pokoj, każących dobra? Augustyn ś. Kaznodzieję zowie Aniołem. Z. Grzegorz w Homiliej 3. na Ezechiela/ to o nich pisze: Żywot Kaznodziejski/ i brzmi i góreje. Góreje pragnieniem/ brzmi słowem; miedź tedy rozpalona/ Kazanie zapalone: ale z rozpalonej miedzi skry wyskakują; abowiem z ich upominania płomieniste słowa w uszy słuchaczów bieżą. Dobrze tedy słowa Kaznodziejskie/ nazwane są skry; abowiem tych/ których serca tkną/ i zapalają. Tenże 30. Moral. Gdy wykłada one słowa/ Job 30. Nunquis nosti tempus partus ibicum in petris? Potrzeba/ mówi/ aby Kaznodzieje byli mężnymi w przykazaniach/ nad chorymi
pokoy, każących dobrá? Augustyn ś. Káznodźieię zowie Anyołem. S. Grzegorz w Homiliey 3. ná Ezechielá/ to o nich pisze: Zywot Káznodźieyski/ y brzmi y goreie. Goreie prágnieniem/ brzmi słowem; miedź tedy rospalona/ Kazánie zápalone: ále z rospaloney miedźi skry wyskákuią; ábowiem z ich vpominánia płomieniste słowá w vszy słucháczow bieżą. Dobrze tedy słowá Káznodźieyskie/ názwáne są skry; ábowiem tych/ ktorych sercá tkną/ y zápaláią. Tenże 30. Moral. Gdy wykłáda one słowá/ Iob 30. Nunquis nosti tempus partus ibicum in petris? Potrzebá/ mowi/ áby Káznodźieie byli mężnymi w przykazániách/ nád chorymi
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 64
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Bo skoro noc zwyczajnej dopędzi koleje, Znowu świeci i skryte wyjawia złodzieje, I nie tak go grubych chmur zamroczą kałduny, Gdy śród dnia ciągną na świat, grom, grad, lić, pioruny, Żeby się zaś z burego wydarszy ołowu, Nie miało złotą lampą pałać jako znowu. Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy, Wydrze się zaraz siostrze, a po sferze modrej Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry. Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty, O zakryte skopuły roztrąca okręty, Na które kiedy już, już niestrzymanym fluksem Wpadają, ali Kastor zawita z Polluksem; Ucichną potem wichry,
Bo skoro noc zwyczajnej dopędzi koleje, Znowu świeci i skryte wyjawia złodzieje, I nie tak go grubych chmur zamroczą kałduny, Gdy śród dnia ciągną na świat, grom, grad, lić, pioruny, Żeby się zaś z burego wydarszy ołowu, Nie miało złotą lampą pałać jako znowu. Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy, Wydrze się zaraz siestrze, a po sferze modréj Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry. Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty, O zakryte skopuły roztrąca okręty, Na które kiedy już, już niestrzymanym fluksem Wpadają, ali Kastor zawita z Polluksem; Ucichną potem wichry,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 75
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924