodek mieli
W obieraniu, z pożytkiem drzewa wżdy nie wzięli, Z któregoby pożytek mógł być potym jaki? Wżdyć jest rodzaj płodnych drzew na świecie wszelaki?" Jupiter na te słowa przyczynę powiedział, Którą od bogów inszych sam w tej mierze wiedział, A to: żeby z łakomstwa świat ich nie strofował, Gdyby pożytek który z bogów upatrował. Na to zaś Pallas rzekła: „Tego się nie boję, I owszem przy swym zdaniu, ojcze
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 49
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
się, światu temu zgrzybieć nie dopuszcza, Coraz pod stare strychy młódź nową podsadza, Którą śmierć zatrzymawa, czas łakomy zdradza. Samego tylko stanu małżeńskiego ksieni Wszytkokrotna nie przetrwa, ani wykorzeni; Insze stany prędko by dawnością ustały, Gdyby z małżeństwa świeżych posiłków nie brały.
Trzykroć szczęśliwa Paro, z ciebie, jako z płodnych Dwu szczepów, wiele wznidzie owoców dorodnych.
Bezpieczniej polatują dwie synogarlice, Ochotniej pnie się wzgórę bluszcz, wsparty na tyce, Wdzięczniejszy odgłos bije z dwu spinetów zgodnych, Większy zapach z dwu lilij wypada ogrodnych, Bystrzej płyną dwie rzece do kupy spuszczone, Trwalsze w ciągnieniu konie do pary sprzężone, We dwa rzędy sadzony ogród
się, światu temu zgrzybieć nie dopuszcza, Coraz pod stare strychy młódź nową podsadza, Którą śmierć zatrzymawa, czas łakomy zdradza. Samego tylko stanu małżeńskiego ksieni Wszytkokrotna nie przetrwa, ani wykorzeni; Insze stany prędko by dawnością ustały, Gdyby z małżeństwa świeżych posiłków nie brały.
Trzykroć szczęśliwa Paro, z ciebie, jako z płodnych Dwu szczepów, wiele wznidzie owoców dorodnych.
Bezpieczniej polatują dwie synogarlice, Ochotniej pnie się wzgórę bluszcz, wsparty na tyce, Wdzięczniejszy odgłos bije z dwu spinetów zgodnych, Większy zapach z dwu lilij wypada ogrodnych, Bystrzej płyną dwie rzece do kupy spuszczone, Trwalsze w ciągnieniu konie do pary sprzężone, We dwa rzędy sadzony ogród
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 24
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
Małżeńskim poczciwie mieszkający ludzie. Znajdowali się przedtym u nich/ jako mi o tym powiadano/ co mogli po stu potomstwa swojego liczyć/ ale jako poszli za obrzydliwością grzechu Sodomskiego/ który dzić trzeba za publiczną sromotę Narodu tego kłaść/ a nauczyli się go/ jako udają/ do Włochów/ barzo się mało miedzy nimi familij płodnych znajduje/ a osobliwie w wielkich Domach/ gdzie więcej sposobności mają parać się tym plugastwem/ na które są bez miary wyuzdani. Mężczyzny pałają nieprzystojną miłością jeden ku drugiemu/ jako ś. Paweł niekiedy powiedział/ a przyrodzone zażywanie białychgłów ginie. Zdanie jest wielu rozsądnych ludzi to dobrze uważających/ że bez tego posiłku/ który
Małżeńskim poczćiwie mieszkáiący ludźie. Znaydowáli się przedtym v nich/ iáko mi o tym powiádano/ co mogli po stu potomstwá swoiego liczyć/ ále iáko poszli zá obrzydliwośćią grzechu Sodomskiego/ ktory dźić trzebá zá publiczną sromotę Narodu tego kłáść/ á náuczyli się go/ iáko vdáią/ do Włochow/ bárzo się máło miedzy nimi fámiliy płodnych znayduie/ á osobliwie w wielkich Domách/ gdźie więcey sposobnośći máią páráć się tym plugástwem/ ná ktore są bez miáry wyuzdáni. Męszczyzny páłáią nieprzystoyną miłością ieden ku drugiemu/ iáko ś. Páweł niekiedy powiedźiał/ á przyrodzone záżywánie białychgłow ginie. Zdánie iest wielu rozsądnych ludźi to dobrze vważáiących/ że bez tego pośiłku/ ktory
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 102
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
w kupie grana. Co moje czuje serce i już z osmym rokiem Na on czas wieku mego staje się prorokiem, Lęka się nie wiem czego, niezwyczajnie skacze I w lewem boku w żebro najbliższe kołacze. Przyczyny temu nie wiem, nie wiem gdzie zdradzono Kogo — (czysty Hippolit!) — iż parzyste grono Ziarniąt płodnych utracę. A jak to na stronie Łaźnia się odsączyła od miasta — dwie wronie Wszytko mnie poprzedzały przeraźliwym głosem Wrzeszcząc, skorę mi z głowy odciągały z włosem, Który gwałtownie wstawał jak twarde szczeciny Na grzbiecie dzikiej świni w nemejskiej pustyni. Jam tego nie mógł pojąć w bezrozumnym wieku — A był to znać nieszczęścia prognostyk
w kupie grana. Co moje czuje serce i już z osmym rokiem Na on czas wieku mego staje sie prorokiem, Lęka się nie wiem czego, niezwyczajnie skacze I w lewem boku w żebro najbliższe kołacze. Przyczyny temu nie wiem, nie wiem gdzie zdradzono Kogo — (czysty Hippolit!) — iż parzyste grono Ziarniąt płodnych utracę. A jak to na stronie Łaźnia się odsączyła od miasta — dwie wronie Wszytko mie poprzedzały przeraźliwym głosem Wrzeszcząc, skorę mi z głowy odciągały z włosem, Ktory gwałtownie wstawał jak twarde szczeciny Na grzbiecie dzikiej świni w nemejskiej pustyni. Jam tego nie mogł pojąć w bezrozumnym wieku — A był to znać nieszczęścia prognostyk
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 30
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949