?” Ale nad wszytkich płacze i łzami się dusi Żona jego, że wdową do śmierci być musi I zmarłemu miłości pokazuje tyle, Żeby go w własnej rada pogrzebią mogile. Płacze i jej sąsiadka, zawziętej niezgody Zapomniawszy, z żałosnej obojgu przygody; Więc i ci, co się z kusiem radzi zabawiali I pobożną po piąci od sta lichwę brali. Sami się tylko cieszą, których on za bogi Leśne stroił, do głowy przyprawiwszy rogi: „Bodaj się — mówią — złodziej ten z grobu nie dobył, Co i w cudzej komorze na żywność się zdobył!” Ale niech się świat śmieje i osierocony Słyszy, żeś między gwiazdy,
?” Ale nad wszytkich płacze i łzami się dusi Żona jego, że wdową do śmierci być musi I zmarłemu miłości pokazuje tyle, Żeby go w własnej rada pogrzebią mogile. Płacze i jej sąsiadka, zawziętej niezgody Zapomniawszy, z żałosnej obojgu przygody; Więc i ci, co się z kusiem radzi zabawiali I pobożną po piąci od sta lichwę brali. Sami się tylko cieszą, których on za bogi Leśne stroił, do głowy przyprawiwszy rogi: „Bodaj się — mówią — złodziej ten z grobu nie dobył, Co i w cudzej komorze na żywność się zdobył!” Ale niech się świat śmieje i osierocony Słyszy, żeś między gwiazdy,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 316
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
przez 20; wynidzie liczba ludzi 2000 ile by się ich zmieścić mogło w nawie średniej Kościoła, gdyby ławki nie były szersze nad łokieć. Wiele Piechoty może stanąć w Dziedzińcu Pałacowym na kwadrat podłuźny, którego ściana jedna ma łokci 80, druga 60; dawszy każdemu miejsca wszerz po 3. stopy, a wzdłuż po stop piąci, tak wyrachujesz. Ze łokieć długi zawiera w sobie stop dwie, obrócić potrzeba 80 łokci, na 160 stop: i 60 łokci, na stop 120. Toż przemultyplikowawszy 160, przez 120, produkt 19 200, rozdzielić potrzeba przez plac jednemu piechotnemu naznaczony, stop 15. (który wychodzi: stop 3. multyplikując
przez 20; wynidźie liczbá ludźi 2000 ile by się ich zmieśćić mogło w nawie srzedniey Kośćiołá, gdyby ławki nie były szersze nád łokieć. Wiele Piechoty może stánąć w Dżiedźińcu Páłacowym ná kwádrat podłuźny, ktorego śćiáná iedná ma łokći 80, druga 60; dawszy káżdemu mieyscá wszerz po 3. stopy, á wzdłuż po stop piąći, ták wyráchuiesz. Ze łokieć długi záwiera w sobie stop dwie, obroćić potrzebá 80 łokći, ná 160 stop: y 60 łokći, ná stop 120. Toż przemultyplikowawszy 160, przez 120, produkt 19 200, rozdźielić potrzebá przez plác iednemu piechotnemu náznáczony, stop 15. (ktory wychodźi: stop 3. multyplikuiąc
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: 76
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
stworzył. Tę tedy odchłań, abo gromadę, początków pomieszanych, Pogańscy ludzie nazwali byli Chaos; po Polsku Mieszanina. C Nigdy jeszcze światłością światu nie służyło Słońce. Poeta Słońce w Łacinie nazwał Tytanem, a Miesiąc Foebem; a to stąd, jako Diodorus pisze w Księgach Czwartych starożytności: że Uranus miał synów Czterdziestu i piąci, od wiela żon spłodzonych: z których Siedmnaście od Tyteje urodzonych, pospolitym imieniem od matki zwano Titanas, choća też mieli insze swoje własne imiona. Słońce też i Miesiąc (jako Hesiodus mówi) Hiperiona Tytana potomkowie byli; przetoż jako Słońce bywa rzeczone Tytanem i Foebem: tak i Miesiąc Tytanida zowią Poetowie, i
stworzył. Tę tedy odchłań, ábo gromádę, początkow pomieszánych, Pogáńscy ludźie názwali byli Chaos; po Polsku Mieszaniná. C Nigdy ieszcze świátłośćią światu nie służyło Słońce. Pòétá Słońce w Láćinie názwał Tytánem, á Mieśiąc Phoebem; á to ztąd, iáko Diodorus pisze w Kśięgách Czwartych stárożytnośći: że Vranus miał synow Czterdźiestu y piąći, od wiela żon spłodzonych: z ktorych Siedmnaśćie od Tyteie vrodzonych, pospolitym imieniem od mátki zwano Titanas, choća też mieli insze swoie własne imioná. Słońce też y Mieśiąc (iáko Hesiodus mowi) Hyperyoná Tytáná potomkowie byli; przetoż iáko Słońce bywa rzeczone Tytánem y Phoebem: ták y Mieśiąc Tytánida zowią Pòétowie, y
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 3
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Oprócz Fierlej, fortune czemuś sobie mając Mniej łaskawą, niemało ludzi swych uronił. Który szwank przed inszymi Miaskowski ugonił Z-Pakosławskim pospołu; jednak powetował Lanckoroński tej szkody; kiedy uczatował Czern także nie ostróżną, z-Miasta się przebrawszy, I pod tysiąc w-pierwospy jej wyzabijawszy, Czterech przednich Chorągwi, i lezyków żywych Dostał piąci. Od których, (jeźliże prawdziwych) Wiadomości zasieże, o następującym Królu blisko. lako się dał przebiegającym Poznać dobrze Tatarom, w-drodze ich trafiwszy. Skąd Chmielnicki o sobie znacznie powątpiwszy Żeby nam miał dotrzymać, nazad się gotuje, I co cieższe za Horyń wozy wyprawuje, Tam chcąc zapaść. Które co
Oprocz Fierley, fortune czemuś sobie maiąc Mniey łaskawą, niemało ludźi swych uronił. Ktory szwank przed inszymi Miaskowski ugonił Z-Pakosławskim pospołu; iednak powetował Lanckoronski tey szkody; kiedy uczatował Czern także nie ostrożną, z-Miasta sie przebrawszy, I pod tysiąc w-pierwospy iey wyzabiiawszy, Czterech przednich Chorągwi, i lezykow żywych Dostał piąći. Od ktorych, (ieźliże prawdźiwych) Wiádomośći zásieże, o nastepuiącym Krolu blisko. láko sie dał przebiegaiącym Poznać dobrze Tátárom, w-drodze ich trafiwszy. Zkąd Chmielnicki o sobie znacznie powątpiwszy Zeby nam miał dotrzymać, nazad sie gotuie, I co ćieższe za Horyń wozy wyprawuie, Tám chcąc zapaść. Ktore co
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 74
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
, z nim grzesząc, męża otruła i zamordowała; a potym Złotniczka onego, za męża wziąwszy, cesarzem uczyniła.
Dociekł zegarek. Lampa dogorzała. Owoc dojźrzaly na ziemię upadł. Ucho się urwało, dzban o ziemię. Powie mi ktoś w gościnie: — „Już też pani wasza umarła, dopędziwszy lat siedmidziesiąt i piąci, abo też dalej”. Jam się zdumiał, rozbierając w sobie: Prawda, czy inaczej? Pytam, inwestyguję. Jedne pieśń śpiewają. „Umarła”. Żal się Boże, ze nie dawniej zaśpiewano: Requiem.
Toć jej musi napisać NAGROBEK, dla pamiątki.
W drugiej niewieście z przyrodzenia i wrodzonej skłonności
, z nim grzesząc, męża otruła i zamordowała; a potym Złotniczka onego, za męża wziąwszy, cesarzem uczyniła.
Dociekł zegarek. Lampa dogorzała. Owoc dojżrzaly na ziemię upadł. Ucho się urwało, dzban o ziemię. Powie mi ktoś w gościnie: — „Już też pani wasza umarła, dopędziwszy lat siedmidziesiąt i piąci, abo też dalej”. Jam się zdumiał, rozbierając w sobie: Prawda, czy inaczej? Pytam, inwestyguję. Jedne pieśń śpiewają. „Umarła”. Żal się Boże, ze nie dawniej zaśpiewano: Requiem.
Toć jej musi napisać NAGROBEK, dla pamiątki.
W drugiej niewieście z przyrodzenia i wrodzonej skłonności
Skrót tekstu: MatłBabBad
Strona: 190
Tytuł:
Baba abo stary inwentarz
Autor:
Prokop Matłaszewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1690
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1690
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
mściwy Panie.
Usłyszawszy jednego/ że w tym przyganę dawał Filozofom/ iż do ludzi majętnych uczęszczają/ tak mu na to powiedział: I lekarze do chorych często chodzą: a przedsię żaden nie jest taki/ któryby wolał być chorym niżli lekarzem. Krótkich Powieści
Gdy mu jedne dawał syna na naukę/ chciał od niego piąci set drachm (co uczyni 60. talarów plùs minùs) A gdy Ociec zdziwiwszy się temu że siła prosił/ rzekł: A wszakcibym niewolnika za tańsze pieniądze kupił. Arystipus powiedział: A z syna gdy się wyćwiczy będziesz miał dwu.
Prokurator niektóry/ mówił rzecz od Arystipa Filozofa obwinionego/ i wygrał prawo. Zatym gdy
mśćiwy Pánie.
Vsłyszawszy iednego/ że w tym przygánę dawał Filozofom/ iż do ludźi máiętnych vcżęszcżáią/ ták mu ná to powiedźiał: Y lekárze do chorych cżęsto chodzą: á przedśię żaden nie iest táki/ ktoryby wolał być chorym niżli lekárzem. Krotkich Powieśći
Gdy mu iedne dawał syná ná náukę/ chćiał od niego piąći set dráchm (co vcżyni 60. tálárow plùs minùs) A gdy Oćiec zdźiwiwszy się temu że śiłá prośił/ rzekł: A wszákćibym niewolniká zá táńsze pieniądze kupił. Aristippus powiedźiał: A z syná gdy się wyćwiczy będźiesz miał dwu.
Prokurator niektory/ mowił rzecż od Aristippá Filozofá obwinionego/ y wygrał práwo. Zátym gdy
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 16
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
odpuszczę wszystkiemu miejscu dla nich. 27. A odpowiadając Abraham rzekł: otom teraz zaczął mówić do Pana mego aczem ja proch i popiół. 28. A jeśliby niedostawało do piącidziesiąt sprawiedliwych piąci/ Yzali wytracisz dla tych piąci wszystko miasto? i rzekł Pan: Niewytracę/ jeśli tam znajdę czterdziestu i piąci. 29. Nad to jeszcze mówiąc do niego Abraham rzekł. A jeśliby się ich tam znalazło czterdzieści? i odpowiedział/ Nie uczynię nic dla tych czterdziestu. 30. I rzekł Abraham, Proszę niech śję nie gniewa Pan mój że jeszcze mówić będę: A jeśliby się ich tam znalazło trzydzieści? odpowiedział/
odpuszczę wszystkiemu miejscu dla nich. 27. A odpowiádájąc Abráhám rzekł: otom teraz záczął mowić do Páná mego ácżem ja proch y popioł. 28. A jeśliby niedostawáło do piąćidźieśiąt spráwiedliwych piąći/ Yzali wytráćisz dla tych piąći wszystko miásto? y rzekł Pan: Niewytrácę/ jeśli tám znajdę czterdziestu y piąći. 29. Nád to jeszcze mowiąc do niego Abráhám rzekł. A jeśliby śię ich tám ználázło czterdźieśći? y odpowiedźiał/ Nie uczynię nic dla tych czterdźiestu. 30. Y rzekł Abráhám, Proszę niech śję nie gniewa Pan moj że jeszcze mowić będę: A jesliby śię ich tám ználázło trzydźieśći? odpowiedźiał/
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 16.
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
ziemi Chananejskiej z Józefem stanowi. 1.
TEdy przyjachawszy Józef/ oznajmił Faraonowi/ i rzekł: Ociec mój/ i bracia moi/ z owcami swymi/ i z wołmi swymi/ i ze wszystkim co mają/ przyjachali z ziemie Chananejskiej: a oto są w ziemi Gesen. 2. A zliczby braci swej wziął piąci mężów/ i postawił je przed Faraonem. 3. I rzekł Farao do braci jego/ czym się bawicie? A on odpowiedzieli Faraonowi. Pasterzmi owiec są słudzy twoi/ I my/ i Ojcowie naszy. 4. Rzekli jeszcze do Faraona/ Abyśmy byli przychodniami w tej ziemi przyszliśmy: bo nie masz pasze
źiemi Chánánejskiey z Iozefem stánowi. 1.
TEdy przyjáchawszy Iozef/ oznájmił Fáráonowi/ y rzekł: Oćiec moj/ y bráćia moji/ z owcámi swymi/ y z wołmi swymi/ y ze wszystkim co máją/ przyjácháli z źiemie Chánánejskiey: á oto są w źiemi Gesen. 2. A zliczby bráćij swey wźiął piąći mężow/ y postáwił je przed Fáráonem. 3. Y rzekł Fáráo do bráći jego/ cżym śię báwicie? A on odpowiedźieli Fáráonowi. Pásterzmi owiec są słudzy twoji/ Y my/ y Ojcowie nászy. 4. Rzekli jeszcze do Fáráoná/ Abysmy byli przychodniámi w tey źiemi przyszlismy: bo nie mász pasze
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 51
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
książęcia ze Stołpy abo ze Słupska; tam coś ma wymyślić niepospolitego, bo widzę skupują drzewo i traczów przysposabiają z pilnością. Nie rad bym go puścił zowąd, bo mi też zrobił statek, abo raczej komiegę, co tylko dwóch chłopów do niej trzeba na małą wodę; ale kiedy na wielką, trzeba czterech abo piąci. Nosi jagieł 60 lasztów kazimierskich, stoi teraz na Wisłoku. Ta komięga wszytka na dębowych ludkach, barzo warowna, nie masz w niej żelaza nie. Jeno dach smolą i gorącym pakiem polany. Którą zechcesz stroną, płyń w Imię Pańskie.
Semperborełomiłowski do Kapinosorozowicza. Pisałem przez P. Pomyjskiego do Wm.,
książęcia ze Stołpy abo ze Słupska; tam coś ma wymyślić niepospolitego, bo widzę skupują drzewo i traczów przysposabiają z pilnością. Nie rad bym go puścił zowąd, bo mi też zrobił statek, abo raczej komiegę, co tylko dwóch chłopów do niej trzeba na małą wodę; ale kiedy na wielką, trzeba czterech abo piąci. Nosi jagieł 60 lasztów kazimierskich, stoi teraz na Wisłoku. Ta komięga wszytka na dębowych ludkach, barzo warowna, nie masz w niej żelaza nie. Jeno dach smolą i gorącym pakiem polany. Którą zechcesz stroną, płyń w Imię Pańskie.
Semperborełomiłowski do Kapinosorozowicza. Pisałem przez P. Pomyjskiego do Wm.,
Skrót tekstu: NowSakBad
Strona: 337
Tytuł:
Sakwy
Autor:
Cadasylan Nowohracki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
. Z tego robotnik pożytku nie ma, bo to sługa p. bachmistrza bierze, także z ogranicznego kłapetka, także z ściany, kiedy kopacz ją zakoli, a sprostować ją trzeba, od tego już pierwej skarb j. k. mci zapłacił, a przecie znowu niesłusznie biorą.
Insze też piece, tak większe za piąci, jako i mniejsze za troje piecowych pisanie, za dwie zupełnie nie oddają.
Tu trzeba uważyć, że takowy piec cieśle, na łatr rachując trzy zboje (bez warclowania), mogą za 1 tydzień łatr oddać, co piecowi za 3 niedziele oddają. Wiem żeby się cieśle kontentowali za łatr fl. 8,
. Z tego robotnik pożytku nie ma, bo to sługa p. bachmistrza bierze, także z ogranicznego kłapetka, także z ściany, kiedy kopacz ją zakoli, a sprostować ją trzeba, od tego już pierwej skarb j. k. mci zapłacił, a przecie znowu niesłusznie biorą.
Insze też piece, tak większe za piąci, jako i mniejsze za troje piecowych pisanie, za dwie zupełnie nie oddają.
Tu trzeba uważyć, że takowy piec cieśle, na łatr rachując trzy zboje (bez warclowania), mogą za 1 tydzień łatr oddać, co piecowi za 3 niedziele oddają. Wiem żeby się cieśle kontentowali za łatr fl. 8,
Skrót tekstu: InsGór_1
Strona: 56
Tytuł:
Instrukcje górnicze dla żup krakowskich z XVI-XVIII wieku, cz. 1
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
instrukcje
Tematyka:
górnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1615 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Antonina Keckowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1963