i oporem, Mężnie się stawiaj i śmiałym uporem; Gdy zaś wiać na cię szczęście pocznie nagle, Opuszczaj żagle. AD KupidINEM FUGITIVUM
Nie szukaj indziej, piękna Wenus, syna: U mnie jest skryta w piersiach ta dziecina, U mnie się tai z piórek obarczony, U mnie się mało rozgościł proszony. Chociaż mnie błaga, chociaż płacze rzewnie, Gdy będziesz chciała, wydam ci go pewnie. Nie dbam o gębę; dosyć mam nadgrody, Że go z tej prędko wywiedziesz gospody. NA POSŁA
Gdy w izbie wrzawa jak na lato w ulach, Ty głośno stawasz przy swych artykułach. Łacno-ć to krakać i skryć swój głos w kupie;
i oporem, Mężnie się stawiaj i śmiałym uporem; Gdy zaś wiać na cię szczęście pocznie nagle, Opuszczaj żagle. AD CUPIDINEM FUGITIVUM
Nie szukaj indziej, piękna Wenus, syna: U mnie jest skryta w piersiach ta dziecina, U mnie się tai z piórek obarczony, U mnie się mało rozgościł proszony. Chociaż mnie błaga, chociaż płacze rzewnie, Gdy będziesz chciała, wydam ci go pewnie. Nie dbam o gębę; dosyć mam nadgrody, Że go z tej prędko wywiedziesz gospody. NA POSŁA
Gdy w izbie wrzawa jak na lato w ulach, Ty głośno stawasz przy swych artykułach. Łacno-ć to krakać i skryć swój głos w kupie;
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 122
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Panis quem ego dabo, caro mea est pro mundi vita. Bo ten chleb żywot duszy naszej przez pokutę przywrócony zatrzymawa i utwierdza/ pokoj przynosi/ odpędza widome i niewidome nieprzyjacioły/ koronuje dusze nabożne/ miłość Boską w sercach ludzkich rozpala rozum niebieską nauką oświeca/ piekłu strach czyni/ niebo nam otwiera/ Pana Boga błaga/ i czyni nas wiernych sług jego uczestnikami Bóstwa jego świętego/ i błogosławieństwa nieskończonego. Aleksander ab Aleksandro pisze/ iż u starych Macedonów był takowy zwyczaj/ iż gdy się pojmowali w stan małżeński/ tedy na weselu Pan młody chleb podawał Paniej młodej w ręce/ dający znać przez to/ iż ją bierze sobie za
Panis quem ego dabo, caro mea est pro mundi vita. Bo ten chleb żywot duszy nászey przez pokutę przywrocony zátrzymawa y vtwierdza/ pokoy przynośi/ odpądza widome y niewidome nieprzyiaćioły/ koronuie dusze nabożne/ miłość Boską w sercách ludzkich rozpala rozum niebieską náuką oświeca/ piekłu strách czyni/ niebo nam otwiera/ Páná Bogá błaga/ y czyni nas wiernych sług iego vczestnikámi Bostwá iego świętego/ y błogosławieństwá nieskończonego. Alexander ab Alexandro pisze/ iż v stárych Mácedonow był tákowy zwyczay/ iż gdy się poymowáli w stan małżeński/ tedy ná weselu Pan młody chleb podawał Pániey młodey w ręce/ dáiący znáć przez to/ iż ią bierze sobie zá
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 29
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
sobie.
Póki Bóg, póki zamierzone lata Zechcą, uczciwie tu zażywa świata,
A z ziemie jego praca sprawiedliwa Lichwą stokrotną nagrodzona bywa. Stąd małe dziatki, stąd żonę, stąd wszytek I z robotniki żywi swój dobytek.
Ledwo Jutrzenka ze złotej łożnice Na świat pokaże swe różane lice. On czeladź budzi, Boga modły błaga, Jemu ptak krzycząc na polu pomaga. Ten jest początkiem, ten i końcem wszego, Ten błogosławi wszytkie prace jego.
Słoneczne słowik promienie tymczasem Z ochotą wita szczebiocąc pod lasem. Pasterz za stadem wesoło przygrawa I wół do jarzma pracowity wstawa. Oracz za pługiem pracowity chodzi Albo sad szczepi, albo płoty grodzi.
Zachodne
sobie.
Póki Bóg, póki zamierzone lata Zechcą, uczciwie tu zażywa świata,
A z ziemie jego praca sprawiedliwa Lichwą stokrotną nagrodzona bywa. Stąd małe dziatki, stąd żonę, stąd wszytek I z robotniki żywi swój dobytek.
Ledwo Jutrzenka ze złotej łożnice Na świat pokaże swe różane lice. On czeladź budzi, Boga modły błaga, Jemu ptak krzycząc na polu pomaga. Ten jest początkiem, ten i końcem wszego, Ten błogosławi wszytkie prace jego.
Słoneczne słowik promienie tymczasem Z ochotą wita szczebiocąc pod lasem. Pasterz za stadem wesoło przygrawa I wół do jarzma pracowity wstawa. Oracz za pługiem pracowity chodzi Albo sad szczepi, albo płoty grodzi.
Zachodne
Skrót tekstu: HorNaborBar_I
Strona: 202
Tytuł:
Pieśń ad imitiatonem horacjuszowej ody
Autor:
Horatius Flaccus
Tłumacz:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
ody
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
kowała, pewnie będą wycięte.
Zaczym, wielmożny, nie frasuj, Starosta, już Twojej miłej niegdy Eurydyki bieg jest skończony, już celeusma śpiewa wesołe, nie tak, jak na ziemi z prosta marynarz, morskie przebywszy poniki i Charybd wniki, wydaje pienie, gdy Zefier powiewa, ale jak koncert niebieskiej muzyki Imię już błaga święte.
Pegaz Korwin VI. EGLOGA
Is amantium mos est, ut amorem suum silentio tegere nequeant, sed eum efferunt et produnt, et flammas infra pectus cohibere non possunt.
Co czynisz, pióro, szczupłe są warsztaty, bystrego Konia z Korwinem traktaty pisząc, a zwłaszcza w tej żałobnej dobie, chyba że równych widziało
kowała, pewnie będą wycięte.
Zaczym, wielmożny, nie frasuj, Starosta, już Twojej miłej niegdy Eurydyki bieg jest skończony, już celeusma śpiewa wesołe, nie tak, jak na ziemi z prosta marynarz, morskie przebywszy poniki i Charybd wniki, wydaje pienie, gdy Zefier powiewa, ale jak koncert niebieskiej muzyki Imię już błaga święte.
Pegaz Korwin VI. EGLOGA
Is amantium mos est, ut amorem suum silentio tegere nequeant, sed eum efferunt et produnt, et flammas infra pectus cohibere non possunt.
Co czynisz, pióro, szczupłe są warsztaty, bystrego Konia z Korwinem traktaty pisząc, a zwłaszcza w tej żałobnej dobie, chyba że równych widziało
Skrót tekstu: WieszczArchGur
Strona: 57
Tytuł:
Archetyp
Autor:
Adrian Wieszczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory poetyckie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Anna Gurowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
o to Szlachtę powagą swą uspakaja, że nie było w Kościele Szlachcica, tak zatwardziałego serca, któryby nad przypadkiem tak wielkiego Człowieka, od dzieciństwa swego w tym Województwie, przez wszytki Prac i Honorów stopnie służącego, nie zapłakał. Copia Listu Senatora
Po Sejmikach zaś odnawia prożby swoje do Senatu. Przez Pana Brata swego błaga zagniewanego Pana. Przez swoje własne Supliki listowne, żebrze. Przez Królową Jej Mość. Nakoniec kiedy prożby i Supliki przez Senat i Posły umyślne z Sejmików niepomagają, kiedy Rzeczpospolitej Powaga wstręt odnosi, i obraca się w obwinienie, jakoby hardo traktował z Panem, nieszczerze, i tylko na pozór. Kiedy przez tak
o to Szláchtę powagą swą vspakáia, że nie było w Kośćiele Szláchćicá, ták zátwárdźiáłego sercá, ktoryby nád przypadkiem ták wielkiego Człowieká, od dźiećiństwa swego w tym Woiewodztwie, przez wszytki Prac y Honorow stopnie służącego, nie zápłákał. Copia Listu Senatorâ
Po Seymikách záś odnawia prożby swoie do Senatu. Przez Páná Brátá swego błaga zágniewánego Páná. Przez swoie własne Suppliki listowne, żebrze. Przez Krolową Iey Mość. Nákoniec kiedy prożby y Suppliki przez Senat y Posły vmyślne z Seymikow niepomagáią, kiedy Rzeczpospolitey Powagá wstręt odnośi, y obraca się w obwinienie, iákoby hárdo tráctował z Pánem, nieszczerze, y tylko ná pozor. Kiedy przez ták
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 28
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
nie chce. Drugi udałci się już i na Nabożeństwo i na dobre niektóre uczynki/ jednakże swoich też tysiączków nie tyka/ i na wszytko się ofiaruje/ byle ten jego zapas cale w ręku i pod kluczem jego zostawał. Trzeci pilnego jąwszy się o duszy swej starania/ nietylko zwykłymi dobrymi uczynkami Boga swojego błaga/ ale też gotów jest/ cale te swoje zyski i grosz zachowany łożyć/ wydać/ i stracić/ jeżeli by to być miało z większą chwałą Bożą/ i pewniejszy duszy swej zbawieniem. 4. Z tych trzech pierwszy/ jestci na drodze zbawiennej/ ale bodaj nie jedną tylko nogą/ i to na ostatnim śliskim
nie chce. Drugi udałći się iuż y ná Nábożeństwo y ná dobre niektore uczynki/ iednákże swoich też tyśiączkow nie tyka/ y ná wszytko się ofiaruie/ byle ten iego zápás cále w ręku y pod kluczem iego zostáwał. Trzeći pilnego iąwszy się o duszy swey starániá/ nietylko zwykłymi dobrymi uczynkámi Bogá swoiego błaga/ ále też gotow iest/ cále te swoie zyski y grosz záchowány łożyć/ wydáć/ y stráćić/ ieżeli by to być miáło z większą chwáłą Bożą/ y pewnieyszý duszy swey zbáwieniem. 4. Z tych trzech pierwszy/ iestći ná drodze zbáwienney/ ále bodáy nie iedną tylko nogą/ y to ná ostátnim śliskim
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 268
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
wielu Kwiatków nsypierwszy sam, uprzedzicielu.
A ja w przydatku afekt ukorzony Przydam i dar ten ukraszę niepłony, Tak mając, iże przy chęci bogatej Maleńkie dary Bogu idą w płaty.
Więc i o Panno! Ziemi, niebios kwiecie Najukochańszy! Ta poczta niechże Cię Mała ma ujmie. Wszak niemylnie tuszę Dar mały wielkie błaga animusze. PSZCZOŁY AD APES BARBERISTAS
Cives Hymetti, gratus Atice lepos... (Lib. III, 15)
Drobne ptaszęta, wy w pułku ruchawym Mądre w rzemiośle twórczynie słodkawym. Kmiotki Hymetu, niewinne dziewice, Pieścidła Dianny, Niezganione panny!
Cne kawalerki, ćwiczone spisniczki, Złotego pułku chyże bojowniczki: O,
wielu Kwiatków nsjpierwszy sam, uprzedzicielu.
A ja w przydatku afekt ukorzony Przydam i dar ten ukraszę niepłony, Tak mając, iże przy chęci bogatej Maleńkie dary Bogu idą w płaty.
Więc i o Panno! Ziemi, niebios kwiecie Najukochańszy! Ta poczta niechże Cię Mała ma ujmie. Wszak niemylnie tuszę Dar mały wielkie błaga animusze. PSZCZOŁY AD APES BARBERISTAS
Cives Hymetti, gratus Atticae lepos... (Lib. III, 15)
Drobne ptaszęta, wy w pułku ruchawym Mądre w rzemiośle twórczynie słodkawym. Kmiotki Hymetu, niewinne dziewice, Pieścidła Dyjanny, Niezganione panny!
Cne kawalerki, ćwiczone spisniczki, Złotego pułku chyże bojowniczki: O,
Skrót tekstu: SarbGawWierBar_I
Strona: 458
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Tłumacz:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Tatarowie/ wielką przeszkodą do zwycięstwa są/ i takowe wojsko/ do którego się wmiesza Tatarzyn pohaniec/ nazwać się raczej może/ bellum offensiuum; nie defensium, bo takowego wojsku Pan Bóg nie błogosławi/ i rzadko mu się co powodzić może/ z tych przyczyn. Na wojnie abowiem przed potrzebą/ Żołnierz nabożny Pana Boga błaga przez pokutę i Komunią/ przez słuchanie Mszej świętej/ i insze nabożeństwo/ a Tatarzyn go gniewa w swojej kuczy z Moskiewskami niecnotę płodząc/ którą się Bóg brzydzi. Żołnierze pobożni/ Kapłanów/ Zakonników zebrawszy/ z nimi Litanie/ Psalmy/ i insze nabożne śpiewania we dnie i w nocy odprawują/ Pana Boga sobie na
Tátárowie/ wielką przeszkodą do zwyćięstwa są/ y takowe woysko/ do ktorego się wmiesza Tátárzyn pohániec/ názwáć się rácżey może/ bellum offensiuum; nie defensium, bo tákowego woysku Pan Bog nie błogosławi/ y rzadko mu się co powodźić może/ z tych przycżyn. Ná woynie ábowiem przed potrzebą/ Zołnierz naboźny Páná Bogá błaga przez pokutę y Communią/ przez słuchánie Mszey świętey/ y insze nabożeństwo/ á Tátárzyn go gniewa w swoiey kucży z Moskiewskámi niecnotę płodząc/ ktorą się Bog brzydźi. Zołnierze pobożni/ Kápłanow/ Zakonnikow zebrawszy/ z nimi Litánie/ Psalmy/ y insze nabożne śpiewánia we dnie y w nocy odpráwuią/ Páná Bogá sobie ná
Skrót tekstu: CzyżAlf
Strona: 16
Tytuł:
Alfurkan tatarski
Autor:
Piotr Czyżewski
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
egzotyka, historia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
! Ten jest na ołtarzu który dla zbawienia twego męki one tak okrutne/ i długie znosił/ a potym i na krzyżu duszę swa położył/ na którymci do ostatniej kropelki krew z boku przenaświętszego wylawszy ofiarował. Ten jest zakryty osobami Sakramentalnemi/ który zmarwtych wstawszy wstapił na niebiosa i siedzi na prawicy BOga Ojca/ którego gniew błaga/ ustawicznie zastawując się/ jako najwyższy posrzednik zanami grzesznymi. Naostatek ten ci to jest Duszo człowiecza/ a nie inny w domu Pańskim na ołtarzu który ma przyść sądzić żywych i umarłych z uczynków/ słów/ i myśli samych po którym to sądzie dekret feruje/ lubo na potępienie twoje mówiąc idźcie przeklęci: lubi
! Ten iest na ołtarzu ktory dla zbáwieniá twego męki one ták okrutne/ y długie znosił/ a potym y na krzyżu duszę swa położył/ ná ktorymći do ostátniey kropelki krew z boku przenaświętszego wylawszy ofiarował. Ten iest zakryty osobámi Sakrámentalnemi/ ktory zmarwtych wstáwszy wstapił ná niebiosa y śiedźi ná prawicy BOgá Oycá/ ktorego gniew błágá/ vstawicznie zastawuiąc się/ iako naywyższy posrzednik zánami grzesznymi. Náostátek ten ći to iest Duszo człowieczá/ á nie inny w domu Pańskim ná ołtarzu ktory má przyść sądźić żywych y vmárłych z vczynkow/ słow/ y myśli samych po ktorym to sądźie dekret feruie/ lubo ná potępienie twoie mowiąc idźćie przeklęći: lubi
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 110
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
świata zgubę Widząc, i Plutonowi do nóg padszy: grubę Siwych włosów warkocze rozwiły przed tronem; Ręce swoje z najniższym złożywszy uklonem. Ręce, które o Bogach i o ludksiach radzą; Które szczęścia obroty, i wieki prowadzą. Lachezys przed innemi z pokudłaną głową Stanąwszy: nadętego tym kształtem, tą mową, Króla błaga. O wielki ziemnej rządzcą nocy. W twojej umbry bezcielne, w twojej nasze mocy Przędzę; z ciebie początek, z ciebie koniec mają Wszytkie z śmiercią rządzisz, bo cokolwiek rodzi Po wszytkim świecie ziemia: od ciebie pochodzi. Ty czynisz, że się dusze za wieków obrotem. Z ciał w ciała znowu pewnym wracają
świátá zgubę Widząc, y Plutonowi do nog padszy: grubę Siwych włosow wárkocze rozwiły przed tronem; Ręce swoie z nayniższym złożywszy uklonem. Ręce, ktore o Bogach y o ludxiách rádzą; Ktore szczęśćia obroty, y wieki prowádzą. Láchezys przed innemi z pokudłáną glową Stánąwszy: nádętego tym kształtem, tą mową, Krolá błaga. O wielki źiemney rządzcą nocy. W twoiey umbry bezćielne, w twoiey násze mocy Przędzę; z ćiebie początek, z ciebie koniec máią Wszytkie z śmierćią rządźisz, bo cokolwiek rodźi Po wszytkim świećie źiemiá: od ćiebie pochodźi. Ty czynisz, że się dusze zá wiekow obrotem. Z ćiał w ćiáłá znowu pewnym wracáią
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 5
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700