niemasz? auksiliarne wojsko wprowadzone dla zniszczenia kraju tylko, a pytaj się ichmościów, czy chcą batalii? Oj! śmierdzą szwedzi, niechże i w krzywdach zadanych ojczyźnie, nie będzie wwmpanom taediosum przysłuchać się, kto więcej czyni nam inkonwencji, czy szwed czy sas? Jeśli męczą szwedzi jak i sasowie, drzazgi za paznogcie zabijając, chłopom ostatnie biorąc, koronnym i wam pozabierali konsystencje, żołd, hyberny, a przecie u was sasowie grzeczni, po sasach chyba pies zawyje. A pytaj się co się w krakowskiem i sandomierskiem dzieje, gdzie przyznam luxuriose trochę przebywali, jako oprócz siana wszystkiego pełno było, jaka tanność na samej Rusi, gdzie
niemasz? auxiliarne wojsko wprowadzone dla zniszczenia kraju tylko, a pytaj się ichmościów, czy chcą batalii? Oj! śmierdzą szwedzi, niechże i w krzywdach zadanych ojczyznie, nie będzie wwmpanom taediosum przysłuchać się, kto więcéj czyni nam inkonwencyi, czy szwed czy sas? Jeśli męczą szwedzi jak i sasowie, drzazgi za paznogcie zabijając, chłopom ostatnie biorąc, koronnym i wam pozabierali konsystencye, żołd, hyberny, a przecie u was sasowie grzeczni, po sasach chyba pies zawyje. A pytaj się co się w krakowskiém i sandomierskiém dzieje, gdzie przyznam luxuriose trochę przebywali, jako oprócz siana wszystkiego pełno było, jaka tanność na saméj Rusi, gdzie
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 422
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
,Mnóżcie się jak bestyje mnożą się wszelakie''. Potem nastał Norbertus, opat w on czas święty Z Premonstratu, przed którym ten duch zgasł przeklęty, I od prostego mnicha cudownie zabity, Bo mu trzciną łeb rościął, a wtem jadowity Mózg na obie po szyi ramiona wypłynął - Tak mizernie mózgowiec i łotr każdy ginął. Paznogcie od rąk dano i od nóg Rymalowi, Niepośledniemu w Czechach wtenczas ministrowi, Aby z Panny niebieskiej panieństwo odzierał, Lecz tego potem żalił, gdy w ogniu umierał. Żyły wszytkie wyprote krawcowi onemu Posłano, który przyszedł ku braku takiemu, Iże go nowochrzczeńcy za króla obrali I wszystkie mu honory pańskie wyrządzali, Chcąc wielmożność rozświecić
,Mnóżcie się jak bestyje mnożą się wszelakie''. Potem nastał Norbertus, opat w on czas święty Z Premonstratu, przed którym ten duch zgasł przeklęty, I od prostego mnicha cudownie zabity, Bo mu trzciną łeb rościął, a wtem jadowity Mózg na obie po szyi ramiona wypłynął - Tak mizernie mózgowiec i łotr każdy ginął. Paznogcie od rąk dano i od nóg Rymalowi, Niepośledniemu w Czechach wtenczas ministrowi, Aby z Panny niebieskiej panieństwo odzierał, Lecz tego potem żalił, gdy w ogniu umierał. Żyły wszytkie wyprote krawcowi onemu Posłano, który przyszedł ku braku takiemu, Iże go nowochrzczeńcy za króla obrali I wszystkie mu honory pańskie wyrządzali, Chcąc wielmożność rozświecić
Skrót tekstu: ErZrzenAnKontr
Strona: 366
Tytuł:
Anatomia Martynusa Lutra Erazma z Roterdama
Autor:
Erazm z Rotterdamu
Tłumacz:
Jan Zrzenczycki
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
nie zawrze, nikt mię nie pogrzebie, Jeśli mię w swoich brzuchach nie pogrzebią samy Źwierzęta, których pełne muszą być te jamy.
XXIX.
Boję się i zda mi się, że już z nich wychodzą, Że już na mię lwi, wilcy i niedźwiedzie godzą I tygry srogie, które przyrodzenie w gęby I w paznogcie i w ostre uzbroiło zęby; Lecz którą mi sroższą śmierć dać zwierzowie mają, Nad cię, o zwierzu sroższy wszytkich, co się tają W tych jamach! Te przestaną na tem, gdy raz zginę, A ty mi tysiąc śmierci zadawasz w godzinę!
XXX.
Daj to, że jaki żeglarz trafi się z przygody
nie zawrze, nikt mię nie pogrzebie, Jeśli mię w swoich brzuchach nie pogrzebią samy Źwierzęta, których pełne muszą być te jamy.
XXIX.
Boję się i zda mi się, że już z nich wychodzą, Że już na mię lwi, wilcy i niedźwiedzie godzą I tygry srogie, które przyrodzenie w gęby I w paznogcie i w ostre uzbroiło zęby; Lecz którą mi sroższą śmierć dać źwierzowie mają, Nad cię, o źwierzu sroższy wszytkich, co się tają W tych jamach! Te przestaną na tem, gdy raz zginę, A ty mi tysiąc śmierci zadawasz w godzinę!
XXX.
Daj to, że jaki żeglarz trafi się z przygody
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 203
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Stańmyż tak/ i trzymajmy sobie tę umowę. W tym drzwi swym wężokrętem rzezane otwiera/ A owa gdy się porwać przeciw niemu zbiera: Którymkolwiek członkiem wstać siedząca pokusza/ Zaden się dla leniwej ciężkości nie rusza. Sama się przecię sili z proga na dźwignienie/ Ale już i w kolanach stwardziało spojenie: I wszystkie paznogcie i z palcami ziębnięją/ I żeły/ potraciwszy z siebie krew/ blednięją. Jako wrzód/ co go Rakiem zową/ niezleczony/ Szeroko się rozchodzić zwykł na różne strony/ I do skażonych części zdrowe przymieszywać: Tak się z nienagła w piersi poczęło wwięzywać Śmiertelne zimno/ które i pozawierało Żywotne drogi/ i dech w
Stańmyż ták/ y trzymaymy sobie tę vmowę. W tym drzwi swym wężokrętem rzezáne otwiera/ A owá gdy się porwáć przećiw niemu zbiera: Ktorymkolwiek członkiem wstáć śiedząca pokusza/ Zaden się dla leniwey ćięszkośći nie rusza. Sámá się przećię śili z progá ná dźwignienie/ Ale iuż y w kolánách ztwárdźiáło spoienie: Y wszystkie páznogćie y z pálcámi źiębnięią/ Y żeły/ potráćiwszy z śiebie krew/ blednięią. Iáko wrzod/ co go Rákiem zową/ niezleczony/ Szeroko się rozchodźić zwykł ná rożne strony/ Y do skáżonych częśći zdrowe przymieszywáć: Ták się z nienagłá w pierśi poczęło wwięzywáć Smiertelne źimno/ ktore y pozáwieráło Zywotne drogi/ y dech w
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 97
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
ciszą, Do jamy. Pyta matka: przeczby tak strwożona Była? - Rzecze mysz: „Ze dwu miar jestem strapiona. Widziałam zwierząt dwoje: jedno oczy miało Równe gwiazdom wesołym, i tak mi się zdało, Że sierścią swoją do nas barzo jest podobne, Tylko że pstre, k’temu ma paznogcie nadobne. Barzo mi się to zwierzę z twarzy podobało, Wszystko mu dobre, matko, z postawy przystało. Ale gdym się z nim prawie stowarzyszyć miała, Drugiem zaś zwierzę jakieś pomniejsze widziała. Dwie nodze miało, miało i grzebień na czele, Oczy jak płomień jaki, pierza na nim wiele. To skoro
ciszą, Do jamy. Pyta matka: przeczby tak strwożona Była? - Rzecze mysz: „Ze dwu miar jestem strapiona. Widziałam źwierząt dwoje: jedno oczy miało Równe gwiazdom wesołym, i tak mi się zdało, Że sierścią swoją do nas barzo jest podobne, Tylko że pstre, k’temu ma paznogcie nadobne. Barzo mi się to źwierzę z twarzy podobało, Wszystko mu dobre, matko, z postawy przystało. Ale gdym się z nim prawie stowarzyszyć miała, Drugiem zaś źwierzę jakieś pomniejsze widziała. Dwie nodze miało, miało i grzebień na czele, Oczy jak płomień jaki, pierza na nim wiele. To skoro
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 23
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
na wojnę/ przeciw nieprzyjaciołom twoim/ a podać je PAN Bóg twój w ręce twoje/ i nabierzesz z nich więźniów. 11. A obaczysz miedzy więźniami Niewiastę nadobną/ której rozmiłowawszy się/ wziąłbyś ją sobie za żonę: 12. Tedy ją wprowadzisz do domu swego/ i ogoli głowę swoję/ i obrzeże paznogcie swoje. 13. A złożywszy z siebie szatę/ w której jest pojmana/ zostanie w domu twym/ a płakać będzie Ojca swego/ i Matki swojej/ przez cały miesiąc: a potym/ wnidziesz do niej/ i będziesz mężem jej/ a ona będzie tobie za żonę. 14. A jeślibyć się potym
ná woynę/ przećiw nieprzyjaćiołom twojim/ á podać je PAN Bog twoj w ręce twoje/ y nábierzesz z nich więźniow. 11. A obacżysz miedzy więźniámi Niewiástę nádobną/ ktorey rozmiłowawszy śię/ wźiąłbyś ją sobie zá żonę: 12. Tedy ją wprowádźisz do domu swego/ y ogoli głowę swoję/ y obrzeże páznogćie swoje. 13. A złożywszy z śiebie szátę/ w ktorey jest pojimána/ zostánie w domu twym/ á płákáć będźie Ojcá swego/ y Mátki swojey/ przez cáły mieśiąc: á potym/ wnidźiesz do niey/ y będźiesz mężem jey/ á oná będźie tobie zá żonę. 14. A jeslibyć śię potym
Skrót tekstu: BG_Pwt
Strona: 207
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Powtórzonego Prawa
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
ten Sok w Olejku Rucianym/ a tym nacierać. Także Item. Krzyżom.
Boleniu krzyżów albo Pacierzy w grzbiecie. Toż układa/ nacierając kilka kroć na dzień. Macicy zaduszeniu. Pacierzom Księgi Pierwsze. Macicy. Spiku.
Spaniu nad przyrodzenie głębokiemu/ z ognia dym jego w nos puszczać dobrze. Paznokciom chrop.
Paznogcie chropowate spądza/ a na to miejsce gładkie i chędogie daje. Soku tego wziąć i Arseniku/ albo Złotołuski/ a miałko utłuc/ z oliwą zaczynić/ żeby było jako maść/ i to na nie przykładać. Łożysku.
Łożysko po porodzeniu pozostałe. I Zaśniatu
Zaśniat wywodzi/ czopek z niego utoczywszy/ w otwór łona
ten Sok w Oleyku Rućiánym/ á tym náćierác. Tákże Item. Krzyżom.
Boleniu krzyżow álbo Páćierzy w grzbiećie. Toż vkłáda/ náćieráiąc kilká kroć ná dźień. Mácicy záduszeniu. Páćierzom Kśięgi Pierwsze. Máćicy. Spiku.
Spániu nád przyrodzenie głębokiemu/ z ogniá dym iego w nos pusczáć dobrze. Páznokciom chrop.
Páznogćie chropowáte spądza/ á ná to mieysce głádkie y chędogie dáie. Soku tego wźiąć y Arseniku/ álbo Złotołuski/ á miáłko vtłuc/ z oliwą záczynić/ żeby było iáko máść/ y to ná nie przykłádáć. Lożysku.
Lożysko po porodzeniu pozostáłe. Y Záśniatu
Záśniat wywodźi/ czopek z niego vtoczywszy/ w otwor łoná
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 204
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
ziemia w piekło stąd otwarła/ I wóz nachely krużem pośrzednim pożarła. Cjane pochwyconej Boginie żałując: Więc wód swych przywileju zniewagi litujac: Nie uleconą ranę do serca przyjęła/ I rozpływa się łzami: i których słynęła Wód Bóstwem/ w te cienczcie/ członki się topiące Widziałbyś/ pogotowiu kości miękczejące/ Więc rozciekle paznogcie: część siękażda mieni/ Słabsza/ jak włosy/ palce/ więc nogi/ goleni: Bo zdobne członki w zimną wodę snadniej płyną: Za niemi grzbiet ramiona/ bok/ pierś/ w źrzodło giną. Wżęły naweet skazone woda się rumuje: Ani już więcej czego jać by się znajduje. Mać tym czasem żałosna szukała
źiemiá w piekło ztąd otwárłá/ Y woz náchely krużem pośrzednim pożarłá. Cyáne pochwyconey Boginie żałuiąc: Więc wod swych przywileiu zniewagi lituiac: Nie vleconą ránę do sercá przyięłá/ Y rospływa się łzámi: y ktorych słynęłá Wod bostwem/ w te ćienczcie/ członki się topiące Widźiałbyś/ pogotowiu kośći miękczeiące/ Więc rozćiekle páznogćie: część siękáżda mieni/ Słábsza/ iák włosy/ pálce/ więc nogi/ goleni: Bo zdobne członki w źimną wodę snádniey płyną: Zá niemi grzbiet ramiona/ bok/ pierś/ w źrzodło giną. Wżęły náweet skazone woda się rumuie: Ani iuż więcey czego iać by się znáyduie. Máć tym czásem żałosna szukáłá
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 118
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
zatopił. Jak wsidłach które ptasznik fortelny rozmiotał/ Zrozumiawszy po sobie ptak/ że się umotał/ Trzpioce/ a co raz to się tężej wikle niemi: tak którakolwiek jedno zawiążneła w ziemi/ Radaby się wyślizła: lecz gibki hamuje Korzeń/ i biedzącą się potężniej ujmuje. A gdy o palce pyta/ o paznogcie/ nogi? Widzi okrągłe łysty idacę w kij srogi: Przecz bolesna w lędźwie siętłuc ręką zawodzi/ Aż w drewno twarde puka: pierś drzewo obchodzi. Barki we drwa/ ramiona drugiby posadził Gałęziem być; aniby tak wierząc pobłądził. Toż nie dosyć Bachowi: pokinął ich pola: A z lepszą do
zátopił. Iák wśidłách ktore ptásznik fortelny rozmiotał/ Zrozumiawszy po sobie ptak/ że się vmotał/ Trzpioce/ á co raz to się tężey wikle niemi: ták ktorakolwiek iedno záwiążnełá w źiemi/ Rádáby się wyślizłá: lecz gibki hámuie Korzeń/ y biedzącą się potężniey vymuie. A gdy o pálce pyta/ o páznogćie/ nogi? Widźi okrągłe łysty idacę w kiy srogi: Przecz bolesna w lędźwie siętłuc ręką záwodźi/ Aż w drewno twárde puka: pierś drzewo obchodźi. Bárki we drwá/ rámioná drugiby posadźił Gáłęźiem być; ániby ták wierząc pobłądźił. Toż nie dosyć Bachowi: pokinął ich polá: A z lepszą do
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 270
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636