spinki, Choć małe, byle szczere były upominki. 45 (P). SIEBIE OSZUKASZ, NIE BOGA
Jeden zacny senator, schodząc z tego świata, Czynił znaczne za duszę na kościół legata; Żeby mu na sądnym dniu nie przyznano pychy, Rozkazał się w kapicy schować między mnichy I chcąc lepiej oszukać, z wygolonym pleszem. Ale darmo, jeżeli w tę nadzieję grzeszem: Jeśli człowiek, cóż anioł nie ma poznać święty, Że to nie każdy kapłon, co ma grzebień rznięty; Dopieroż jeśli szatan wyda po tym kura, Co w sekrecie chciała mieć wstydliwa natura: Instygator jest, wszędy bez opłazu siągnie. Radzę, jeśli
spinki, Choć małe, byle szczere były upominki. 45 (P). SIEBIE OSZUKASZ, NIE BOGA
Jeden zacny senator, schodząc z tego świata, Czynił znaczne za duszę na kościół legata; Żeby mu na sądnym dniu nie przyznano pychy, Rozkazał się w kapicy schować między mnichy I chcąc lepiej oszukać, z wygolonym pleszem. Ale darmo, jeżeli w tę nadzieję grzeszem: Jeśli człowiek, cóż anioł nie ma poznać święty, Że to nie każdy kapłon, co ma grzebień rznięty; Dopieroż jeśli szatan wyda po tym kura, Co w sekrecie chciała mieć wstydliwa natura: Instygator jest, wszędy bez opłazu siągnie. Radzę, jeśli
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 224
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
siermięgi Uwinąwszy, powiesi, bojęcy się pręgi. Każe go sobie przynieść i zrazu się miesza; Wspomniawszy potem sobie w sitowiu Mojżesza, Chowa owego chłopca równo z swymi syny. Poznawszy potem dowcip i pojętność z miny, Do szkół wprzód, na ostatek, choć się to z Mojżeszem Nie zgadza, księdzem robi i okryje pleszem (Nie tylko bowiem Mojżesz kapłaństwa odsądza, Lecz bękarty z przybytku bożego wypędza). Widząc go u ołtarza, bo to przykład rzadki: „Prawdziwy Melchizedek, bez ojca, bez matki. Ma-li też ojca księdzem, czego się doczyta W świętych pismach obojga, prawdziwy lewita” — Wiedząc, skąd się wziął
siermięgi Uwinąwszy, powiesi, bojęcy się pręgi. Każe go sobie przynieść i zrazu się miesza; Wspomniawszy potem sobie w sitowiu Mojżesza, Chowa owego chłopca równo z swymi syny. Poznawszy potem dowcip i pojętność z miny, Do szkół wprzód, na ostatek, choć się to z Mojżeszem Nie zgadza, księdzem robi i okryje pleszem (Nie tylko bowiem Mojżesz kapłaństwa odsądza, Lecz bękarty z przybytku bożego wypądza). Widząc go u ołtarza, bo to przykład rzadki: „Prawdziwy Melchizedek, bez ojca, bez matki. Ma-li też ojca księdzem, czego się doczyta W świętych pismach obojga, prawdziwy lewita” — Wiedząc, skąd się wziął
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 559
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
gęba zwyczajna lata od pacierza, Co we dnie ani w nocy nie zdejmie szkaplerza; Nie już ten mnichem, że się kapicą zaczubi; Nie już panna, że wieńcem, że warkoczem chlubi; Nie każdy poeta pił źródło w Helikonie, Ani każdy teolog, że czapkę na skronie Rogatą włożył, ani każdy ksiądz pod pleszem; Siłu orzby nie umie, chodząc za lemieszem. Nie każdy duch aniołem, ani w brodzie statek Zawisł; nie zaraz ojcem, że się zna do dziatek, A zwłaszcza jeśli stary dziad przy młodej żenie; Nie każdy szlachcic, co herb maluje na ścienie; Nie wszędy ryba, gdzie staw; nie wszytko
gęba zwyczajna lata od pacierza, Co we dnie ani w nocy nie zdejmie szkaplerza; Nie już ten mnichem, że się kapicą zaczubi; Nie już panna, że wieńcem, że warkoczem chlubi; Nie każdy poeta pił źródło w Helikonie, Ani każdy teolog, że czapkę na skronie Rogatą włożył, ani każdy ksiądz pod pleszem; Siłu orzby nie umie, chodząc za lemieszem. Nie każdy duch aniołem, ani w brodzie statek Zawisł; nie zaraz ojcem, że się zna do dziatek, A zwłaszcza jeśli stary dziad przy młodej żenie; Nie każdy szlachcic, co herb maluje na ścienie; Nie wszędy ryba, gdzie staw; nie wszytko
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 39
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
szwagra Z żoną, z syny, z pannami) i muzyka zagra: Dobra myśl przy ochocie; podpiwszy wesoły Zapomniał ksiądz o krzyżach; zatknie za pas poły: Do tańca się z zastola. zruciwszy sutannę, Mój apostoł z inszymi prowadzi po pannę. Wywija, rączkę ściska, dalej i całuje, Skoro lepiej pod pleszem Bachusa poczuje; Aż przymawia i daje żołnierzom przyczyny, Aż usnąwszy, po ławie puści z macherzyny, Potem szyją; zamiata chłopiec, to pies liże. Nie mogły, myślę sobie, diabłu radzić krzyże; Nie mogły się w żołądku ostać, znać nie sercem Czynione. Każę wynieść na siano z kobiercem; Aż ksiądz
szwagra Z żoną, z syny, z pannami) i muzyka zagra: Dobra myśl przy ochocie; podpiwszy wesoły Zapomniał ksiądz o krzyżach; zatknie za pas poły: Do tańca się z zastola. zruciwszy sutannę, Mój apostoł z inszymi prowadzi po pannę. Wywija, rączkę ściska, dalej i całuje, Skoro lepiej pod pleszem Bachusa poczuje; Aż przymawia i daje żołnierzom przyczyny, Aż usnąwszy, po ławie puści z macherzyny, Potem szyją; zamiata chłopiec, to pies liże. Nie mogły, myślę sobie, diabłu radzić krzyże; Nie mogły się w żołądku ostać, znać nie sercem Czynione. Każę wynieść na siano z kobiercem; Aż ksiądz
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 99
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Przypadł i przyjął dzisia ode mnie plac goły, Gdzie mu szumne z giaurów wystawię kościoły. Powiem jeszcze, aleć to, proszę, niech nie cięży, Że najlepiej w kościele dyskurować księży, Nie mieszać się w ratusze; przez cóż się rozsuły Państwa giaurskie, jeśli nie przez kapituły? Miecz mieczem, a plesz pleszem; kto się czemu święci, Tego niechaj pilnuje; są też i natręci, Którym żebyś ty nie był, rządź sobie w kościele, A twoi niech po wieżach księża drą gardziele!” Na tak twardą replikę starzec on zaniemie I pójdzie, skoro mu się ukłoni do ziemie. Jeszcze Osman z pierwszego nie ochłódł
Przypadł i przyjął dzisia ode mnie plac goły, Gdzie mu szumne z giaurów wystawię kościoły. Powiem jeszcze, aleć to, proszę, niech nie cięży, Że najlepiej w kościele dyskurować księży, Nie mieszać się w ratusze; przez cóż się rozsuły Państwa giaurskie, jeśli nie przez kapituły? Miecz mieczem, a plesz pleszem; kto się czemu święci, Tego niechaj pilnuje; są też i natręci, Którym żebyś ty nie był, rządź sobie w kościele, A twoi niech po wieżach księża drą gardziele!” Na tak twardą replikę starzec on zaniemie I pójdzie, skoro mu się ukłoni do ziemie. Jeszcze Osman z pierwszego nie ochłódł
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 45
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
dobra. Niechżeby już zdrów moczył; gorsza, że świat mąci, Jako bóbr, jeżeli go ryba w ogon trąci. A ów znużony wiekiem jezuita stary, Miasto drew, wozi krupy do świętej Barbary. 326 (D). DO JEDNEGO PLEBANA
Prawieć, odsądziwszy żon, kapłanom wygodzą: Dotąd do cyrulika z pleszem tylko chodzą; Dziś niejeden, miłością nieporządną ranny, Poci się pod ciężarem dębowej sutanny. Ale czemuż bezżennym dziwować się księżej, Jeśli z nich dworska ospa którego ciemięży? Niejedenże przy żenie, inszej dobrodziejki Szukający, tak cudnej dostanie kierejki. Choć ci, mówcie, co chcecie, ja, księże Jakubie,
dobra. Niechżeby już zdrów moczył; gorsza, że świat mąci, Jako bóbr, jeżeli go ryba w ogon trąci. A ów znużony wiekiem jezuita stary, Miasto drew, wozi krupy do świętej Barbary. 326 (D). DO JEDNEGO PLEBANA
Prawieć, odsądziwszy żon, kapłanom wygodzą: Dotąd do cyrulika z pleszem tylko chodzą; Dziś niejeden, miłością nieporządną ranny, Poci się pod ciężarem dębowej sutanny. Ale czemuż bezżennym dziwować się księżej, Jeśli z nich dworska ospa którego ciemięży? Niejedenże przy żenie, inszej dobrodziejki Szukający, tak cudnej dostanie kierejki. Choć ci, mówcie, co chcecie, ja, księże Jakubie,
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 382
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
co by Pożyczył — aż on mnichem, aż on do kaptura. Z musu cnota, co prawda, gwałt cierpi natura; Jeszcze dobrze narowu swego sługa boży Nie wyzuje — tu go śmierć z mnichami położy. Nie wiemże, na sądnym dniu, gdzie wszyscy pospieszem, Jeżeli mu to zmażą, co robił przed pleszem. 38. KORYDONOWI JEGOMOŚCI PANA STAROSTY SĄDECKIEGO
Dowcipny pies Korydon kędzierzawej sierci Tu leży, w młodym wieku porwany od śmierci. Wszytkie sztuki wyprawiał, co mu tylko zadał, Ale której żaden pies nie dokaże, gadał. Rozkosz i swego pana zabawka gotowa. Że to i zła, i głupia ta śmierć jako krowa Nie
co by Pożyczył — aż on mnichem, aż on do kaptura. Z musu cnota, co prawda, gwałt cierpi natura; Jeszcze dobrze narowu swego sługa boży Nie wyzuje — tu go śmierć z mnichami położy. Nie wiemże, na sądnym dniu, gdzie wszyscy pospieszem, Jeżeli mu to zmażą, co robił przed pleszem. 38. KORYDONOWI JEGOMOŚCI PANA STAROSTY SĄDECKIEGO
Dowcipny pies Korydon kędzierzawej sierci Tu leży, w młodym wieku porwany od śmierci. Wszytkie sztuki wyprawiał, co mu tylko zadał, Ale której żaden pies nie dokaże, gadał. Rozkosz i swego pana zabawka gotowa. Że to i zła, i głupia ta śmierć jako krowa Nie
Skrót tekstu: PotNagKuk_I
Strona: 446
Tytuł:
Nagrobki
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987