grzechy swoje: do poprawy tego co źle/ i co godno bicza Pańskiego. Kiedy sobie rachuję w Koronie naszej przeszłych lat/ jako wiele Komet strasznych widziano/ żadna jednak nic złego nam nie przyniosła/ a częściej się obracały w dobre znamionowania ich: to znikąd pochodziło inszego/ jedno że przodkowie naszy mieli te znaki za pobudki do nawrócenia się ku swemu Panu. W roku Pańskim 1301 widziano strasznego Kometę (jako piszą) w tymże znaku niebieskim/ i w tymże czasie w którym się niniejszy pokazał. potym odnieślismy zwycięstwo wielkie nad Rusią/ która nie tylko swą mocą nam docierała/ ale złączywszy się też z Litweską i Tatarską. Roku
grzechy swoie: do popráwy tego co źle/ y co godno biczá Páńskiego. Kiedy sobie ráchuię w Koronie nászéy przeszłych lat/ iáko wielé Komet strásznych widźiano/ żadna iednák nic złégo nam nie przyniosłá/ á częśćiéy sie obracáły w dobre známionowánia ich: to znikąd pochodźiło inszégo/ iedno że przodkowie nászy mieli té znáki zá pobudki do náwrocenia sie ku swému Pánu. W roku Páńskim 1301 widźiano strásznego Kometę (iáko piszą) w tymże znáku niebieskim/ y w tymże czáśie w ktorym sie ninieyszy pokazał. potym odnieślismy zwyćięstwo wielkie nád Ruśią/ ktora nie tylko swą mocą nam doćieráłá/ ále złączywszy się też z Litweską y Tátárską. Roku
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: C
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
obyczajach sprawił. Że tu znajdzie do sławy i do cnoty pole, Że się więcej nauczyć może niźli w szkole: Owszem się tam młody człek z księgi uczy, a tu, Jakoby wyzwolony, idzie do warstatu; Tam słowa, a tu rzeczy, przykłady i skutki, Tylko się złych warować, w dobrych brać pobudki. Pijaństwa z nieczystością strzec się jako moru: Zawsze wiodą do piekła najprędzej u dworu. Rozum, zdrowie i mieszek przez to dwoje traci, Gdy się kto z lada jaką kompaniją braci: Żytnym młody człek ziarnem, świat jest jego polem; Na dobrym kłos przyniesie, w złym będzie kąkolem. Ani zwada utuczy;
obyczajach sprawił. Że tu znajdzie do sławy i do cnoty pole, Że się więcej nauczyć może niźli w szkole: Owszem się tam młody człek z księgi uczy, a tu, Jakoby wyzwolony, idzie do warstatu; Tam słowa, a tu rzeczy, przykłady i skutki, Tylko się złych warować, w dobrych brać pobudki. Pijaństwa z nieczystością strzec się jako moru: Zawsze wiodą do piekła najprędzej u dworu. Rozum, zdrowie i mieszek przez to dwoje traci, Gdy się kto z lada jaką kompaniją braci: Żytnym młody człek ziarnem, świat jest jego polem; Na dobrym kłos przyniesie, w złym będzie kąkolem. Ani zwada utuczy;
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 373
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
była zaginąć jednemu/ Gdyż po wszej ziemi sroga A Erynnis króluje Jędza piekielna/ co świat w złości tal wpawuje/ Jakbyś rozumiał że się sprzysiądz mieli na nie/ Niechże co prędzej wszyscy (to jest moje zdanie) Cierpią karanie/ takie jakie zasłużeli. W czym jedni Jowiszowę mowę pochwaleli/ I gniewliwemu jeszcze pobudki dodali/ Drudzy zezwoleniem swą stronę napełniali: Wszyscy jednak żałując niewymownie szkody Tej/ która miała przypaść na ziemskie narody/ Pytali: Jaki wżdy kształt ziemia będzie miała/ W ten czas kiedyby ludzi z siebie postradała? Kto będzie na Ołtarze wonne kładł kadzenia? Czyli zwierzom świat podać chciał do spustoszenia? Lecz tym
byłá záginąć iednemu/ Gdyż po wszey źiemi sroga A Erynnis kroluie Iędzá piekielna/ co świát w złośći tál wpáwuie/ Iákbyś rozumiał że się zprzyśiądz mieli ná nie/ Niechże co prędzey wszyscy (to iest moie zdánie) Cierpią karánie/ tákie iákie zásłużeli. W czym iedni Iowiszowę mowę pochwaleli/ Y gniewliwemu ieszcze pobudki dodáli/ Drudzy zezwoleniem swą stronę nápełniáli: Wszyscy iednák żáłuiąc niewymownie szkody Tey/ ktora miáłá przypáść ná źiemskie narody/ Pytáli: Iáki wżdy kształt źiemiá będźie miáłá/ W ten czás kiedyby ludźi z śiebie postradáłá? Kto będźie ná Ołtarze wonne kładł kádzenia? Czyli źwierzom świát podáć chćiał do spustoszenia? Lecz tym
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 17
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
oddane odebrawszy ode mnie, w kilka dni wyjechał z Warszawy do domu. Upłynęła zatem okazja nie tak poznania nierzetelności Sapiehy podkanclerzego, jak barzej pokazania jej wszystkim.
Ja tedy, abym żadnej ze mnie nie dał okazji do mówienia, że
nie tylko sam kłótni szukam, ale i innym współ ze mną cierpiącym daję pobudki do kłótni, napisałem projekt do dekretu kompromisowego. A tymczasem posłałem po trzech szlachty: to jest po Stanisława Krasnodębskiego, Piotra Wołkowyckiego i Jerzego Jundziłła, mieszkających w Telatyczach, skąd ta była baba kalumniatorka rodem, którzy dobrze ojca jej znali i wiedzieli, skąd był rodem, aby zaprzysięgli urodzenie tej baby kalumniatorki,
oddane odebrawszy ode mnie, w kilka dni wyjechał z Warszawy do domu. Upłynęła zatem okazja nie tak poznania nierzetelności Sapiehy podkanclerzego, jak barzej pokazania jej wszystkim.
Ja tedy, abym żadnej ze mnie nie dał okazji do mówienia, że
nie tylko sam kłótni szukam, ale i innym współ ze mną cierpiącym daję pobudki do kłótni, napisałem projekt do dekretu kompromisowego. A tymczasem posłałem po trzech szlachty: to jest po Stanisława Krasnodębskiego, Piotra Wołkowyckiego i Jerzego Jundziłła, mieszkających w Telatyczach, skąd ta była baba kalumniatorka rodem, którzy dobrze ojca jej znali i wiedzieli, skąd był rodem, aby zaprzysięgli urodzenie tej baby kalumniatorki,
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 736
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
/ na przyjmowanie/ wytrzymanie/ osłodzenie sobie wszelkiej przeciwności i gorzkości na ziemi. Azaś nie czytał/ że militia vita hominis super terram życie nasze żołnierską na ziemi? Także podrożą/ Omnes peregrinamur à Domino, Ciągniemy do wieczności i zgotowanego nam królestwa wiecznego/ do Ojczyzny miłej. Wielkie to powaby/ wielkie motiva albo pobudki. Te sobie przekładaj/ przed oczy rozumu stawiaj; a pewnie się ich wola chwyci/ nimi ukrzepczy; na męsne/ cierpliwe i owszem wesołe wytrzymanie/ zdobędziesz się. O pewności tych pobudek powątpiwać trudno. Prawda przedwieczna powiedziała: iż jeżeli statecznie przy Bogu we wszelkiej przygodzie i pokusie stawać będziemy/ w cierpliwości osiągniemy dusze
/ ná przyimowánie/ wytrzymánie/ osłodzenie sobie wszelkiey przećiwnośći i gorzkośći ná ziemi. Azáś nie czytáł/ że militia vita hominis super terram żyćie násze żołnierską ná źiemi? Tákże podrożą/ Omnes peregrinamur à Domino, Ciągniemy do wiecznośći i zgotowánego nám krolestwá wiecznego/ do Oyczyzny miłey. Wielkie to powáby/ wielkie motiva álbo pobudki. Te sobie przekładáy/ przed oczy rozumu stawiáy; á pewnie się ich wolá chwyći/ nimi ukrzepczy; ná męzne/ ćierpliwe i owszem wesołe wytrzymánie/ zdobędźiesz się. O pewności tych pobudek powątpiwáć trudno. Prawdá przedwieczná powiedźiáła: iż ieżeli státecznie przy Bogu we wszelkiey przygodźie i pokuśie stáwáć będźiemy/ w ćierpliwośći ośiągniemy dusze
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 49
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
jedna drugą za sobą ciągnąć/ jedna drugiej pobudką/ jedna drugiej pomocą/ jedna drugiej wzajemnym nie jako początkiem i zrzodłem jest. Skąd jeżeli Pana i Zbawiciela naszego szczerze miłujemy/ szczerze też go naśladować usiłujemy. Jeżeli go szczerze naśladujemy? szczerze tez go miłujemy. 2. Tej i takiej miłości Boskiej nizliczone przyczyny/ i pobudki mamy. Dwojakie jednak osobliwie zrzodło najduje się/ z którego wszytkie inne wypływają. To jest Dobrodziejstwa/ i sama szczególna istotna Dobroć jego. Kładę tu naprzód Dobrodziejstwa/ niż istotną Boską Dobroć; nie żeby te/ albo pierwszą albo dzielniejszą pobudką być nam do Miłości Boskiej nam widome/ i tak bliskie iż je widziemy/
iedná drugą zá sobą ćiągnąć/ iedná drugiey pobudką/ iedná drugiey pomocą/ iedná drugiey wzáiemnym nie iáko początkiem y zrzodłem iest. Zkąd ieżeli Paná y Zbáwićiela nászego szczerze miłuiemy/ szczerze też go náśládowáć uśiłuiemy. Ieźeli go szczerze náśláduiemy? szczerze tez go miłuiemy. 2. Tey y tákiey miłośći Boskiey nizliczone przyczyny/ y pobudki mamy. Dwoiákie iednák osobliwie zrzodło náyduie się/ z ktorego wszytkie inne wypływaią. To iest Dobrodźieystwá/ y samá szczegulna istotna Dobroć iego. Kładę tu naprzod Dobrodźieystwá/ niż istotną Boską Dobroć; nie żeby te/ álbo pierwszą álbo dźielnieyszą pobudką być nam do Miłośći Boskiey nam widome/ y ták bliskie iż ie widźiemy/
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 352
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
z wielką pokorą a serdeczną skruchą obchodzą/ ale się najduje takich wiele/ którzy przyczyniając sobie pokuty/ i ciała utrudzenia/ ledwie nie wszystkie Kościoły tuteczne z tymże nabożeństwem nawiedzają. Co odprawiwszy (jako rozumieć mamy) z wielkiemi pociechami na sercach swych do domów własnych na zad się wracają/ a to uważajac jako znaczne pobudki to miasto ma/ do gorętszcy chwały Bożej i do świętej Bogomyślności. Bo kogo tu nie pobudzą do takiego nabożeństwa same miejsca/ ktoby jedno o wszystkich wiedział/ na których tu Święci Boży przemieszkiwali/ i teraz ciała ich odpoczywają/ Jako Z. Stanisława/ Z. Jacka/ Jana Kantego/ Symona z Lipnice/
z wielką pokorą á serdeczną skruchą obchodzą/ ale sie náyduie tákich wiele/ ktorzy przyczyniáiąc sobie pokuty/ y ćiáłá utrudzenia/ ledwie nie wszystkie Kośćioły tuteczne z tymże nabożeństwem náwiedzáią. Co odpráwiwszy (iáko rozumieć mamy) z wielkiemi poćiechámi ná sercách swych do domow własnych ná zad sie wracáią/ á to uwaźáiác iáko znáczne pobudki to miásto ma/ do gorętszcy chwały Bożey y do świętey Bogomyślnośći. Bo kogo tu nie pobudzą do takiego nabożeństwá sáme mieyscá/ ktoby iedno o wszystkich wiedźiał/ ná ktorych tu Swięći Boży przemieszkiwáli/ y teraz ćiáłá ich odpoczywáią/ Iáko S. Stánisłáwá/ S. Iácká/ Ianá Kántego/ Symoná z Lipnice/
Skrót tekstu: PrzewKoś
Strona: 4
Tytuł:
Przewodnik abo kościołów krakowskich [...] krótkie opisanie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Jakub Siebeneicher
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
przewodniki
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
Modlitwy w utrapieniu, gdzież pociecha, gdzie uspokojenie, gdzie moc oddalenia złego, tylko w BOGU, a BÓG te pociechy nie inaczej chce szafować, nieinaczej uspokojenia użyczać, nieinaczej uchylać dolegliwości; tylko błagany. Ten pewnie zamysł ma, kiedy na to państwo utrapienia zsyła, a w ich samych rodzaju i mnogości znajdziemy pobudki i sposób skutecznego modlenia. KAZ: DZIĘKCZY: PANU BOGU
Wielkość i ciężkość utrapienia aż nadto dostateczną pobudką jest gorącości modlitwy, niemożna tam ozięble ratunku i zmiłowania wołać, gdzie kto jest gwałtownie uciśniony, i zewsząd niebezpieczeństwy zatrwożony. Na cóż mam serca wasze rozrzewniać wystawieniem żałosnego obrazu utrapień dopuszczonych na dni nasze? nie czujemyż tego
Modlitwy w utrapieniu, gdzież pociecha, gdzie uspokoienie, gdzie moc oddalenia złego, tylko w BOGU, a BOG te pociechy nie inaczey chce szafować, nieinaczey uspokoienia użyczać, nieinaczey uchylać dolegliwości; tylko błagany. Ten pewnie zamysł ma, kiedy na to państwo utrapienia zsyła, a w ich samych rodzaiu i mnogości znaydziemy pobudki i sposób skutecznego modlenia. KAZ: DZIĘKCZY: PANU BOGU
Wielkość i cięszkość utrapienia aż nadto dostateczną pobudką iest gorącości modlitwy, niemożna tam ozięble ratunku i zmiłowania wołać, gdzie kto iest gwałtownie uciśniony, i zewsząd niebeśpieczeństwy zatrwożony. Na cóż mam serca wasze rozrzewniać wystawieniem żałosnego obrazu utrapień dopuszczonych na dni nasze? nie czuiemyż tego
Skrót tekstu: PiramKaz
Strona: 20
Tytuł:
Kazanie na wotywie dziękczynienia Panu Bogu za zachowanie Króla Jegomości z przypadku niesłychanego
Autor:
Grzegorz Piramowicz
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
się to barzo jaśnie tu pokazuje/ z rozmaitej miary: Jednak żebym jeszcze więcej tejże to sprawie/ i tej zaraz książce przyczynił sławy/ i ozdoby/ podziwienia i kredytu/ ważyłem się przypisać ją i oddać pod łaskawą obronę W. M. mego Miło: Pana i Dobrodzieja/ mając ku temu te pobudki: Naprzód/ iż wiedziałem o zacności Domu Ich M. PP. Mniszków/ z którego W. M. idziesz/ nie tylo w tej tu Koronie Polskiej barzo sławnego/ ale też i po wszytkiej Europie za dzielnemi postępkami różnych ludzi tej Familii/ a osobliwie I. M. Pana Ojca W. M.
się to bárzo iásnie tu pokázuie/ z rozmáitey miáry: Iednák żebym iescze więcey teyże to spráwie/ y tey záraz kśiążce przyczynił sławy/ y ozdoby/ podźiwienia y credytu/ ważyłem się przypisáć ią y oddáć pod łáskáwą obronę W. M. mego Miło: Páná y Dobrodźieiá/ máiąc ku temu te pobudki: Naprzod/ iż wiedźiałem o zacnośći Domu Ich M. PP. Mniszkow/ z ktorego W. M. idźiesz/ nie tylo w tey tu Koronie Polskiey bárzo sławnego/ ále też y po wszytkiey Europie zá dźielnemi postępkámi rożnych ludźi tey Fámiliey/ á osobliwie I. M. Páná Oycá W. M.
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 6
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
mały bywa, żeby tak tym potężniej co się poprzeć mogło, co im powiedzieć miano. A żeby je tym mocniej przy sobie zaciągniono, uniwersały wydali, na których się spisali i skonfederowali, które do grodów swych i przyjacielskich rozesłali, i tak jeszcze do tych czasów ludzie burzą do większych tumultów i sedycyj one zwoływając i pobudki szkodliwe dawając, turbując ten miły pokój, który dał P. Bóg, i w onym tak swowolnie wierzgając nie tylko na zamieszanie wnętrzne, ale i na tym śmielsze porwanie się na nas nieprzyjaciół naszych, przeciwko nam gotowych.
Wypisałem ci już dostatecznie, przyjacielu miły, jakom ci był obiecał, wszystek początek,
mały bywa, żeby tak tym potężniej co się poprzeć mogło, co im powiedzieć miano. A żeby je tym mocniej przy sobie zaciągniono, uniwersały wydali, na których się spisali i skonfederowali, które do grodów swych i przyjacielskich rozesłali, i tak jeszcze do tych czasów ludzie burzą do większych tumultów i sedycyj one zwoływając i pobudki szkodliwe dawając, turbując ten miły pokój, który dał P. Bóg, i w onym tak swowolnie wierzgając nie tylko na zamieszanie wnętrzne, ale i na tym śmielsze porwanie się na nas nieprzyjaciół naszych, przeciwko nam gotowych.
Wypisałem ci już dostatecznie, przyjacielu miły, jakom ci był obiecał, wszystek początek,
Skrót tekstu: DyskZacCz_II
Strona: 380
Tytuł:
Dyskurs o zawziętych teraźniejszych zaciągach, skąd in Republica urosły, i o postępku sejmu 1606
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918