, że Pasterz dobry nie powinien być najemnikiem.
Sama ta dysproporcja która jest w dochodach Duchownych, godna refleksyj, żeby chwała Boska wszędzie jednakowo się odprawowała; Różne są władze w kościele Bozim, ale jednaź godność kapłaństwa; Różne są Bazyliki, ale jednaź chwałą i cześć Bogu oddaje się w największej Katedrze, jak w najlichszej Plebanij; Różne na ostatek kondycje ludzi, ale jednakowo Dusza Bogu miła najwyźszego Monarchy, jak prostego rolnika; a przecięź często wi- dziemy, w jednych kościołach zbytecźne aparaty, a w drugich cenowe kielichy; w jednym jejscu trafia się więcej Księżi niż obywatelów, a w drugim, trzeba o kilka mil biegać po Księdża, do
, źe Pasterz dobry nie powinien bydź náiemnikiem.
Sama ta dysproporcya ktora iest w dochodach Duchownych, godna reflexyi, źeby chwała Boska wszędźie iednákowo się odprawowałá; Roźne są władze w kosćiele Boźym, ale iednaź godność kapłaństwa; Roźne są Bazyliki, ale iednaź chwałą y cześć Bogu oddaie się w naywiększey Kathedrze, iak w naylichszey Plebánij; Roźne na ostátek kondycye ludźi, ale iednákowo Dusza Bogu miła naywyźszego Monárchy, iak prostego rolniká; á przecięź często wi- dźiemy, w iednych kośćiołach zbytecźne apparaty, á w drugich cenowe kielichy; w iednym ieyscu trafia śię więcey Xięźy niź obywatelow, á w drugim, trzeba o kilka mil biegać po Xiędźa, do
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 20
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
na zbuntowania wzywali/ oni jednak zawżdy się wiernymi i posłusznymi królowi panu swemu stawili/ jako mianowicie baczyć możem w zamiesce Chyto/ o której wnet wzmianka będzie.
Chrześcijan Peruańskich jest około trzech milonów/ i są na dwoje Arcybiskupstw a Biskupstw dwanaście rozdzieleni/ z których sześć set mil Włoskich Diocezja zamyka/ a trzy sta Plebanij z swojemi Plebany i pasterzami bywa. Nie wspominam wielu wsi i dzierżaw Hiszpanów które sprawuje wielka moc Indianów/ barzo potrzebnych nauki Chrześcijańskiej i pomocy duchowej/ pod świeckimi kapłany: którzy acz są dobrymi dochodami i beneficjami na to opatrzeni/ żeby dusz sobie powierzonych doglądali: są jednak niedbałymi w nauczeniu się języka tamtej krainy/ czym
ná zbuntowánia wzywáli/ oni iednák záwżdy się wiernymi y posłusznymi krolowi pánu swemu stáwili/ iáko miánowićie baczyć możem w zamiesce Chyto/ o ktorey wnet wzmiánká będźie.
Chrześćian Peruáńskich iest około trzech milonow/ y są ná dwoie Arcybiskupstw á Biskupstw dwánaśćie rozdźieleni/ z ktorych sześć set mil Włoskich Dyocezya zámyka/ á trzy stá Plebániy z swoiemi Plebany y pásterzami bywa. Nie wspominam wielu wśi y dźierżaw Hiszpanow ktore spráwuie wielka moc Indyanow/ bárzo potrzebnych náuki Chrześćiáńskiey y pomocy duchowey/ pod świeckimi kápłany: ktorzy ácz są dobrymi dochodámi y beneficiámi ná to opátrzeni/ żeby dusz sobie powierzonych doglądáli: są iednák niedbáłymi w náuczeniu się ięzyká támtey kráiny/ czym
Skrót tekstu: TorRoz
Strona: 4.
Tytuł:
O rozszerzeniu wiary świętej chrześcijańskiej katolickiej w Ameryce na Nowym Świecie
Autor:
Diego de Torres
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
gębę, który mu się za to ukłonił, a potem królowi im. powiedział, o co go łajał, że nie oddał.
Im. ks. biskup wileński kanoników i dziekanów całej diecezyjej wileńskiej sprowadziwszy tu kazał im obchodzić wszystkich ichmpp. senatorów, począwszy od ks. im. kardynała, cum lachrymis iniuriam kościołów i plebanij swoich, z których expulsi przez żołnierza, że się i kielichy nie utrzymali w szarpaninie, opowiadając na potępienie z zawziętości swojej większe imp. wojewody wileńskiego, na co trzeba ubolewać. Die 24 ejusdem
Po koncertracjach tak długich, osobliwie na sesyjach wczorajszych prowincjalnych około starej laski, której ullatenus ichmpp. posłowie litewscy parierować nie chcą
gębę, który mu się za to ukłonił, a potem królowi jm. powiedział, o co go łajał, że nie oddał.
Jm. ks. biskup wileński kanoników i dziekanów całej diecezyjej wileńskiej sprowadziwszy tu kazał im obchodzić wszystkich ichmpp. senatorów, począwszy od ks. jm. kardynała, cum lachrymis iniuriam kościołów i plebanij swoich, z których expulsi przez żołnierza, że się i kielichy nie utrzymali w szarpaninie, opowiadając na potępienie z zawziętości swojej większe jmp. wojewody wileńskiego, na co trzeba ubolewać. Die 24 eiusdem
Po koncertracyjach tak długich, osobliwie na sesyjach wczorajszych prowincyjalnych około starej laski, której ullatenus ichmpp. posłowie litewscy parierować nie chcą
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 175
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
się jakokolwiek na samy wierzch dopiąwszy/ patrzalismj na Kair który zaprawde jest barzo wielki/ a jako twierdzą wieku tego na świecie miasto nawiększe. Ci którzy pewnie wiedzieli/ powiadali ze wszerz ma dwanaście tyścięcy kroków/ sto siedmdziesiąt i dwa/ a wzdłuż jest na piętnaście tysięcy sto siedm także kroków. Powiadali i to/ że Plebanij ma do dwudziestu czterech tysięcy ale z tej takiej wielkości/ tylko czternaście tysięcy jest zamcystych/ które nocy każdej za branami swymi zamknionymi spokojem a osobno siedzą. Zamek Sułtanów tak wielki jest niemal Ulmamiasto/ bo pół Frakfortu/ konny za cztery godziny mógłby podobno wzdłuż przejechać miasto/ ale około za dziewięć/ abo za
sie iákokolwiek ná samy wierzch dopiąwszy/ patrzálismj ná Káir ktory zápráwde iest barzo wielki/ á iáko twierdzą wieku tego na świećie miásto náwiększe. Ci ktorzy pewnie wiedźieli/ powiádali ze wszerz má dwanaście tyśćięcy krokow/ sto siedmdźieśiąt y dwá/ á wzdłuż iest ná piętnaśćie tyśięcy sto siedm tákże krokow. Powiádáli y to/ że Plebániy ma do dwudźiestu czterech tyśięcy ále z tey tákiey wielkośći/ tylko czternáśćie tyśięcy iest zamcystych/ ktore nocy káżdey zá bránami swymi zámknionymi spokoiem á osobno siedzą. Zamek Sułtanow ták wielki iest niemal Ulmamiásto/ bo puł Frákfortu/ konny zá cztery godźiny mogłby podobno wzdłuż przeiecháć miásto/ ále około zá dźiewięć/ ábo zá
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 58
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610