przesianej rzeszotem tam nasypać zmieszanej z gnojem często polewając ono ruszone miejsce, by się korzenie chwyciły ziemi. Aby grusza obfity i słodki wydawała owoc, blisko korzenia świdrem dziurę w niej wywierć, wbij klin bukowy, albo dębowy, albo sosnowy, jako radzi Diophanes; albo lagru winnego odkopawszy korzenie, nalej pod nią, uczynisz plenną i gustowną, jaką nie jedna doświadczyła eksperiencja. Śliwa gnoju nie lubi, bo od niego frukt wydaje czerwiwy, kocha się jednak w miejscu pulchnym, wilgotnym, kamienistym, piaszczystym. Kostki śliwiane siać dobrze w Listopadzie, najgłębiej dwie dłoni, jako też w Styczniu; ale O Ekonomice, mianowicie o Drzewach.
dla prędszego
przesianey rzeszotem tam nasypać zmieszaney z gnoiem często polewaiąc ono ruszone mieysce, by się korzenie chwyciły ziemi. Aby grusza obfity y słodki wydawała owoc, blisko korzenia swidrem dziurę w niey wywierć, wbiy klin bukowy, albo dębowy, albo sosnowy, iako radzi Diophanes; albo lagru winnego odkopawszy korzenie, naley pod nią, uczynisz plenną y gustowną, iaką nie iedna doswiadczyła experyencya. Sliwa gnoiu nie lubi, bo od niego frukt wydaie czerwiwy, kocha się iednak w mieyscu pulchnym, wilgotnym, kamienistym, piaszczystym. Kostki sliwiane siać dobrze w Listopadzie, naygłębiey dwie dłoni, iako też w Styczniu; ale O Ekonomice, mianowicie o Drzewach.
dla prędszego
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 383
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
I śmierć okrutną podjąć od tyrańskiej ręki. Takim tedy sposobem, wiarę Chrystusową Indyjskiemu bezpieczną ogłaszali mową Światu, Chrystusa Imię nasłodsze wielbili, Jego samego zawsze w uściech swych nosili, A rozkoszy doczesne, i wdzięki znikome, W królestwie zasię wiecznym dobra niewidome Opowiadali głośno; a prawie zbawienną Pomoc ludziom dawali, a na rolą plenną Jakoby swą nauką nasienie rzucali, Z którejby się pomocy do Boga udali, I mogli on otrzymać żywot znamienity, Żywot nieskażytelny w Chrystusie zakryty. Skąd to poszło, że wiele nauki światłością Oświeconych wzgardziło błędów swych ciemnością, A w yszedszy na światło do prawdy przystało, Której się takdalece trzymać spodobało, I w niej
Y śmierc okrutną podiąć od tyráńskiey ręki. Tákim tedy sposobem, wiárę Chrystusową Indiyskiemu bespieczną ogłaszali mową Swiátu, Chrystusá Imię nasłodsze wielbili, Iego sámego záwsze w vśćiech swych nośili, A roskoszy doczesne, y wdźięki znikome, W krolestwie zásię wiecznym dobrá niewidome Opowiádáli głośno; á práwie zbáwienną Pomoc ludźiom dawáli, á ná rolą plenną Iákoby swą náuką náśienie rzucáli, Z ktoreyby się pomocy do Bogá vdáli, Y mogli on otrzymáć żywot známienity, Zywot nieskáżytelny w Chrystuśie zákryty. Zkąd to poszło, że wiele nauki świátłością Oświeconych wzgárdźiło błędow swych ciemnośćią, A w yszedszy ná świátło do prawdy przystało, Ktorey się tákdálece trzymáć spodobáło, Y w niey
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 4
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
prędko w górę wzrostem rozkrzewiło, Lecz uschło, że niebyło w ziemi rozkrzewione, Inne między głóg ostry padło pokinione. A gdy ciernie powstało rozkrzewione, wszytek On rozsiany zgnębiło na rolej pożytek, A insze na ostatek w ziemię dobrą poszło, I stokrotny rozkwitszy pożytek przyniosło. A przetoż jeśli znajdę w sercu Twoim plenną, I dobrą rolą, wsieję naukę zbawienną, A oraz tajemnicę otworzę wysoką: Jeśli zaś nieużytą zostaje opoką, Albo tarniem przerosłe, albo gdy ma drogę Bitą, tej tajemnice pokazać niemogę: Bo mi niewolno szczęścia puszczać na los taki, Ani przystoi rzucać pereł przede ptaki. Lecz inszą ja nadzieję obiecuję sobie,
prędko w gorę wzrostem rozkrzewiło, Lecz vschło, że niebyło w źiemi roskrzewione, Inne między głog ostry pádło pokinione. A gdy ćiernie powstáło rozkrzewione, wszytek On rozśiany zgnębiło ná roley pożytek, A insze ná ostátek w źiemię dobrą poszło, Y stokrotny roskwitszy pozytek przyniosło. A przetoż ieśli znaydę w sercu Twoim plenną, Y dobrą rolą, wśieię náukę zbáwienną, A oraz táiemnicę otworzę wysoką: Ieśli záś nieużytą zostáie opoką, Albo tarniem przerosłe, álbo gdy má drogę Bitą, tey táiemnice pokazáć niemogę: Bo mi niewolno szczęśćia puszczáć ná los táki, Ani przystoi rzucáć pereł przede ptaki. Lecz inszą ia nádźieię obiecuię sobie,
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 36
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688