spięty Bezpiecznie roście; a na się zawzięty Rozterk, i możnych bohaterów siła Miast pogubiła. Na to przy lutni Amfiona pienie, Trzy razy Dyrce swe bystre strumienie Ujęła, gęsty a Cyteron w koło Poszedł wesoło. Czołgać się jęły kamienie, a skały Z gór się spuściwszy, w polu tańcowały; Ostre krzemienie w pole plęsy niosły, I gaj zarosły. A skoro przestał muzyk śpiewać, ali Zwabiony kamień sam się w mury wali, Wnet w siedm żelaznych bram, według potrzeby Stanęły Teby. TOŻ NA POLSKIE. O Panu Jezusie na macierzyńskich rękach.
Kochajmy, czyli serca wszystkich razem Okrzepły nam twardym głazem? Kochajmy, a to z
spięty Bezpiecznie roście; a na się zawzięty Rozterk, i możnych bohaterów siła Miast pogubiła. Na to przy lutni Amfiona pienie, Trzy razy Dyrce swe bystre strumienie Ujęła, gęsty a Cyteron w koło Poszedł wesoło. Czołgać się jęły kamienie, a skały Z gór się spuściwszy, w polu tańcowały; Ostre krzemienie w pole plęsy niosły, I gaj zarosły. A skoro przestał muzyk śpiewać, ali Zwabiony kamień sam się w mury wali, Wnet w siedm żelaznych bram, według potrzeby Stanęły Teby. TOŻ NA POLSKIE. O Panu Jezusie na macierzyńskich rękach.
Kochajmy, czyli serca wszystkich razem Okrzepły nam twardym głazem? Kochajmy, a to z
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 157
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
ważąc, jego pułku, rajtarów i piechoty czekali. Zaczem tamże trochę odpocząwszy, skoro wesołe słońce dobrą potuchę zwycięstwa z nieba uczyniło, ruszyli się wprost ku Hebelswerdowi. ROZDZIAŁ XXV. O GALARDZIE CHŁOPSKIEJ POD HABELSWERDEM 4 JUNII. Po Glockim tańca nocleg miał być w Habelswerdzie. Dla jakiej przyczyny pułkownik postrzegłszy Habelswerd minął. Plęsy oblężonych w Habelswerdzie. Jedna chorągiew Elearska z piącią set ciurów, chłopislausów znieśli. Krwawa rzeka nowinę przyniosła. Niemcy wojnę kończyły. Przykłady pomocy niemieckiej. Jarmark Habelswerdski. Rozsądek hetmański. Elearowie więźniów oddawali. Hetmana żegnali, który im dał paszport.
Tegoż dnia gdy Elearowie taniec swój z dragonami pod Glockiem w pół dopołudń
ważąc, jego pułku, rajtarów i piechoty czekali. Zaczem tamże trochę odpocząwszy, skoro wesołe słońce dobrą potuchę zwycięstwa z nieba uczyniło, ruszyli się wprost ku Hebelswerdowi. ROZDZIAŁ XXV. O GALARDZIE CHŁOPSKIEJ POD HABELSWERDEM 4 JUNII. Po Glockim tańca nocleg miał być w Habelswerdzie. Dla jakiej przyczyny pułkownik postrzegłszy Habelswerd minął. Plęsy oblężonych w Habelswerdzie. Jedna chorągiew Elearska z piącią set ciurów, chłopislausów znieśli. Krwawa rzeka nowinę przyniosła. Niemcy wojnę kończyły. Przykłady pomocy niemieckiej. Jarmark Habelswerdski. Rozsądek hetmański. Elearowie więźniów oddawali. Hetmana żegnali, który im dał paszport.
Tegoż dnia gdy Elearowie taniec swój z dragonami pod Glockiem w pół dopołudń
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 66
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
I ty, Likory, u mnie nie będziesz żebrała! Nie będziesz, gdy nie będziesz ze mną próżnowała. Ręko moja, kto Bogu dufa a pracuje, Do ostatniej starości nędze nie uczuje! Widziałem cię u tańca i tak mi się zdało, Iże-ć tamto igrzysko namniej nie przystało, Lubo cię w plęsy wzięto, lub do gonionego. Trudno ciągnąć, kto nie ma umysłu do czego. Piękniej ci u roboty, w tyj-eś przodek miała; U robotyś mi naprzód do serca przystała. Ręko moja, kto Bogu dufa a pracuje, Do ostatniej starości nędze nie uczuje! Pomnisz, kiedyśmy byli pospołu na żniwie,
I ty, Likory, u mnie nie będziesz żebrała! Nie będziesz, gdy nie będziesz ze mną próżnowała. Ręko moja, kto Bogu dufa a pracuje, Do ostatniej starości nędze nie uczuje! Widziałem cię u tańca i tak mi się zdało, Iże-ć tamto igrzysko namniej nie przystało, Lubo cię w plęsy wzięto, lub do gonionego. Trudno ciągnąć, kto nie ma umysłu do czego. Piękniej ci u roboty, w tyj-eś przodek miała; U robotyś mi naprzód do serca przystała. Ręko moja, kto Bogu dufa a pracuje, Do ostatniej starości nędze nie uczuje! Pomnisz, kiedyśmy byli pospołu na żniwie,
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 115
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
nagle, Podał wiatrom białe żagle;
Zrazu po oceanie żeglując szalonym Pełen strachu, tańcem się zabawiał gonionym, Aż gdy pod ojczystą Idą Doszedł lądu z Tyndarydą,
Dopiero odpocząwszy z podjętych niewczasów, Przechadzkami się bawił śrzodkiem ciemnych lasów, Częstokroć kryniczną wodą Mył ciało z kochanką młodą.
Jeżeli przyjacielskiej chciał zażyć biesiady, Poszedł w plęsy z Heleną, a dzikie driady Jedne przed nimi skakały, Drugie na multankach grały.
Ale tu Oblubieńcy, krom wszelkiej bojaźni, Przymierze z sobą ślubnej zawarszy przyjaźni, Dzień dzisiejszy krotochwili I weselu poświęcili.
Przetoż starsza drużyna usta sokiem chłodzi Bakchowym, a przed stołem grono pięknej młodzi
Z białą czeladzią na poły Zaczyna
nagle, Podał wiatrom białe żagle;
Zrazu po oceanie żeglując szalonym Pełen strachu, tańcem się zabawiał gonionym, Aż gdy pod ojczystą Idą Doszedł lądu z Tyndarydą,
Dopiero odpocząwszy z podjętych niewczasów, Przechadzkami się bawił śrzodkiem ciemnych lasów, Częstokroć kryniczną wodą Mył ciało z kochanką młodą.
Jeżeli przyjacielskiej chciał zażyć biesiady, Poszedł w plęsy z Heleną, a dzikie dryjady Jedne przed nimi skakały, Drugie na multankach grały.
Ale tu Oblubieńcy, krom wszelkiej bojaźni, Przymierze z sobą ślubnej zawarszy przyjaźni, Dzień dzisiejszy krotochwili I weselu poświęcili.
Przetoż starsza drużyna usta sokiem chłodzi Bakchowym, a przed stołem grono pięknej młodzi
Z białą czeladzią na poły Zaczyna
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 29
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
poczyna zawstydzając się/ żeś ty nie dziecię w leciech/ mało abo nic ochotny do cierpienia/ chociaż dla swego zbawienia. Na co ja patrząc mizerny człowiek/ i zdaleka bacząc twoje które masz z śliczną Dzieciną pieszczoty; zawiodłem się opisać namilszego Dziecięcia/ chyże do Krzyża skoki/ i Aniołów z naczyniami męki Plęsy/ i twoje też które masz przy tym weselu myśli/ i do cierpienia odwagi; abym i siebie i drugich mógł pobudzić/ do podobnych w Krzyżu wesołości/ i do gruntownej cierpliwości. Opisałem tedy/ tą pierwszą cząstką Dzieciństwo Jezusowe pospołu z męką idąc porządnie w męce Jego jako szczęśliwie? ty przeczytawszy rozsądzisz;
poczyna zawstydzaiąc się/ żeś ty nie dziećię w lećiech/ máło ábo nic ochotny do ćierpienia/ choćiaż dla swego zbáwienia. Ná co ia pátrząc mizerny człowiek/ y zdáleká bacząc twoie ktore masz z śliczną Dziećiną pieszczoty; záwiodłem się opisáć namilszego Dźiećięćiá/ chyże do Krzyżá skoki/ y Anyołow z naczyniámi męki Plęsy/ y twoie też ktore masz przy tym weselu myśli/ y do ćierpienia odwagi; ábym y siebie y drugich mogł pobudzić/ do podobnych w Krzyżu wesołośći/ y do gruntowney ćierpliwośći. Opisałem tedy/ tą pierwszą cząstką Dźiećiństwo Iezusowe pospołu z męką idąc porządnie w męce Iego iako szczęśliwie? ty przeczytawszy rozsądźisz;
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 29
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Narodzenia; zawsze ucieszyć może/ białorumiana Dziecina JEZUS. który też nigdy na świecie żyjąc nie był bez męki/ nie był bez wesołości; i owszem im mękę większą miał przed oczyma; tym się rumianość większa na bielszą nad śnieg twarz jego wydawała/ jakoby od skoków zafarbowana. Nie rozumiej też/ żebym te Plęsy samym Zakonnym oczom pokazował wszyscy się z nich ucieszyć mogą/ tak Duchowni jako i świeccy; wszak też dla wszytkich skakał do Krzyża JEZUS, lubo nie wszyscy skok krzyżowy pojąć usiłują. Skoro przeczytasz/ lubo mało/ lubo wiele z Jezusa Plęsów/ nakłoń głowy swej do Boga swego/ oddaj się na wolą jego/ oddaj
Národzenia; záwsze vćieszyć może/ białorumiána Dźiećina IEZVS. ktory też nigdy ná świećie żyiąc nie był bez męki/ nie był bez wesołośći; y owszem im mękę większą miał przed oczymá; tym się rumianość większa ná bielszą nad śnieg twarz iego wydawáłá/ iákoby od skokow záfarbowána. Nie rozumiey też/ żebym te Plęsy sámym Zakonnym oczom pokazował wszyscy się z nich vćieszyć mogą/ ták Duchowni iáko y świeccy; wszák też dla wszytkich skakał do Krzyżá IEZVS, lubo nie wszyscy skok krzyżowy poiąć vśiłuią. Skoro przeczytasz/ lubo mało/ lubo wiele z Iezusá Plęsow/ nákłoń głowy swey do Bogá swego/ odday się ná wolą iego/ oddáy
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 31
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Jezusowego ważne cierpienia człowieka. JEZUS płacze w stajni, że mu nie dają kielicha Plęs Pierwszy. JEZUS leżący w stajni posiłkiej duszy Posiłek z Krzyża. Plęs Pierwszy JEZUS w stajni gotowy pić kielich Gładki kto się w krwawej wannie myje Posiłek z Krzyża. Kielicha zalecenie. PLęS WTÓRY, OŚWIECENIE Z KRZYŻA
Dwaj Aniołowie przeciwko sobie plęsy dość skoczne wprawują, jeden z nich trzyma pochodnią gorającą, drugi laternią z światłem. Dziecię P. JEZUS leży na sianku we żłobie. Matka z dzieciny nie spuści oka. Muzyka w niebie przygrawa. Dziecina ze żłobu się pokazuje. ¤I. NIewiem naco tu z światłem skaczecie Duchowie Pańscy/ nie niewiem
Iezusowego ważne ćierpienia człowieká. IEZVS płácze w stáyni, że mu nie dáią kielichá Plęs Pierwszy. IEZVS leżący w stájni pośiłkiey duszy Pośiłek z Krzyżá. Plęs Pierwszy IEZVS w stáyni gotowy pić kielich Głádki kto się w krwawey wánnie myie Pośiłek z Krzyżá. Kielichá zálecenie. PLęS WTORY, OŚWIECENIE Z KRZYŻA
Dwáy Anyołowie przećiwko sobie plęsy dość skoczne wpráwuią, ieden z nich trzyma pochodnią goráiącą, drugi láternią z świátłem. Dziećię P. IEZVS leży ná śianku we żłobie. Mátká z dźiećiny nie spuśći oká. Muzyká w niebie przygrawa. Dźiećina ze żłobu się pokázuie. ¤I. NIewiem náco tu z świátłem skaczećie Duchowie Páńscy/ nie niewiem
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 17
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
i ci Duchowie z lanemi przyszli świecami/ aby oblubienice z oblubieńcem prowadzili: wszak bez światła/ i ludzie świata tego/ wesela nie odprawują/ ba i niebieskie/ bez tych światłości wesela nie uchodzą. Źle się powodzi takim/ którzy bez światła czekają oblubieńća. IV. CZyli ci nieba obywatele/ przyjęli ziemskich mieszkańców plęsy/ którzy więc na swych weselach tańcują świeczkowego/ szukając przyjaznych sobie/ choć w oczach stoją. V. CZyli wystraszyć jaką dziczyznę chcą z tej stajni/ zwłaszcza lwa straszno ryczącego/ żeby dwu bydląt nie pożarł/ stądby Dziecinie zbywało na ogrzaniu/ gdyż nastraśniejsze na lwa oręże/ pochodnia zapalona? VI. CZy nie
y ći Duchowie z lánemi przyszli świecámi/ áby oblubienice z oblubieńcem prowadzili: wszak bez świátłá/ y ludźie świátá tego/ wesela nie odpráwuią/ bá y niebieskie/ bez tych światłośći wesela nie vchodzą. Źle się powodzi tákim/ ktorzy bez świátłá czekáią oblubieńćá. IV. CZyli ći niebá obywátele/ przyięli źiemskich mieszkáńcow plęsy/ ktorzy więc ná swych weselách táńcuią świeczkowego/ szukaiąc przyiaznych sobie/ choć w oczách stoią. V. CZyli wystrászyć iaką dźiczyznę chcą z tey stáyni/ zwłaszcza lwá straszno ryczącego/ żeby dwu bydląt nie pożárł/ stądby Dźiećinie zbywało ná ogrzaniu/ gdyż nastráśnieysze ná lwá oręże/ pochodnia zápalona? VI. CZy nie
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 19
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
z światłami skaczą przed Dzieciną? Jak to w ciemnościach ziemskich mieszkając/ duszo/ na coś napasasz/ o plęsie tych Aniołów z pochodniami/ rozumem rozbierając; ale się przecie tym rozbieraniem/ to na tę to na owę stronę chwiejesz. Powiem ja prawdę na twoje wątpliwości i tuć przełożę co te Aniołów z pochodniami znaczą plęsy. I. ¤ Prawda że Aniołowie jasnością niebieską oświecili/ nad trzodą czujących pasterzów/ ale to wszytko działo się mocą jasności która się z krzyża wydać miała/ bez której nie miały siły do oświecenia mieszkańców ziemskich światła niebieskie/ które to w niebie przez wiele wieków zatajone/ dopiero nieba przedarły/ gdy się z Dzieciątka w
z światłami skaczą przed Dźiećiną? Iak to w ćiemnośćiách ziemskich mieszkaiąc/ duszo/ ná coś nápasasz/ o plęśie tych Anyołow z pochodniami/ rozumem rozbieráiąc; ale się przećie tym rozbieraniem/ to ná tę to ná owę stronę chwieiesz. Powiem ia prawdę ná twoie wątpliwośći y tuć przełożę co te Anyołow z pochodniámi znaczą plęsy. I. ¤ Prawdá że Anyołowie jásnośćią niebieską oświecili/ nad trzodą czuiących pasterzow/ ale to wszytko działo się mocą iasnośći ktora się z krzyża wydáć miáłá/ bez ktorey nie miały śiły do oświecenia mieszkáńcow źiemskich świátłá niebieskie/ ktore to w niebie przez wiele wiekow zatáione/ dopiero niebá przedarły/ gdy się z Dźiećiątká w
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 26
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
się daje znać tylko/ że w niewinności/ w której z żywota prześwietnego matki wyszedł/ żył na świecie namilszy JEZUS/ i nie zasłużył nigdy na karanie. Toć dziecię święte nie ma siężadne złe przybliżać do ciebie? toć ci duchowie barzo bezpieczni/ że tak pobliżu o bok się prawie ocierając/ z biczem i rozgą plęsy czynią? Aleć ci zgoła nic niewinni jedyna moja ochłodo. Miłościćby to twojej dawać przyganę/ że twoje serce tak zasłoniła/ iż co miał zbrodzień być biczowany/ to ty człowiek JEZUS arcyniewinny sam grzbietem swoim zbrodnia zastawiasz/ i na swym świętym ciele/ za ciała grzesznych ludzi/ okrutne cięgi chcesz ponosić. Za
się dáie znáć tylko/ że w niewinnośći/ w ktorey z żywotá prześwietnego mátki wyszedł/ żył ná świećie namilszy IEZVS/ y nie zásłużył nigdy ná karánie. Toć dźiećię święte nie ma siężadne złe przybliżáć do ćiebie? toć ći duchowie bárzo bespieczni/ że ták pobliżu o bok się práwie oćieráiąc/ z biczem y rozgą plęsy czynią? Aleć ći zgołá nic niewinni iedyna moiá ochłodo. Miłośćićby to twoiey dáwáć przygánę/ że twoie serce ták zásłoniłá/ iż co miał zbrodźień być biczowány/ to ty człowiek IEZVS árcyniewinny sám grzbietem swoim zbrodniá zástáwiasz/ y ná swym świętym ćiele/ zá ćiáłá grzesznych ludźi/ okrutne ćięgi chcesz ponosić. Zá
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 178
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636