swoje/ dawszy te zbudować Kaplicę/ gdzie i on i sama leżeć miała/ która na 60000. Tysiecej Dukatów kosztu wynosi/ i przechodzi. Wybudowawszy i postawiwszy ją za żywota swego/ cale od Marmuru i Alabastru/ od Spizowych Drzwi/ których jest czworo/ wewnątrz od Alabastru Orientalnego Historiami i Figurami różnemi przyozdobiona. Na przodzie/ są obojga ich statuj/ zbiałego wycioszane Marmuru/ tejże długości i wielkości co sami byli. Po tym udawszy się do pokuty i Ostrego życia mieszkając tamże całe 3. lata/ i miejsca święte nawiedzając/ przed śmiercią prawie sama uczyniwszy Testamet/ 30000. Dukatów zostawiła/ Szpitalowi/ i Klasztorowi odkażawszy. Aby
swoie/ dawszy te zbudowáć Káplicę/ gdźie y on y sámá leżeć miáłá/ ktora ná 60000. Tyśiecey Dukátow kosztu wynośi/ y przechodźi. Wybudowawszy y postáwiwszy ią zá żywotá swego/ cále od Mármuru y Alábástru/ od Spizowych Drzwi/ ktorych iest czworo/ wewnątrz od Alábástru Orientalnego Hystoryámi y Figurámi roznemi przyozdobiona. Ná przodźie/ są oboygá ich státuy/ zbiałego wyćioszáne Mármuru/ teyże długośći y wielkośći co sámi byli. Po tym vdawszy się do pokuty y Ostrego żyćia mieszkáiąc támże cáłe 3. látá/ y mieyscá święte náwiedzáiąc/ przed śmierćią práwie sáma vczyniwszy Testámet/ 30000. Dukatow zostáwiłá/ Szpitalowi/ y Klasztorowi odkażáwszy. Aby
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 34
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
/ na dwie Niedzieli/ jeść mu dając dobrze/ aż cale do siebie przydzie. W tym Spitalu jest 30. posługaców/ chorym wednie i wnocy wysługując/ stąd niewychodzą/ aby gdy czego któremu potrzeba/ zaraz swoję miał wysługę. W Krzyżu po stronach obaczysz znowu tylo drugie łóz/ jak i na przodzie/ na środku Spitala jest Ołtarz z Cymborium barzo kosztownym/ przed którym każdego dnia/ chorzy Mszej święty słuchają. Ściany pod czas Zimy/ począwszy od wierzchu/ aż do ziemie/ zobu stron/ Kobiercami/ pod czas Lata/ złocistemi są obite storami. W tym Spitalu/ koło 3000. Osób ubogich zawsze się znajduje
/ ná dwie Niedźieli/ ieść mu dáiąc dobrze/ áż cále do śiebie przydźie. W tym Spitalu iest 30. posługácow/ chorym wednie y wnocy wysługuiąc/ stąd niewychodzą/ áby gdy czego ktoremu potrzebá/ záráz swoię miał wysługę. W Krzyzu po stronách obaczysz znowu tylo drugie łoz/ iák y ná przodźie/ ná środku Spitalá iest Ołtarz z Cymborium bárzo kosztownym/ przed ktorym káżde^o^ dniá/ chorzy Mszey święty słucháią. Sćiány pod czas Zimy/ począwszy od wierzchu/ áż do źiemie/ zobu stron/ Kobiercámi/ pod czas Latá/ złoćistemi są obite storámi. W tym Spitalu/ koło 3000. Osob vbogich záwsze się znáyduie
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 117
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
Nie śpiewali powytykano dziesięcinę Skorośmy tedy do fosy przyszli okrutnie poczęli parzyć owe snopy słomy Już się czeladzi trzymac uprzykrzyło i poczęli je ciskać w fosę jaki taki obaczywszy u pierwszych tak że czynił i wyrownali owę fosę, tak że już daleko lepiej było przeprawiać się tym co na ostatku szli niżeli nam, cośmy szli wprzodzie z Pułku królewskiego bo zle było zowemi snopami drapać się dogóry po śniegu na wał kto jednak swój wyniósł pomagał i z najdowano wnich kulę co i do połowy nieprzewierciała. Wychodząc tedy z Fosy kazałem ja swoim wołać Jezus Maryja lubo insi wołali hu, hu, hu. Bom się spodziewał że mi
Nie spiewali powytykano dziesięcinę Skorosmy tedy do fossy przyszli okrutnie poczęli parzyć owe snopy słomy Iuz się czeladzi trzymac uprzykrzyło y poczęli ie ciskać w fossę iaki taki obaczywszy u pierwszych tak że czynił y wyrownali owę fossę, tak że iuż daleko lepiey było przeprawiać się tym co na ostatku szli nizeli nam, cosmy szli wprzodzie z Pułku krolewskiego bo zle było zowemi snopami drapać się dogory po sniegu na wał kto iednak swoy wyniosł pomagał y z naydowano wnich kulę co y do połowy nieprzewierciała. Wychodząc tedy z Fossy kazałęm ia swoim wołac Iezus Maryia lubo insi wołali hu, hu, hu. Bom się spodziewał że mi
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 59
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
boty z bodwiąskami. który strój nazywali Czerkieskiem strojem niesłusznie. Bo to właśnie my musieli czynić ex necessitate, zes my w tam tych krajach krótko się nosili co musiało być dla samych cholew które tak są długie i szerokie, musiało by to być straszydło gdy by suknia długa na onych grubych cholewach odbijała się i na przodzie i nazadzie botów tez tam Polskich nie było bo Wojsko komunikiem poszedszy każdy wtych puścił się co je miał na nogach anie mogły być tak trwałe żeby przez ten wszystek czas do słuzyły do powrotu za Granicę. Ten tedy strój obrócił się w modę ze zaraz suknie choć najpiękniejsze kazano robić krótko, i boty choć Polskie
boty z bodwiąskami. ktory stroy nazywali Czerkieskiem stroiem niesłusznie. Bo to własnie my musieli czynic ex necessitate, zes my w tam tych krajach krotko się nosili co musiało bydz dla samych cholew ktore tak są długie y szerokie, musiało by to bydz straszydło gdy by suknia długa na onych grubych cholewach odbiiała się y na przodzie y nazadzie botow tez tam Polskich nie było bo Woysko kommunikiem poszedszy kazdy wtych puscił się co ie miał na nogach anie mogły bydz tak trwałe zeby przez ten wszystek czas do słuzyły do powrotu za Granicę. Tęn tedy stroy obrocił się w modę ze zaraz suknie choc naypięknieysze kazano robic krotko, y boty choc Polskie
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 79
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
Moskwy wielka kupa już prawie na mnie wpadają. Ów się tez począł ociągać lubom go dys-armował. Widzę że i jego nie uprowadzę i sam zginę. Uderzyłem go sztychem spadł. A sam zową Chorągwią uskoczyłem się im z traktu. A tu na nich jadą Litwa tu z boków przebiegają ci co są w przodzie nas już na nich czekają Ja tez cisnąwszy owę Chorągiew śliczną złocistą do Nich. Bo mi jeszcze zal było nie bić kiedy było kogo. Tych docinamy a druga Watacha takaz albo większa następuje. Tych biją az insza dosyć na tym az ręce ustawały bo wszyscy owi komu się uciec dostało nie mogli uciekać tylko podle naszych Chorągwi
Moskwy wielka kupa iuz prawie na mnie wpadaią. Ow się tez począł ociągać lubom go dis-armował. Widzę że y iego nie uprowadzę y sąm zginę. Uderzyłęm go sztychęm spadł. A sąm zową Chorągwią uskoczyłęm się im z traktu. A tu na nich iadą Litwa tu z bokow przebiegaią ci co są w przodzie nas iuz na nich czekaią Ia tez cisnąwszy owę Chorągiew sliczną złocistą do Nich. Bo mi ieszcze zal było nie bić kiedy było kogo. Tych docinamy a druga Watacha takaz albo większa następuie. Tych biią az insza dosyc na tym az ręce ustawały bo wszyscy owi komu się uciec dostało nie mogli uciekac tylko podle naszych Chorągwi
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 96v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
nigdy nie nosi Zadniego Blachu Ostro o ordynans prosi In Pugna stataria odważnym się zstanie w Plecy (: zato szlubuję rany Nie dostanie. Anibal gdy po Bitwie Rannych Cenzorował Nigdy godnością datkiem tych Niekontentował którzy mu w tyle szwanki swe prezentowali Lecz Adverso pectore Rany przyjmowali Mówiąc że rana tylna bywa podejrzana Zawsze zaś kawalerska wprzodzie otrzymana Przyjmuje Męsny Grzecznym szwanki swoje Frontem Ze kawaler świadczy się światu Helespontem Lecedemonczyk jeden w bitwie pokonany Leząc na Placu Cierpiąc już śmiertelne rany Prosi Nieprzyjaciela by go wywrócono A jeszcze zraz Horęzem w piersi uderzono Pytają go na Co to? powie że dla tego Żebym u inszych uszedł rozumienia złego I żeby się nie wstydził mój
nigdy nie nosi Zadniego Blachu Ostro o ordynans prosi In Pugna stataria odwaznym się zstanie w Plecy (: zato szlubuię rany Nie dostanie. Anibal gdy po Bitwie Rannych Censorował Nigdy godnoscią datkiem tych Niekontentował ktorzy mu w tyle szwanki swe prezentowali Lecz Adverso pectore Rany przyimowali Mowiąc że rana tylna bywa podeyrzana Zawsze zas kawalerska wprzodzie otrzymana Przyimuie Męzny Grzecznym szwanki swoie Frontem Ze kawaler swiadczy się swiatu Helespontem Lecedemonczyk ieden w bitwie pokonany Leząc na Placu Cierpiąc iuz smiertelne rany Prosi Nieprzyiaciela by go wywrocono A ieszcze zraz Horęzem w piersi uderzono Pytaią go na Co to? powie że dla tego Zebym u inszych uszedł rozumienia złego I zeby się nie wstydził moy
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 270v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
ochędostwo ma być zachowane. Osobna głęboka fosa ma być sporządzona dla wszystkich kloak.
13tio. Wojsko w Marszu nie ma się przerywać pod surową karą. Na przeprawach swoim porządkiem ma postępować. Komenderowanego z ordynansem od Wodza, wszyscy mają przepuszczać pod tąż surową karą.
14to. Gdyby który wóz na przeprawie uwiązł, na przodzie i w tyle blisko będący powinni go ratować, i jak najprędzej wyciągać, aby wojsko w ciągnieniu się niezastanawiało. Gdyby się zaś cale wóz złamał, wóz z drogi na bok ma być wytoczony: a rzeczy z niego wybrane nainne wozy ułożone: i na pierwszym noclegu Panu własnemu nienaruszenie oddane.
15to. W
ochędostwo ma być záchowane. Osobna głęboka fossa ma być zporządzona dla wszystkich kloak.
13tio. Woysko w Marszu nie ma się przerywáć pod surową kárą. Ná przeprawach swoim porządkiem ma postępowáć. Kommenderowanego z ordynansem od Wodza, wszyscy maią przepuszczáć pod tąż surową kárą.
14to. Gdyby ktory woz ná przepráwie uwiązł, ná przodzie y w tyle blisko będący powinni go rátowáć, y iák nayprędzey wyciągáć, áby woysko w ciągnieniu się niezástanawiáło. Gdyby się zaś cále woz złamał, woz z drogi ná bok ma być wytoczony: á rzeczy z niego wybrane náinne wozy ułożone: y ná pierwszym noclegu Pánu własnemu nienáruszenie oddane.
15to. W
Skrót tekstu: BystrzInfStat
Strona: N4v
Tytuł:
Informacja statystyczna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
miesiąca oktobra, W siedm przebrane szeregów skartowano wozy, Z pola spięte łańcuchy, a zewnątrz powrozy, Ze w jeden raz wszytkie stać, wszytkie iść musiały. Przód i tył nabitymi opatrzono działy; Jezdne konie we środek, bo wszyscy piechotą. Z obudwu stron taboru rota szła za rotą; Korecki z Ferensbachem rozkazował w przodzie, We środku Kazanowski, Szemberg na odwodzie. Tym gdy z miejsca porządkiem, przez wały zrównane, Ruszą tabor, pogaństwo zrazu zadumane Patrzy, co to za dzieło; toż, jako się zbliżą A twardą ich z dział naszy naszpikują spiżą, Rozpierzchną się jako dym, a ci w swojej sile Dosyć spokojnie uszli dziś
miesiąca oktobra, W siedm przebrane szeregów skartowano wozy, Z pola spięte łańcuchy, a zewnątrz powrozy, Ze w jeden raz wszytkie stać, wszytkie iść musiały. Przód i tył nabitymi opatrzono działy; Jezdne konie we środek, bo wszyscy piechotą. Z obudwu stron taboru rota szła za rotą; Korecki z Ferensbachem rozkazował w przodzie, We środku Kazanowski, Szemberg na odwodzie. Tym gdy z miejsca porządkiem, przez wały zrównane, Ruszą tabor, pogaństwo zrazu zadumane Patrzy, co to za dzieło; toż, jako się zbliżą A twardą ich z dział naszy naszpikują spiżą, Rozpierzchną się jako dym, a ci w swojej sile Dosyć spokojnie uszli dziś
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 31
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
szyki, W radę sobie przybrawszy stare pułkowniki I mądre indzingiery, jakoby z regiestru, Po równinach bystrego rozpostarli Dniestru. Lewe skrzydło Chodkiewicz wziął pod swoję sprawę, Prawe Lubomirskiemu oddał pod buławę. Na czele swój naprzód pułk, Zienowiczów drugi, Trzeci Opalińskiego w rząd postawił długi. Tamże stał i Sapieha; usarze na przodzie, Pancerni we trzech szykach byli na odwodzie; Tam Rusinowski z pułki lisowskimi, tamże Zaporowskie z swych szańców patrzyły haramże. Lubomirski postrzegszy, że nań dziurą myszą Opanowawszy lasy, Tatarowie dyszą, Tak skrzydło wyprostował, że zrównał i z szykiem Chodkiewiczowym czoło; i jeśliby smykiem Chciała co orda broić podczas bitwy z
szyki, W radę sobie przybrawszy stare pułkowniki I mądre indzingiery, jakoby z regiestru, Po równinach bystrego rozpostarli Dniestru. Lewe skrzydło Chodkiewicz wziął pod swoję sprawę, Prawe Lubomirskiemu oddał pod buławę. Na czele swój naprzód pułk, Zienowiczów drugi, Trzeci Opalińskiego w rząd postawił długi. Tamże stał i Sapieha; usarze na przodzie, Pancerni we trzech szykach byli na odwodzie; Tam Rusinowski z pułki lisowskimi, tamże Zaporowskie z swych szańców patrzyły haramże. Lubomirski postrzegszy, że nań dziurą myszą Opanowawszy lasy, Tatarowie dyszą, Tak skrzydło wyprostował, że zrównał i z szykiem Chodkiewiczowym czoło; i jeśliby smykiem Chciała co orda broić podczas bitwy z
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 129
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
groblą z obu stron okryły Żeby którędy z wojskiem miał przechodzić Karfulenowi, mógł zasadzką szkodzić. LXXX. Ale ów w nocy gardziel ten przebywa Pułk zostawiwszy Marsowy w odwodzie Z piącią rot; który tylko co się wrywa Na groblą, patrząc po bagnach po brodzie; Trzcina go naprżód wiewem postraszywa Toż blask szyszaków pokaże się wprzodzie Potym Gwardia Antonowa; czoło Zalężę, owych opasawszy wkoło. LXXXI. Tam pułk Marsowy zewsząd otoczony Gdy żadnym kształtem wymknąc się nie zdoła, Żeby się inne wstrzymały szkwadrony Od potykania przez trąby obwoła, Bo tak mogłyby zmieszać mu zagony. A na Antona wybór, ruszy czoła Cesarzowego; Wodzowie zaś sami Staną po bagnach
groblą z obu stron okryły Zeby ktorędy z woyskiem miał przechodzic Karfulenowi, mogł zasadzką szkodzic. LXXX. Ale ow w nocy gardziel ten przebywa Pułk zostawiwszy Marsowy w odwodzie Z piącią rot; ktory tylko co śię wrywa Na groblą, patrząc po bagnach po brodzie; Trzcina go naprżod wiewem postraszywa Tosz blask szyszakow pokaże śię wprzodzie Potym Gwardya Antonowa; czoło Zalężę, owych opasawszy wkoło. LXXXI. Tam pułk Marsowy zewsząd otoczony Gdy żadnym kształtem wymknąc śię nie zdoła, Zeby śię inne wstrzymały szkwadrony Od potykania przez trąby obwoła, Bo tak mogłyby zmieszac mu zagony. A na Antona wybor, ruszy cżoła Cesarzowego; Wodzowie zaś sami Staną po bagnach
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 125
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693