szable dobywać i rękę hamuje.
VIII.
On go zatnie palcatem, przypadszy na drogę, Pies go także, dosiągszy, kąsa w lewą nogę I koń często wierzgając, zadkiem nań wymierzy I mocno go w prawy bok nogami uderzy; Ale i ptak, latając wielkiemi kołami, Spadał na dół i twarz mu drapał paznogciami. Rabikan wylękniony tak jest pełen trwogi, Że ani ręki słuchać ani chce ostrogi.
IX.
Rugier zatem dobywa szable, przymuszony, I żeby mógł uprzątnąć on szturm uprzykrzony, Czasem sztychem, a czasem ostrzem sokołowi, Psu i natarczywemu grozi myśliwcowi. Ale się barziej przykrzą, barziej go hamują I to z boku,
szable dobywać i rękę hamuje.
VIII.
On go zatnie palcatem, przypadszy na drogę, Pies go także, dosiągszy, kąsa w lewą nogę I koń często wierzgając, zadkiem nań wymierzy I mocno go w prawy bok nogami uderzy; Ale i ptak, latając wielkiemi kołami, Spadał na dół i twarz mu drapał paznogciami. Rabikan wylękniony tak jest pełen trwogi, Że ani ręki słuchać ani chce ostrogi.
IX.
Rugier zatem dobywa szable, przymuszony, I żeby mógł uprzątnąć on szturm uprzykrzony, Czasem sztychem, a czasem ostrzem sokołowi, Psu i natarczywemu grozi myśliwcowi. Ale się barziej przykrzą, barziej go hamują I to z boku,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 149
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
.
Piękne, stateczne panie dwie na brzegu stały, Jedna w czarny ubrana, druga w ubiór biały, Co przyczyną onego pojedynku były I na bój między niemi straszliwy patrzyły. Chcecie wiedzieć, kto to jest? - Są to nimfy owe, Co wychowały syny dwa Oliwierowe, Dwiema je wielkiem ptakom chłopięty małemi Odjąwszy, paznogciami ściśnione ostremi,
LXXIII.
Co je były z wysoka Gismundzie porwały I daleko od krajów swych pounaszały; A mnie o tem tu mówić nie potrzeba siła, Bo się ta historia wszędzie rozgłosiła, Acz ten, który ją pisze, na ojcu się myli, Twierdząc tak, jakoby się z inszego zrodzili. Teraz się oba
.
Piękne, stateczne panie dwie na brzegu stały, Jedna w czarny ubrana, druga w ubiór biały, Co przyczyną onego pojedynku były I na bój między niemi straszliwy patrzyły. Chcecie wiedzieć, kto to jest? - Są to nimfy owe, Co wychowały syny dwa Oliwierowe, Dwiema je wielkiem ptakom chłopięty małemi Odjąwszy, paznogciami ściśnione ostremi,
LXXIII.
Co je były z wysoka Gismundzie porwały I daleko od krajów swych pounaszały; A mnie o tem tu mówić nie potrzeba siła, Bo się ta historya wszędzie rozgłosiła, Acz ten, który ją pisze, na ojcu się myli, Twierdząc tak, jakoby się z inszego zrodzili. Teraz się oba
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 348
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
przy strasznej śmierci Syna opuszczała. Kiedyś się ta abowiem miała śmierci przelęknąć/ której miłość mężniejsza była niżli śmierć? Nie przystojnie tedy malują niektórzy/ abo powiadają/ iż Bogarodzica przy krzyżu/ Syncopen, to jest/ omdlewanie jakieś cierpiała/ abo żałosnie narzekała/ abo że włosy na sobie targała/ abo swoję twarz drapała paznogciami. Boże nie daj tego tak rozumieć o Pannie/ której męstwo wszelakie przypisują Ojcowie święci. Zaiste Panna/ która stanęła wedle krzyża/ zacny i wielki wizerunk męstwa pokazała. Powiadają Astrologowie/ iż Jutrzenki gwiazdy domem jest Waga. Domem dla tego zowią niektóre znaki/ tego abo owego Planety: iż gdy do niego wnidzie
przy strászney śmierći Syná opuszczáłá. Kiedyś się tá ábowiem miáłá śmierći przelęknąć/ ktorey miłość mężnieysza byłá niżli śmierć? Nie przystoynie tedy máluią niektorzy/ ábo powiádáią/ iż Bogárodźicá przy krzyżu/ Syncopen, to iest/ omdlewánie iákieś ćierpiáłá/ ábo żáłosnie nárzekáłá/ ábo że włosy ná sobie tárgáłá/ ábo swoię twarz drapáłá páznogćiámi. Boże nie day tego ták rozumieć o Pánnie/ ktorey męstwo wszelákie przypisuią Oycowie święći. Záiste Pánná/ która stánęłá wedle krzyżá/ zacny y wielki wizerunk męstwá pokazáłá. Powiádáią Astrologowie/ iż Iutrzenki gwiazdy domem iest Wagá. Domem dla tego zowią niektore znáki/ tego ábo owego Plánety: iż gdy do niego wnidźie
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 25
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
płynie chorych leczący. Jej to Ludwik posłał zwierciadło z wyobrażeniem ukrzyżowanego Jezusa.
EUZEBIA, vide Xene pod literą X. tu pod Relikwiami. F
FLORIANA Z. Męczennika żołnierza 4. Maja. Cierpiał w Koryckim kraju, gdzie teraz Austria, i Karyntya w mieście Laureaku vulgo Ems albo Lorch. Austryj. Kijmi bity, paznogciami drapany, w rzekę Anisum alko Ewezu albo Emsem wrzucony, z kamieniem u szyj zawieszonym na kamień wyłożony, od orła cudownie strzeżony. Gdy Waleria Ciało jego prowadziła na miejsce naznaczone, a bydlęta w wozie pić pragnęły, woda wytrysneła. Polakom o Patrona dla siebie proszącym dał go Lucjusz III. Papież mówiąc. Vade miles
płynie chorych leczący. Iey to Ludwik posłał zwierciadło z wyobrażeniem ukrzyżowanego Iezusa.
EUZEBIA, vide Xene pod literą X. tu pod Relikwiami. F
FLORYANA S. Męcżennika żołnierza 4. Maia. Cierpiał w Koryckim kraiu, gdzie teraz Austria, y Karintya w mieście Laureaku vulgo Ems albo Lorch. Austryi. Kiymi bity, paznogciami drapany, w rzekę Anisum alko Ewezu albo Emsem wrzucony, z kamieniem u szyi zawieszonym na kamień wyłożony, od orła cudownie strzeżony. Gdy Walerya Ciało iego prowadziła na mieysce naznacżone, á bydlęta w wozie pić pragnęły, woda wytrysneła. Polakom o Patrona dla siebie proszącym dał go Lucyusz III. Papież mowiąc. Vade miles
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 139
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754