, Niedrogo, a chciałeś mnie ogolić co prędzej; Przyznam się, zapomniałem wziąć z sobą pieniędzy.” Słowem jednak przyrzecze, że mu je dziś pośle; A ten niecnota, brzytwy przytarszy na ośle, Weźmie go cuazić, aż mu skwierczki staną w oczu. Ten, ni wałach pod ostrym grzebłem na poboczu, Kręci się, zęby ściska i dźwiga ku górze, Kiedy mu pasamony bramuje po skórze.
Tymczasem kwiczy Świnia; pyta gospodyni Cyrulik: „Co się stało, że kwiczy, tej świni? Jeśli kędy uwięzia, niechaj ją wyzwolą!” Aż ów szlachcic: „Pewnie ją też to na borg golą. Nie
, Niedrogo, a chciałeś mnie ogolić co prędzej; Przyznam się, zapomniałem wziąć z sobą pieniędzy.” Słowem jednak przyrzecze, że mu je dziś pośle; A ten niecnota, brzytwy przytarszy na ośle, Weźmie go cuazić, aż mu skwierczki staną w oczu. Ten, ni wałach pod ostrym grzebłem na poboczu, Kręci się, zęby ściska i dźwiga ku górze, Kiedy mu pasamony bramuje po skórze.
Tymczasem kwiczy Świnia; pyta gospodyni Cyrulik: „Co się stało, że kwiczy, tej świni? Jeśli kędy uwięzia, niechaj ją wyzwolą!” Aż ów szlachcic: „Pewnie ją też to na borg golą. Nie
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 171
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
się tego, Ze tając osobliwym fortelem wszytkiego: Strój z czasem miarkowała, tak mądrze i bacznie: Aż się pod nim ciężaru pozbyło nieznacznie. Już też morza tym czasem Egejskiego wały Łodź Itacka mieszała, i liczne mijały: Stąd i z owąd Cyklady. Już się kryje z oczu Paros i Olearos, a Łemnos w poboczu Wznosi się, już Naksos Bachusowa w tyle: A Samos przed oczyma; już tylko o mile Wieszcza Delos, już w morzu swe wydaje cienie: A tu na szczęśliwego skutku uproszenie, Aby wieszcze Kalchanta spełniły się słowa Królowie wina w morze leją; czym Febowa Zniewolona życzliwość. Zaczym wraz ochotne Puści z Cyntu Zefiry,
się tego, Ze táiąc osobliwym fortelem wszytkiego: Stroy z czásem miárkowáłá, ták mądrze y bacznie: Aż się pod nim ćiężaru pozbyło nieznácznie. Iuż też morzá tym czásem Egeyskiego wáły Łodź Itácka mieszałá, y liczne mijáły: Ztąd y z owąd Cyklády. Iuż się kryie z oczu Paros y Olearos, á Łemnos w poboczu Wznośi się, iuż Naxos Bachusowá w tyle: A Samos przed oczymá; iuż tylko o mile Wieszcza Delos, iuż w morzu swe wydáie ćienie: A tu ná szczęśliwego skutku uproszenie, Aby wieszcze Kálchántá spełniły się słowá Krolowie winá w morze leią; czym Febowá Zniewolona życzliwość. Záczym wraz ochotne Puśći z Cyntu Zefiry,
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 137
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
przez całą zimę trzeba karmić sianem, I niż ryby, trzeba mieć pierwej pieprz z szafranem. Wielki pan, wielka ryba, wielki staw. Nam zasię Sadzawki, i dla juchy dosyć mieć karasie. 474. ABO SIŁY PRZYCZYNIĆ, ABO SERCA UJĄĆ
Sierdzi chudy pachołek na pana krom oczu, Obiecując za pewne skrócić mu poboczu. Lepiej by z nim w pokoju żyć, rzekę, nie kłócić, Sobie siły przyczynić abo serca skrócić. Wierzże mi: kędy serce z siłami nierówne, Jeszcze gościa na włosy zwabią grozy słowne. Niż mu ty obiecane poboczy na nogi, Prędzej on tobie może w bok włożyć ostrogi. Ledwie byś tak
przez całą zimę trzeba karmić sianem, I niż ryby, trzeba mieć pierwej pieprz z szafranem. Wielki pan, wielka ryba, wielki staw. Nam zasię Sadzawki, i dla juchy dosyć mieć karasie. 474. ABO SIŁY PRZYCZYNIĆ, ABO SERCA UJĄĆ
Sierdzi chudy pachołek na pana krom oczu, Obiecując za pewne skrócić mu poboczu. Lepiej by z nim w pokoju żyć, rzekę, nie kłócić, Sobie siły przyczynić abo serca skrócić. Wierzże mi: kędy serce z siłami nierówne, Jeszcze gościa na włosy zwabią grozy słowne. Niż mu ty obiecane poboczy na nogi, Prędzej on tobie może w bok włożyć ostrogi. Ledwie byś tak
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 283
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
kopuły Wrzucony do smrodliwej więźniem Jedykuły, Skąd nie pierwej w Ojczyźnie swoje zaległ groby, Aż pompie triumfalnej przyczynił ozdoby Stefan Potocki Dzieża Korecki WOJNA CHOCIMSKA
Okrutnym bisurmanom, którzy już grzebienie Stawiają: już im polskie imię w lekkiej cenie, Którego im większy strach przedtem mieli w oczu, Tym durniejszy, jako koń, gdy zbędzie poboczu. Ani już kupcom wolno w ich postać kolei; Nie mogą się w chwyconej ukoić nadziei, Że ścianę, od której ich przestrzegały wróżki, Swemu Mahometowi porąbią w podnóżki. Dodał serca Moskwicin zajątrzony jeszcze, Ze się w własnej krwi jego monarchia pleszcze, Bo podtenczas Polacy nieprzerwanym cugiem Krnąbrny naród moskiewski takim myli ługiem.
kopuły Wrzucony do smrodliwej więźniem Jedykuły, Skąd nie pierwej w Ojczyźnie swoje zaległ groby, Aż pompie tryumfalnej przyczynił ozdoby Stefan Potocki Dzieża Korecki WOJNA CHOCIMSKA
Okrutnym bisurmanom, którzy już grzebienie Stawiają: już im polskie imię w lekkiej cenie, Którego im większy strach przedtem mieli w oczu, Tym durniejszy, jako koń, gdy zbędzie poboczu. Ani już kupcom wolno w ich postać kolei; Nie mogą się w chwyconej ukoić nadziei, Że ścianę, od której ich przestrzegały wróżki, Swemu Mahometowi porąbią w podnóżki. Dodał serca Moskwicin zajątrzony jeszcze, Ze się w własnej krwi jego monarchia pleszcze, Bo podtenczas Polacy nieprzerwanym cugiem Krnąbrny naród moskiewski takim myli ługiem.
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 20
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
dalej wara; Niech położne boleści uciecha nagrodzi, Sto razy jej zażyje, raz tylko urodzi. I tak ich strzec potrzeba, macie przykład we mnie: Daremniem strzegł i sidła stawiałem daremnie. Wam śmiech, a mnie krwawe łzy tylko nie szły z oczu, Patrząc na gacha, w jednym z mą żoną poboczu.” Skoro się wszyscy na tę sentencyją zdadzą, Takiż reskrypt z podpisem posłowi oddadzą. O którego powrocie jako doszły wieści, Wszytek rodzaj do Wilna zgarnie się niewieści; Obiegły ratusz wkoło, czekając rychło li Przyjdzie nowina, że ich w połogu nie boli. Aż skoro kondycyją usłyszą niebogi, Wolą dwa razy
dalej wara; Niech położne boleści uciecha nagrodzi, Sto razy jej zażyje, raz tylko urodzi. I tak ich strzec potrzeba, macie przykład we mnie: Daremniem strzegł i sidła stawiałem daremnie. Wam śmiech, a mnie krwawe łzy tylko nie szły z oczu, Patrząc na gacha, w jednym z mą żoną poboczu.” Skoro się wszyscy na tę sentencyją zdadzą, Takiż reskrypt z podpisem posłowi oddadzą. O którego powrocie jako doszły wieści, Wszytek rodzaj do Wilna zgarnie się niewieści; Obiegły ratusz wkoło, czekając rychło li Przyjdzie nowina, że ich w połogu nie boli. Aż skoro kondycyją usłyszą niebogi, Wolą dwa razy
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 479
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987