zaś od tegoż Boga w naśladowanie Chrystusowej pokory/ ku pohamowaniu wysokolotnej hardości/ która w niebie cześć straciwszy w piekielnie niskości przepadła/ aby wiernych nie dręczyła: Czyli jaka srogość w rozkazowaniu jego/ albo dalekość drogi? ale owej zgoła żadnej niemasz/ a droga daleko niż do Rzymu bliższa. Niebezpiecznyli i trudny przejazd? Wierz mi synu/ że tak jest straszna rzecz wpaść w ręce Bandytów Włoskich/ jako i w ręce zbójców Tureckich. Porządekli Cerkiewny i jej w Hymnach ozdoba? Lecz wszystkiego ze Wschodniej Cerkwie/ Rzymski Kościół przedtym nabywszy/ jedno minął/ drugie odrzucił/ A sam dopiero przy barzo małej cząstce został. Czyli Succeszja
záś od tegoż Bogá w náśládowánie Chrystusowey pokory/ ku pohámowániu wysokolotney hárdośći/ ktora w niebie cżeść stráćiwszy w piekielnie niskośći przepádłá/ áby wiernych nie dręcżyłá: Cżyli iáka srogość w roskázowániu iego/ álbo dálekość drogi? ále owey zgołá żadney niemász/ á drogá dáleko niż do Rzymu bliższa. Niebespiecżnyli y trudny przeiazd? Wierz mi synu/ że ták iest strászna rzecż wpáść w ręce Bánditow Włoskich/ iáko y w ręce zboycow Tureckich. Porządekli Cerkiewny y iey w Hymnách ozdobá? Lecż wszystkiego ze Wschodniey Cerkwie/ Rzymski Kośćioł przedtym nábywszy/ iedno minął/ drugie odrzućił/ A sam dopiero przy bárzo máłey cżąstce został. Cżyli Succeszia
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 30v
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
zaraz na brzegach wypisany stoi. Stamtąd do Monte Rosa, Wieś 3. mile/ niżeli w Monte Rosa staniesz/ możesz jechać/ przez Ogród Kardynalski/ gdzie obaczysz/ Jeleni/ Sarn/ i różnego dzikiego zwierza dostatkiem. Z Monte Rosa, do Bacano. Austeria 6. mil/ przed laty/ był tamtędy trudny przejazd/ a to dla bliskiego/ i gęstego Lasu/ w którym się ukrywali Bandyci, który potym wycięto/ zaczym teraz wolny i bezpieczny przejazd. Z tamtąd alla Storta Wieś 8. mil/ A stąd do Rzymu 7. mil. CAPRAROLA. Rzym, daleko słynące Miasto, które Głową całego nazywają świata.
JAk skoro
záraz ná brzegách wypisány stoi. Ztámtąd do Monte Rosa, Wieś 3. mile/ niżeli w Monte Rosa stániesz/ możesz iecháć/ przez Ogrod Cárdinalski/ gdźie obaczysz/ Ieleni/ Sarn/ y roznego dźikiego źwierzá dostátkiem. Z Monte Rosa, do Bacano. Austeria 6. mil/ przed láty/ był támtędy trudny przeiázd/ á to dlá bliskiego/ y gęstego Lasu/ w ktorym się vkrywáli Bandici, ktory potym wyćięto/ záczym teraz wolny y beśpieczny przeiazd. Z támtąd alla Storta Wieś 8. mil/ A ztąd do Rzymu 7. mil. CAPRAROLA. Rzym, dáleko słynące Miásto, ktore Głową cáłego názywáią świátá.
IAk skoro
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 89
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
Ogród Kardynalski/ gdzie obaczysz/ Jeleni/ Sarn/ i różnego dzikiego zwierza dostatkiem. Z Monte Rosa, do Bacano. Austeria 6. mil/ przed laty/ był tamtędy trudny przejazd/ a to dla bliskiego/ i gęstego Lasu/ w którym się ukrywali Bandyci, który potym wycięto/ zaczym teraz wolny i bezpieczny przejazd. Z tamtąd alla Storta Wieś 8. mil/ A stąd do Rzymu 7. mil. CAPRAROLA. Rzym, daleko słynące Miasto, które Głową całego nazywają świata.
JAk skoro w Rzymie staniesz/ py taj się do czarnego Niedzwiedzia/ albo Miecza/ dwóch wygodnych gospód. Gdzie jeżeli zechcesz wszytko obaczyć/ zaczniejże naprzód
Ogrod Cárdinalski/ gdźie obaczysz/ Ieleni/ Sarn/ y roznego dźikiego źwierzá dostátkiem. Z Monte Rosa, do Bacano. Austeria 6. mil/ przed láty/ był támtędy trudny przeiázd/ á to dlá bliskiego/ y gęstego Lasu/ w ktorym się vkrywáli Bandici, ktory potym wyćięto/ záczym teraz wolny y beśpieczny przeiazd. Z támtąd alla Storta Wieś 8. mil/ A ztąd do Rzymu 7. mil. CAPRAROLA. Rzym, dáleko słynące Miásto, ktore Głową cáłego názywáią świátá.
IAk skoro w Rzymie stániesz/ py tay się do czárnego Niedzwiedźiá/ álbo Mieczá/ dwoch wygodnych gospod. Gdźie ieżeli zechcesz wszytko obaczyć/ zácznieyże naprzod
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 89
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
Ziemie Włoskiej PISA. Delicje Ziemie Włoskiej Następuje Droga do Luki.
Z Pizy do Luki masz 7. mil/ wpuł drogi/ do Luki jadąc/ do pewnych przyjedziesz Cieplic/ albo Lazien/ gdzie z pewnej obaczysz oboje blisko Gury/ Miasto Pizę/ i Lukę. Zdruga stronę Gury/ czasów dawnych/ był niebezpieczny barzo przejazd/ względem obalonych Domów/ w których się węc zakrywali Rozbójcy/ tych czasów jednak/ cale bezpieczno i spokojno. LUCA. LUCA.
LUka jest jedno potężne/ i piękne/ lubo niewielkie Miasto leży we środku prawie Państwa/ i Ziemie Książęcia Florenckiego/ które Miasto póki pod władzą i Państwem jego było/ Królem dy Toscana
Ziemie Włoskiey PISA. Delicye Ziemie Włoskiey Nástępuie Drogá do Luki.
Z Pizy do Luki masz 7. mil/ wpuł drogi/ do Luki iádąc/ do pewnych przyiedźiesz Cieplic/ álbo Lázien/ gdźie z pewney obaczysz oboie blisko Gury/ Miásto Pizę/ y Lukę. Zdruga stronę Gury/ czásow dawnych/ był niebespieczny bárzo przeiazd/ względem obálonych Domow/ w ktorych się węc zákrywáli Rozboycy/ tych czásow iednák/ cále bespieczno y spokoyno. LVCA. LVCA.
LVká iest iedno potężne/ y piękne/ lubo niewielkie Miásto leży we środku práwie Páństwá/ y Ziemie Xiążęćiá Florenckiego/ ktore Miásto poki pod włádzą y Páństwem iego było/ Krolem di Toscana
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 229
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
, w której egzercycja wszystkie wojenne, architektura militaris et civilis, geometria, geografia, języki różne cudzoziemskie, na koniu jeżdżenie, tańcowanie, fechtowanie i inne wszystkie scjencje uczone były. Przy tym wygody wszelkie ad victum et amictum w pałacu na to destyno-
wanym pod dyscypliną wojenną i dworską naznaczone, tak dalece, że tylko przejazd z Polski do Lunevillu mógł kosztować; i teraźniejszy kasztelan witebski Siruć, naówczas sekretarz króla Stanisława w Lunevillu będący, pisał do brata swego cioteczno-rodzonego Zabiełły, teraźniejszego marszałka kowieńskiego, ażeby braci swoich dwóch tudzież i innych krewnych i przyjaciół swoich młodzież do tej zbierał akademii. Gdyż z Korony miało być osimnastu, a z
, w której egzercycja wszystkie wojenne, architektura militaris et civilis, geometria, geografia, języki różne cudzoziemskie, na koniu jeżdżenie, tańcowanie, fechtowanie i inne wszystkie scjencje uczone były. Przy tym wygody wszelkie ad victum et amictum w pałacu na to destyno-
wanym pod dyscypliną wojenną i dworską naznaczone, tak dalece, że tylko przejazd z Polski do Lunevillu mógł kosztować; i teraźniejszy kasztelan witebski Siruć, naówczas sekretarz króla Stanisława w Lunevillu będący, pisał do brata swego cioteczno-rodzonego Zabiełły, teraźniejszego marszałka kowieńskiego, ażeby braci swoich dwóch tudzież i innych krewnych i przyjaciół swoich młodzież do tej zbierał akademii. Gdyż z Korony miało być osimnastu, a z
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 119
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
w chlebie i innych jarzynach, owocach i t. d., albowiem od moru i powietrza pogranicznego , wielka trwoga ludzi trapiła, nawet w Polskim kraju, jako to na Podolu, na Ukrainie, po miastach i wsiach, ludzie na znaki powietrzne umierali, przezco i warty stawiono po drogach, i ciężki był przejazd. W Chociniu Turcy prawie wszyscy wymarli. Kamieniec i Żwaniec ledwie się ochronił od tego nieszczęścia przez wielką ostrożność, i domków zapowietrzonych palenie z fantami.
Regnant Pruski wiele w Saksonii dokazywał, króla obległ w Reinszteinie, wojska jego odebrał, głodem morząc, wiwendę przez rzekę Elbę niepuszczając, pozwolił Królowi wyjechać do Polski z
w chlebie i innych jarzynach, owocach i t. d., albowiem od moru i powietrza pogranicznego , wielka trwoga ludzi trapiła, nawet w Polskim kraju, jako to na Podolu, na Ukrainie, po miastach i wsiach, ludzie na znaki powietrzne umierali, przezco i warty stawiono po drogach, i ciężki był przejazd. W Chociniu Turcy prawie wszyscy wymarli. Kamieniec i Żwaniec ledwie się ochronił od tego nieszczęścia przez wielką ostrożność, i domków zapowietrzonych palenie z fantami.
Regnant Pruski wiele w Saxonii dokazywał, króla obległ w Reinszteinie, wojska jego odebrał, głodem morząc, wiwendę przez rzekę Elbę niepuszczając, pozwolił Królowi wyjechać do Polski z
Skrót tekstu: KronZakBarącz
Strona: 206
Tytuł:
Kronika zakonnic ormiańskich reguły ś. Benedykta we Lwowie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1703 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1703
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętnik dziejów polskich: z aktów urzędowych lwowskich i z rękopisów
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wojciech Maniecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1855
IX. bacząc jak wiele na tym mieście należy (gdyż niemasz miasta sposobniejszego ku dotrzymaniu wojny/ i ku zniewoleniu wszystkiego królestwa) przyłączył je do Korony/ i zbudował tam zamek/ jak miasteczko. Pierwszej części, Europa.
Idąc prawym brzegiem rzeki/ jest tam Gian osada dobra: jest też Sciaritè/ gościniec abo przejazd grzeczny. Neuers śrzednie miasto nad rzeką Ligery/ mając most ze 20. zaskłepienia. Powiat ma obfitszy w lasy i w pastwiska/ a niż we zboże/ i w wina. Znajdują się też tam kruszce żelazne/ więc i kamienie osobliwe do budowania. A iżem powiedział o moście Neuerskim/ niezaniecham też i
IX. bacząc iák wiele ná tym mieśćie należy (gdyż niemász miástá sposobnieyszego ku dotrzymániu woyny/ y ku zniewoleniu wszystkiego krolestwá) przyłączył ie do Korony/ y zbudował tám zamek/ iák miásteczko. Pierwszey częśći, Europá.
Idąc práwym brzegiem rzeki/ iest tám Gian osádá dobra: iest też Sciaritè/ gośćiniec ábo przeiazd grzeczny. Neuers śrzednie miásto nád rzeką Ligery/ máiąc most ze 20. záskłepienia. Powiát ma obfitszy w lásy y w pástwiská/ á niż we zboże/ y w winá. Znáyduią się też tám kruszce żelázne/ więc y kámienie osobliwe do budowánia. A iżem powiedźiał o mośćie Neuerskim/ niezániecham też y
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 42
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
między Morzem Bałtyckiem a Oceanem z kąd już lądem progredy niemożna. Już się to tam zowie tu Prowincja Jutlant a to gdzie Chenderszleben Suder Jutlandt Chorągiew by tam była bardzo stała rada ale niepozwolono ex ratione że daleko od Wojska, że by jej nie ułowiono bo to już 10 mil od kopenhagen morzem co jest tak snadny przejazd Nieprzyjacielowi jak milę iść lądem. Wysyłają tam tedy mnie na Deputacyją a najbardziej respektem Języka łacińskiego bo tam lada chłop połacinie mówi a po Niemiecku rzadko kto po Polsku nikt i taka właśnie dyferencja mowy Judlantczyków od Niemieckiej jako łatwa albo żmudz od Polaków. Luboc mi było trochę okropno jechać tam między samę wielkie morza bo to
między Morzęm Baltyckiem a Oceanem z kąd iuz lądęm progredi niemozna. Iuz się to tam zowie tu Prowincyia Iutlant a to gdzie Chenderszleben Suder Iutlandt Chorągiew by tam była bardzo stała rada ale niepozwolono ex ratione że daleko od Woyska, że by iey nie ułowiono bo to iuz 10 mil od koppenhagen morzęm co iest tak snadny przeiazd Nieprzyiacielowi iak milę iść lądęm. Wysyłaią tam tedy mnie na Deputacyią a naybardziey respektęm Ięzyka łacinskiego bo tam lada chłop połacinie mowi a po Niemiecku rzadko kto po Polsku nikt y taka własnie dyfferencyia mowy Iudlantczykow od Niemieckiey iako łatwa albo zmudz od Polakow. Luboc mi było trochę okropno iechac tam między samę wielkie morza bo to
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 62v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
SPRAWY DZIEŁ RYCERSKICH WOJSKA I DIARIUSZ Z OBOZU z pod Smoleńska, dnia 2. Października, roku 1633.
Krótko napisałem w czem nas P. Bóg pocieszył, a to z małą stratą naszych, bez której jednak być niemogło. Uprzątniona jedna strona, że wolny przejazd do Smoleńska: we środę po dwa razy taka strzelba była, że bez przestanku i minuty nieprzestając, ogień trwał godzin cztery od ręcznej strzelby i dział; rzecz ledwie bywała, bo nieprzyjaciel potężnie następował, nasi też potężnie bronili i zbronili; tego dnia 60000 kul piechota od P. Miroszowskiego wzięła, jako wiele tego
SPRAWY DZIEŁ RYCERSKICH WOJSKA I DIARIUSZ Z OBOZU z pod Smoleńska, dnia 2. Października, roku 1633.
Krótko napisałem w czém nas P. Bóg pocieszył, a to z małą stratą naszych, bez której jednak być niemogło. Uprzątniona jedna strona, że wolny przejazd do Smoleńska: we środę po dwa razy taka strzelba była, że bez przestanku i minuty nieprzestając, ogień trwał godzin cztery od ręczney strzelby i dział; rzecz ledwie bywała, bo nieprzyjaciel potężnie następował, nasi też potężnie bronili i zbronili; tego dnia 60000 kul piechota od P. Miroszowskiego wzięła, jako wiele tego
Skrót tekstu: DiarSmolKoniec
Strona: 435
Tytuł:
Sprawy dzieł rycerskich wojska i diariusz z obozu spod Smoleńska
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1633
Data wydania (nie wcześniej niż):
1633
Data wydania (nie później niż):
1633
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
W Warszawie być sobie nie życzę, dla większego daleko niewczasu. Więcej nie turbując ślicznych duszy mojej oczu, niziusieńko serce moje milion milionów obłapiam razów, całując od najpiękniejszych stóp nóżek nieporównaną w jasność Jutrzenkę. AM. l'Ambassadeur mes tres humbles respects. Z Inowłodza do Warszawy nie będzie nad mil czternaście. Wielkasuretei przejazd bezpieczny wszędy, gdzie kto zechce, będzie podczas traktatów wymówiona. Skoro się te tu pod Inowłodzem skończą traktaty, ja zaraz na prost ku domowi obrócić zechcę, bom się też już cale zrujnował i wniwecz obrócił. A une lieue et demie de Brzeście, a onze heures du soir 31 X 1665 . Największe a
W Warszawie być sobie nie życzę, dla większego daleko niewczasu. Więcej nie turbując ślicznych duszy mojej oczu, niziusieńko serce moje milion milionów obłapiam razów, całując od najpiękniejszych stóp nóżek nieporównaną w jasność Jutrzenkę. AM. l'Ambassadeur mes tres humbles respects. Z Inowłodza do Warszawy nie będzie nad mil czternaście. Wielkasuretei przejazd bezpieczny wszędy, gdzie kto zechce, będzie podczas traktatów wymówiona. Skoro się te tu pod Inowłodzem skończą traktaty, ja zaraz na prost ku domowi obrócić zechcę, bom się też już cale zrujnował i wniwecz obrócił. A une lieue et demie de Brzeście, a onze heures du soir 31 X 1665 . Największe a
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 75
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962