letki, a mocny. alias krokwy mają być z letkiegonaprzykład jodłowego, lipowego, olchowego, a prostego drzewa, często wiązane bantami: nie mają krokwy te leżeć na powałach, aby się sufit nie popadał i ugiął; lecz na murach ścian. Wysokość dachu ile pod gonty, nie powinna być bardzo wysoka, gdyż i płytkie gontowe dachy nie cieką, byle dobrze cieśle gonty spuszczali, alias spajali. Ordynaryjna wysokość dachu ma być połowa szerokości, to jest sznurem zmierzyć jak szerokie miejsce jest do pokrycia, potym złoż sznur we dwoje, i według tak zło- O Ekonomice mianowicie o Architekturze.
żonego sznuru dawaj wysokość dachu. Wysokość dachu zbyteczna
letki, á mocny. alias krokwy maią bydź z letkiegonaprzykład iodłowego, lipowego, olchowego, á prostego drzewa, często wiązane bantami: nie maią krokwy te leżeć na powałach, aby się suffit nie popadał y ugiął; lecz na murach scian. Wysokość dachu ile pod gonty, nie powinna bydz bardzo wysoka, gdyż y płytkie gontowe dachy nie cieką, byle dobrze ciesle gonty spuszczali, alias spaiali. Ordynaryina wysokość dachu ma bydź połowa szerokości, to iest sznurem zmierzyć iak szerokie mieysce iest do pokrycia, potym złoż sznur we dwoie, y według tak zło- O Ekonomice mianowicie o Architekturze.
żonego sznuru daway wysokość dachu. Wysokość dachu zbyteczna
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 356
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
się smaży, gotuje, i piecze. W Borach poziumki, czernice, maliny, Ubogą, w Barwę okrywają Ziemię, Grzyb, Szmarz, Rydz, Maśluch oddają daniny, Ze Jej wnętrzności nosiły ich Brzemie, Wdzięczność wrodzona spolną czyni składkę, Upstrzyc, połatać, odziać gołą Matkę. Trawy z kwiatami, kosy gołą płytkie, Jeszcze ją coraz ostrzą twardym głazem, Żeby pościnać, lub niewinnie wszytkie, Martwe na placu położyć zarazem, I już na zwiędłe, choć bezzębnej babie, Pożyczą zębów swoich twarde grabie.
Zboża różnego nieprzejrzane Niwy Febus z pochodnią obchodzi do koła, Co raz im zbliżać każe pod sierp krzywy, Lud pospolity do roboty
się smaży, gotuie, y piecze. W Borach poziumki, czernice, maliny, Ubogą, w Barwę okrywaią Ziemię, Grzyb, Szmarz, Rydz, Maśluch oddaią dániny, Ze Jey wnętrzności nosiły ich Brzemie, Wdzięczność wrodzona spolną czyni skłádkę, Upstrzyc, połátać, odziać gołą Mátkę. Tráwy z kwiatami, kosy gołą płytkie, Jeszcze ią coraz ostrzą twárdym głázem, Zeby pościnać, lub niewinnie wszytkie, Mártwe ná placu położyć zárazem, Y iuż ná zwiędłe, choć bezzębney babie, Pożyczą zębow swoich twárde grábie.
Zboża rożnego nieprzeyrzáne Niwy Febus z pochodnią obchodzi do koła, Co raz im zbliżać każe pod sierp krzywy, Lud pospolity do roboty
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 107
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752