bor/ nieoszacowane Skarby czerpa/ na dusze grzechem pojmane. Ty zaś prześliczna wodo/ z pierworódnej zmazy Omywaj nas/ ścierając potomne zarazy. Nie daj przystępu ku nam wszytkim natarczywym Najazdom/ i broń przyszcia pokusom zdradliwỹ. Już dosyć: wzięła koniec chwalebna ofiara: I już też słodkobrzmiąca umilkła Cytara Dawidowa/ zbotwiałej zawieszona pleśni: Umilkł Chrystus: już i mnie przyjdzie przestać pieśni: Pieśni/ lamentów pełnych i głosu krwawego: Już śliczna gołębica z korabiu Noego Wyleciała/ znajdować niedostępne góry. Mnie też nie lza/ jeno się ogarnąwszy pióry/ Utaić w tym korabiu/ i tulić się łzami/ Póki ona do Arki/ i temiż drzwiczkami
bor/ nieoszacowáne Skárby czerpa/ ná dusze grzechem poimáne. Ty záś prześliczna wodo/ z pierworodney zmázy Omyway nas/ śćieráiąc potomne zarázy. Nie dáy przystępu ku nam wszytkim nátárczywym Naiázdom/ y broń przyszćia pokusom zdrádliwỹ. Iuż dosyć: wźięłá koniec chwálebna ofiára: I iuż też słodkobrzmiąca vmilkła Cythárá Dawidowá/ zbotwiáłey záwieszoná pleśni: Vmilkł Chrystus: iuż y mnie prziydzie przestáć pieśni: Pieśni/ lámentow pełnych y głosu krwáwego: Iuż sliczna gołębicá z korabiu Noego Wylećiałá/ znáydować niedostępne gory. Mnie też nie lza/ ieno się ogárnąwszy piory/ Vtáić w tym korabiu/ y tulić się łzámi/ Poki oná do Arki/ y temiż drzwiczkámi
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 99.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
bywa konfekcja czyniona od Tureckich Popów/ roku dwunastego/ którą oni Masłachem/ my Masłokiem zowiemy. A to tym sposobem ci Popi Tureccy/ każdego Roku/ pod pewnym czasem /nasienie tego oka Jeleniego zbierają. To jest/ gdy Wenus/ albo Jowisz w znak Lwa niebieskiego wnidzie/ pilnie chowają/ strzegąc od zatęchłości/ pleśni/ wywietrzenia/ od prochu. A gdy czas przystojny/ to jest/ dwunastego Roku/ do czynienia tej konfekcjej przyjdzie/ to nasienie mielą/ albo w stępach tłuką/ a Olej z niego/ jako z Maku/ albo z Lnianego nasienia/ wybijają i chowają. Potym gdy Słońce w dziesiątym stopniu Lwa/ w piętnastym
bywa konfekcya czyniona od Tureckich Popow/ roku dwunastego/ ktorą oni Másłáchem/ my Másłokiem zowiemy. A to tym sposobem ći Popi Tureccy/ káżdego Roku/ pod pewnym czásem /naśienie tego oká Ieleniego zbieráią. To iest/ gdy Venus/ álbo Iowisz w znák Lwá niebieskiego wnidźie/ pilnie chowáią/ strzegąc od zátęchłośći/ pleśni/ wywietrzenia/ od prochu. A gdy czás przystoyny/ to iest/ dwunastego Roku/ do czynienia tey konfekcyey przyidźie/ to naśienie mielą/ álbo w stępách tłuką/ á Oley z niego/ iáko z Máku/ álbo z Lniánego naśienia/ wybiiáią y chowáią. Potym gdy Słońce w dźieśiątym stopniu Lwá/ w piętnastym
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 136
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
Fraszka regestra dziadów zrachowane;
kiedy nowotny dziedzic następuje, ozdobną pompę zgładzić rozkazuje; perły, po które zyskiem uwiedziony zajeżdża kupiec w luzytańskie strony, podczas ocean garnie w łono swoje, podczas zdzierają piratów rozboje. Rumiane złoto i łsnące kamienie fraszka, zagubią to dawności cienie, kiedy więc na nie czas w cichuchnym kresie funtami pleśni żelaznej naniesie. Fraszka są wiana, fraszka majętności, ale nie fraszka chować się w czystości. Niechaj za morze drugie zabiegają, niech drogie perły na posag zbierają. Bogataś, która w cale swój rumieniec do czasu schowasz i niezwiędły wieniec. Bogatszy to skarb, niżli gdybyś kraje posiadła lidzkie, gdzie Paktolus
Fraszka regestra dziadów zrachowane;
kiedy nowotny dziedzic następuje, ozdobną pompę zgładzić rozkazuje; perły, po które zyskiem uwiedziony zajeżdża kupiec w luzytańskie strony, podczas ocean garnie w łono swoje, podczas zdzierają piratów rozboje. Rumiane złoto i łsnące kamienie fraszka, zagubią to dawności cienie, kiedy więc na nie czas w cichuchnym kresie funtami pleśni żelaznej naniesie. Fraszka są wiana, fraszka majętności, ale nie fraszka chować się w czystości. Niechaj za morze drugie zabiegają, niech drogie perły na posag zbierają. Bogataś, która w cale swój rumieniec do czasu schowasz i niezwiędły wieniec. Bogatszy to skarb, niżli gdybyś kraje posiadła lidzkie, gdzie Paktolus
Skrót tekstu: WieszczSielGur
Strona: 41
Tytuł:
Sielanki albo Pieśni
Autor:
Adrian Wieszczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory poetyckie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Anna Gurowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
każdym słowem ślini abo zębem zgrzyta. 53. ZDARZ BOŻE DO TEGOŻ
Kilkanaście lat chował skępiec beczkę wina; Na Narodzenie tylko raz Bożego Syna, Drugi na Zmartwychwstanie, że to sam Bóg syci, Uwiązanym kosztował naparstkiem po nici. Jeśli kapka upadła, ledwo nie ogryzał, Lecz od wierzchu do spodu beczkę z pleśni lizał. Aż skoro też poczęła dużo octem grozić, Każe kilkakroć na targ do Krakowa wozić; Jednak do wielkiej przyszła beczka ona wzgardy, Gdyż tylko zażywają octu do musztardy. W tym na krzciny w dom jego zjechali się kumi: „Już też — rzekę — ten skępiec koniecznie zaszumi!” Dadzą flaszkę kwartową
każdym słowem ślini abo zębem zgrzyta. 53. ZDARZ BOŻE DO TEGOŻ
Kilkanaście lat chował skępiec beczkę wina; Na Narodzenie tylko raz Bożego Syna, Drugi na Zmartwychwstanie, że to sam Bóg syci, Uwiązanym kosztował naparstkiem po nici. Jeśli kapka upadła, ledwo nie ogryzał, Lecz od wierzchu do spodu beczkę z pleśni lizał. Aż skoro też poczęła dużo octem grozić, Każe kilkakroć na targ do Krakowa wozić; Jednak do wielkiej przyszła beczka ona wzgardy, Gdyż tylko zażywają octu do musztardy. W tym na krzciny w dom jego zjechali się kumi: „Już też — rzekę — ten skępiec koniecznie zaszumi!” Dadzą flaszkę kwartową
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 37
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mi ufał, jak sam sobie, Wszakżeś mnie przyjacielem doznał w każdej probie, Boże mnie broń, żebym cię kiedy zwiódł, lub zdradził, Niechby mi sęp łakomy o serce zawadził. Jeżeli nie z szczególnej miłości ta podroż Moja do Ciebie, zaczym precz bojaźni odłoż. Przyszedłem miłość twoję wyprowadzić z pleśni, Zapomnij złości Saula, i niech ci się nie śni Więcej otym, coś cierpiał DAWIDZIE niewinny, Uznał Król błąd swój, i już jest, dla Ciebie inny.
Rozkażał mi cię szukać, upewnić z prżysięgą, Ze się trapi ucieczką, i twoją włóczęgą. Składając na impety, które ludźmi władną,
mi ufał, iak sam sobie, Wszakżeś mnie przyiacielem doznał w każdey probie, Boże mnie broń, żebym cię kiedy zwiodł, lub zdradził, Niechby mi sęp łákomy o serce záwadził. Jeżeli nie z szczegulney miłości ta podroż Moia do Ciebie, záczym precz boiaźni odłoż. Przyszedłem miłość twoię wyprowadzić z pleśni, Zápomniy złości Saula, y niech ci się nie śni Więcey otym, coś cierpiał DAWIDZIE niewinny, Uznał Krol błąd swoy, y iuż iest, dla Ciebie inny.
Rozkażał mi cię szukać, upewnić z prżysięgą, Ze się trapi ucieczką, y twoią włoczęgą. Skłádaiąc ná impety, ktore ludźmi władną,
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 21
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
stęchlina, i zatym choroby narychlej przypadają, kiedy miodu i roboty który nad swą potrzebę naprzątneła, z ula nie wyjąwszy, pczoły na zimę zawrzesz. A iżby vácuum nie było, a tozmy kazali sianem, i dla ciepła, i dla zapachu podesłać; i dla tego, żeby wielkie miejsce a próżne, stęchliny i pleśni nieprzypuściło.
Przyjmi z łaską Czytelniku, a kiedy starzy pasiecznicy będą przeciwko tej nauce mówić, pwenie wiedz że to będą czynili, nie iżby zła była, w namniejszym punkcie, ale że im ciężko, albo tak pilnować, i wczasu pczelnego, i ochędostwa, i rządu w pasiece, albo nie przykradać czemu
stęchliná, y zátym choroby nárychley przypádáią, kiedy miodu y roboty ktory nád swą potrzebę náprzątnełá, z vlá nie wyiąwszy, pczoły ná źimę záwrzesz. A iżby vácuum nie było, á tozmy kázáli śiánem, y dlá ciepłá, y dlá zápáchu podesłáć; y dlá tego, żeby wielkie mieysce á prożne, stęchliny y pleśni nieprzypuśćiło.
Przyimi z łáską Czytelniku, á kiedy stárzy páśiecznicy będą przećiwko tey náuce mowić, pwenie wiedz że to będą czynili, nie iżby złá byłá, w námnieyszym punkćie, ále że im ćięszko, álbo ták pilnowáć, y wczásu pczelnego, y ochędostwá, y rządu w páśiece, álbo nie przykrádáć czemu
Skrót tekstu: OstrorNauka
Strona: Dv
Tytuł:
Nauka koło pasiek
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Marcin Łęcki
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
wiem, których nie umiałem wczora. Wiek ludzki długa szkoła, w której nasze mózgi Wycinają przypadków ustawicznych rózgi; Stąd w starych doświadczenie zdrową radę rodzi, Której jeśli chcą słuchać, nie pobłądzą młodzi. I ty, cesarzu, nie bądź głuchy na me pieśni; Nie wzgardzaj, którą widzisz na tej głowie, pleśni: Bo choć ci co do smaku twój zausznik powie, Skutek rady potwierdza, dawne to przysłowie. Mnie się wojna z Polaki nie zda z przyczyn wiela: Zawsze stracić niż nabyć łacniej przyjaciela; Imo to że srogi grzech stare miry łomać, A kto wie, jeśli tego nie będziem się sromać? Kto ręczy za
wiem, których nie umiałem wczora. Wiek ludzki długa szkoła, w której nasze mózgi Wycinają przypadków ustawicznych rózgi; Stąd w starych doświadczenie zdrową radę rodzi, Której jeśli chcą słuchać, nie pobłądzą młodzi. I ty, cesarzu, nie bądź głuchy na me pieśni; Nie wzgardzaj, którą widzisz na tej głowie, pleśni: Bo choć ci co do smaku twój zausznik powie, Skutek rady potwierdza, dawne to przysłowie. Mnie się wojna z Polaki nie zda z przyczyn wiela: Zawsze stracić niż nabyć łacniej przyjaciela; Imo to że srogi grzech stare miry łomać, A kto wie, jeśli tego nie będziem się sromać? Kto ręczy za
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 41
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
kasztelani oba, Podlaski z sochaczewskim, domów swych ozdoba. Tu Firlej z Dąbrowice; tu Przyjemski Adam, Których za wieczny przykład wnukom ich pokładam. Działyński z Koniecpolskim i Zygmuntem Tarłem Usarzów swych prowadzą, których całem garłem Niech nasze pieją Muzy, aby takie pieśni Potomków ich ruszyły ze snu, z drzymu, z pleśni! WOJNA CHOCIMSKA
Gdy przeszła usaria, następuje po niej Pancerny żołnierz, lekszy ze zbroje i koni. Trzy roty trzej Potoccy prowadzą w kolczudze, Choć im siła przy onej nieszczęśliwej strudze Ubyło, gdzie z Stefanem, wodzem swego domu, Do okrutnego przyszli nad Dzieżą pogromu. Tak rzymscy Fabiowie wziąwszy na swe skrzydło Ojczystych nieprzyjaciół
kasztelani oba, Podlaski z sochaczewskim, domów swych ozdoba. Tu Firlej z Dąbrowice; tu Przyjemski Adam, Których za wieczny przykład wnukom ich pokładam. Działyński z Koniecpolskim i Zygmuntem Tarłem Usarzów swych prowadzą, których całem garłem Niech nasze pieją Muzy, aby takie pieśni Potomków ich ruszyły ze snu, z drzymu, z pleśni! WOJNA CHOCIMSKA
Gdy przeszła usaryja, następuje po niej Pancerny żołnierz, lekszy ze zbroje i koni. Trzy roty trzej Potoccy prowadzą w kolczudze, Choć im siła przy onej nieszczęśliwej strudze Ubyło, gdzie z Stefanem, wodzem swego domu, Do okrutnego przyszli nad Dzieżą pogromu. Tak rzymscy Fabiowie wziąwszy na swe skrzydło Ojczystych nieprzyjaciół
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 95
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
chleba — Pierwszy godzi do piekła, drugi nie chce nieba.
My zbytkujemy ucztą, a Łazarz ubogi Od głodu obumiera; nam tort w niesmak drogi, A nędzarz chleba nie ma. U ciebie pieniędzy Zbiór pieśnią i chleb pachną; a Łazarz od nędzy Umiera; ujmi zbytku, a daj ubogiemu, Przesusz pieniądze z pleśni, a podaj nędznemu!
Za tę uczynność dobrą, a zwłaszcza ochotną Ubogim, będziesz w niebie mieć płatę stokrotną.
Kto nad sobie danymi dobrami jest wiernym Sługą, zwłaszcza ubogim dawcą miłosiernym, Takiemu i wesele, i uczta od Pana, Dawcy dóbr onych wiecznych, jest nagotowana. Bo za akt pokazany nędznym, litościwy
chleba — Pierwszy godzi do piekła, drugi nie chce nieba.
My zbytkujemy ucztą, a Łazarz ubogi Od głodu obumiera; nam tort w niesmak drogi, A nędzarz chleba nie ma. U ciebie pieniędzy Zbiór pieśnią i chleb pachną; a Łazarz od nędzy Umiera; ujmi zbytku, a daj ubogiemu, Przesusz pieniądze z pleśni, a podaj nędznemu!
Za tę uczynność dobrą, a zwłaszcza ochotną Ubogim, będziesz w niebie mieć płatę stokrotną.
Kto nad sobie danymi dobrami jest wiernym Sługą, zwłaszcza ubogim dawcą miłosiernym, Takiemu i wesele, i uczta od Pana, Dawcy dóbr onych wiecznych, jest nagotowana. Bo za akt pokazany nędznym, litościwy
Skrót tekstu: KuligDemBar_II
Strona: 359
Tytuł:
Demokryt śmieszny albo śmiech Demokryta chrześcijańskiego
Autor:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
aby z serwatki i maślonki do czystej płukali wody, chędogą potym i białą solą, według samej zasalać i dobrze ubić potrzeby, i dychtownie według zwyczajny pomierzany w faski nałozono. Sery także z serwatki dobrze wyciskać, a w miejscu chłodnym, i suchym, gdy ser z wolna oschnie, aby się nie padał, z pleśni często ocierać, aby stęchliną nie przeszedł Nabiał. Na Sery, nie zbyt bardzo podbierać Śmietany, aby twarok niebył jałowy, bo gdy ser tłusty, nie tylko każdemu do smaku przypadnie ale też trwalszy do przechowania będzie, zasoliwszy według miary żeby we srzodku nie pleśniał. Gdy Sery robić będą, aby jako najwolniej przy
áby z serwatki y máślonki do czystey płukáli wody, chędogą potym y białą solą, według samey zásaláć y dobrze vbić potrzeby, y dychtownie według zwyczáyny pomierzány w faski náłozono. Sery tákże z serwatki dobrze wyćiskáć, á w mieyscu chłodnym, y suchym, gdy ser z wolná oschnie, áby się nie pádał, z pleśni często oćieráć, áby stęchliną nie przeszedł Nabiał. Ná Sery, nie zbyt bárdzo podbieráć Smietány, áby twarok niebył iáłowy, bo gdy ser tłusty, nie tylko káżdemu do smáku przypádnie ále też trwálszy do przechowánia będźie, zásoliwszy według miáry żeby we srzodku nie pleśniał. Gdy Sery robić będą, áby iáko naywolniey przy
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 32
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675