coś jeszcze obce kraje miarkują i dziwują się z historii, ale o nim do Europy interesów już nie masz i kwestii, chyba będzie, kiedy im się zda, kogo nami traktować. Dopieroż wejrzeć wewnątrz w nasze trybunały, subsellia, skarb, sejmy, sejmiki, elekcyje, millijonowe publiczne potrzeby, opresyje szlachty, bezprawia, serce się dobremu patriotowi kraje. Cóż ha to mówić, cóż temu radzić? Sejmy się rwą, które jedne remedyjować powoli wszystkiemu by mogły, każdy je może zrywać i zrywa: to skutek z sejmów naszych z zniesionego większej liczby respektu.
Uważą potym pełna poczciwości i rzetelności szlachta, że ten rozumowi i Ojczyźnie przeciwny
coś jeszcze obce kraje miarkują i dziwują się z historyi, ale o nim do Europy interessów już nie masz i kwestyi, chyba będzie, kiedy im się zda, kogo nami traktować. Dopieroż wejrzeć wewnątrz w nasze trybunały, subsellia, skarb, sejmy, sejmiki, elekcyje, millijonowe publiczne potrzeby, oppressyje szlachty, bezprawia, serce się dobremu patryjotowi kraje. Cóż ha to mówić, cóż temu radzić? Sejmy się rwą, które jedne remedyjować powoli wszystkiemu by mogły, każdy je może zrywać i zrywa: to skutek z sejmów naszych z zniesionego większej liczby respektu.
Uważą potym pełna poczciwości i rzetelności szlachta, że ten rozumowi i Ojczyźnie przeciwny
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 210
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
Wy bowiem zmocy Jurysdykcijej Kościoła Bożego/ i stanu Duchownego/ szkoły wyrwać chcieliście: Prywilegia Jezujtom od stolice Apostołskiej nadane/ na otwieranie szkół po wszytkim świecie/ etiam gdzie są zdawna Akademie/ władzą Jurysdykcijej świeckiej/ wiążać i łamać ważyliście się; wy też stolice Apostołską/ Prywilegia takowe Jezuitom pozwalającą/ jakby bezprawia i krzywdę Akademiom czyniła potępiliście/ nie słowy ale rzeczą samą; wy Jezuity/ dla używania mocy tej i wolności od Kościoła Bożego sobie nadanej/ buntownikami i gwałtownikami/ praw i wolności Koronnych/ wtym waszym wtórym dyskursie poczyniliście; wy na przesladowanie ich (a ledwie nie jak drugi Aman) i na zgubę ich
Wy bowiem zmocy Iurisdictiiey Kośćiołá Bożego/ y stanu Duchownego/ szkoły wyrwáć chćieliśćie: Priuilegia Iezuytom od stolice Apostolskiey nádáne/ ná otwieránie szkoł po wszytkim świećie/ etiam gdźie są zdawna Akádemiie/ władzą Iurisdictiiey swieckiey/ wiążáć y łamáć wáżyliśćie się; wy tesz stolice Apostołską/ Priuilegia tákowe Iezuitom pozwaláiącą/ iákby bezpráwia y krzywdę Akádemiom cżyniłá potępiliśćie/ nie słowy ále rzecżą sámą; wy Iezuity/ dla vżywánia mocy tey y wolnośći od Kośćiołá Bożego sobie nádáney/ buntownikámi y gwałtownikámi/ praw y wolnośći Koronnych/ wtym wászym wtorym diskurśie poczyniliśćie; wy ná przesládowánie ich (á ledwie nie iák drugi Aman) y ná zgubę ich
Skrót tekstu: SzemGrat
Strona: 173
Tytuł:
Gratis plebański
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
na R. P. zapłatę, objął wszystkie jej dostatki. A dostało się i prywatnym na rozpuszczoną swąwolą wolnym domom szlacheckim, zaczym gwałt wycisnął, że na to stany pozwolić musiały, co się tym, którzy nad szyją stali, podobało. Żal i wstyd swobodnego a w wolności urodzonego narodu obchodzić musi, wspominając takowe bezprawia, takie ludzi ubogich uciski, takie praw wszystkich przez ludzie prywatne zniewolenie, dla których zginęła o raz sława tak wielkich i na wszystek świat sławnych zwycięstw. Poszły nazad w ręce nieprzyjacielskie pracą J. K. M., krwią narodu naszego odyskane włości; dostało się i granicom koronnym, dla których podobno już beł Pan
na R. P. zapłatę, objął wszystkie jej dostatki. A dostało się i prywatnym na rozpuszczoną swąwolą wolnym domom ślacheckim, zaczym gwałt wycisnął, że na to stany pozwolić musiały, co się tym, którzy nad szyją stali, podobało. Żal i wstyd swobodnego a w wolności urodzonego narodu obchodzić musi, wspominając takowe bezprawia, takie ludzi ubogich uciski, takie praw wszystkich przez ludzie prywatne zniewolenie, dla których zginęła o raz sława tak wielkich i na wszystek świat sławnych zwycięstw. Poszły nazad w ręce nieprzyjacielskie pracą J. K. M., krwią narodu naszego odyskane włości; dostało się i granicom koronnym, dla których podobno już beł Pan
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 446
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
a im. p. hetman i p. wojewoda wołyński z p. starostą kamienieckim, w niebytności drugich kolegów, przez umowy i poselstwa pewne na Kozakach kondycyje pewne wymogli, swoje im też przydawszy. Namnożeło się w tych leciech tego ukrainnego swowoleństwa, ciężkie i niebezpieczne są pułki i gromady ukrainne; sami wielkie krzywdy i bezprawia ponoszą od nich ludzie szlacheccy, nadto wpadaniem i najazdy w państwa sąsiedzkie i niebezpieczeństwo na R. P. nieraz zaciągają. Nie mogą do tych czasów w skutek być przywiedzione sposoby uspokojenia tych tam krajów i poskromienia albo zniesienia tego swowoleństwa. Nie ustawa w tym jednak starania J. K. M. i ustawać nie chce
a jm. p. hetman i p. wojewoda wołyński z p. starostą kamienieckim, w niebytności drugich kolegów, przez umowy i poselstwa pewne na Kozakach kondycyje pewne wymogli, swoje im też przydawszy. Namnożeło się w tych leciech tego ukrainnego swowoleństwa, ciężkie i niebezpieczne są pułki i gromady ukrainne; sami wielkie krzywdy i bezprawia ponoszą od nich ludzie ślacheccy, nadto wpadaniem i najazdy w państwa sąsiedzkie i niebezpieczeństwo na R. P. nieraz zaciągają. Nie mogą do tych czasów w skutek być przywiedzione sposoby uspokojenia tych tam krajów i poskromienia albo zniesienia tego swowoleństwa. Nie ustawa w tym jednak starania J. K. M. i ustawać nie chce
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 451
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
co naznaczono było z komisoriatu, wycisnęli z ubogich ludzi; mieli byli owe naddatki tynfowe wracać, lecz ze wszystkiego nic. A województwa komisarzom swoim musieli za pracę nicpońską rekompensować, dawszy im po kilką tysięcy. I tak owi zdrajcy dwojako profitowali, i Sasom nic nie dawali i pożytek sobie z województwa wyrobili, a królewskie bezprawia koloryzowali.
§. 2. Na lato nie ruszyły się saskie wojska z swoich konsystencji: stali po miasteczkach królewskich, duchownych i szlacheckich, nie brali kontrybucji, tylko w łąkach paśli, gdzie stali; oficerowie wyganiali gospodarzów z domu i kazali sobie podłogi w izbach i okna wielkie, nawet i w stajniach, sporządzać,
co naznaczono było z komisoryatu, wycisnęli z ubogich ludzi; mieli byli owe naddatki tynfowe wracać, lecz ze wszystkiego nic. A województwa komisarzom swoim musieli za pracę nicpońską rekompensować, dawszy im po kilką tysięcy. I tak owi zdrajcy dwojako profitowali, i Sasom nic nie dawali i pożytek sobie z województwa wyrobili, a królewskie bezprawia koloryzowali.
§. 2. Na lato nie ruszyły się saskie wojska z swoich konsystencyi: stali po miasteczkach królewskich, duchownych i szlacheckich, nie brali kontrybucyi, tylko w łąkach paśli, gdzie stali; oficerowie wyganiali gospodarzów z domu i kazali sobie podłogi w izbach i okna wielkie, nawet i w stajniach, sporządzać,
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 211
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849
to error nie wiekskuzowany panów posłów, że oni na to pozwolil i podjęli się przeciwko prawom tego. Słusznie o to w ambicji byli cenzorowani, atoli pokazali cnotę starodawnych polaków, bo niechcieli po dworsku tańcować, jako się niżej pokaże i owszem wszystkie sancita tego sejmu gloriosissime utrzymali i oparli się królowi o Kurlandią i insze bezprawia. Naprzód warowano prawem, żeby sejmy walne sześćniedzielnc nigdy więcej limitowane nie bywały pod żadnym tytułem ani pretekstem, i żeby in suo robore, authoritate et executione zachowane były, a in casu extremae et indispensabilis necessitatis miasto niepraktykowanych limitów walnych sejmów pozwolono, aby według dawnych praw ekstraordynaryjne dwóchniedzielne sejmy sładadane były. Tamże asekurował król,
to error nie wyexkuzowany panów posłow, że oni na to pozwolil i podjęli się przeciwko prawom tego. Słusznie o to w ambicyi byli censorowani, atoli pokazali cnotę starodawnych polaków, bo niechcieli po dworsku tańcować, jako się niżéj pokaże i owszem wszystkie sancita tego sejmu gloriosissime utrzymali i oparli się królowi o Kurlandyą i insze bezprawia. Naprzód warowano prawem, żeby sejmy walne sześćniedzielnc nigdy więcéj limitowane nie bywały pod żadnym tytułem ani pretextem, i żeby in suo robore, authoritate et executione zachowane były, a in casu extremae et indispensabilis necessitatis miasto niepraktykowanych limitów walnych sejmów pozwolono, aby według dawnych praw extraordynaryjne dwuchniedzielne sejmy sładadane były. Tamże assekurował król,
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 348
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849
Wielkiem to zazdrościwy nieszczęściem szacuje, Kiedy pan mimo jego dobrego miłuje, Jak i słońce przyczyna jest nietoperzowi, Że on w nocy latając, daje winę dniowi. POWIEŚĆ VI.
Słyszałem, jak o jednym z królów perskich powiedano, że na dobro poddanych swoich ręce chciwości swej barzo był wyciągnął, i wielkie krzywdy i bezprawia im czynił, tak, iż poddani już więcej złości jego znosić nie mogąc, po świecie się rozbiegali, domy swe opuściwszy, do arabskiej ziemie pouchodzili. Gdy tedy w królestwie poddanych mało zostało, bogactw ubywać a ubóztwo się mnożyć poczęło, skarb królewski też (bo nie było niskąd dochodu) zubożał. Czego gdy okoliczni
Wielkiém to zazdrościwy nieszczęściem szacuje, Kiedy pan mimo jego dobrego miłuje, Jak i słońce przyczyna jest nietoperzowi, Że on w nocy latając, daje winę dniowi. POWIEŚĆ VI.
Słyszałem, jak o jednym z królów perskich powiedano, że na dobro poddanych swoich ręce chciwości swéj barzo był wyciągnął, i wielkie krzywdy i bezprawia im czynił, tak, iż poddani już więcéj złości jego znosić nie mogąc, po świecie się rozbiegali, domy swe opuściwszy, do arabskiéj ziemie pouchodzili. Gdy tedy w królestwie poddanych mało zostało, bogactw ubywać a ubóztwo się mnożyć poczęło, skarb królewski też (bo nie było nizkąd dochodu) zubożał. Czego gdy okoliczni
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 25
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879
tak iż postać powierszchowna rzeczy bardziej wydawała przygotowanie do bitwy niż do sejmu.
Przeciwna zaś strona, to jest partia saska, zjechawszy się do pałacu Branickiego hetmana, na Podwalu blisko Zamku leżącego, radziła w pokojach, co miała czynić przeciw tak zuchwałym i gwałtownym zamachom. Niebezpieczno zdawało się im mięszać się z parcją na wszelkie bezprawia odważoną i wchodzić w obrady duchem przemocy tchnące, przeto postanowili ten sejm zerwać; a że do takiego czynu nie potrzeba było podług dawnego stylu wielkiej liczby, tylko jednego posła, który by zawołał: „Nie masz zgody na sejm!” — więc w tym zamiarze wyprawili Jędrzeja Mokranowskiego, starostę i posła ciechanowskiego, na
tak iż postać powierszchowna rzeczy bardziej wydawała przygotowanie do bitwy niż do sejmu.
Przeciwna zaś strona, to jest partia saska, zjechawszy się do pałacu Branickiego hetmana, na Podwalu blisko Zamku leżącego, radziła w pokojach, co miała czynić przeciw tak zuchwałym i gwałtownym zamachom. Niebezpieczno zdawało się im mięszać się z partią na wszelkie bezprawia odważoną i wchodzić w obrady duchem przemocy tchnące, przeto postanowili ten sejm zerwać; a że do takiego czynu nie potrzeba było podług dawnego stylu wielkiej liczby, tylko jednego posła, który by zawołał: „Nie masz zgody na sejm!” — więc w tym zamiarze wyprawili Jędrzeja Mokranowskiego, starostę i posła ciechanowskiego, na
Skrót tekstu: KitPam
Strona: 128
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jędrzej Kitowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak