postronnych się uda, zsiedliśmy, gdyż żaden z nich, ktokolwiek jest, nie tak abo na tę abo na drugą stronę łaskaw będzie, aby czego swego szukać a obłowu jakiego z nas pilnować nie chciał, ci zwłaszcza, których papież (bo on nic, jedno bullę dać może) na pomoc fakcji jezuickiej z pobliża pobudzi. Gdy tedy niebezpieczeństwa tak bliskimi jesteśmy, a ci, którzy nad insze czuć mieli, mało o tym pieczołują, nam dalej spać nie trzeba. A naprzód toby mi się za rzecz potrzebną być zdało, aby skryptem jakim dostatecznym niebezpieczeństwa, nad nami wiszące, ludziom beły pokazane, prawa Rzpltej roztrząśnione a właśni
postronnych się uda, zsiedliśmy, gdyż żaden z nich, ktokolwiek jest, nie tak abo na tę abo na drugą stronę łaskaw będzie, aby czego swego szukać a obłowu jakiego z nas pilnować nie chciał, ci zwłaszcza, których papież (bo on nic, jedno bullę dać może) na pomoc fakcyi jezuickiej z pobliża pobudzi. Gdy tedy niebezpieczeństwa tak blizkimi jesteśmy, a ci, którzy nad insze czuć mieli, mało o tym pieczołują, nam dalej spać nie trzeba. A naprzód toby mi się za rzecz potrzebną być zdało, aby skryptem jakim dostatecznym niebezpieczeństwa, nad nami wiszące, ludziom beły pokazane, prawa Rzpltej roztrząśnione a właśni
Skrót tekstu: List2KontrybCz_III
Strona: 201
Tytuł:
List II, w którym jest dyskurs o tej kontrybucyej pp. duchownych.
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
dworażnego Tu na Szewcy ulicy, niedaleko Brony, Kędy mnie tam napadli ludzie z mojej strony. Wtem mnie z nich jeden sąsiad Tabakiem częstuje — Mniemając, ze ten, co go pan Menert gotuje, Wezmę go; aż mój Tabak dziwnie operuje, A coraz to mi głowę inakszą sprawuje. Wyńdę za Szewcą Bronę, pobliża Sokoli, Alić mnie od onego Tabaku łeb boli; To mnie raz ku domowi, to raz ku Rudawie Obraca i nawraca, ażem zgłupiał prawie; Owo krótko mówiący, bez wszelkiej przyjaźni, Rzucił mnie w brzydki rynsztok, tam do bożej kaźni. Patrzę, co dalej będzie; więc ówdzie ku nocy Przypadł jakiś
dworażnego Tu na Szewcy ulicy, niedaleko Brony, Kędy mnie tam napadli ludzie z mojej strony. Wtem mnie z nich jeden sąsiad Tabakiem częstuje — Mniemając, ze ten, co go pan Menert gotuje, Wezmę go; aż mój Tabak dziwnie operuje, A coraz to mi głowę inakszą sprawuje. Wyńdę za Szewcą Bronę, pobliża Sokoli, Alić mnie od onego Tabaku łeb boli; To mnie raz ku domowi, to raz ku Rudawie Obraca i nawraca, ażem zgłupiał prawie; Owo krótko mówiący, bez wszelkiej przyjaźni, Rzucił mnie w brzydki rynsztok, tam do bożej kaźni. Patrzę, co dalej będzie; więc ówdzie ku nocy Przypadł jakiś
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 47
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950