tonie, Ofiarujesz swe chęci; wierę, mniej dbam o nie. Zawodzi się, kto takich przyjaciół sposobi: Łacno o myszkę, łacno o ptaszka do zobi; Dmuchnie wiatr, aż oboje wraca do natury: Ptak oknem leci na dwór, mysz się kryje w dziury. Fortel na złego charta, co tylko do parzy, W polu nie chce pościgać: wiesić, gdzie się zdarzy. 6. WÓŁ DO SIODŁA, KOŃ DO PŁUGU
Wół gnuśny siodło, jarzmo wspaniały koń woli: Chłopi teraz pilnują wojny, szlachta roli. Powinien za odmianą stan chodzić natury: Słuszna chłopów na szlachtę, a tych postrzyc w gbury, Którzy wojny nie
tonie, Ofiarujesz swe chęci; wierę, mniej dbam o nie. Zawodzi się, kto takich przyjaciół sposobi: Łacno o myszkę, łacno o ptaszka do zobi; Dmuchnie wiatr, aż oboje wraca do natury: Ptak oknem leci na dwór, mysz się kryje w dziury. Fortel na złego charta, co tylko do parzy, W polu nie chce pościgać: wiesić, gdzie się zdarzy. 6. WÓŁ DO SIODŁA, KOŃ DO PŁUGU
Wół gnuśny siodło, jarzmo wspaniały koń woli: Chłopi teraz pilnują wojny, szlachta roli. Powinien za odmianą stan chodzić natury: Słuszna chłopów na szlachtę, a tych postrzyc w gbury, Którzy wojny nie
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 10
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
pokwapi na inny. Umiezga się, przyszedszy bliżej, potem miasto Ofertów: „A do męża, bezecna niewiasto! Ja bym miał mazać swego dobrodzieja łoże, Chleb jego jedząc gębą? uchowaj mię, Boże! Jam żartował, ty zaraz, kurwo, do paskudy!” A w tym go patołęczą przeparzy przez udy. Pan w nogi, sługa za nim chyżo się obraca, Raz po boku, drugi raz po plecach go maca. Kiedy tak aż do samej wjedzie na nim sieni, Ten się nieborak po pas uszarga, upieni, Że sapiąc z gołą pałką, pozrucawszy z siebie Owe chusty, jakoby w zginionej potrzebie
pokwapi na iny. Umiezga się, przyszedszy bliżej, potem miasto Ofertów: „A do męża, bezecna niewiasto! Ja bym miał mazać swego dobrodzieja łoże, Chleb jego jedząc gębą? uchowaj mię, Boże! Jam żartował, ty zaraz, kurwo, do paskudy!” A w tym go patołęczą przeparzy przez udy. Pan w nogi, sługa za nim chyżo się obraca, Raz po boku, drugi raz po plecach go maca. Kiedy tak aż do samej wjedzie na nim sieni, Ten się nieborak po pas uszarga, upieni, Że sapiąc z gołą pałką, pozrucawszy z siebie Owe chusty, jakoby w zginionej potrzebie
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 293
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
się ten świat począł i koniec mieć będzie, Inszym ciężcy, sobieśmy łaskawi są sędzię. 305 (P). ŚLEPY CZŁOWIEK NA SWOJE WADY
„Chłopcze, azam ja dzisia przez sen chrapał w nocy?" „I bardzo, żeśmy usnąć nie mogli pod kocy; Rozumiejąc, że Berski strębuje do parzy, Wyli całą noc w psiarni, drzwi gryząc, ogarzy.” Nie wierzyłem mu zrazu, lecz gdy świadki stawia, Przyznaję, że nie zmyśla i że w mię nie wmawia.
Stąd wziąwszy pochop, głębiej uważam to w sobie: Tedy mię, rzekę, ledwie biedna mysz zaskrobie, Ledwie kto skrzypnie drzwiami
się ten świat począł i koniec mieć będzie, Inszym ciężcy, sobieśmy łaskawi są sędzię. 305 (P). ŚLEPY CZŁOWIEK NA SWOJE WADY
„Chłopcze, azam ja dzisia przez sen chrapał w nocy?" „I bardzo, żeśmy usnąć nie mogli pod kocy; Rozumiejąc, że Berski strębuje do parzy, Wyli całą noc w psiarni, drzwi gryząc, ogarzy.” Nie wierzyłem mu zrazu, lecz gdy świadki stawia, Przyznaję, że nie zmyśla i że w mię nie wmawia.
Stąd wziąwszy pochop, głębiej uważam to w sobie: Tedy mię, rzekę, ledwie biedna mysz zaskrobie, Ledwie kto skrzypnie drzwiami
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 372
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
swój proro k żywy/ I nad macierzą syn się mszcząc ojca cnotliwy/ W raz dóbr/ i złściw będzie/ i zatym strestkany/ Dom/ i rozum straciwszy/ tak długo gabany/ Od srogich ządz/ i cieni macierzystych/ będzie/ Aż nieszcesnego złota do żony odbędzie. Bok nawet skrewniony sztych Flegejski/ przeparzy: Na ten czas Kaliorej modlitwa się zdarzy Do wielkiego Jowisza/ by dzieciom przypuścił Lat/ i mordu mściciela bez zemsty nie puścił. Jupiter w pasierbicę/ a w niwewiastkę wlęże O dar/ i z młodolatków postanowi męże. To gdy przepierowała Temis prorokini/ Rozreuch bogów niebieskich oblawa uczyni. Przecz i inszych danina dojśćby
swoy proro k żywy/ Y nád máćierzą syn się mszcząc oycá cnotliwy/ W raz dobr/ y złśćiw będźie/ y zátym strestkány/ Dom/ y rozum straćiwszy/ tak długo gábany/ Od srogich ządz/ y ćieni máćierzystych/ będźie/ Aż nieszcesnego złotá do żony odbędźie. Bok náwet skrewniony sztych Phlegeyski/ przepárzy: Ná ten czás Káliorey modlitwá się zdárzy Do wielkiego Iowiszá/ by dźiećiom przypuśćił Lat/ y mordu mśćićiela bez zemsty nie puśćił. Iupiter w páśierbicę/ á w niwewiastkę wlęże O dar/ y z młodolatkow postánowi męże. To gdy przepierowáłá Temis prorokini/ Rozreuch bogow niebieskich obláwá vczyni. Przecż y inszych dánina doyśćby
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 230
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636