złotym Runie drudzy wiedzą/ Ja więcej niechcę w Argu uprzykrzonem. Pływać z Jasonem.
Tak tam ktoś nucił/ gdy z komięgą ginie Leć i tej z szkody bądź mędrszym Marcinie. Chyba którąć da/ ziemia prac nagrodę/ Chcesz wrzucić w wodę. Lirycorum Polskich Pieśń XIX. ŁAKOMY TANTALUS Do Skępisława Sknerskiego Podskarbiego Kścia Pluta:
A Nacoż Panie Stary? Tak zbierać Talary. Lub Hollednerskie skupować galbiny/ Gdy następują z świata przenosiny. Wtamtę idąc stronę Darmo brać mamonę Z sobą takową. Bo przewoźnik Letej Charon/ w przewozie/ pewnie nie weźmie tej Ty skępcze łakomy Skupujesz Wsi/ Domy Gęste Folwarki i przestrone sioła/ Pół świata na cię
złotym Runie drudzy wiedzą/ Ia więcey niechcę w Argu vprzykrzonem. Pływáć z Iásonem.
Ták tám ktoś nućił/ gdy z komięgą ginie Leć y tey z szkody bądź mędrszym Marćinie. Chybá ktorąć da/ zięmiá prac nagrodę/ Chcesz wrzućić w wodę. Lyricorum Polskich PIESN XIX. ŁAKOMY TANTALVS Do Skępisłáwá Sknerskiego Podskárbiego Xćiá Plutá:
A Nácoż Pánie Stáry? Ták zbieráć Tálary. Lub Hollednerskie skupowáć gálbiny/ Gdy nástepuią z świátá przenośiny. Wtamtę idąc stronę Dármo brać mámonę Z sobą tákową. Bo przewoźnik Lethey Cháron/ w przewoźie/ pewnie nie weźmie tey Ty skępcze łákomy Skupuiesz Wśi/ Domy Gęste Folwárki y przestrone śiołá/ Puł świátá ná ćię
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 178
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
ważył targać pokoj święty/ Brzydką wznowiwszy wojnę: spokojnego Boga/ Drzwi/ na mocnych zawiasach wytrąciwszy z proga. Niech kruk odrastającą nie pasie się więcej Salmonową wątrobą/ a tego niech dręczy. Niech do wody z Tantalem upragniony wzdycha. Eryschtonów niech mu głód żołądek rozpycha. Niech wiecznym niewolnikiem żyje niespokojny/ W Państwach Pluta ciemnego/ kto wynalazł wojny. Od pierwszego rzemiosło poszło to Nembrota Króla Asyryiskiego; którego ochota/ Raczej chciwość vięła. rozprzestrzeniać granic/ Świętą zgodę/ i miły pokoj ważąc za nic. Złote lata zginęły/ które były zrazu: Wiek wojenny nastąpił; wiek równy żelazu. W którym ani dóbr własnych/ ludzie zażyć
ważył tárgáć pokoy święty/ Brzydką wznowiwszy woynę: spokoynego Bogá/ Drzwi/ ná mocnych zawiásách wytrąćiwszy z progá. Niech kruk odrastáiącą nie páśie się więcy Sálmonową wątrobą/ á tego niech dręczy. Niech do wody z Tántálem vprágniony wzdycha. Erischtonow niech mu głod żołądek rozpycha. Niech wiecznym niewolnikiem żyie niespokoyny/ W Páństwách Plutá ćiemnego/ kto wynálazł woyny. Od pierwszego rzemięsło poszło to Nembrotá Krolá Assyryiskiego; ktorego ochotá/ Ráczey chćiwość vięłá. rozprzestrzęniáć gránic/ Swiętą zgodę/ y miły pokoy ważąc zá nic. Złote látá zginęły/ ktore były zrázu: Wiek woięnny nástąpił; wiek rowny żelázu. W ktorym áni dobr własnych/ ludźie záżyć
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 179
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
młodu mieć wagusem.” 379 (P). PO WIETRZE DESZCZ ZWYCZAJNIE
Wprzód nim żaka bakałarz rózgą w zadek śmignie, Zwykle mu do gołego sukienki podźwignie, Żeby poczuł na ciele karę za swe grzechy; Tak też i niebo wprzód nam poodziera strzechy, Wprzód wicher w dachu zrobi tu i ówdzie dziury,
Nim przykra pluta spadnie, nim deszcz lunie z góry. Bogdaj na tym stanęło za twe złości, człecze, Żeć z dziurawego dachu za kołnierz naciecze. 380 (N). NOWA MODA DRUKU
Pachołek, choć mu nieraz bezpieczeństwo ganią, Zawsze się w rzecz lub z panem, lubo wdawał z panią. Mówiliśmy coś z
młodu mieć wagusem.” 379 (P). PO WIETRZE DESZCZ ZWYCZAJNIE
Wprzód nim żaka bakałarz rózgą w zadek śmignie, Zwykle mu do gołego sukienki podźwignie, Żeby poczuł na ciele karę za swe grzechy; Tak też i niebo wprzód nam poodziera strzechy, Wprzód wicher w dachu zrobi tu i ówdzie dziury,
Nim przykra pluta spadnie, nim deszcz lunie z góry. Bogdaj na tym stanęło za twe złości, człecze, Żeć z dziurawego dachu za kołnierz naciecze. 380 (N). NOWA MODA DRUKU
Pachołek, choć mu nieraz bezpieczeństwo ganią, Zawsze się w rzecz lub z panem, lubo wdawał z panią. Mówiliśmy coś z
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 162
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
świerzbi, drapam aż do męki.
Brona Ziemię drapiąca, która się zowie użyteczną Matką. Pięcdziesiąta trzecia Zagadka
Nie kat jest, ani tyran, a ma rózgi, kije. On niewinnych na drodze, w Sądach winnych bije.
Pałace, Dwory piękne, proste Chaty kleci, A sam stoi pod Niebem, śnieg, pluta nań leci.
To jest Las. O Numismatach osobliwych
Pięćdziesiątą czwarta Zagadka
Jestem Domator, hardo ogon, głowę noszę, Nie jestem Matematyk, wymiar czasów głoszę: Kiedy wstać, jaka Aura Oracz mię się radzi, Król Zwierząt mię się lęka, nie miłym Czeladzi.
To jest Kogut budzący Gospodarza, Czeladź do roboty
świerzbi, drapam aż do męki.
Brona Ziemię drapiąca, ktora się zowie użyteczną Matką. Pięcdziesiąta trzecia Zagadka
Nie kat iest, ani tyran, a ma rozgi, kiie. On niewinnych na drodze, w Sądach winnych biie.
Páłace, Dwory piękne, proste Chaty kleci, A sam stoi pod Niebem, śnieg, pluta nań leci.
To iest Las. O Numismatach osobliwych
Pięćdziesiątą czwarta Zagadka
Iestem Domator, hardo ogon, głowę noszę, Nie iestem Matematyk, wymiar czasow głoszę: Kiedy wstać, iaka Aura Oracz mię się radzi, Krol Zwierząt mię się lęka, nie miłym Czeladzi.
To iest Kogut budzący Gospodarza, Czeladz do roboty
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1028
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
z muru, ten lepiony z gliny, I dlatego w niskiej się ma kochać pokorze, C hce-li by mu wszytek wiek szedł jako po sznorze. K to niechże ma frygijskiej kolumny roboty, I a na wieczność z własnej Twej wystawiam je cnoty.
Nullae speciosiores virtuti statuae, quam honorifica bene actae vitae memoria. Pluta rchus XIII
Quel ch’infinita providentia et arte monstrò nel Suo mirabil magistero, che creò kwesto et quell’altro hemisphero et mansueto più Giove che Marte, ch’avean molti anni gia celato il vero, tolse Giovanni da la rota et Piero, et nel regno del ciel fece lor parte.
z muru, ten lepiony z gliny, I dlatego w niskiej się ma kochać pokorze, C hce-li by mu wszytek wiek szedł jako po sznorze. K to niechże ma frygijskiej kolumny roboty, I a na wieczność z własnej Twej wystawiam je cnoty.
Nullae speciosiores virtuti statuae, quam honorifica bene actae vitae memoria. Pluta rchus XIII
Quel ch’infinita providentia et arte monstrò nel Suo mirabil magistero, che creò questo et quell’altro hemisphero et mansueto più Giove che Marte, ch’avean molti anni gia celato il vero, tolse Giovanni da la rota et Piero, et nel regno del ciel fece lor parte.
Skrót tekstu: WieszczArchGur
Strona: 70
Tytuł:
Archetyp
Autor:
Adrian Wieszczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory poetyckie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Anna Gurowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
swą farbą papużą Co raz sprawiedliwemu Bogu przypomina Krew. i wodę wylaną dla nas jego Syna. Przebóg, czemuż się kryjesz, czemuż się nade mną Srożysz, uciekając mi gdzieś w przepaść podziemną? I czemu nie pod słońcem, lecz pod niskim światem Odrzynasz się osobnym ode mnie meatem? Złyć Neptun? wolisz Pluta ponurego mrokiem? Aleć i tam przed moim nie znikniesz potokiem, I tam cię prędko znajdę, i tam mię zawiodą Żal i miłość serdeczna, że złączoną wodą Przez wnętrzności się ziemne, w które nas zagrzeba Śmierć okrutna, zdarzy Bóg, przedrzemy do nieba I w szklane morze, krótkim czy długim lawirem, Które
swą farbą papużą Co raz sprawiedliwemu Bogu przypomina Krew. i wodę wylaną dla nas jego Syna. Przebóg, czemuż się kryjesz, czemuż się nade mną Srożysz, uciekając mi gdzieś w przepaść podziemną? I czemu nie pod słońcem, lecz pod niskim światem Odrzynasz się osobnym ode mnie meatem? Złyć Neptun? wolisz Pluta ponurego mrokiem? Aleć i tam przed moim nie znikniesz potokiem, I tam cię prędko znajdę, i tam mię zawiodą Żal i miłość serdeczna, że złączoną wodą Przez wnętrzności się ziemne, w które nas zagrzeba Śmierć okrutna, zdarzy Bóg, przedrzemy do nieba I w śklane morze, krótkim czy długim lawirem, Które
Skrót tekstu: PotZabKuk_I
Strona: 544
Tytuł:
Smutne zabawy ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
na zbytki, Wywoźcie z Polski złoto za blaszki, na nitki. Dość wiedzieć, siedząc w Rzymie abo u Wenetów, Lub w Paryżu, co w Polsce dzieje się, z gazetów. Zgasła miłość ojczyzny, nie masz straty strachu, Nie masz Hołubów, żeby odbiegszy na dachu
Nie postawionych krokiew, choć za szyję pluta Kapie, żeby bronili Orła od koguta. Już wyzuwszy synowie koronni gołębią Miłość ojczyzny, wzięli drapieżność jastrzębią, Na swe własne wnętrzności nieludzkością grubą Srożeją; sroki ich też, Orła kury skubą. KURCZ 148. KOMPLEMENT HERBOWNEGO Z WDOWĄ
Prosił mię w dziewosłęby szlachcic Kurczem zwany Do wdowy pięknej, grzecznej, żywej, młodocianej.
na zbytki, Wywoźcie z Polski złoto za blaszki, na nitki. Dość wiedzieć, siedząc w Rzymie abo u Wenetów, Lub w Paryżu, co w Polszczę dzieje się, z gazetów. Zgasła miłość ojczyzny, nie masz straty strachu, Nie masz Hołubów, żeby odbiegszy na dachu
Nie postawionych krokiew, choć za szyję pluta Kapie, żeby bronili Orła od koguta. Już wyzuwszy synowie koronni gołębią Miłość ojczyzny, wzięli drapieżność jastrzębią, Na swe własne wnętrzności nieludzkością grubą Srożeją; sroki ich też, Orła kury skubą. KURCZ 148. KOMPLEMENT HERBOWNEGO Z WDOWĄ
Prosił mię w dziewosłęby szlachcic Kurczem zwany Do wdowy pięknej, grzecznej, żywej, młodocianej.
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 462
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Zagłuszyły w sercu mym pobożności zboże; Z których żem warzył piwo i chleb co dzień piekał, Słusza, żebym, co kąkol robi, łzami ściekał. Ach! gdzieżby go tak z serca, jako wypleć z skiby, Abo przetakiem wysiać z pszenice, nigdy by Nie padała na oczy ta rzewnych łez pluta. Nie masz pociechy, tylko już późna pokuta: Wziąwszy trzy ciężkie w dzieciach dorosłych korbacze, Na nieszczęśliwy kąkol człek swych grzechów płacze. Gdzieżby już z zębów zgrzytem, z cięższym serca bólem Nie przyszło płakać nad tym przeklętym kąkolem! 186. Z JEDNEJ WIELE RZECZY ROBIĆ
Kopę gwoździ uklepie kowal z jednej szyny,
Zagłuszyły w sercu mym pobożności zboże; Z których żem warzył piwo i chleb co dzień piekał, Słusza, żebym, co kąkol robi, łzami ściekał. Ach! gdzieżby go tak z serca, jako wypleć z skiby, Abo przetakiem wysiać z pszenice, nigdy by Nie padała na oczy ta rzewnych łez pluta. Nie masz pociechy, tylko już późna pokuta: Wziąwszy trzy ciężkie w dzieciach dorosłych korbacze, Na nieszczęśliwy kąkol człek swych grzechów płacze. Gdzieżby już z zębów zgrzytem, z cięższym serca bólem Nie przyszło płakać nad tym przeklętym kąkolem! 186. Z JEDNEJ WIELE RZECZY ROBIĆ
Kopę goździ uklepie kowal z jednej szyny,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 110
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
w nocy oczu. 333. ŻEGNAM CIĘ, WDZIĘCZNE ŚWIATŁO NA TOŻ TRZECI RAZ
Żegnam was, wdzięczne lampy! nie lampy, lecz troje Ojcowskich na tym świecie oczu, słońca moje! Zapadłyście przed czasem w serdecznych łez morze; Już po tak długiej nocy nie doczekam zorze. Komu dzień, mnie noc, którą pluta z wiatrem szpeci, Opłakując żałośnie wychowane dzieci. Zaszłyście mi przed czasem, spadłyście z kompasu, Nie czekając danego od natury czasu, Zasłoniła was czarna moim oczom chmura. Gwałt cierpi serce w piersiach, gwałt cierpi natura: Więc wszytko, co pod niebem, jej statutów słucha, Jedna tylko śmierć na nie
w nocy oczu. 333. ŻEGNAM CIĘ, WDZIĘCZNE ŚWIATŁO NA TOŻ TRZECI RAZ
Żegnam was, wdzięczne lampy! nie lampy, lecz troje Ojcowskich na tym świecie oczu, słońca moje! Zapadłyście przed czasem w serdecznych łez morze; Już po tak długiej nocy nie doczekam zorze. Komu dzień, mnie noc, którą pluta z wiatrem szpeci, Opłakując żałośnie wychowane dzieci. Zaszłyście mi przed czasem, spadłyście z kompasu, Nie czekając danego od natury czasu, Zasłoniła was czarna moim oczom chmura. Gwałt cierpi serce w piersiach, gwałt cierpi natura: Więc wszytko, co pod niebem, jej statutów słucha, Jedna tylko śmierć na nie
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 199
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
interesa, Żeby na wieki żyła ich Teresa Pod boskim i pod ojczystym puklerzem, Nabożnym co dzień zostawisz pacierzem; Żeby przeciwnej fortuny cię wstręty Mijały, królówT rodzącą z książęty. Niebu na chwałę, ojcu na wesele, Polsce na sławę bądź druga Cybele, Żona dawnego Saturna, bo mu ta Rodzi Jowisza, Neptuna i Pluta, Trzech bogów, wieść li z prawdą się nie mija,
Skąd wszytkim idzie w niebie teognija. Wsiadaj, czekają zaprzężone cugi, Serce żalu, łez w oczach mając strugi, Z ręku rodziców; co komu Bóg znaczy, I myślić próżno, człek nie przeinaczy. Nie bez nadzieje przyszłych wsiadaj pociech, Zostawiwszy im
interesa, Żeby na wieki żyła ich Teresa Pod boskim i pod ojczystym puklerzem, Nabożnym co dzień zostawisz pacierzem; Żeby przeciwnej fortuny cię wstręty Mijały, królówT rodzącą z książęty. Niebu na chwałę, ojcu na wesele, Polszczę na sławę bądź druga Cybele, Żona dawnego Saturna, bo mu ta Rodzi Jowisza, Neptuna i Pluta, Trzech bogów, wieść li z prawdą się nie mija,
Skąd wszytkim idzie w niebie teognija. Wsiadaj, czekają zaprzężone cugi, Serce żalu, łez w oczach mając strugi, Z ręku rodziców; co komu Bóg znaczy, I myślić próżno, człek nie przeinaczy. Nie bez nadzieje przyszłych wsiadaj pociech, Zostawiwszy im
Skrót tekstu: PotFrasz5Kuk_III
Strona: 378
Tytuł:
Ogroda nie wyplewionego część piąta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1688 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987