ma gorą, Że rzeczy nie po nici, nie po szwie się porą, Drży na wspomnienie śmierci od rana do zmierzchu. Nie chce mrzeć, póki jego nie będzie na wierzchu. Tak schnie dla swojej pychy, tak więdnie po trosze. Aż jak dąb, który wprzód niż obali, okrzosze Przeciwny wiatr, gwałtowne pluty, ciężkie mrozy. Nie dopadnieli ziemie, skaczą po nim kozy. GĘS 70. DO PANIEJ HERBU GĘS
Gęś z przyrodzenia swego chodzi, pływa, lata: Jest jedna cale biała, a druga siodłata, Kiedy i tu, i ówdzie, począwszy od głowy, Na białym deku czarny lub płat będzie płowy;
ma gorą, Że rzeczy nie po nici, nie po szwie się porą, Drży na wspomnienie śmierci od rana do zmierzchu. Nie chce mrzeć, póki jego nie będzie na wierzchu. Tak schnie dla swojej pychy, tak więdnie po trosze. Aż jak dąb, który wprzód niż obali, okrzosze Przeciwny wiatr, gwałtowne pluty, ciężkie mrozy. Nie dopadnieli ziemie, skaczą po nim kozy. GĘS 70. DO PANIEJ HERBU GĘS
Gęś z przyrodzenia swego chodzi, pływa, lata: Jest jedna cale biała, a druga siodłata, Kiedy i tu, i ówdzie, począwszy od głowy, Na białym deku czarny lub płat będzie płowy;
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 426
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. 438. W SYNIECH PRZEDTEM CHWALONO MARSA
Syn ojca w cnotach, uczeń magistra w naukach Pierwszy czyni pamiątkę; już gaśnie we wnukach. A co dalej, to bardziej: trzeci wiek nie minie, Aż w potomstwie ojcowska pamiątka zaginie. Tak śnieg grudniowy trzyma styczeń abo luty, W marcu poczyna tajać, kwietniowe go pluty, Potem pieszczone ciepła majowe, opończą Zdjąwszy z ziemie habianą, ostatka dokończą. Aleć i trawę krótko letna pora trzyma, Bo, jako znowu, ziemię opanuje zima. Każda część w roku bywszy mija i zaś wraca, Słońce odmienia, słońce to koło obraca, Jedna kolej z początku trwa do końca świata.
. 438. W SYNIECH PRZEDTEM CHWALONO MARSA
Syn ojca w cnotach, uczeń magistra w naukach Pierwszy czyni pamiątkę; już gaśnie we wnukach. A co dalej, to bardziej: trzeci wiek nie minie, Aż w potomstwie ojcowska pamiątka zaginie. Tak śnieg grudniowy trzyma styczeń abo luty, W marcu poczyna tajać, kwietniowe go pluty, Potem pieszczone ciepła majowe, opończą Zdjąwszy z ziemie habianą, ostatka dokończą. Aleć i trawę krótko letna pora trzyma, Bo, jako znowu, ziemię opanuje zima. Każda część w roku bywszy mija i zaś wraca, Słońce odmienia, słońce to koło obraca, Jedna kolej z początku trwa do końca świata.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 261
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
żołnierz nie wskóra na czacie, Tu następują jesienne pluskoty, I zima, jeśli plac nie będzie prędki, Nie jednemu z nich zajrzy pod napiętki. CCX. Między górami na błotach obozy, W codziennej prawie topieli się pluszczą Jeść pewnie chrapy nie dadzą i łozy, Jeśli na zimę wojsk swych nie rozpuszczą; Uderzą wkrótce pluty, śniegi, mrozy, Które na wojsko głód i nędzę spuszczą, I Pułki bardziej niewygodą skapią; Niżeli temi walki, co ich trapią. CCXI. Zaczym się na szańc ostatni odważyć, Gdy w morzu strata, lądu poprobować, Aza się jeszcze da fortuna zażyć, I niezechce ich do szczętu zwojować. Bo
żołnierz nie wskora na czacie, Tu następuią iesienne pluskoty, I zima, iesli plac nie będzie prętki, Nie iednemu z nich zayrzy pod napiętki. CCX. Między gorami na błotach obozy, W codzienney prawie topieli się plusżczą Ieść pewnie chrapy nie dadzą y łozy, Iesli na zimę woysk swych nie rospusżczą; Uderzą wkrotce pluty, sniegi, mrozy, Ktore na woysko głod y nędzę spusżczą, I Pułki bardziey niewygodą skapią; Niżeli temi walki, co ich trapią. CCXI. Zaczym się na szańc ostatni odważyć, Gdy w morzu strata, lądu poprobować, Aza się iesżcze da fortuna zażyć, I niezechce ich do sżczętu zwoiować. Bo
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 267
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693
lud Morowym powietrzem, jednak żadnych rozwłok albo zabaw pisać się nie poważę, bo Qui explicat morbum, plus cruciat et offendit quam resicit. Snadne uznanie, gdy Pan Bóg ma karać morowym powietrzem, tedy bywają na niebie widywane różne Konstelacje, Comety, Fenomena, Chasmata i różne meteora, zaćmienie Słońca i Księżyca, pluty i wiatry, częste kwitnienie drzew nie w swój czas, nie pomiarkowanie lata i zimy, Głód, Wojna, Powodz: wszystkie te rzeczy pokazują się przed przyściem powietrza morowego. Pisze Jan Benedyctus iż Woda, Baba rzeczona, która idzie pod Rabstyński zamek pięć mil od Krakowa, gdy ta rozleje, pewny glód,
lud Morowym powietrzem, iednak żadnych rozwłok álbo zábaw pisáć się nie poważę, bo Qui explicat morbum, plus cruciat et offendit quam resicit. Snadne uznanie, gdy Pan Bog ma káráć morowym powietrzem, tedy bywaią ná niebie widywane rożne Constellacye, Comety, Phenomena, Chasmata y rożne meteora, záćmienie Słońcá y Xiężyca, pluty y wiátry, częste kwitnienie drzew nie w swoy czas, nie pomiarkowanie lata y źimy, Głod, Woyna, Powodz: wszystkie te rzeczy pokazuią śię przed przyśćiem powietrza morowego. Pisze Jan Benedictus iż Woda, Baba rzeczona, ktora idźie pod Rabstynski zamek pięć mil od Krakowa, gdy ta rozleie, pewny glod,
Skrót tekstu: LubiecKsiążka
Strona: A4v
Tytuł:
Książka bardzo potrzebna każdemu człowiekowi do uchronienia się morowego powietrza
Autor:
Paweł Lubiecki
Drukarnia:
Daniel Vetter
Miejsce wydania:
Leszno
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1653
Data wydania (nie wcześniej niż):
1653
Data wydania (nie później niż):
1653