zawiedli się na tym. Część PIERWSZA
Chce ja z-swego początku to złe wypowiedzieć Wy Panny z-Helikonu, którym się wysiedzieć Nie dał do tąd w-pokoju Mars nie unoszony, Dodajcie mi łaski swej, ażasz z-inszej strony Wiatr powionie[...] I ty co panowanie swoje Z-grzmiącym dzielisz Jowiszem, w same te poboje, I Szczero zakrwawione tumułty Marsowe, Tron zasiadszy, dopiero wrócisz Augustowe Wieki dawne; i czemu ku tak wielkim szkodom Przyszliśmy i osławie, wyjmiesz nas Narodom Z-gąb pienistych; kiedy te która w-domu na nic Siłe nie pomierzoną, wywiódłszy gdzie z-granic, Albo w-Moskwe naszym złym świeżo nabechtaną,
zawiedli się ná tym. CZESC PIERWSZA
Chce ia z-swego początku to złe wypowiedźieć Wy Panny z-Helikonu, ktorym sie wysiedźieć Nie dał do tąd w-pokoiu Mars nie unoszony, Dodayćie mi łaski swey, ażasz z-inszey strony Wiatr powionie[...] I ty co panowanie swoie Z-grzmiącym dźielisz Iowiszem, w same te poboie, I Szczero zakrwawione tumułty Marsowe, Tron zasiadszy, dopiero wroćisz Augustowe Wieki dawne; i czemu ku tak wielkim szkodom Przyszliśmy i osławie, wyymiesz nas Narodom Z-gąb pienistych; kiedy te ktora w-domu na nic Siłe nie pomierzoną, wywiodszy gdźie z-granic, Albo w-Moskwe naszym złym świeżo nabechtaną,
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 3
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
odemnie Laskę wielką/ jakiego pokłonu/ i chwały/ Powiedz mi potrzebujesz/ czyli te twe strzały Śmiertelnej są roboty/ i sam jesteś Bogiem/ Czy którym z Bohatyrów: Bowiem w strachu srogiem/ Gdy bojaźń mi i serce/ i pamięć odjęła/ Coś o sobie powiedział/ tegom nie pojęła/ A widząc te poboje/ i tak dziwne rzeczy W Domu twoim/ barzo mię myli zmysł człowieczy. Punkt II. Nadobnej Paskwaliny.
Jest tak/ piękna Dziewico/ żem z natury swojej Bogiem jest urodzonym. Lecz teraz obojej Z śmiertelną uczestnikiem. Skąd ogień on z nieba Wykraść śmiał Prometeusz. A było potrzeba O tę złość i żniewagę
odemnie Láskę wielką/ iákiego pokłonu/ y chwały/ Powiedz mi potrzebuiesz/ czyli te twe strzáły Smiertelney są roboty/ y sam iesteś Bogiem/ Czy ktorym z Bohátyrow: Bowiem w stráchu srogiem/ Gdy boiaźń mi y serce/ y pámięć odięłá/ Coś o sobie powiedział/ tegom nie poięłá/ A widząc te poboie/ y ták dziwne rzeczy W Domu twoim/ bárzo mię myli zmysł człowieczy. Punkt II. Nadobney Pasqualiny.
Iest ták/ piękna Dziewico/ żem z natury swoiey Bogiem iest vrodzonym. Lecz teraz oboiey Z śmiertelną vczestnikiem. Zkąd ogień on z niebá Wykráść śmiał Prometheusz. A było potrzeba O tę złość y żniewagę
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 68
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701