czas pogardził laty, Dawszy zachełznać serce i me żydło W słodkie, lecz twarde miłości wędzidło. Równie tak młody koń, póki jest w stadzie, Póki nań jeździec munsztuka nie kładzie, Zadarszy ogon, kark łomie, rże, hasze, Od tej do owej przebiegając pasze; Nie wie, co droga, co pobocz, co pęto. Ale jeśli go już na stajnią wzięto, Jedną się miarką musi kontentować, Grzywy nie jeżyć, ogon pod się chować. Już nie przebiera; to nieborak zobie, Co mu w zwyczajnym nagotują żłobie, Ani o gołym pomyśli obroku, Szczykając zjadki na wytartym tłoku. Na piądź wyskoczyć z pasternika wara
czas pogardził laty, Dawszy zachełznać serce i me żydło W słodkie, lecz twarde miłości wędzidło. Równie tak młody koń, póki jest w stadzie, Póki nań jeździec munsztuka nie kładzie, Zadarszy ogon, kark łomie, rże, hasze, Od tej do owej przebiegając pasze; Nie wie, co droga, co pobocz, co pęto. Ale jeśli go już na stajnią wzięto, Jedną się miarką musi kontentować, Grzywy nie jeżyć, ogon pod się chować. Już nie przebiera; to nieborak zobie, Co mu w zwyczajnym nagotują żłobie, Ani o gołym pomyśli obroku, Szczykając zjadki na wytartym tłoku. Na piądź wyskoczyć z pasternika wara
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 351
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
widok polewa. VII. PIEŚŃ NA NIEDZIELĘ KWIETNĄ
Młódź izraelska, świeże niosąc palmy, a z Azafowych gęśli krzycząc psalmy, zabiegła na trop Królowi wiecznemu, dając cześć Boską w ciele obecnemu.
Sypały zaraz i obfite kwiatki hierozolimskie na czoło Mu dziatki, dokąd Go osieł nie doniósł do progu poświęconego najwyższemu Bogu.
Niemniej i pobocz tłumy idąc drugie, rózgi od drzewa oliwnego długie słały na drogę pod kopyta ośle i szaty, gdzie nie padły latorośle.
A jako słowik w zielonym więc gaju słodkim zwykł gardłkiem głos rozpuścić w maju, tak on wiek młody jednym tonem zgodnie wynosił rytmy i spuszczał łagodnie.
“Dawidowemu osanna Synowi! Osanna –
widok polewa. VII. PIEŚŃ NA NIEDZIELĘ KWIETNĄ
Młódź izraelska, świeże niosąc palmy, a z Azafowych gęśli krzycząc psalmy, zabiegła na trop Królowi wiecznemu, dając cześć Boską w ciele obecnemu.
Sypały zaraz i obfite kwiatki hierozolimskie na czoło Mu dziatki, dokąd Go osieł nie doniósł do progu poświęconego najwyższemu Bogu.
Niemniej i pobocz tłumy idąc drugie, rózgi od drzewa oliwnego długie słały na drogę pod kopyta ośle i szaty, gdzie nie padły latorośle.
A jako słowik w zielonym więc gaju słodkim zwykł gardłkiem głos rozpuścić w maju, tak on wiek młody jednym tonem zgodnie wynosił rytmy i spuszczał łagodnie.
“Dawidowemu osanna Synowi! Osanna –
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 70
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
widząc strumień dwojakiej miary, w skruszonym sercu zachwycieł wiary. Matka też poczet wiedzie żałosny, jako gdy jastrząb z początku wiosny zabiwszy wodza w stadku pierzchliwym, rozboju zaraz po nieszczęśliwym wstecznym zaś wrotem gołębie bieżą, gdzie piórka jeszcze skrwawione leżą, gruchając jęczą po polu onym, ale samiczka nieutólonym rzewliwie gardłkiem chodząc szczebiece, a pobocz skrzydła spuszczone wlecze. Tak właśnie orszak za Panem święty żalem pochodzi krwawym ujęty, łzy pławiąc hojne, że mokre tropy drukują bose za nimi stopy. Ale nad insze bolejąc, ona idzie Panienka smętkiem zemdlona,
dzierżą ją pobocz rzewliwe panie, a wiara więcej że nie ustanie. A gdy już doszli kowanej skały, tam
widząc strumień dwojakiej miary, w skruszonym sercu zachwycieł wiary. Matka też poczet wiedzie żałosny, jako gdy jastrząb z początku wiosny zabiwszy wodza w stadku pierzchliwym, rozboju zaraz po nieszczęśliwym wstecznym zaś wrotem gołębie bieżą, gdzie piórka jeszcze skrwawione leżą, gruchając jęczą po polu onym, ale samiczka nieutólonym rzewliwie gardłkiem chodząc szczebiece, a pobocz skrzydła spuszczone wlecze. Tak właśnie orszak za Panem święty żalem pochodzi krwawym ujęty, łzy pławiąc hojne, że mokre tropy drukują bose za nimi stopy. Ale nad insze bolejąc, ona idzie Panienka smętkiem zemdlona,
dzierżą ją pobocz rzewliwe panie, a wiara więcej że nie ustanie. A gdy już doszli kowanej skały, tam
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 101
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
pniem się zboczy, a pod nim złomek leży bez mocy, toć obie łamiąc, narzeka, dłonie, bo serce w żalu głębokim tonie. Z podobnym smętkiem syn krwie wysokiejpowinnych swoich przebył obłoki, Szczawińskich plemię, którego młody wiek, już dochodząc dziadów urody, niósł też za nimi własne przymioty, a pobocz idą w szeregu Cnoty: Jedna, co krwawy krzyż przed nim dzierży, ta bystrem okiem do nieba mierzy, trzeciej zaś w obu ręku pochodnie pałają rączym płomieniem zgodnie. Po nich panienka w rumianym wstydzie, anielski niosąc rozmaryn, idzie, druga na złotej zakon tablicy pilnie mu we dnie i w nocy liczy.
pniem się zboczy, a pod nim złomek leży bez mocy, toć obie łamiąc, narzeka, dłonie, bo serce w żalu głębokim tonie. Z podobnym smętkiem syn krwie wysokiéjpowinnych swoich przebył obłoki, Szczawińskich plemię, którego młody wiek, już dochodząc dziadów urody, niósł też za nimi własne przymioty, a pobocz idą w szeregu Cnoty: Jedna, co krwawy krzyż przed nim dzierży, ta bystrem okiem do nieba mierzy, trzeciéj zaś w obu ręku pochodnie pałają rączym płomieniem zgodnie. Po nich panienka w rumianym wstydzie, anielski niosąc rozmaryn, idzie, druga na złotej zakon tablicy pilnie mu we dnie i w nocy liczy.
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 302
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995