wiatr rozdyma. A Syn Atlasowny. Merkurius. B Wziął z niej pomstę. Z Aglaury Cerkropowiny. C Kraje Palladzie hołdujące. Ateńskie włości. D Gdzie ociec. Jupiter. E Opuść się na ziemię/ która się z lewej strony przypatruje matce twej. Tak mianuje Foenicją, która od lewej strony na pułnocy podległa jest Plejadom niebieskim: z których jedna jest Maja, matka Merkuriuszowa. A co mówi, z lewej strony, rozumieć potrzeba, że to mówił względem osoby swej. Bo tak w on czas stał Jupiter, że Foenicja była po lewej ręce jego. F Wielkiego króla cora. Europa, córka Agenorowa. G Osadzona Tyrskimi dziewkami.
wiátr rozdyma. A Syn Atlásowny. Merkuryus. B Wźiął z niey pomstę. Z Aglaury Cerkropowiny. C Kráie Pálládźie hołduiące. Atheńskie włośći. D Gdźie oćiec. Iupiter. E Opuść się ná źiemię/ ktora się z lewey strony przypátruie mátce twey. Ták miánuie Phoenicyą, ktora od lewey strony ná pułnocy podległa iest Pleiádom niebieskim: z ktorych iedná iest Máiá, mátká Merkuryuszowá. A co mowi, z lewey strony, rozumieć potrzebá, że to mowił względem osoby swey. Bo ták w on czás stał Iupiter, że Phoenicya byłá po lewey ręce iego. F Wielkiego krolá corá. Europá, corká Agenorowa. G Osádzona Tyrskimi dźiewkámi.
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 99
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
u których mają być dzwonki. A tak poznasz iż mój następuje Trefniczek. T. Podoba mi się to zdanie Wmści, lepiej żeby to weszło wzwyczaj na zawsze. B. Takci, skoro jedna owca pocznie podskakiwac, to już i drugie wtęż kolej za nią. Ty bież do krawca, mów tym siedmiom Plejadom, aby dla tej które mi powinne oświadczać przyjaźni, zatryzmały przyszła niepogodę, aż mi oponczą wprzód przyniesiesz. T. Uczynię nie inaczej, by tylko w tej mierze swą chciały oświadczać Wmści ludzkość. B. Muszą uczynić, gdyż ja prawem posłuszeństwo sprawuję. T. Wiemci ja dobrze, że się rządy odprawują prawami
v ktorych máią być dzwonki. A ták poznasz iż moy nástępuie Trefniczek. T. Podoba mi się to zdánie Wmśći, lepiey żeby to weszło wzwyczay ná záwsze. B. Tákći, skoro iedná owcá pocznie podskákiwác, to iuż y drugie wtęż koley zá nią. Ty bież do kráwcá, mow tym śiedmiom Plejádom, áby dla tey ktore mi powinne oświadczáć przyiáźni, zátryzmáły przyszła niepogodę, áż mi oponczą wprzod przynieśiesz. T. Vczynię nie ináczey, by tylko w tey mierze swą chćiáły oświadczáć Wmśći ludzkość. B. Muszą vczynić, gdyż ia práwem posłuszenstwo spráwuię. T. Wiemći iá dobrze, że się rządy odpráwuią práwámi
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 135
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
fortuny szczodrota, BÓG twój Opiekun, i teraz i potym, Ten ci otworzy do honorów wrota, I toć przyrzeka, czego czas nie zmyje Zeć kwitnąć będą Francuskie Lilie. Na płaczliwe pożegnanie w Kwietniu J. W. z Lubomirskich JORDANOWEJ Wojewodzicowej Bracławskiej z Mężem swoim.
NIe jest czas w kwietniu, łączyć się Plejadom, Z których rzęsiste wypadają wody, Dziwić się musi, kto ich kursu wiadom, Czemu czas dżdżysty ubiegają wprzody, To nie dziw, kiedy Srzeniawa łzy sący Gdy się z swym miłym Jordanem rozłący. Pewnie że nie dziw, bo to sympatyczna, Zgadzać się rzekom, jednej w drugą wpadać Tać to zabawa dla nich
fortuny szczodrota, BOG twoy Opiekun, y teraz y potym, Ten ći otworzy do honorow wrota, Y toć przyrzeka, czego czás nie zmyie Zeć kwitnąć będą Francuskie Lilie. Ná płaczliwe pożegnanie w Kwietniu J. W. z Lubomirskich JORDANOWEY Wojewodzicowey Bracławskiey z Mężem swoim.
NIe iest czás w kwietniu, łączyć się Pleiadom, Z ktorych rzęsiste wypádáią wody, Dziwić się musi, kto ich kursu wiadom, Czemu czás dzdżysty ubiegaią wprzody, To nie dziw, kiedy Srzeniawa łzy sączy Gdy się z swym miłym Jordanem rozłączy. Pewnie że nie dziw, bo to sympatyczna, Zgádzać się rzekom, iedney w drugą wpádać Tać to zábawa dla nich
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 328
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752