(gdyż wszytkie swe starania dowcip i prace na to łoży/ aby mienia nagromadzić/ w człowieka zacnego urość mile i wesoło podług myśli w dotatkach i uciechach/ lub i wiek przeprowadzić/ rzecz to pewna/ iż się w tym wszytkim głupie zawodzi i grubo błądzi: uczy tego nas Zbawiciel nasz swym przykładem światowej chęci przynęty/ zgoła nie są godne afektu i serca naszego. Albowiem gdyby godne były tej ceny w jakiej są u świata. Czy by też Bóg/ który jest Mądrością przedwieczną/ i każdą rzecz przenika/ równie ich nie cenił? nie ważył? i słodkiemu swemu Synowi najmilszej jego Matce/ kochanemu Opiekunowi Józefowi Świętemu/ milszym sobie
(gdyż wszytkie swe stáraniá dowćip y prace ná to łoży/ áby mieniá nágromadźić/ w człowieká zácnego vrość mile y wesoło podług mysli w dotátkach y ućiechach/ lub y wiek przeprowádźić/ rzecz to pewna/ iż się w tym wszytkim głupie záwodźi y grubo błądźi: uczy tego nás Zbáwićiel nász swym przykłádem świátowey chęći przynęty/ zgołá nie są godne affektu y sercá nászego. Albowiem gdyby godne były tey ceny w iákiey są u świátá. Czy by też Bog/ ktory iest Mądrośćią przedwieczną/ y káżdą rzecz przeńika/ rownie ich nie cenił? nie wáżył? y słodkiemu swemu Synowi náymilszey iego Mátce/ kochánemu Opiekunowi Iozefowi Swiętemu/ milszym sobie
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 287
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
nie jest ale owszem pożyteczna. Ona bowiem złączona z niewiadomością, czyni poznanie dzieł Bokich(Boskich) i miłe, i trwałe. Niewiadomość wzbudza w nas podziwienie, podziwienie uwagę, uwagagłęboko w umysł rzeczywrzażaGdybyśmy wszystko wiedzieli, dzieła Boskie u nasby spowszedniały, gdybyśmy ciekawości nie mieli, nauka byłaby utrudzeniem bez przynęty. Teraz zaś gdy poznanie spraw Boskich najmilszym jest umysłu przysmakiem, co nas proszę wymówić może, gdy zapominamy na tego, którego z dzieł jego najpierwej poznajemy. I ta to jest ciekawość, która od początku świata oczy na niebo obracać poczęła: gdy się potrzebą rządziła, dosyć miała biegiem słońca i planet umiarkować pracę i
nie iest ale owszem pożyteczna. Ona bowiem złączona z niewiadomością, czyni poznanie dzieł Bokich(Boskich) y miłe, y trwałe. Niewiadomość wzbudza w nas podziwienie, podziwienie uwagę, uwagagłęboko w umysł rzeczywrzażaGdybyśmy wszystko wiedzieli, dzieła Boskie u nasby spowszedniały, gdybyśmy ciekawości nie mieli, nauka byłaby utrudzeniem bez przynęty. Teraz zaś gdy poznanie spraw Boskich naymilszym iest umysłu przysmakiem, co nas proszę wymowić może, gdy zapominamy na tego, którego z dzieł iego naypierwey poznaiemy. Y ta to iest ciekawość, ktora od początku świata oczy na niebo obracać poczęła: gdy się potrzebą rządziła, dosyć miała biegiem słońca y planet umiarkować pracę y
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 148
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
tylko z herbownym wieprzem zgadzasz, bo cię Często widuję leżąc pijanego w błocie. 62. NA KIELCE DO HERBOWNEGO BISKUPA KRAKOWSKIEGO
Dziczą głowę masz w herbie, wielebny biskupie: Dosyć dwu, cóż po więcej Kielcach, pytam, w kupie. A ty w nich jeszcze mieszkasz; wierz mi, że od paszy, Miasto przynęty, pasterz owce nimi straszy. DRIA 63. NA JEDNEGO HERBOWNEGO
Szlachcic jeden, który się pieczętował Dryją, Prosił gości do siebie; aż skoro wypiją Garniec i drugi wina, zdjąwszy sygnet złoty, Każe nosić w Krakowie wedle swej ochoty. Pośle szynkarka znowu parę garcy wina, Co pierścień ważył; więcej gdy się upomina
tylko z herbownym wieprzem zgadzasz, bo cię Często widuję leżąc pijanego w błocie. 62. NA KIELCE DO HERBOWNEGO BISKUPA KRAKOWSKIEGO
Dziczą głowę masz w herbie, wielebny biskupie: Dosyć dwu, cóż po więcej Kielcach, pytam, w kupie. A ty w nich jeszcze mieszkasz; wierz mi, że od paszy, Miasto przynęty, pasterz owce nimi straszy. DRYJA 63. NA JEDNEGO HERBOWNEGO
Szlachcic jeden, który się pieczętował Dryją, Prosił gości do siebie; aż skoro wypiją Garniec i drugi wina, zdjąwszy sygnet złoty, Każe nosić w Krakowie wedle swej ochoty. Pośle szynkarka znowu parę garcy wina, Co pierścień ważył; więcej gdy się upomina
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 423
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
imieniu w tym ludzi zastępie! Gdy dokończył Chodkiewicz takiej swojej mowy, Zdało się, że ze słońca promień go ogniowy Ogarnął, że na głowie i na skroni białej Włosy mu oszedziałe płomieniem gorzały. Wszyscy wrzących łez rzucą gorące granaty Na Turków przed wielkiego Twórce majestaty; Wszyscy się chcą z nimi bić, z tak wdzięcznej przynęty Zabrzmi głośno po całym wojsku pean święty Bogarodzice; przez nią chcą Syna ubłagać, Żeby swoich chciał stwierdzić, nieprzyjaciół strwagać. Toż co żywo do skruchy, w czym sumnienie ruszy, Bogomyślnym kapłanom cicho kładą w uszy, Którzy tam i sam jeżdżąc, jeśli kogo łudzi, Od napaści szatańskiej animują ludzi, Na tym
imieniu w tym ludzi zastępie! Gdy dokończył Chodkiewicz takiej swojej mowy, Zdało się, że ze słońca promień go ogniowy Ogarnął, że na głowie i na skroni białéj Włosy mu oszedziałe płomieniem gorzały. Wszyscy wrzących łez rzucą gorące granaty Na Turków przed wielkiego Twórce majestaty; Wszyscy się chcą z nimi bić, z tak wdzięcznej przynęty Zabrzmi głośno po całym wojsku pean święty Bogarodzice; przez nię chcą Syna ubłagać, Żeby swoich chciał stwierdzić, nieprzyjaciół strwagać. Toż co żywo do skruchy, w czym sumnienie ruszy, Bogomyślnym kapłanom cicho kładą w uszy, Którzy tam i sam jeżdżąc, jeśli kogo łudzi, Od napaści szatańskiej animują ludzi, Na tym
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 135
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924