nie tylko w kościele, Których dla samych figlów, bo inszej nie znają Roboty, z wielkim kosztem panowie chowają. Że gra, śpiewa, błaznuje, to jego zasługi; Je mięso, pije wino; nie ma tego drugi Choć w pracy; tamten siedzi, ten przed stołem stoi, Ledwie mu się polewki od pieska okroi. Tamten w jedwabiu, choćby słuszniej mu cwelichem Odziawszy przykrzyć ludziom drabem abo mnichem: Skoro dworska polewka nie da się psu łeptać, Chleb na kiju piec, pacierz poniewolny szeptać. Gdzie poczciwy żołnierzem, kolczugą okryty, Topić pieski bonońskie, wiesić pasożyty! Takich niechaj pan karmi, takich niech odziewa, Po których
nie tylko w kościele, Których dla samych figlów, bo inszej nie znają Roboty, z wielkim kosztem panowie chowają. Że gra, śpiewa, błaznuje, to jego zasługi; Je mięso, pije wino; nie ma tego drugi Choć w pracy; tamten siedzi, ten przed stołem stoi, Ledwie mu się polewki od pieska okroi. Tamten w jedwabiu, choćby słuszniej mu cwelichem Odziawszy przykrzyć ludziom drabem abo mnichem: Skoro dworska polewka nie da się psu łeptać, Chleb na kiju piec, pacierz poniewolny szeptać. Gdzie poczciwy żołnierzem, kolczugą okryty, Topić pieski bonońskie, wiesić pasożyty! Takich niechaj pan karmi, takich niech odziewa, Po których
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 236
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, Ufortyfikowaną darowizną świeżą, Że jest nieprzełamana; niemniej też i owo Z obligami stwierdza ją kawalerskie słowo. Już nijak nie tłumaczy snów —pewna nadzieje, Że się dokumentalna przyjaźń nie rozchwieje. PUNKT VI Argument Tu swe dolegliwości prawi, lub się zbrania Dama eksperymentem wyświadczyć kochania; Potym wydaje pierścień, obraz i z dzwonkami Pieska — Kawalerowi, a on zaś listami Zmyślonemi zza morza Włocha dementuje. Tymczasem Włoszka mówić po polsku przejmuje.
Zaś skoro się nazajutrz zaćmiona odchmurzy Noc, złotowłosy Febus z morskich się wynurzy Głębi z rumianą twarzą a Faetontowe Woźniki przepryskując — rżeniem z ziół perłowe Strzęsły rosy, — Włoch zaraz szedł do magistratu. Ow tam w
, Ufortyfikowaną darowizną świeżą, Że jest nieprzełamana; niemniej też i owo Z obligami stwierdza ją kawalerskie słowo. Już nijak nie tłumaczy snow —pewna nadzieje, Że sie dokumentalna przyjaźń nie rozchwieje. PUNKT VI Argument Tu swe dolegliwości prawi, lub się zbrania Dama eksperymentem wyświadczyć kochania; Potym wydaje pierścień, obraz i z dzwonkami Pieska — Kawalerowi, a on zaś listami Zmyślonemi zza morza Włocha dementuje. Tymczasem Włoszka mowić po polsku przejmuje.
Zaś skoro się nazajutrz zaćmiona odchmurzy Noc, złotowłosy Febus z morskich się wynurzy Głębi z rumianą twarzą a Faetontowe Woźniki przepryskując — rżeniem z zioł perłowe Strzęsły rosy, — Włoch zaraz szedł do magistratu. Ow tam w
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 65
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
pytać, on bławat płaciła po czemu — A nie przynieść do siebie. —
Polak też w lot swemu Chłopcu biegać rozkazał; Włoch powierzył klucza. Malec sprawny chyżo się przez drogę przerzuca I gdy lotem po wschodach głośno tętniąc bieży, Włoszka rozumie, że mąż — a na tym należy Siła! nie masz obrazu, pieska ni pierścienia! W takim razie swego się człowiek boi cienia. Jakby ją warem oblał; serce bez przestanku Tchnie obciążone strachem. Myśli o kochanku: »Bogdaj cię było nie znać! bo kochania pewnie Śmierć przyboleje wkrotce!« — Zatym rzewnie Płakałaby, ale łez zatrzymuje gwałtem, Chce myślić, jakim by się
pytać, on bławat płaciła po czemu — A nie przynieść do siebie. —
Polak też w lot swemu Chłopcu biegać rozkazał; Włoch powierzył klucza. Malec sprawny chyżo sie przez drogę przerzuca I gdy lotem po wschodach głośno tętniąc bieży, Włoszka rozumie, że mąż — a na tym należy Siła! nie masz obrazu, pieska ni pierścienia! W takim razie swego się człowiek boi cienia. Jakby ją warem oblał; serce bez przestanku Tchnie obciążone strachem. Myśli o kochanku: »Bogdaj cie było nie znać! bo kochania pewnie Śmierć przyboleje wkrotce!« — Zatym rzewnie Płakałaby, ale łez zatrzymuje gwałtem, Chce myślić, jakiem by sie
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 83
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
dzieje. Pokażesz niesmak/ nic to/ nie rozumie tego Pan Parazyt/ pokażesz nie wesołą cerę I tego nierozumie/ Choć i nieochotę/ I te przyjmie/ nałajesz/ za to podziękuje/ Każesz iść do diabła/ posłucha/ ale zaś Nazajutrz cię nawiedzi i wpadnieć wpołmisek. Lasi się i pochlebia/ podobien do pieska Który więc piszczy nisz mu podadzą co z stołu. Tak takich traktują. Wietrzysz po kuchniach. Mając swego chleba dosyć. Piękne przysmaki. SATYRA I. Kijem wynoszą, gdzie kogo nieproszą. Nieodpędzisz ladajako tych much. Pochlebstwo skąd rzeczone.
Rozumiem że Polacy pochlebstwo nazwali I pochlebców do tego/ że po
dźieie. Pokażesz niesmák/ nic to/ nie rozumie tego Pan Parazyt/ pokażesz nie wesołą cerę Y tego nierozumie/ Choć y nieochotę/ Y te przyimie/ nałáiesz/ zá to podźiękuie/ Każesz iść do dyabła/ posłucha/ ále záś Názaiutrz ćię nawiedźi y wpadnieć wpołmisek. Lasi się y pochlebia/ podobien do pieska Ktory więc piszczy nisz mu podadzą co z stołu. Ták tákich tráktuią. Wietrzysz po kuchniách. Máiąc swego chlebá dosyć. Piękne przysmáki. SATYRA I. Kiiem wynoszą, gdźie kogo nieproszą. Nieodpędźisz ladaiako tych much. Pochlebstwo zkąd rzeczone.
Rozumiem że Polacy pochlebstwo nazwali Y pochlebcow do tego/ że po
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 45
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
, który mając wszelaki dostatek, był tak skąpy, że też swojem skępstwem przewyższał szczodrobliwość Hatema i Tairową. Owa tak zbogaciał, że wiele ludzi jego dostatkami pożywićby się mogło; ale chciwość i skąpość tak się była w serce jego wpoiła, że przez wiek swój trochy chleba nikomu nie podał, nawet kotki Ebucharowej i pieska Kieifunowego jednym kąskiem czego nie pocieszyłby był. Krótko mo- wiąc, przez wszytek wiek jego nikt drzwi jego otworzonych, ani stołu nakrytego nie widział.
Ani się z kuchni jego żywili żebracy, Ani odrobin stołu jego znali ptacy.
Słyszałem potem, że z tą myślą, aby Faraonem został, morzem do Egiptu się
, który mając wszelaki dostatek, był tak skąpy, że też swojém skępstwem przewyższał szczodrobliwość Hatema i Tairową. Owa tak zbogaciał, że wiele ludzi jego dostatkami pożywićby się mogło; ale chciwość i skąpość tak się była w serce jego wpoiła, że przez wiek swój trochy chleba nikomu nie podał, nawet kotki Ebucharowéj i pieska Kieifunowego jednym kąskiem czego nie pocieszyłby był. Krótko mó- wiąc, przez wszytek wiek jego nikt drzwi jego otworzonych, ani stołu nakrytego nie widział.
Ani się z kuchni jego żywili żebracy, Ani odrobin stołu jego znali ptacy.
Słyszałem potém, że z tą myślą, aby Faraonem został, morzem do Egiptu się
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 142
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879