Groch w tedy wrzucaj w ziemię, gdy miesiącowi nowemu jest już trzy dni lub więcej, albo podczas pełni, albo na schodzie Księżyca, udaje się piękny na rzepnisku. Pszenicę siać dobrze w dni trzy po nowiu, albo przed nowiem, w wilią nowiu, żeby jeden wtedy na Niebie świecił luminarz, będzie czysta, plenna, od śnici wolna. Jęczmień siać gdy wiatr wieje odschodu, na zachód: na dawno gnojonym polu, siej go na schodzie miesiąca, na świeżym gnojeniu po nowiu. Zyta nie radzi siać Szentywani, gdy południowe wieją wiatry, bo choć prędko zejdzie i doścignie, ale będzie wiele próżnych i nie plennych kłosów.
Groch w tedy wrzucay w ziemię, gdy miesiącowi nowemu iest iuż trzy dni lub więcey, albo podczas pełni, albo na schodzie Xiężyca, udaie się piękny na rzepnisku. Pszenicę siać dobrze w dni trzy po nowiu, albo przed nowiem, w wilią nowiu, żeby ieden wtedy na Niebie swiecił luminarz, będzie czysta, plenna, od snici wolna. Ięczmień siać gdy wiatr wieie odschodu, na zachod: na dawno gnoionym polu, siey go na schodzie miesiąca, na swieżym gnoieniu po nowiu. Zyta nie radzi siać Szentywani, gdy południowe wieią wiatry, bo choć prędko zeydzie y doscignie, ale będzie wiele prożnych y nie plennych kłosow.
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 442
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
: iż mi też tam były oficyny Żelazne do rządzenia mego zlecony.
Czasem też tam nakruszec trafi miasto rudy/ Ale go brać nie może prze obfitość wody. Abo też tak moc Boska trzyma one kruszce/ Iż temu czas nie przyszedł zamierzony jeszcze.
Jest też tam ruda taka w której Kies rad bywa/ Barzo plenna w żelazo jeno iż złe dawa. Każda rudę zepsuje z żadnąsie nie zgodzi/ Przeto się jej kuźnicy wystrzegają radzi. A jest wiele miejsc takich/ tam kędy szukają Rudy: tedy na sam Kies czasem więc trafiają: Który w sobie podobny kształt ogniowi miewa/ I tak też z siebie ogień jak i krzemień dawa.
: iż mi też tám były officyny Zelázne do rządzenia mego zlecony.
Czásem też tám nákruszec tráfi miásto rudy/ Ale go bráć nie może prze obfitość wody. Abo też ták moc Boska trzyma one kruszce/ Iż temu czás nie przyszedł zámierzony iescze.
Iest też tám rudá táka w ktorey Kies rad bywa/ Bárzo plenna w żelazo ieno iż złe dawa. Każda rudę zepsuie z żadnąsie nie zgodźi/ Przeto sie iey kuźnicy wystrzegáią rádźi. A iest wiele mieysc tákich/ tám kędy szukáią Rudy: tedy ná sam Kies czásem więc tráfiáią: Ktory w sobie podobny kształt ogniowi miewa/ Y ták też z śiebie ogień iak y krzemień dawa.
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: G2v
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612