, tę bym pojął wdowę, Której mężowi kat zakręcił głowę; Bo te marusze, pod żalu płaszczykiem, Wypadną coraz na plac z nieboszczykiem, A ja bym swej rzekł: Nie pleć, miła żono, I nie chwal tego, co go obieszono. DO WAWRZYŃCA
Chcąc rosłe ryby przywabić do brzucha, Przykładasz płotki, Wawrzyńcze, do ucha Wiadomym żartem i pytasz ich, jeśli Wiedzą, gdzie-ć racy dziadusia roznieśli; Chcesz-li dobrego podjąć pracę wnuka, Nie ryb się o to pytaj, ale kruka. AD MARCUM
Est mihi vini cadus quod Tokajum Fundit plangente wydeptanum prasa, Est et chlebi de meliore pista Bułka farina
, tę bym pojął wdowę, Której mężowi kat zakręcił głowę; Bo te marusze, pod żalu płaszczykiem, Wypadną coraz na plac z nieboszczykiem, A ja bym swej rzekł: Nie pleć, miła żono, I nie chwal tego, co go obieszono. DO WAWRZYŃCA
Chcąc rosłe ryby przywabić do brzucha, Przykładasz płotki, Wawrzyńcze, do ucha Wiadomym żartem i pytasz ich, jeśli Wiedzą, gdzie-ć racy dziadusia roznieśli; Chcesz-li dobrego podjąć pracę wnuka, Nie ryb się o to pytaj, ale kruka. AD MARCUM
Est mihi vini cadus quod Tokajum Fundit plangente wydeptanum prasa, Est et chlebi de meliore pista Bułka farina
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 62
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
drzewek, z altan i pokoików nie wielkich, malowaniem, obrazami, adornowanych. Inspekty dają się gdzie w zaciszu na słońcu, wysoko na gnoju wysypane, ato na melony, sałatę, rzodkiew miesięczną, i inne nowalie. Gdzie kwatery są rodzajnemi wysadzone drzewami, jakoto jabł ńmi, gruszami, śliwami, dawaj płotki, bzu włoskiego etc. Dla polewania ziół potrzeba,aby miejsca były w ogrodzie głęboko kopanę, dokądby wody zlewały się i zbiegały deszczowe, gdyż źródłowe zimne bardzo, i czyste mniej ziołom pomagają.
Aby ogród był piękny i fruktyfikujący, mieć potrzeba i wycwiczonego u majstra ogródnika, który by umiał rysować planty, znał
drzewek, z altan y pokoikow nie wielkich, malowaniem, obrazami, adornowanych. Inspekty daią się gdzie w zaciszu na słońcu, wysoko na gnoiu wysypane, ato na melony, sałatę, rzodkiew miesięczną, y inne nowalie. Gdzie kwatery są rodzaynemi wysadzone drzewami, iakoto iabł ńmi, gruszami, sliwami, daway płotki, bzu włoskiego etc. Dla polewania zioł potrzeba,aby mieysca były w ogrodzie głęboko kopanę, dokądby wody zlewały się y zbiegały deszczowe, gdyż źrodłowe zimne bardzo, y czyste mniey ziołom pomagaią.
Aby ogrod był piękny y fruktyfikuiący, mieć potrzeba y wycwiczonego u maystra ogrodnika, ktory by umiał rysować planty, znał
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 431
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Bóg szpetną/ i cnoty też takie.
Podagra. Razem sawkę podagra z biegunką porwały. Kiedy najbarziej biegać/ to nogi ustały.
Piotrowych nóg umycie. Rybołów czyste nogi ma/ bo w wodzie bywa/ Na cóż rybaka Piotra/ Pan nogi umywa? Aboć i w błoto kazał po ryby Piotrowi/ Toć i płotki/ i błotki łowią Chrystusowi.
Pijanica. Pan narzeka/ a Wojtek swe racje stroi I przysięga/ że w karczmie nigdy nie postoi. Ale pry/ siedząc pijasz/ a on/ tak się brzydzę/ Że i w gębie gorzałki Panie mój nie widzę. W gębie niewidzisz/ ale w garle czujesz/ pry
Bog szpetną/ y cnoty też tákie.
Podágrá. Rázem sawkę podágrá z biegunką porwáły. Kiedy náybárźiey biegać/ to nogi ustáły.
Piotrowych nog umyćie. Rybołow czyste nogi ma/ bo w wodźie bywa/ Ná cosz rybaka Piotrá/ Pan nogi umywa? Aboć y w błoto kazał po ryby Piotrowi/ Toć y płotki/ y błotki łowią Chrystusowi.
Piiánicá. Pan nárzeká/ á Woytek swe rácye stroi Y przyśięga/ że w karczmie nigdy nie postoi. Ale pry/ śiedząc piiasz/ á on/ ták śię brzydzę/ Że y w gębie gorzałki Pánie moy nie widzę. W gębie niewidźisz/ ále w gárle czuiesz/ pry
Skrót tekstu: JagDworz
Strona: Ciii
Tytuł:
Dworzanki
Autor:
Serafin Jagodyński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621