sprawie dzieje/ wiedzieć pragnących.
Ze tak nierychło/ odpowiedz tę na trzy Dyskursy zmyślonego Plebana/ miedzy udzie puszczono/ i Gratisa tego Plebańskiego/ ćwicząc go/ wszkołach tak długo trzymano/ przyczyny inej nie było/ jedno że za jednąsz okazją/ i przez jednęsz Książkę/ nietylko odpowiedz na zarzuty/ i potwarzy Plebańskie dać chciano/ ale też i o wszytkim/ co się wtej Kontroversiej/ in foro competenti przed stolicą Apostołską in Tribunali Sacrae Rotae Romanae działo/ i dzieje/ ludzie informować i gdyby było tego nieczekano/ pokazałby się był Gratis wycwiczony/ jeszcze na Sejmie Warszawskim Roku 1626 in Februario. Dla czego też/ i
spráwie dzieie/ wiedzieć prágnących.
Ze ták nierychło/ odpowiedz tę ná trzy Dyscursy zmyslone^o^ Plebaná/ miedzy udzie puszcżono/ y Gratisá tego Plebanskiego/ cwicząc go/ wszkołách ták długo trzymano/ przycżyny iney nie było/ iedno że zá iednąsz okázyią/ y przez iednęsz Kśiąszkę/ nietylko odpowiedz ná zarzuty/ y potwarzy Plebanskie dáć chciano/ ále tesz y o wszytkim/ co się wtey Controversiey/ in foro competenti przed stolicą Apostolską in Tribunali Sacrae Rotae Romanae działo/ y dzieie/ ludzie informowáć y gdyby było tego nieczekano/ pokazałby się był Gratis wycwicżony/ ieszcże ná Seymie Wárszawskim Roku 1626 in Februario. Dlá cżego tesz/ y
Skrót tekstu: SzemGrat
Strona: 2
Tytuł:
Gratis plebański
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
kor. półtrzecia, gęś jednę, kapłonów 5, jajec 20 albo za to pieniędzmi według taksy. Ci co włók 3 sieją, dają pieniędzmi zł. 8, owsa kor. 3, gęś jednę, kapłonów 6, jajec dają 20 albo za to według taksy pieniądze. Przędzy w równie wszyscy dają cienkiej łokieć. Plebańskie — 4, do kościoła nadane ks. plebanowi vigore erekcji. Sołtystwa — 8, za prawem wiecznym. Dają z posiadła żyta kor. 1, pszenice kor. 1 albo jęczmienia kor. 2; płacą za przystawowstwo, drogi wielkie i małe odprawują kolejno według porządku starszego sołtysa; do niewodu z fasą rybną należą;
kor. półtrzecia, gęś jednę, kapłonów 5, jajec 20 albo za to pieniędzmi według taksy. Ci co włók 3 sieją, dają pieniędzmi zł. 8, owsa kor. 3, gęś jednę, kapłonów 6, jajec dają 20 albo za to według taksy pieniądze. Przędzy w równie wszyscy dają cienkiej łokieć. Plebańskie — 4, do kościoła nadane ks. plebanowi vigore erekcji. Sołtystwa — 8, za prawem wiecznym. Dają z posiadła żyta kor. 1, pszenice kor. 1 albo jęczmienia kor. 2; płacą za przystawowstwo, drogi wielkie i małe odprawują kolejno według porządku starszego sołtysa; do niewodu z fasą rybną należą;
Skrót tekstu: InwChełm
Strona: 146
Tytuł:
Inwentarze dóbr biskupstwa chełmińskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1723 a 1747
Data wydania (nie wcześniej niż):
1723
Data wydania (nie później niż):
1747
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ryszard Mienicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Toruń
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1956
darują. Mają-ć się wprawdzie o co papieżnicy gniewać, Ba, jeszcze się za czasem możemy spodziewać, Że ty wszystki kościoły musimy im wrócić,
Bo nas mogą wygubić i wniwecz obrócić. Bo co jedno trzymamy, ich to majętności, Wierzę, że nam źle myślą od wielkiej żałości, Patrząc, a my plebańskie osiewamy wzory, Gdzie były ich kościoły, teraz nasze zbory. Przetoż nie dziw, że na nas złą wątrokę mają, Jeszcze wielka Boża moc, że tak długo trwają. Wczas by ich przenajdować, ja tak wszystkim radzę, A sam się też lada w dzień do nich wyprowadzę.
FILIPUS MINISTER
Śmieszny-ć to nasz
darują. Mają-ć sie wprawdzie o co papieżnicy gniewać, Ba, jeszcze się za czasem możemy spodziewać, Że ty wszystki kościoły musimy im wrócić,
Bo nas mogą wygubić i wniwecz obrócić. Bo co jedno trzymamy, ich to majętności, Wierzę, że nam źle myślą od wielkiej żałości, Patrząc, a my plebańskie osiewamy wzory, Gdzie były ich kościoły, teraz nasze zbory. Przetoż nie dziw, że na nas złą wątrokę mają, Jeszcze wielka Boża moc, że tak długo trwają. Wczas by ich przenajdować, ja tak wszystkim radzę, A sam się też leda w dzień do nich wyprowadzę.
FILIPUS MINISTER
Śmieszny-ć to nasz
Skrót tekstu: SynMinKontr
Strona: 209
Tytuł:
Synod ministrów
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
chce podać/ abo iż dziesięciny nie płaci/ nikogo schować przy kościele nie może/ abo z jakiej innej przyczyny. Kościół stoi zawarty/ pusty/ a ubodzy ludkowie żyją bez Boga/ Sakramentów i słowa Bożego nie mając/ abo o granicę z ciężkością swoją/ kwoli zbawieniu swemu chodząc. A Pan jednak dziesięcinę i Meszne Plebańskie po nich wybiera. Ktoby tego za krzywdę nie miał/ musiałby go rozum zdrowy zgoła obieżeć. iż tedy o takie uciśnienie i krzywdy ludzi ubogich/ żaden Urząd Ziemski nie mówi i nie czyni/ musi czynić Boski. Dla będze ludzi niedostatecznych, i dla wzdychania ubogich teraz powstanę: mówi Bóg u Dawida
chce podáć/ ábo iż dźieśięćiny nie płáći/ nikogo schowáć przy kośćiele nie może/ ábo z iákiey inney przyczyny. Kośćioł stoi záwárty/ pusty/ á vbodzy ludkowie żyią bez Bogá/ Sákrámentow y słowá Bożego nie máiąc/ ábo o granicę z ćięszkośćią swoią/ kwoli zbáwieniu swemu chodząc. A Pan iednák dźieśięćinę y Meszne Plebáńskie po nich wybiera. Ktoby tego zá krzywdę nie miał/ muśiałby go rozum zdrowy zgołá obieżeć. iż tedy o tákie vćiśnienie y krzywdy ludźi vbogich/ żáden Vrząd Ziemski nie mowi y nie czyni/ muśi czynić Boski. Dla będze ludzi niedostátecznych, y dla wzdychánia vbogich teraz powstánę: mowi Bog v Dawidá
Skrót tekstu: BemKom
Strona: 39.
Tytuł:
Kometa to jest pogróżka z nieba na postrach, przestrogę i upomnienie ludzkie
Autor:
Mateusz Bembus
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619