Fregata Hiszpańska przez 5 godzin na morzu śrzodziemnym bitwę z sobą toczyły, z których ostania na koniec w morze pogrążona została. W bardzo krytycznych Królestwo nasze znajduje się okolicznościach, z przyczyny nieustających jeszcze stanu miejskiego zuchwałych rekwizycyj, mocą których koniecznie o rozwiązanie Parlamentu upiera się. Tym końcem publiczne a hardości pełne wychodzą pisma; w gazetach zaś tak śmiałe znajdują się do Monarchy Naszego adressowane listy, iż o nierostropności Autora oczewiste dają świadectwa. Lord Chatam i Cambden, jak głoszą, ofiarowane sobie urzędy w Ministerium przyjąć zbraniają się; wszakże być może, iż ta nowina tak jest fałszywa, jak owa rozsiana pogłoska o zabójstwie Pana Wiklesa, który w zupełnym zostaje
Fregata Hiszpańska przez 5 godzin na morzu śrzodźiemnym bitwę z sobą toczyły, z których ostania na koniec w morze pogrążona została. W bardzo krytycznych Królestwo nasze znayduie się okolicznościach, z przyczyny nieustaiących ieszcze stanu mieyskiego zuchwałych rekwizycyi, mocą których koniecznie o rozwiązanie Parlamentu upiera się. Tym końcem publiczne a hardości pełne wychodzą pisma; w gazetach zaś tak śmiałe znayduią się do Monarchy Naszego adressowane listy, iż o nierostropności Autora oczewiste daią świadectwa. Lord Chatham i Cambden, iak głoszą, ofiarowane sobie urzędy w Ministerium przyiąć zbraniaią się; wszakże być może, iż ta nowina tak iest fałszywa, iak owa rozsiana pogłoska o zabóystwie Pana Wiklesa, który w zupełnym zostaie
Skrót tekstu: GazWil_1771_37
Strona: 7
Tytuł:
Gazety Wileńskie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1771
Data wydania (nie wcześniej niż):
1771
Data wydania (nie później niż):
1771
samych, ale i Ojcowm i Pokrewnych trzeba mu mieć noticiam, Cudzoziemcowi zaś nieznajomemu perinde jest te, albo drugie familii Imię, co Polakowi Królowi na oczy evenit, który wie co, i czego kto godzien, i co kto, i dlaczego zamyśla. Albo też tylko tych Domów Imiona znać będzie, których się po gazetach nauczył Drukowanych, a drudzy zdać mu się będą inanes, lubo wszyscy w Polsce równi. 10mo Ze obyczaje Polskie od Cudzoziemskich będąc cale różne, antypatią między Narodami infallibiliter rodzą, jako to Francuzów naturále gẽntis genus, być wesołym, to u nas pro levitate censetur, co u Niemców za politykę mają, to u nas
sámych, ále y Oycowm y Pokrewnych trzebá mu mieć noticiam, Cudzoźiemcowi záś nieznáiomemu perinde iest te, álbo drugie familii Imię, co Polakowi Krolowi ná oczy evenit, ktory wie co, y czego kto godźien, y co kto, y dlaczego zámyśla. Albo też tylko tych Domow Imiona znáć będźie, ktorych się po gazetách náuczył Drukowanych, á drudzy zdáć mu się będą inanes, lubo wszyscy w Polszcze rowni. 10mo Ze obyczaie Polskie od Cudzoźiemskich będąc cále rożne, antypatyą między Narodámi infallibiliter rodzą, iáko to Francuzow naturále gẽntis genus, być wesołym, to u nas pro levitate censetur, co u Niemcow zá politykę maią, to u nas
Skrót tekstu: RadzKwest
Strona: 18
Tytuł:
Kwestie polityczne
Autor:
Franciszek Radzewski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
a pokuta wdowie niż mężatce Mniejsza, bo też mniej grzeszy; woli suszyć środy I święte chodzić dróżki dla swojej wygody, Woli częściej spowiadać niż, jeśli mąż słaby, Raz w rok, choćby wieprzowe w piątek jadła schaby. Ale ona rozumie, że o jej sekretach Nikt nie wie; tyć to pisze Priami w gazetach. Właśnie tak kuropatwa czyni, jak ta wdowa: Nic to, choć kuper widać, kiedy w śniegu głowa. Mniema, że wszyscy, skoro sama oczy zgubi, Ślepi, nie widząc, że jej jastrząb czomber czubi. 114 (P). RYCHLEJ WIEDZĄ SĄSIEDZI NIŻ GOSPODARZ, CO SIĘ W JEGO DOMU DZIEJE
a pokuta wdowie niż mężatce Mniejsza, bo też mniej grzeszy; woli suszyć środy I święte chodzić dróżki dla swojej wygody, Woli częściej spowiadać niż, jeśli mąż słaby, Raz w rok, choćby wieprzowe w piątek jadła schaby. Ale ona rozumie, że o jej sekretach Nikt nie wie; tyć to pisze Pryjami w gazetach. Właśnie tak kuropatwa czyni, jak ta wdowa: Nic to, choć kuper widać, kiedy w śniegu głowa. Mniema, że wszyscy, skoro sama oczy zgubi, Ślepi, nie widząc, że jej jastrząb czomber czubi. 114 (P). RYCHLEJ WIEDZĄ SĄSIEDZI NIŻ GOSPODARZ, CO SIĘ W JEGO DOMU DZIEJE
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 584
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Dąmbski Wojewoda Brzeski Kujawski z Ksężną Jejmcią z Dóbr swoich, Szembek Pułkownik Regimentu Konnego z Pruss na Ostatki Szczęśliwie tu zawitali. WW. Ichmść PP. Paszkowski Pułkownik, Radzimiński Podczaszy, z Królewca in Recognitionem J. K. Mci tu takżę przybyli, Także i W. Imć P. Granowskiego Generała dla szczupłości miejsca w gazetach osobno communicabitur. z Kamienca die 29. Januar
Ztego miejsca to tylko at deferendum, iż się tu namnożyło wilków drapieżnych którzy nei tylko bydło psują, ale też i ludzi bardzo pozerają. Sawolni Chajdamacy, których się na 8 Tysięc yzgromadziło grafować znowu poczęli, których jednak jak mogą tak Podjazdy nasze ścierają. z Jarosławia
Dąmbski Woiewoda Brzeski Kujawski z Xężną Jeymćią z Dobr swoich, Szembek Pułkownik Regimentu Konnego z Pruss ná Ostatki Szczęśliwie tu zawitali. WW. Jchmść PP. Paszkowski Pułkownik, Radźimiński Podczaszy, z Krolewca in Recognitionem J. K. Mći tu takżę przybyli, Także y W. Jmć P. Granowskiego Generała dlá szczupłośći mieysca w gazetach osobno communicabitur. z Kamienca die 29. Januar
Ztego mieysca to tylko at deferendum, iż się tu námnożyło wilkow drapieżnych ktorzy nei tylko bydło psuią, ale też y ludzi bardzo pozeraią. Sawolni Chaydamacy, ktorych się ná 8 Tysięc yzgromadźiło graffować znowu poczęli, ktorych jednak iak mogą tak Podiazdy nasze scieraią. z Iarosławia
Skrót tekstu: GazPol_1736_83
Strona: 5
Tytuł:
Gazety Polskie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Jan Milżewski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1736
Data wydania (nie wcześniej niż):
1736
Data wydania (nie później niż):
1736
Panie Boże, żęby Go słabość albo śmierć zaskoczyć miałą na tenczas pierwszy Asesor, aż do dnia przyszłej elekcyj. Prezydować innym Asesorom będzie, i wszytkie Jego równo z Asesorami wypadłe decyzje, taką moc mają, jakby pod mianowanym od I. K. MCi P. N. M. Prezydentem, stanowione były Reszta w Gazetach przyszłych Z Warszawy d. 4. Czerwca Komisja Rzeczypospolitej Skarbu Koronnego. Ponieważ wiele w tym czasie dochodzi inkonweniencyj z okoliczności Rewizyj na Komorach Celnych bez podanych w porzód Auszczugów Kupieckich czynionych, skąd wielkie miedzy Pisarzami a Kupcami wynikały perplexitates, i trudności dochodzenia sprawiedliwych Ekspedycyj, wiec wydała swój Uniwersał per Proviacias obwieszczając wszystkich Kupców ad Regum
Panie Boże, żęby Go słabość albo śmierć zaskoczyć miałą na tenczas pierwszy Assessor, aż do dnia przyszłey elekcyi. Prezydować innym Assessorom będzie, i wszytkie Iego równo z Assessorami wypadłe decyzye, taką moc maią, iakby pod mianowanym od I. K. MCi P. N. M. Prezydentem, stanowione były Reszta w Gazetach przyszłych Z Warszawy d. 4. Czerwca Kommissya Rzeczypospolitey Skarbu Koronnego. Ponieważ wiele w tym czasie dochodzi inkonweniencyi z okolicznośći Rewizyi na Komorach Celnych bez podanych w porzód Auszczugów Kupieckich czynionych, zkąd wielkie miedzy Pisarzami a Kupcami wynikały perplexitates, i trudności dochodzenia sprawiedliwych Expedycyi, wiec wydała swoy Uniwersał per Proviacias obwieszczaiąc wszystkich Kupców ad Regum
Skrót tekstu: GazWil_1766_24
Strona: 4
Tytuł:
Gazety Wileńskie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1766
Data wydania (nie wcześniej niż):
1766
Data wydania (nie później niż):
1766
to go wydra za rękę król rzecze Marysienku odważę się ja pogłaskać ją królowa perswaduje że by niechać aby nie ukąsiła on przecię usiadszy pole niej jak ją znowu na Łoszku posadzono do niej z ręką Powolej to sobie będę miał za dobry znak jeżeli mię nieukąsi, jeżeli tez ukąsi o to mniejsza pisać tego nie będą po Gazetach pogłaskał ją tedy, przychyliła mu się jeszcze bardziej się król udelektował że i więcej począł ją głaskać potym jej jeść kazał przynieść tak ci dawał jej pokawałku a ona jadła niejedząc na owym złotogłowie Już tam chodziła po pokojach gdzie chciała co raz swobodniej byłasz tedy dwa dni. Postawiono jej wody wnaczyniach wielkich napuszczano tam
to go wydra za rękę krol rzecze Marysięnku odwazę się ia pogłaskać ią krolowa perswaduie że by niechać aby nie ukąsiła on przecię usiadszy pole niey iak ią znowu na Łoszku posadzono do niey z ręką Powoley to sobie będę miał za dobry znak iezeli mię nieukąsi, iezeli tez ukąsi o to mnieysza pisac tego nie będą po Gazetach pogłaskał ią tedy, przychyliła mu się ieszcze bardziej się krol udelektował że y więcey począł ią głaskać potym iey ieść kazał przynieść tak ci dawał iey pokawałku a ona iadła nieiedząc na owym złotogłowie Iuż tam chodziła po pokoiach gdzie chciała co raz swobodniey byłasz tedy dwa dni. Postawiono iey wody wnaczyniach wielkich napuszczano tam
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 255
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
, aby mnie wszyscy byli obligowani, a ja nikomu, tylko samemu P. Bogu. Naszych siła została w Wiedniu: p. wojewoda wołyński, chory trochę, i innych wielu. P. podstoli koronny, p. wojewoda pomorski, p. chorąży koronny kręcą się tam czegoś w Wiedniu koło dworskich. W gazetach, moja duszo, przydać (jeno nie w tych, w których będzie ekscerpt z listu mego do Wci mojej duszy), że Forval jest na rezydencji przy Tekolim na tym miejscu, gdzie miał być Duvernay. Między rzeczami cudownymi i ta tu niemniejsza, że jesteśmy tu jako błędni jacy. Spodziewaliśmy się,
, aby mnie wszyscy byli obligowani, a ja nikomu, tylko samemu P. Bogu. Naszych siła została w Wiedniu: p. wojewoda wołyński, chory trochę, i innych wielu. P. podstoli koronny, p. wojewoda pomorski, p. chorąży koronny kręcą się tam czegoś w Wiedniu koło dworskich. W gazetach, moja duszo, przydać (jeno nie w tych, w których będzie ekscerpt z listu mego do Wci mojej duszy), że Forval jest na rezydencji przy Tekolim na tym miejscu, gdzie miał być Duvernay. Między rzeczami cudownymi i ta tu niemniejsza, że jesteśmy tu jako błędni jacy. Spodziewaliśmy się,
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 533
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
było przygotowanie i co to kosztować musiało; a jeszcze połowę tego wszystkiego wojska rozebrały, bo to tylko to spisywano, czego wojska przez trzy dni zabrać nie mogły, brał bowiem każdy to, co chciał, a spalono prochów tyle troje; a cóż go dopiero wystrzelano! Trzeba to na różne przetłumaczyć języki i drukować w gazetach kazać. - Po wojsku siła bardzo pasów diamentowych. Nie możemy zrozumieć, co to oni z tym robili, bo tego cale sami nie zażywają; ale znać dla dam wiedeńskich, których się dostać spodziewali i one sobie stroić. Prawda, że w nich diamenty cienkie i zwierciadełka pod nimi, ale robota dziwnie piękna i
było przygotowanie i co to kosztować musiało; a jeszcze połowę tego wszystkiego wojska rozebrały, bo to tylko to spisywano, czego wojska przez trzy dni zabrać nie mogły, brał bowiem każdy to, co chciał, a spalono prochów tyle troje; a cóż go dopiero wystrzelano! Trzeba to na różne przetłumaczyć języki i drukować w gazetach kazać. - Po wojsku siła bardzo pasów diamentowych. Nie możemy zrozumieć, co to oni z tym robili, bo tego cale sami nie zażywają; ale znać dla dam wiedeńskich, których się dostać spodziewali i one sobie stroić. Prawda, że w nich diamenty cienkie i zwierciadełka pod nimi, ale robota dziwnie piękna i
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 544
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
a w rzeczy samej nie w słowach tylko to uczynić tysiąc razy przez dzień myślę) wszystkie śliczności serca mego, począwszy od najśliczniej-szych włosów aż do najwdzięczniejszych stopeczek serca mego jedynego kochanego. A M. le Marquis et a ma soeur mescompliments. Dzieci całuję i z duszy obłapiam; książęta pozdrawiam. O nowiny francuskie w gazetach i holenderskie prosimy, aby nam przysłać. Kiedy się, da P. Bóg, z sobą obaczymy i gdzie o tym myśleć, nie tylko zgadnąć niepodobna; dosyć, że teraz na głowę wszyscy się proszą do Polski, do której żebym ja tylko dyszlem nakierował, nie rozumiem, że by się tu dusza jedna
a w rzeczy samej nie w słowach tylko to uczynić tysiąc razy przez dzień myślę) wszystkie śliczności serca mego, począwszy od najśliczniej-szych włosów aż do najwdzięczniejszych stopeczek serca mego jedynego kochanego. A M. le Marquis et a ma soeur mescompliments. Dzieci całuję i z duszy obłapiam; książęta pozdrawiam. O nowiny francuskie w gazetach i holenderskie prosimy, aby nam przysłać. Kiedy się, da P. Bóg, z sobą obaczymy i gdzie o tym myśleć, nie tylko zgadnąć niepodobna; dosyć, że teraz na głowę wszyscy się proszą do Polski, do której żebym ja tylko dyszlem nakierował, nie rozumiem, że by się tu dusza jedna
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 546
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
psie kły? Muszą się uczyć kijem, szablą robiąc z młodu, Jeśli nie chcą umierać pod płotem od głodu. Kiedy ów, co nań sto wsi orze, jednej kuchnie Pilnując, od perfumów tylko nie opuchnie, W pełnym pieszczot pokoju i w łabędzich betach, Gdzie kto ginął, bijąc się, czyta na gazetach, A będąc oberszterem swego regimentu, Cieszy się, że już głodem wyzdychał do szczętu, O złość niechrześcjańska, o kradzież niezmierna, Bo mu się żołd dostanie po nim i hiberna. W ten sens pisaną, gdy król jedzie do ogroda, Żołnierz ów, jak się rzekło, suplikę mu poda, Gdzie go przybiera
psie kły? Muszą się uczyć kijem, szablą robiąc z młodu, Jeśli nie chcą umierać pod płotem od głodu. Kiedy ów, co nań sto wsi orze, jednej kuchnie Pilnując, od perfumów tylko nie opuchnie, W pełnym pieszczot pokoju i w łabędzich betach, Gdzie kto ginął, bijąc się, czyta na gazetach, A będąc oberszterem swego regimentu, Cieszy się, że już głodem wyzdychał do szczętu, O złość niechrześcijańska, o kradzież niezmierna, Bo mu się żołd dostanie po nim i hiberna. W ten sens pisaną, gdy król jedzie do ogroda, Żołnierz ów, jak się rzekło, suplikę mu poda, Gdzie go przybiera
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 405
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987