hala, diable! Aż beczka stoi, z której wczora pito wino; Tyś to, rzekę, dzisiejszych hałasów przyczyno?
Nie ja, bo pókim pełna leżała napoju, Nie było, odpowie mi, w domu niepokoju. Wino w ludzi, wiatr w beczkę, nie mogłam się marniej Obrócić, na pomyje szedłszy do piekarni; Tam nim zgniję, nim mój wiek naznaczony minie, Od początku do szczątku piją ze mnie świnie. Biedna beczka, pomyślę, miły panie, że tu. Cóż gospodarz? Cóż ma być? Gość kontent z bankietu. 55 (P). DO MĘŻCZYZN
Z ognia się gnie żelazo: im
hala, diable! Aż beczka stoi, z której wczora pito wino; Tyś to, rzekę, dzisiejszych hałasów przyczyno?
Nie ja, bo pókim pełna leżała napoju, Nie było, odpowie mi, w domu niepokoju. Wino w ludzi, wiatr w beczkę, nie mogłam się marniej Obrócić, na pomyje szedszy do piekarni; Tam nim zgniję, nim mój wiek naznaczony minie, Od początku do szczątku piją ze mnie świnie. Biedna beczka, pomyślę, miły panie, że tu. Cóż gospodarz? Cóż ma być? Gość kontent z bankietu. 55 (P). DO MĘŻCZYZN
Z ognia się gnie żelazo: im
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 33
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
em za zdrowie Dołkoruńskiego Howańskiego Szeremeta Oni to sobie wzięli za urazę nic mi prawda w ten czas nie mówili ale zawziąwszy konfidencyją wymawiali mi to zes to nam uczynił na affront Jam rzekł że tak to Hetmani jako i nasi których zdrowia wy niezapomnieliście. Powiedział stolnik ze niegodni aby pies zazdrowie ich pił pomyje bo ludzi potracili. Bawili się tedy w Jazmi Tydzień niżeli się wymunderowali. Potym poszlismy tym Traktem ku Granicy. Na drochobusz Smoleńsko Tam odprawili nazad swoje konie a jam się musiał starać o podwody bo tylko 4 mile za Granicę swymi końmi wozy wiezli A ty Panie Przystaw staraj się że by było co Zaprządz bo taki
ęm za zdrowie Dołkorunskiego Howanskiego Szeremeta Oni to sobie wzięli za urazę nic mi prawda w ten czas nie mowili ale zawziąwszy konfidencyią wymawiali mi to zes to nąm uczynił na affront Iam rzekł że tak to Hetmani iako y nasi ktorych zdrowia wy niezapomnieliscie. Powiedział stolnik ze niegodni aby pies zazdrowie ich pił pomyie bo ludzi potracili. Bawili się tedy w Iazmi Tydzien nizeli się wymunderowali. Potym poszlismy tym Traktem ku Granicy. Na drochobusz Smolensko Tam odprawili nazad swoie konie a iam się musiał starać o podwody bo tylko 4 mile za Granicę swymi konmi wozy wiezli A ty Panie Przystaw staray się że by było co Zaprządz bo taki
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 164v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
po tem? Ma śmierć prawo nad zdrowiem, ma nad twym żywotem, Dybie zawsze przygoda na cię niespodziana: Trąci w trzopek, aż niosą od wszytkiego pana. Skoro ciało na glinę robacy wyzobią, Kafle z niego garncarze, abo kufle robią; Może być, że w tęż, w którą wino lano glinę, Pomyje, abo leją za czasem urynę. Nie mylmy się: i ludzie, i ich świeckie mienia, Jako z ziemie powstały, w ziemię śmierć odmienia. O inszych się bogactwach pytać, chrześcijanie, Co przygoda ani śmierć nie ma prawa na nie. 169. NA TOŻ SIÓDMY RAZ
Myśli dziś człek o domu, żeby
po tem? Ma śmierć prawo nad zdrowiem, ma nad twym żywotem, Dybie zawsze przygoda na cię niespodziana: Trąci w trzopek, aż niosą od wszytkiego pana. Skoro ciało na glinę robacy wyzobią, Kafle z niego garncarze, abo kufle robią; Może być, że w tęż, w którą wino lano glinę, Pomyje, abo leją za czasem urynę. Nie mylmy się: i ludzie, i ich świeckie mienia, Jako z ziemie powstały, w ziemię śmierć odmienia. O inszych się bogactwach pytać, chrześcijanie, Co przygoda ani śmierć nie ma prawa na nie. 169. NA TOŻ SIÓDMY RAZ
Myśli dziś człek o domu, żeby
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 100
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
rodzi tarki. SZÓSTE SŁOWO: SPEŁNIŁO SIĘ ETC. (501)
Chrystus począł kolejną. Chrześcijanie, nuże, Inaczej trudno, tylko kto może, kto zduże, Spełnić trzeba koniecznie jakiżkolwiek trunek: U królewskiego stołu kanarem piołunek. Spełnić trzeba koniecznie, król nad królmi pije, Stojąc pije: niech będzie ocet, niech pomyje, Pije z ręki katowskiej, niech się nikt nie żadzi, I z trzewika za zdrowie ludzie piją radzi. Spełnić trzeba: kto się tu na żółć z octem krzywi, Niechaj się, kiedy wino minie go, nie dziwi. SIÓDME I OSTATNIE SŁOWO: OJCZE, W RĘCE TWOJE POLECAM DUCHA MEGO (503)
rodzi tarki. SZÓSTE SŁOWO: SPEŁNIŁO SIĘ ETC. (501)
Chrystus począł kolejną. Chrześcijanie, nuże, Inaczej trudno, tylko kto może, kto zduże, Spełnić trzeba koniecznie jakiżkolwiek trunek: U królewskiego stołu kanarem piołunek. Spełnić trzeba koniecznie, król nad królmi pije, Stojąc pije: niech będzie ocet, niech pomyje, Pije z ręki katowskiej, niech się nikt nie żadzi, I z trzewika za zdrowie ludzie piją radzi. Spełnić trzeba: kto się tu na żółć z octem krzywi, Niechaj się, kiedy wino minie go, nie dziwi. SIÓDME I OSTATNIE SŁOWO: OJCZE, W RĘCE TWOJE POLECAM DUCHA MEGO (503)
Skrót tekstu: PotZacKuk_I
Strona: 593
Tytuł:
Nowy zaciąg ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Jedni słowem wieręjest kształtowna dzieweczka. Gęba jak luzny worek/ a jak Niedźwiedz mruczy/ Ktoby chciał świdrem patrzyć/ odniej się nauczy. Chód w spaniały/ poważny/ zadek jako stępa/ Nogi jako Filary/ chodzi jako klępa. Głos wdzieczny/ jak stary Wilk/ kiedy pocznie śpiewać Uciawszy łeb byłoby w co pomyje zlewać. By jej nogi przyprawił/ ba i ogon zgoła/ To na Boże Wstąpienie zrucic jąz Kościoła. Daję ją za Kolędę/ wam Panowie Młodzi/ Komin nią zatykajcie/ bo się na to godzi. Więc pod wóz furmanowi siadać na łańcuchu/ Dziękuj mi com cię udał nadobny zły duchu. O Odpustach.
Iedny słowem wieręiest kształtowna dźieweczká. Gębá iák luzny worek/ á iák Niedźwiedz mruczy/ Ktoby chciał świdrem pátrzyć/ odniey się náuczy. Chod w spániáły/ poważny/ zádek iáko stępa/ Nogi iáko Filary/ chodźi iáko klępá. Głos wdźieczny/ iák stáry Wilk/ kiedy pocznie śpiewáć Vćiawszy łeb byłoby w co pomyie zlewáć. By iey nogi przypráwił/ bá y ogon zgołá/ To ná Boże Wstąpienie zrućic iąz Kośćiołá. Dáię ią zá Kolędę/ wam Pánowie Młodzi/ Komin nią zátykayćie/ bo się ná to godzi. Więc pod woz furmánowi śiádáć ná łancuchu/ Dźiękuy mi com ćię vdał nadobny zły duchu. O Odpustach.
Skrót tekstu: NowSow
Strona: D4
Tytuł:
Nowy Sowiźrzał abo raczej Nowyźrzał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
chodzi. Nuż, co dalej pobrali: konopie, przędziwo, Z pudełkiem na przypiecku żagiew i krzesiwo. Nuż zegarek na stole ciekący, prawdziwy, Krochmal, mydło z fasami, ba, i suche śliwy. Garnki w kuchni łagowskie wszystkie poburzyli,
Popiół w kącie z donicą wszytek rozkurzyli. Nawet z beczką rozlali kosztowne pomyje, I temi się wieprz chowa, gdy je często pije. Nuż ksiąg co popalili, nuż kosztowne szaty, Muszą to nam odkładać te wszytkie utraty. A co więtsza, siła nas na zdrowie szwankuje, Z przestrachu na ciekączkę wiele ich choruje. A może ta choroba wiele nas pomorzyć, Trzeba to deputatom rychło w
chodzi. Nuż, co dalej pobrali: konopie, przędziwo, Z pudełkiem na przypiecku żagiew i krzesiwo. Nuż zegarek na stole ciekący, prawdziwy, Krochmal, mydło z fasami, ba, i suche śliwy. Garnki w kuchni łagowskie wszystkie poburzyli,
Popiół w kącie z donicą wszytek rozkurzyli. Nawet z beczką rozlali kosztowne pomyje, I temi sie wieprz chowa, gdy je często pije. Nuż ksiąg co popalili, nuż kosztowne szaty, Muszą to nam odkładać te wszytkie utraty. A co więtsza, siła nas na zdrowie szwankuje, Z przestrachu na ciekączkę wiele ich choruje. A może ta choroba wiele nas pomorzyć, Trzeba to deputatom rychło w
Skrót tekstu: SynMinKontr
Strona: 218
Tytuł:
Synod ministrów
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
ć wymawiają, Mów, że taki obyczaj pijanicy mają. Także czyń na każdy dzień, nie myśl o robocie, Dosyć ci czasu, gdy robić poczniesz o sobocie. Grzech to, gdyby gorzałka i piwo skwaśniało, Bo pracej wkoło tego podjęto niemało. A dla nas to czyniono, wiernych chrześcijanów.
Babom drożdże, pomyje, a wino dla panów. Jeśli co nie przepijesz, kupże sobie szaty, Przecię rzeką, żeś ty pan dostatni, bogaty. Pamiętaj się każdy dzień dla panien przystroić, Szablę przypasz, noś półhak, co po mieście broić. Zamsy, wiechy obcinaj, powywracaj beczki, Krzykaj, strzelaj, a ścigaj
ć wymawiają, Mów, że taki obyczaj pijanicy mają. Także czyń na kożdy dzień, nie myśl o robocie, Dosyć ci czasu, gdy robić poczniesz o sobocie. Grzech to, gdyby gorzałka i piwo skwaśniało, Bo pracej wkoło tego podjęto niemało. A dla nas to czyniono, wiernych chrześcijanów.
Babom drożdże, pomyje, a wino dla panów. Jeśli co nie przepijesz, kupże sobie szaty, Przecię rzeką, żeś ty pan dostatni, bogaty. Pamiętaj sie kożdy dzień dla panien przystroić, Szablę przypasz, noś półhak, co po mieście broić. Zamsy, wiechy obcinaj, powywracaj beczki, Krzykaj, strzelaj, a ścigaj
Skrót tekstu: SynMinKontr
Strona: 223
Tytuł:
Synod ministrów
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
podróż. Jeśli chłopek czego Dorobi się, więc wyzuć go z wszytkiego. To wżdy baczniejszy. A swawolnikowie Biorą poddanym żony, córki, zdrowie. A to słuszna li, gdy z lada przyczyny Drzecie z ubogich chłopków wielkie winy? Że w twojej karczmie nędzniczek nie pije, Niechaj da winę. Cóż ma pić? Pomyje? Już też nie wolno z wyroku ciężkiego Zażyć mu, jako chce, czego dobrego. Czemu gorzałek i piw nie robicie Dobrych? Strapionych zawżdy posilicie Choć za ich pracą; tak i tobie, panie,
Pożytek i im wygoda się zstanie. Jako z pogany zgoła poczynacie, Że chrześcijanie, na to nic nie dbacie
podróż. Jeśli chłopek czego Dorobi się, więc wyzuć go z wszytkiego. To wżdy baczniejszy. A swawolnikowie Biorą poddanym żony, córki, zdrowie. A to słuszna li, gdy z leda przyczyny Drzecie z ubogich chłopków wielkie winy? Że w twojej karczmie nędzniczek nie pije, Niechaj da winę. Cóż ma pić? Pomyje? Już też nie wolno z wyroku ciężkiego Zażyć mu, jako chce, czego dobrego. Czemu gorzałek i piw nie robicie Dobrych? Strapionych zawżdy posilicie Choć za ich pracą; tak i tobie, panie,
Pożytek i im wygoda się zstanie. Jako z pogany zgoła poczynacie, Że chrześcijanie, na to nic nie dbacie
Skrót tekstu: SatPodBar_II
Strona: 717
Tytuł:
Satyr podgórski
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
nie pod Południe wyganiano, albo w pół odwieczerz ale od wschodu Słońca, i z Południa aż ku Zachodowi takowe się na paszach posilało bydło, a jak z pola przychodzą, aby im ciepło w koryta wzwyż pomienionej żywności wlewano. O Lekarstwie temu Bydłu Chlewnemu. W To koryto, gdzie im Młoto, Wywarzyny, albo pomyje leją. włożyć lisią albo psią suchą głowę, żeby zawsze w tym były naczyniu, z którego pic będą. Item. Drugie Remedium. Żelazo stare, albo stal zadrzewiała, aby także w tym naczyniu było, z którego to bydło pije, doświadczone dla tego bydła lekarstwo. Quantitas bydła, chlewnego i jako się z
nie pod Południe wygániáno, álbo w puł odwieczerz ále od wschodu Słońcá, y z Południá áż ku Zachodowi tákowe się ná paszách pośilało bydło, á iák z polá przychodzą, áby im ciepło w korytá wzwysz pomienioney żywności wlewano. O Lekárstwie temu Bydłu Chlewnemu. W To koryto, gdźie im Młoto, Wywárzyny, álbo pomyie leią. włożyć liśią álbo pśią suchą głowę, żeby záwsze w tym były naczyniu, z ktorego pic będą. Item. Drugie Remedium. Zelázo stáre, álbo stal zadrzewiáła, áby tákże w tym naczyniu było, z ktorego to bydło piie, doświádczone dla tego bydłá lekárstwo. Quantitas bydłá, chlewnego y iáko się z
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 34
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
niech gorzałkę robią, z pięć tysięcy kadzi; Trzeba jej dla gospodarzów, ba, i dla czeladzi. Wina nam tu nie potrzeba, ni miodu, ni piwa; Kwas kuśnierski w gorące dni dobrze pić we żniwa. A serwatki nakwasimy i kapustnej juchy.
Upoimy i diablą mać i wszytkie złe duchy. Wapna w pomyje namięszać, piołunu, gorczyce, A tym będziemy częstować wszytkie pijanice. Dla żarłoków, delikatów dobrego obiadu, Wężów, jaszczurek nasmażyć i innego gadu. Co dla lepszych przełożonych, smoku do podlewy, Uboższym owsiane trzyny i jęczmienne plewy. Którzy się też radzi myją, jest łaźnia po temu, A każę ich gracą drapać
niech gorzałkę robią, z pięć tysięcy kadzi; Trzeba jej dla gospodarzów, ba, i dla czeladzi. Wina nam tu nie potrzeba, ni miodu, ni piwa; Kwas kuśnierski w gorące dni dobrze pić we żniwa. A serwatki nakwasimy i kapustnej juchy.
Upoimy i dyablą mać i wszytkie złe duchy. Wapna w pomyje namięszać, piołunu, gorczyce, A tym będziemy częstować wszytkie pijanice. Dla żarłoków, delikatów dobrego obiadu, Wężów, jaszczurek nasmażyć i innego gadu. Co dla lepszych przełożonych, smoku do podlewy, Uboższym owsiane trzyny i jęczmienne plewy. Którzy się też radzi myją, jest łaźnia po temu, A każę ich gracą drapać
Skrót tekstu: SejmPiek
Strona: 70
Tytuł:
Sejm piekielny straszliwy
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1903