łytkami, żyłami suchemi i nad imaginącją: Saturnus nad śledzioną, wątrobą, uchem prawym. Jowisz nad pępkiem, piersiami, jelitami: Mars nad krwią, nerkami, chilem, nozdrzami, namiętnościami: Wenus nad płodnością, nadciałem i pełnością jego. Księżyc zaś lubo wszystkie części sobie przywłaszcza, osobliwie jednak włada mózgiem, płucami, żołądkiem, okiem prawym, i wzrostem: że jako w głowie jest siedm dziur, tak też siedm planet niemi włada, Saturnus prawym uchem, Jowisz lewym, Mars nozdrzą prawą. Wenus lewą, Słońce okiem prawym, Księżyc lewym, ustami Merkuriusz: że wrodzone skłonności człowieka zgadzają się z planetą, pod którą się
łytkami, żyłami suchemi y nad imaginącyą: Saturnus nad śledzioną, wątrobą, uchem prawym. Jowisz nad pępkiem, piersiami, ielitami: Mars nad krwią, nerkami, chilem, nozdrzami, namiętnościami: Wenus nad płodnością, nadciałem y pełnością iego. Księżyc zaś lubo wszystkie części sobie przywłaszcza, osobliwie iednak włada mozgiem, płucami, żołądkiem, okiem prawym, y wzrostem: że iako w głowie iest siedm dziur, tak też siedm planet niemi włada, Saturnus prawym uchem, Jowisz lewym, Mars nozdrzą prawą. Wenus lewą, Słońce okiem prawym, Księżyc lewym, ustami Merkuryusz: że wrodzone skłonności człowieka zgadzaią się z planetą, pod którą się
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 246
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
pokazował/ wyjąwszy to/ że gdy kościół jako mijając/ dla pozdrowienia Panny na świętszej klękał/ tedy mu diabeł język z ust daleko wywieższał. A gdym go spytał/ jeśliby się nie mógł od tego wstrzymać/ odpowiedział: że żadnym sposobem/ tak abowiem szatan włada wszytkimi członkami memi/ szyją/ językiem/ płucami do mówi/ ale sprzeciwiać się żadnym sposobem niemogę a gdy nabożnie chcę którą modlitwę mówić/ tedy mię barziej trapi język wywieższając. A iż słup w kościele Piotra Z. z kościoła Salomonowego przenieśniony jest/ którego mocą siła ich od szatana wolnymi bywa/ dla tego/ iż P. Chrystus każąc w kościele na niem
pokazował/ wyiąwszy to/ że gdy kośćioł iáko miiáiąc/ dla pozdrowienia Pánny na świętszey klękał/ tedy mu dyabeł ięzyk z vst dáleko wywieższał. A gdym go spytał/ iesliby sie nie mogł od tego wstrzymáć/ odpowiedźiał: że żadnym sposobem/ ták ábowiem szátan włada wszytkimi członkámi memi/ szyią/ ięzykiem/ płucámi do mowi/ ále sprzećiwiáć sie żadnym sposobem niemogę á gdy nabożnie chcę ktorą modlitwę mowić/ tedy mię bárźiey trapi ięzyk wywieższáiąc. A iż słup w kośćiele Piotrá S. z kościołá Sálomonowego przenieśniony iest/ ktorego mocą śiłá ich od szátáná wolnymi bywa/ dla tego/ iż P. Chrystus każąc w kośćiele ná niem
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 118
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
psa do jednego razu bije w mieście; Jemu trzeba tysiąca, mało kijów dwieście — Na człeka, na bliźniego, co mu winien tyle, Że mu go wolno zabić, że nie zdoła sile. Nie mając miłosierdzia, co wody z kamienia, Życzy mu cierpliwości z nieba do wytchnienia, Choć bije związanego, choć płucami krztusi, Choć, czego żadne bydlę nieme cierpieć musi; W tym by mu miłosierdzie pokazał sowicie, Gdyby w głowę, jako psa biją na zabicie, Nie widząc, oprócz śmierci, końca męce swojej, I tego nie uprosi; darmo kozła doi. Żeby dłużej pasł tyran jego bólem oczy, Pastwi nad trupem,
psa do jednego razu bije w mieście; Jemu trzeba tysiąca, mało kijów dwieście — Na człeka, na bliźniego, co mu winien tyle, Że mu go wolno zabić, że nie zdoła sile. Nie mając miłosierdzia, co wody z kamienia, Życzy mu cierpliwości z nieba do wytchnienia, Choć bije związanego, choć płucami krztusi, Choć, czego żadne bydlę nieme cierpieć musi; W tym by mu miłosierdzie pokazał sowicie, Gdyby w głowę, jako psa biją na zabicie, Nie widząc, oprócz śmierci, końca męce swojej, I tego nie uprosi; darmo kozła doi. Żeby dłużej pasł tyran jego bólem oczy, Pastwi nad trupem,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 264
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
żołądka aby wzbudziła apetyt. Z wątroby część krwie idzie do serca i w nim swej doskonałości nabywa, a druga część w wielką żyłę która się na małe żyłki dzieląc wszytko ciało opatruje, z tej żyły nerki wysyszają co jest wodnistego we krwi, i potym przez żyłki wylewają. Serce prawie ledwie nie wśrzodku piersi między płucami siedzi, mając w sobie dwie komórki w których krew w duchy obraca, a gdy się rozpościera krew do siebie ciągnie z wątroby, gdy się ściska krew z duchami na wszytkie ciało rozsyła, krew zaś w członkach obraca się w ciało. Duchy z serca ze krwią idą do mózgu gdzie znowu te duchy mózg subtelnie przerabia
żołądká áby wzbudziłá áppetyt. Z wątroby część krwie idzie do sercá y w nim swey doskonáłośći nábywa, á druga część w wielką żyłę ktora się ná máłe żyłki dzieląc wszytko ćiáło opátruie, z tey żyły nerki wysyszáią co iest wodnistego we krwi, y potym przez żyłki wylewáią. Serce práwie ledwie nie wśrzodku pierśi między płucami śiedźi, máiąc w sobie dwie komorki w ktorych krew w duchy obraca, á gdy się rozpośćiera krew do śiebie ćiągnie z wątroby, gdy się śćiska krew z duchámi ná wszytkie ćiáło rozsyła, krew záś w członkách obráca się w ćiáło. Duchy z sercá ze krwią idą do mozgu gdzie znowu te duchy mozg subtelnie przerábia
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 145
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692
audibiles przez każdą rzecz przenikają byle nie nazbyt gruba była, jako też i światło nie przejdzie przez nazbyt grube, albo wiele razy złożone szkło, i tak głos przechodzi miernie grubą ścianę. 18. Czemu którzy wielki głos mają, pospolicie śmiali bywają? Ciepło rozprżestrzenia w człowieku członki, i który ma gardziel wielką z mocnemi płucami tenże ma i głos wielki co pochodzi z ciepła, a gdzie wiele ciepła około serca tamże i śmiałości dosyć: i tak kto ma głos wielki, jest śmiały. 19. Czemu ryby głosu nie mają? Każda rzecz żyjąca która płuc nie ma, głosu też nie ma, a tak iż ryby płuc nie mają
audibiles przez káżdą rzecz przenikáią byle nie názbyt gruba byłá, iáko też y świátło nie przeydźie przez názbyt grube, álbo wiele razy złożone szkło, y ták głos przechodźi miernie grubą śćiánę. 18. Czemu ktorzy wielki głos máią, pospolićie śmiáli bywáią? Ciepło rosprżestrzeniá w człowieku członki, y ktory ma gárdźiel wielką z mocnemi płucámi tenże ma y głos wielki co pochodzi z ćiepłá, á gdzie wiele ćiepłá około serca tamże y śmiáłośći dosyć: y ták kto ma głos wielki, iest śmiáły. 19. Czemu ryby głosu nie máią? Káżda rzecz żyiąca ktora płuc nie ma, głosu też nie ma, á ták iż ryby płuc nie máią
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 210
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692
. 36. Czemu przy jedzeniu pić się chce? Strawa spuszczona do żołądka wilgotność w się bierze, i żołądek osusza, a suchość sprawuje pragnienie. 37. Czemu gdy kto długo śpiewa, albo mówi. pić się chce? Gdie jest poruszenie jakie, zwykło bywać ciepło, mówiący zaś albo śpiewający, rusza gardłem i płucami, zaczym się te członki zagrzewają, a zagrzewając schną, i tak pragnienie następuje. 38. Czemu niektórzy wiele jedzą a przecię nie tyją? Do tycia trzeba aby małe ciepło było, bo wielkie ciepło nie tylo nie dopuszcza się krwi szkrzepać i w tłustość obracać, ale też wiele w dymy obracając przez skorę wygania,
. 36. Czemu przy iedzeniu pić się chce? Strawa spuszczona do żołądká wilgotność w śię bierze, y żołądek osusza, á suchość sprawuie prágnienie. 37. Czemu gdy kto długo spiewa, álbo mowi. pić się chce? Gdie iest poruszenie iákie, zwykło bywać ćiepło, mowiący zaś albo śpiewaiący, rusza gárdłem y płucami, zaczym się te członki zagrzewáią, á zagrzewáiąc schną, y ták pragnienie następuie. 38. Czemu niektorzy wiele iedzą á przecię nie tyią? Do tyćia trzebá áby małe ćiepło było, bo wielkie ćiepło nie tylo nie dopuszcza się krwi szkrzepać y w tłustość obracać, ále też wiele w dymy obracaiąc przez skorę wygánia,
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 227
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692