spowiedam przed drugim, Aż ten baje o piekle. Tam do kata, rzekę, Wolę, że się oczyszczę, niżeli upiekę. Więc wróciwszy do domu, na onę pokutę Każę sobie założyć na kominie hutę. Jeszcze się z nimi żegnam, ba, i nie bez żalu, Nim je na swoje miejsce wyprawię do palu; Aż mój stary przyjaciel we drzwi zakołace: „Do takiej li zniewagi twoje przyszły prace? Nie czyń tego, Wacławie, o muzy gra chodzi, Wierzże mi, żeć to u nich na potem zaszkodzi. Z początku świata były fraszki, były żarty, Byle w nich Bóg miał pokój. Czyli twoje
spowiedam przed drugim, Aż ten baje o piekle. Tam do kata, rzekę, Wolę, że się oczyszczę, niżeli upiekę. Więc wróciwszy do domu, na onę pokutę Każę sobie założyć na kominie hutę. Jeszcze się z nimi żegnam, ba, i nie bez żalu, Nim je na swoje miejsce wyprawię do palu; Aż mój stary przyjaciel we drzwi zakołace: „Do takiej li zniewagi twoje przyszły prace? Nie czyń tego, Wacławie, o muzy gra chodzi, Wierzże mi, żeć to u nich na potem zaszkodzi. Z początku świata były fraszki, były żarty, Byle w nich Bóg miał pokój. Czyli twoje
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 71
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
nie wiąże, niech z nas szatan nie ma plonu. Niech nam Jego herbowny puklerz portem będzie, Gdzie byśmy po tak długim wytchnąć mogli błędzie. Zruć brzydkich zbytków żagle, zruć obłudę z masztu, Słusznego gniewu swego przyczynę, a każ tu Uniżoną pokorę przy serdecznym żalu Za grzech rozpostrzeć, a tak staniemy u palu. 184 (F). Z NIECHCENIA ZGODA
Rozumiejąc z daleka, że dwu jedzie księży, Zdejmę czapkę. Aż kompan: „Znać, iżeć nie cięży, Zdjąwszy ją przed Żydami.” „O czapkę mniej — rzekę — Wżdy kontusza, jako ty, przed nim nie zewlekę.
Ludzkością nikt nie zgrzeszy
nie wiąże, niech z nas szatan nie ma plonu. Niech nam Jego herbowny puklerz portem będzie, Gdzie byśmy po tak długim wytchnąć mogli błędzie. Zruć brzydkich zbytków żagle, zruć obłudę z masztu, Słusznego gniewu swego przyczynę, a każ tu Uniżoną pokorę przy serdecznym żalu Za grzech rozpostrzeć, a tak staniemy u palu. 184 (F). Z NIECHCENIA ZGODA
Rozumiejąc z daleka, że dwu jedzie księży, Zdejmę czapkę. Aż kompan: „Znać, iżeć nie cięży, Zdjąwszy ją przed Żydami.” „O czapkę mniej — rzekę — Wżdy kontusza, jako ty, przed nim nie zewlekę.
Ludzkością nikt nie zgrzeszy
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 86
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
wiedzieć uszy, I żal, i smutek, i płacz mię poruszy: A w piersiach, gdyby krwie szukano kropki, Nie wynalazłby nikt najmniejszej probki. Takli odjedziesz; a mnie nędzną komu? Zostawisz pod czas wojny ciężkiej gromu; Kto mię porzutkę w mym pocieszy żalu, Skoro na morze odłożysz od palu. Niech mię wprzód ziemia, w rozstąpionym łonie, Nieszczęsną dziwekę zawrze, i pochłonie; Albo, jeśli ta przepaść nie gotowa, Uderzy gromem strzała piorunowa. Niżelibyś miał, Tessalskiemi wiosły Zapienić morza; coby cię z tąd niosły, A jabym z brzegu patrzać miała na nie, Jako uwożą ciebie, me kochanie
wiedźieć uszy, Y żal, y smutek, y płácz mię poruszy: A w pierśiach, gdyby krwie szukano kropki, Nie wynálázłby nikt naymnieyszey probki. Tákli odiedźiesz; á mnie nędzną komu? Zostáwisz pod czás woyny ćięszkiey gromu; Kto mię porzutkę w mym poćieszy żalu, Skoro ná morze odłożysz od palu. Niech mię wprzod źiemiá, w rozstąpionym łonie, Nieszczęsną dźiwekę záwrze, y pochłonie; Albo, ieśli ta przepáść nie gotowá, Vderzy gromem strzałá piorunowa. Niżelibyś miał, Tessálskiemi wiosły Zápienić morzá; coby ćię z tąd niosły, A iabym z brzegu pátrzáć miałá ná nie, Iáko uwożą ćiebie, me kochánie
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 30
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
przykłady, Kto o porwankę toczyć niechce zwady. Lecz twoja płochość, tak się oczywiście Wydaje, lekkie że przechodzi liście, Które, na przykrsze Aquilona wiewy, Z gałęzi lecą, jako wiotche plewy. Mniej w tobie statku, niż gdy plenne kłosy, Z porankowej się otrząsnąwszy rosy, Palone słońcem, od upalu mdleją,, A jak wiatr nimi rządzi, tak się chwieją. Ten mi, pamiętam, zal, i te przygody, Kasandra siostra twoja piała wprzody, I kosę złotych rozsuwszy warkoczy, Pomnię, takie mi słowa rzekła w oczy: Przebóg! co czynisz OEnone? czy to W niepłodnym pisaku posiać myślisz żyto?
przykłády, Kto o porwánkę toczyć niechce zwády. Lecz twoiá płochość, ták się oczywiśćie Wydáie, lekkie że przechodźi liśćie, Ktore, ná przykrsze Aquiloná wiewy, Z gáłęźi lecą, iáko wiotche plewy. Mniey w tobie státku, niż gdy plenne kłosy, Z poránkowey się otrząsnąwszy rosy, Palone słońcem, od upálu mdleią,, A iák wiátr nimi rządźi, ták się chwieią. Ten mi, pámiętam, zál, y te przygody, Kásándrá śiostrá twoiá piałá wprzody, Y kosę złotych rozsuwszy wárkoczy, Pomnię, tákie mi słowá rzekła w oczy: Przebog! co czynisz OEnone? czy to W niepłodnym pisaku posiać myślisz żyto?
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 64
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
, bo jeszcze masz tarczą: Jako okręt, choć zbędzie żagli, wioseł, styru, Przy kotwicy morskiego nie zlęknie się wiru. Żona — przyjaciel wierny, sługa, brat, synowiec! Razem Job wszytko stracił, tylko że nie wdowiec: Chociaż już grobem śmierdział w tak okrutnym żalu, Przepłynąwszy szczęśliwie, zawinął do palu; Żona portem mężowi, powstaniem z ruiny: Znowu miał stada, trzody, sługi, córki, syny. Ale, o nader smutna postać ziemskich rzeczy! O twardy los! gdzież się już człowiek ubezpieczy? Tak się zda, jakoby Bóg na niepewne fata Puścił z ręku swych cugle rządów tego świata, Kiedy
, bo jeszcze masz tarczą: Jako okręt, choć zbędzie żagli, wioseł, styru, Przy kotwicy morskiego nie zlęknie się wiru. Żona — przyjaciel wierny, sługa, brat, synowiec! Razem Job wszytko stracił, tylko że nie wdowiec: Chociaż już grobem śmierdział w tak okrutnym żalu, Przepłynąwszy szczęśliwie, zawinął do palu; Żona portem mężowi, powstaniem z ruiny: Znowu miał stada, trzody, sługi, córki, syny. Ale, o nader smutna postać ziemskich rzeczy! O twardy los! gdzież się już człowiek ubezpieczy? Tak się zda, jakoby Bóg na niepewne fata Puścił z ręku swych cugle rządów tego świata, Kiedy
Skrót tekstu: PotZabKuk_I
Strona: 537
Tytuł:
Smutne zabawy ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że go wiatr dosięże. W ogniu ojcowskiej rosną miłości me dzieci, Aż ledwie które z trojga na ten świat wyleci, Ginie jako pirausta, i w proch się obraca. Miłość, choć bez drew, gore, ani jej śmierć skraca, Gore płomieniem, choć ją oczy pełne żalu Rzewnymi kropią łzami; nie ugaszą palu, Którym płoną na popiół dzieci moje starą Za grzechy, ach, za grzechy ojcowskie ofiarą. Nie w Jeftego, w mój znoście pełne łez nalewki Smutny dom na każdy rok, izraelskie dziewki! Jednę córkę on, iszcząc to, co Bogu ślubił, Jam i córkę jedyną, i dwu synów zgubił. 157
że go wiatr dosięże. W ogniu ojcowskiej rostą miłości me dzieci, Aż ledwie które z trojga na ten świat wyleci, Ginie jako pirausta, i w proch się obraca. Miłość, choć bez drew, gore, ani jej śmierć skraca, Gore płomieniem, choć ją oczy pełne żalu Rzewnymi kropią łzami; nie ugaszą palu, Którym płoną na popiół dzieci moje starą Za grzechy, ach, za grzechy ojcowskie ofiarą. Nie w Jeftego, w mój znoście pełne łez nalewki Smutny dom na każdy rok, izraelskie dziewki! Jednę córkę on, iszcząc to, co Bogu ślubił, Jam i córkę jedyną, i dwu synów zgubił. 157
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 93
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
(P). DRWA DO ŁASA, RYBY DO WISŁY
Szlachcic jeden, na Śląsku zakupiwszy stawy, Opuścił karpie Wisłą na sejm do Warszawy; Czynił mu post nadzieję i on zjazd tak ludny,
Gdyby Neptun nie pojźrał złym okiem na sudny. Już szczęśliwie przepłynął, już i Pragę mijał, Już pod mury warszawskie do palu zawijał, Kiedy się sieć na haku ukrytym poszarpie I rozpuści po Wiśle w niej zaszyte karpie. Jemu szkoda, a ludziom oszukanie jawne, Bo miasto wiślnych — ryby kupowali stawne. Częstoż z nami fortuna obchodzi się srogo: Co miał przedawać, to sam dziś kupuje drogo. 53 (P). MOSKIEWSKA ODPOWIEDŹ
(P). DRWA DO ŁASA, RYBY DO WISŁY
Szlachcic jeden, na Śląsku zakupiwszy stawy, Opuścił karpie Wisłą na sejm do Warszawy; Czynił mu post nadzieję i on zjazd tak ludny,
Gdyby Neptun nie pojźrał złym okiem na sudny. Już szczęśliwie przepłynął, już i Pragę mijał, Już pod mury warszawskie do palu zawijał, Kiedy się sieć na haku ukrytym poszarpie I rozpuści po Wiśle w niej zaszyte karpie. Jemu szkoda, a ludziom oszukanie jawne, Bo miasto wiślnych — ryby kupowali stawne. Częstoż z nami fortuna obchodzi się srogo: Co miał przedawać, to sam dziś kupuje drogo. 53 (P). MOSKIEWSKA ODPOWIEDŹ
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 255
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, aby dobrze czynił, a złego się warował. Ta głowa B z włosów obnażona znaczy, iż w każdy nauce potrzeba człowiekowi głowę mieć wolną od inszych myśli, które by mu przeszkodą być i rozerwanie w jego profesyjej czynić mogli, i dlatego, że mi przyjdzie traktować o punkcie niepojętym. Na przykład, że koniec palu C dla swej grubości widzi się daleko więcej niż koniec igły widomy D. Rzecze kto, że według proporcyjej miał być koniec D pojęty i C materialny. Odpowiedam, że choć jeden koniec jest barzo mniejszy niż drugi, przeć się obadwa są pojęte i materialne. Ta część balki E nad ziemią może się widzieć, a
, aby dobrze czynił, a złego się warował. Ta głowa B z włosów obnażona znaczy, iż w każdy nauce potrzeba człowiekowi głowę mieć wolną od inszych myśli, które by mu przeszkodą być i rozerwanie w jego profesyjej czynić mogli, i dlatego, że mi przyjdzie traktować o punkcie niepojętym. Na przykład, że koniec palu C dla swej grubości widzi się daleko więcy niż koniec igły widomy D. Rzecze kto, że według proporcyjej miał być koniec D pojęty i C materyjalny. Odpowiedam, że choć jeden koniec jest barzo mniejszy niż drugi, przeć się obadwa są pojęte i materyjalne. Ta część balki E nad ziemią może się widzieć, a
Skrót tekstu: AquaPrax
Strona: 52
Tytuł:
Praxis ręczna działa
Autor:
Andrzej Dell'Aqua
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1624 a 1639
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1639
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Tadeusz Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1969
i dla mniejszy pracy ma się włożyć działo wysoko, aby potym snadnie je było odjąć na posługi wielkich panów. Robić zwykli takie szkuty na urząd, to jest dno A płaskie, przyrobiwszy do niego te ławy BCDEFG grube i stęplowane ze spodku namniej dwiema stęplami mocnymi. Potym przyprowadziwszy działa bliżej brzegu uwiążesz szkutę na zadzie ku palu H i na przedzie w palu I mocno, włożysz potym balki KL na ziemi i końcy MN na stronie szkuty O, w tym obrócisz nad nią sztuki PQ szkucie na ławie BCDEFG i w takiej sposób właśnie możesz je odjąć łacno przyjachawszy już do tego miasta, gdzie masz je wyłożyć na ziemię, a jeśli prowadzisz do
i dla mniejszy pracy ma się włożyć działo wysoko, aby potym snadnie je było odjąć na posługi wielkich panów. Robić zwykli takie szkuty na urząd, to jest dno A płaskie, przyrobiwszy do niego te ławy BCDEFG grube i stęplowane ze spodku namniej dwiema stęplami mocnymi. Potym przyprowadziwszy działa bliżej brzegu uwiążesz szkutę na zadzie ku palu H i na przedzie w palu I mocno, włożysz potym balki KL na ziemi i końcy MN na stronie szkuty O, w tym obrócisz nad nią sztuki PQ szkucie na ławie BCDEFG i w takiej sposób właśnie możesz je odjąć łacno przyjachawszy już do tego miasta, gdzie masz je wyłożyć na ziemię, a jeśli prowadzisz do
Skrót tekstu: AquaPrax
Strona: 140
Tytuł:
Praxis ręczna działa
Autor:
Andrzej Dell'Aqua
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1624 a 1639
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1639
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Tadeusz Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1969
baryłki albo worki z prochem, żeby, mówię, były wyżej od czeluści, aby moc od ognia nie wyszła. A jeśli chcesz podkopać na równinie, formuj miarę od sążni 100 i poczynaj kopać od miejsca C albo D, a nakryj się tą ziemią od strzelania muszkietów, pódź tedy tak krzywo formując anguły od jednego palu do drugiego formując, rysując drogę, którą uczynisz pod ziemią aż do fortecy, pierwy i wziąwszy miarę dalekości prosto nad ziemią, to jest od miejsca C aż do baszty E. A jeśli zmierzysz, najdziesz być sążni 200 prosto. A takim sposobem albo busulą i dyjoprą F możesz wieść od pieca D i iść ku
baryłki albo worki z prochem, żeby, mówię, były wyżej od czeluści, aby moc od ognia nie wyszła. A jeśli chcesz podkopać na równinie, formuj miarę od sążni 100 i poczynaj kopać od miesca C albo D, a nakryj się tą ziemią od strzelania muszkietów, pódź tedy tak krzywo formując anguły od jednego palu do drugiego formując, rysując drogę, którą uczynisz pod ziemią aż do fortecy, pierwy i wziąwszy miarę dalekości prosto nad ziemią, to jest od miesca C aż do baszty E. A jeśli zmierzysz, najdziesz być sążni 200 prosto. A takim sposobem albo busulą i dyjoprą F możesz wieść od pieca D i iść ku
Skrót tekstu: AquaPrax
Strona: 304
Tytuł:
Praxis ręczna działa
Autor:
Andrzej Dell'Aqua
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1624 a 1639
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1639
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Tadeusz Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1969