Ogary, prostym szermem jedziemy do dworu. Świeżo był wdowcem został pan onego domu; Miał tę wadę, że nierad u siebie nikomu. Postrzegszy gości oknem, wielkie widzi błędy, Ani się schować, ani uciec ma którędy, Bom już wchodził do sieni. Bo wieprza zabito, Stało w izbie przy ścienie na połcie koryto. Tym go chyżo przykryje wedle pieca mamka, Słysząc, kiedy izdebna zapadała klamka. Pytam, jeśli pan doma, a ta: „Jeszcze rano Pojechał do folwarku, kędy sieką siano.” Gdy to było w jesieni, myślę, że mię błaźni. „Jakożkolwiek — odpowiem — w nadzieję przyjaźni, Mając
Ogary, prostym szermem jedziemy do dworu. Świeżo był wdowcem został pan onego domu; Miał tę wadę, że nierad u siebie nikomu. Postrzegszy gości oknem, wielkie widzi błędy, Ani się schować, ani uciec ma którędy, Bom już wchodził do sieni. Bo wieprza zabito, Stało w izbie przy ścienie na połcie koryto. Tym go chyżo przykryje wedle pieca mamka, Słysząc, kiedy izdebna zapadała klamka. Pytam, jeśli pan doma, a ta: „Jeszcze rano Pojechał do folwarku, kędy sieką siano.” Gdy to było w jesieni, myślę, że mię błaźni. „Jakożkolwiek — odpowiem — w nadzieję przyjaźni, Mając
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 274
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
też niegdy który ich ciura, gdy mu koń ustanie, freza sobie na kilka, mil .(bo ,dalej nie wytrwa) pożyczy u kogo, lubo dla niedostatku krawców polskich, płaszcz albo kabat, lubo cokolwiek lekkoruchomego do używania weźmie, — czy oni sami, którzy nad to wszystko, nie tylko bydła, połcie, zboża, nabiały, ale nawet okna, listwy, łoża, kolebki, stoły, ławy, a daleko więcej cyny, miedzi, żelaza i t. d. wozami do miast gdy się im nada, bez wstydu na przedaj wywożą, i tak to u nich pospolita jest, iż się jej też już ciurowie
też niegdy który ich ciura, gdy mu koń ustanie, freza sobie na kilka, mil .(bo ,dalej nie wytrwa) pożyczy u kogo, lubo dla niedostatku krawców polskich, płaszcz albo kabat, lubo cokolwiek lekkoruchomego do używania weźmie, — czy oni sami, którzy nad to wszystko, nie tylko bydła, połcie, zboża, nabiały, ale nawet okna, listwy, łoża, kolebki, stoły, ławy, a daleko więcej cyny, miedzi, żelaza i t. d. wozami do miast gdy się im nada, bez wstydu na przedaj wywożą, i tak to u nich pospolita jest, iż się jej też już ciurowie
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 71
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
. Tyś w nocy ludzi szkodził, wilk nieopowiednie Wypadszy z lasu, pobrał twoje dzieci we dnie. O cóż prosisz?” — pytam go. „Żeby tego w sieci Wilka zabić, co moje pozajadał dzieci.” „Czemuż ty jeszcze chodzisz, choć tak dawno kradasz Cudze zboże z komory, cudze połcie jadasz? Więc pójdę; a jeżeli wilka złapam w kniei, Każę oraz obudwu powiesić złodziej.” 49 (N). CHŁOPIEC NIEDBAŁY
„Chłopcze, świta, złóż ognia.” „Zaraz, Mości Panie!” Zapomniawszy, że na noc zdjął z siebie ubranie. Dmucha zdrajca, a jako dwa browarne sypnie
. Tyś w nocy ludzi szkodził, wilk nieopowiednie Wypadszy z lasu, pobrał twoje dzieci we dnie. O cóż prosisz?” — pytam go. „Żeby tego w sieci Wilka zabić, co moje pozajadał dzieci.” „Czemuż ty jeszcze chodzisz, choć tak dawno kradasz Cudze zboże z komory, cudze połcie jadasz? Więc pójdę; a jeżeli wilka złapam w kniei, Każę oraz obudwu powiesić złodziei.” 49 (N). CHŁOPIEC NIEDBAŁY
„Chłopcze, świta, złóż ognia.” „Zaraz, Mości Panie!” Zapomniawszy, że na noc zdjął z siebie ubranie. Dmucha zdrajca, a jako dwa browarne sypnie
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 546
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
? Kędyżeś się wżdy chował, żeś nierychło przyszedł? Wczoraś z domu twojego od północy wyszedł! Podobnoś już kiełbasy do wsi powynosił Za gorzałkę; kmotrów-eś wszytkich na nią prosił, Iżeby z tobą wszyscy dobrze wypijali, A na cię, kiedy będziesz żebrał, pamiętali! Dałeś podobno połcie kmotrowi za piwo, Ponieważ teraz twoje już nastało żniwo! A potym o nożeckę będziesz jaką prosił, Coś obficie do karćmy przed laty wynosił. Trzebać się to obaczyć, pamiętać na żonę, Nie bywać często w karcmie, starać się też o nią!
BARTEK Ej, cóż się ze mną swarzysz, mój miły Matysku
? Kędyżeś się wżdy chował, żeś nierychło przyszedł? Wczoraś z domu twojego od północy wyszedł! Podobnoś już kiełbasy do wsi powynosił Za gorzałkę; kmotrów-eś wszytkich na nię prosił, Iżeby z tobą wszyscy dobrze wypijali, A na cię, kiedy będziesz żebrał, pamiętali! Dałeś podobno połcie kmotrowi za piwo, Ponieważ teraz twoje już nastało żniwo! A potym o nożeckę będziesz jaką prosił, Coś obficie do karćmy przed laty wynosił. Trzebać się to obaczyć, pamiętać na żonę, Nie bywać często w karcmie, starać się też o nię!
BARTEK Ej, cóż się ze mną swarzysz, mój miły Matysku
Skrót tekstu: PasOkoń
Strona: 209
Tytuł:
Pasterze
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1700
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
? Luboć ja chłopek mały, przecię jednak mężny. Wymawiasz mi też karcmę — czy mi na nią dajesz? Żem z niej nierychło wyszedł, to mi o to łajesz? Wierę! Więcej ty, niż ja, w domu moim siadasz, A co lepsze kiełbasy, to mi je wyjadasz. Więc mi połcie wymawiasz, abo też i żonę? Miły bracie, powiedz mi, starasz się ty o nią? Już mi wierz, luboś ty kmotr, jak cię łatać pocznę, Choć stare kosturzysko, przecię jednak mocne! Zjedz jutro na śniadanie skrzabła warzonego, A drugi raz wymawiać mnie nie waż się tego!
TRZECI ich
? Luboć ja chłopek mały, przecię jednak mężny. Wymawiasz mi też karcmę — czy mi na nię dajesz? Żem z niej nierychło wyszedł, to mi o to łajesz? Wierę! Więcej ty, niż ja, w domu moim siadasz, A co lepsze kiełbasy, to mi je wyjadasz. Więc mi połcie wymawiasz, abo też i żonę? Miły bracie, powiedz mi, starasz się ty o nię? Już mi wierz, luboś ty kmotr, jak cię łatać pocznę, Choć stare kosturzysko, przecię jednak mocne! Zjedz jutro na śniadanie skrzabła warzonego, A drugi raz wymawiać mnie nie waż się tego!
TRZECI ich
Skrót tekstu: PasOkoń
Strona: 210
Tytuł:
Pasterze
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1700
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
przecię drabi swoje sposoby do nabycia piniędzy nabrawszy Legominy w jednym miejscu, to ją wdrugim przedawali miejscu ludziom. Jedziemy raz puszczą wielką az między lassem duza wieś i słychać tam krzyk hałas. Wdowa mieszkała we dworze nie pomnię jako ją zwano przyjezdzamy blizej az dwór rabują szlachcianka chodzi załąmuje ręce tu troczą na konie wieprze oprawne połcie niektórzy Fanty. Bydło na powrozach prowadzą zobory. Rozumiałem że to jaka Egzekucja nie mięszam się pomijam wrota a już tez tam w tej wsi miałem stanąć bo noc zachodziła. Az owa postrzegłszy wypadnie zmiłuj się MŚci Panie rabują mię ubogą sierotę gorsi Moskwy, gorsi od Nieprzyjaciela. Pytam co to za ludzie Powieda
przecię drabi swoie sposoby do nabycia piniędzy nabrawszy Legominy w iednym mieyscu, to ią wdrugim przedawali mieyscu ludziom. Iedziemy raz puszczą wielką az między lassem duza wies y słychac tam krzyk hałas. Wdowa mieszkała we dworze nie pomnię iako ią zwano przyiezdzamy blizey az dwor rabuią szlachcianka chodzi załąmuie ręce tu troczą na konie wieprze oprawne połcie niektorzy Fanty. Bydło na powrozach prowadzą zobory. Rozumiałęm że to iaka Exekucyia nie mięszam się pomiiam wrota a iuz tez tam w tey wsi miałęm stanąc bo noc zachodziła. Az owa postrzegłszy wypadnie zmiłuy się MSci Panie rabuią mię ubogą sierotę gorsi Moskwy, gorsi od Nieprzyiaciela. Pytam co to za ludzie Powieda
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 154
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
Wozach wszystko od Trunków dobrych miąs zwierzyn etc. Takes my sobie Gaudowali przy Ruskich Duchach i postaremu choć przy krótkiej znajomości i my na kuliga jeździli i kuligantów u siebie mieliśmy ze było z kim i w tąniec obrócić.
W stępną srzodę ruszyłem się ku Narwi. Ryb Posłowie mieli siła owych sterledów Biłługów okrutne Połcie a oprócz tego i świerzych tam nie było skąpo bo ich zewsząd zwozono gdziem posłał dla podwód to przywiezli i Ryb. Przyszedszy do Narwie już dalej Litewskich podwód Ciągnąc było nie można. bo takie prawo choć by były o milę dopiro wzięto, zaraz. tedy o insze trzeba się było starać. Poszedłem tedy przez
Wozach wszystko od Trunkow dobrych miąs zwierzyn etc. Takes my sobie Gaudowali przy Ruskich Duchach y postaremu choc przy krotkiey znaiomosci y my na kuliga iezdzili y kuligantow u siebie mielismy ze było z kim y w tąniec obrocić.
W stępną srzodę ruszyłęm się ku Narwi. Ryb Posłowie mieli siła owych sterledow Biłługow okrutne Połcie a oprocz tego y swierzych tam nie było skąpo bo ich zewsząd zwozono gdziem posłał dla podwod to przywiezli y Ryb. Przyszedszy do Narwie iuz daley Litewskich podwod Ciągnąc było nie mozna. bo takie prawo choc by były o milę dopiro wzięto, zaraz. tedy o insze trzeba się było starać. Poszedłem tedy przez
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 173v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
, skaranym być sądzę, a ze zbiegłego Wojciecha Dziurę, jako nie poddanego w starostwie, karać nie można, tylko tegoż Józefa Michalika, luboby za takową kradziesz większej godzien kary, jednakże do mniejszej przystępując, nakazuję, aby odebrał zaraz karę rozgami plag 100, a że przynależałoby zapłacić: słoniny 2 połcie, sadło, boty nowe, łoju krążek, kiełbas 2, bobu miarek 3 i młotek do kossy, przez tych obydwóch winowayców pokradzione, jednak zwazając, że Józef Michalik nie tylko żeby miał jaką chudobę, czyli bydlątko najmniejsze, ale bardziej długów niemało, których zadnym sposobem wypłacić czym nie ma, onego samego rzeczonemu
, skaranym bydz sądzę, a ze zbiegłego Woyciecha Dziurę, iako nie poddanego w starostwie, karać nie można, tylko tegoż lozefa Michalika, luboby za takową kradziesz większey godzien kary, iednakże do mnieyszey przystępuiąc, nakazuię, aby odebrał zaraz karę rozgami plag 100, a że przynależałoby zapłacić: słoniny 2 połcie, sadło, boty nowe, łoiu krążek, kiełbas 2, bobu miarek 3 y młotek do kossy, przez tych obudwoch winowaycow pokradzione, iednak zwazaiąc, że lozef Michalik nie tylko żeby miał iaką chudobę, czyli bydlątko naymnieysze, ale bardziey długow niemało, ktorych zadnym sposobem wypłacić czym nie ma, onego samego rzeczonemu
Skrót tekstu: KsPtaszUl_4
Strona: 573
Tytuł:
Księgi gromadzkie wsi Ptaszkowa, cz. 4
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Ptaszkowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1767
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1767
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Księgi sądowe wiejskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bolesław Ulanowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1921
Starożytności/ że i z takich Pieszczoszków którzy się miedzy siostrami ukrywali/ płeć/ i Habit zmyśliwszy/ wielcy w boju i doświadczeni Ulisessowie bywali. Iż jednak nie każdego animusz/ serce/ zdrowie/ i dzielność na to wystarczy/ niech sobie w domu zostaje zdrów przy swoich wczasiech/ niech gotuje suchary/ krupy/ połcie/ pieniążki/ temu/ który się za niego bić będzie. Dla tego życzę reduci Pospolite ruszenie do wyprawy Łanowej/ która raz a dobrze postanowiwszy/ wieczna trwać będzie/ jaka teraz jest w Województwie Podlaskim/ i Ziemi Łukowskiej/ to jest ex facultatibus, jako kto siedzi szeroko. Do tego porządku/ i rzeczy o
Stárożytnośći/ że y z tákich Pieszczoszkow ktorzy się miedzy śiostrami vkrywáli/ płeć/ y Hábit zmyśliwszy/ wielcy w boiu y doświádczeni Vlysessowie bywáli. Iż iednák nie kożdego ánimusz/ serce/ zdrowie/ y dźielność ná to wystárczy/ niech sobie w domu zostáie zdrow przy swoich wczaśiech/ niech gotuie sucháry/ krupy/ połćie/ pieniążki/ temu/ ktory się zá niego bić będźie. Dla tego życzę reduci Pospolite ruszenie do wypráwy Łánowey/ ktora raz á dobrze postánowiwszy/ wieczna trwáć będźie/ iáká teraz iest w Woiewodztwie Podlaskim/ y Ziemi Łukowskiey/ to iest ex facultatibus, iáko kto śiedźi szeroko. Do tego porządku/ y rzeczy o
Skrót tekstu: FredKon
Strona: 68
Tytuł:
Potrzebne konsyderacje około porządku wojennego
Autor:
Andrzej Maksymilian Fredro
Drukarnia:
Franciszek Glinka
Miejsce wydania:
Słuck
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
w dzień ale i na noc wyganiać, aby się słusznie na przysłą zaziwiło Zimę. Wszelki przychowek, krom Inwentarskiego stada Maciorek, Kiernozów, i wieprzów, zawsze liczyć i terminować do Regestrów trzeba: koło Z. Tomasza, podchowałego stada, albo karmne wieprze, bić na pożytek, i na domową potrzebę, także na połcie i na szołdry. Trzodę tego bydła, zwykła kolejną pasac Gromada, na to jednak trzeba mieć Gospodarzom wzgląd, aby to paszenie, według czasu i wygody dżyało się aby nie pod Południe wyganiano, albo w pół odwieczerz ale od wschodu Słońca, i z Południa aż ku Zachodowi takowe się na paszach posilało bydło, a
w dźień ále y ná noc wygániáć, áby się słusznie ná przysłą záźywiło Zimę. Wszelki przychowek, krom Inwentárskiego stádá Máćiorek, Kiernozow, y wieprzow, záwsze liczyć y terminowáć do Regestrow trzebá: koło S. Tomaszá, podchowáłego stádá, álbo karmne wieprze, bić ná poźytek, y na domową potrzebę, tákże ná połcie y ná szołdry. Trzodę tego bydłá, zwykłá koleyną pasac Gromádá, ná to iednák trzebá miec Gospodarzom wzgląd, áby to paszenie, według czásu y wygody dżiáło się áby nie pod Południe wygániáno, álbo w puł odwieczerz ále od wschodu Słońcá, y z Południá áż ku Zachodowi tákowe się ná paszách pośilało bydło, á
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 34
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675