zawarty Skarb trzymać, co go broni przed ubóstwem;
Niech i drugi, nad trudną algebrą Kawęcząc, schnie jako wnętrzną frebrą, Niechaj ołówkiem, niech liczmanem brudzi Melancholiczną w swej nauce rękę; Mniej się potrzebnie i ten wdaje w mękę, I tamten nad tym, co już trzyma, trudzi.
Ten potrzebną sam zaczął rachubę, Co codzienną życia swego zgubę
Karbuje sobie i mieć sobie życzy Czas niedościgły w głowie zrachowany, A widząc lat swych i bieg, i odmiany, Zegarka słucha i godziny liczy. ERATO POESIS
Wesołej myśli są wymysłem rymy; Komu żałośnie psi wyją za uchem, Próżno się sadzi śpiewać co smacznego. Mnie serdecznego żalu głowę
zawarty Skarb trzymać, co go broni przed ubóstwem;
Niech i drugi, nad trudną algebrą Kawęcząc, schnie jako wnętrzną frebrą, Niechaj ołówkiem, niech liczmanem brudzi Melancholiczną w swej nauce rękę; Mniej się potrzebnie i ten wdaje w mękę, I tamten nad tym, co już trzyma, trudzi.
Ten potrzebną sam zaczął rachubę, Co codzienną życia swego zgubę
Karbuje sobie i mieć sobie życzy Czas niedościgły w głowie zrachowany, A widząc lat swych i bieg, i odmiany, Zegarka słucha i godziny liczy. ERATO POESIS
Wesołej myśli są wymysłem rymy; Komu żałośnie psi wyją za uchem, Próżno się sadzi śpiewać co smacznego. Mnie serdecznego żalu głowę
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 144
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
a Ty odpuść — inszej sprawy Nie masz; jam grzeszny, a Ty bądź łaskawy. Nie wchodź z sługą Twym w sąd, bo żaden żywy Nie ostoi-ć się na sąd sprawiedliwy; Jeśli, jak słuszna, zechcesz karać złości, A któż wytrzyma Twojej surowości? I ze mną jeśli chcesz wstąpić w rachubę, Już widzę swój dług i gotową zgubę. Jeśli do prawa pociągniesz człowieka, Po próżnicyś go utworzył od wieka; Na tysiąc słów Twych jednego nie powie, Jak się o wiecznej śmierci milczkiem dowie. Cóż Ci ma człowiek odpowiedzieć śmiele, Kiedyś nieprawość znalazł i w aniele? Raczej na łaski Twoje, Panie
a Ty odpuść — inszej sprawy Nie masz; jam grzeszny, a Ty bądź łaskawy. Nie wchodź z sługą Twym w sąd, bo żaden żywy Nie ostoi-ć się na sąd sprawiedliwy; Jeśli, jak słuszna, zechcesz karać złości, A któż wytrzyma Twojej surowości? I ze mną jeśli chcesz wstąpić w rachubę, Już widzę swój dług i gotową zgubę. Jeśli do prawa pociągniesz człowieka, Po próżnicyś go utworzył od wieka; Na tysiąc słów Twych jednego nie powie, Jak się o wiecznej śmierci milczkiem dowie. Cóż Ci ma człowiek odpowiedzieć śmiele, Kiedyś nieprawość znalazł i w aniele? Raczej na łaski Twoje, Panie
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 225
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
nie mam od czego odjąć/ pożyczam tedy u bliższej sorty jednej/ to jest złotego/ który w sobie 30 gr: trzyma; i tak mówię 2 od 3/ dla tego nie od 30/ iż te 2 znaczą dziesiątki/ także jako i te 3/ i zostaje mi 1/ która napisawszy/ poczynam znowu rachubę na innej sorcie gdzie złote/ mówiąc tak/ 2 od 2/ nie zostaje mi nic/ bo choć 3 napisane są/ ale iż dla groszów pożyczyłem/ co i kropka wyświadcza jednej/ tedy nie może ich być tylko 2. Mówię potym 8. od 0 nie mogę/ przetoż pożyczam sobie jednej u
nie mam od czego odiąć/ pożyczam tedy v bliższey sorty iedney/ to iest złotego/ ktory w sobie 30 gr: trzyma; y ták mowię 2 od 3/ dla tego nie od 30/ iż te 2 znáczą dźieśiątki/ tákże iáko y te 3/ y zostáie mi 1/ ktora nápisawszy/ poczynam znowu ráchubę ná inney sorćie gdźie złote/ mowiąc ták/ 2 od 2/ nie zostaie mi nic/ bo choć 3 nápisáne są/ ále iż dla groszow pożyczyłem/ co y kropká wyświádcza iedney/ tedy nie może ich bydź tylko 2. Mowię potym 8. od 0 nie mogę/ przetoż pożyczam sobie iedney v
Skrót tekstu: GorAryt
Strona: 20
Tytuł:
Nowy sposób arytmetyki
Autor:
Jan Aleksander Gorczyn
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1647
Data wydania (nie wcześniej niż):
1647
Data wydania (nie później niż):
1647
nie działo, oddany być ma; wszakże cum ista cautela, aby szafunek tego poboru tylko na służebne do ty iflanckiej potrzeby obrócony beł. Z tym jednak obwarowaniem, żeby im. p. podskarbi koronny na sejmie walnym blisko przyszłym, zaraz po zaczęciu sejmu, przed pany posły naszemi, jako się ten pobór obróci dostateczną rachubę uczynić beł powinien. Do którego poboru wybierania obraliśmy pany poborce, w poznańskiem województwie urodzonego p. Adama Naramowskiego, a w kaliskim -
urodzonego p. Wacława Lipskiego, którzy podług uniwersału sejmu blisko przeszłego naprzód przysięgę, p. Naramowski nazajutrz po św. Janie Krzcicielu blisko przyszłym 25 VI w grodzie poznańskim, a p
nie działo, oddany być ma; wszakże cum ista cautela, aby szafunek tego poboru telko na służebne do ty iflanckiej potrzeby obrócony beł. Z tym jednak obwarowaniem, żeby jm. p. podskarbi koronny na sejmie walnym blisko przyszłym, zaraz po zaczęciu sejmu, przed pany posły naszemi, jako się ten pobór obróci dostateczną rachubę uczynić beł powinien. Do którego poboru wybierania obraliśmy pany poborce, w poznańskiem województwie urodzonego p. Adama Naramowskiego, a w kaliskim -
urodzonego p. Wacława Lipskiego, którzy podług uniwersału sejmu blisko przeszłego naprzód przysięgę, p. Naramowski nazajutrz po św. Janie Krzcicielu blisko przyszłym 25 VI w grodzie poznańskim, a p
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 238
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
ja przyznam tobie/ Czuję przedziwną odmianę sam w sobie. Płakać mi się chce/ sumnienie się boi/ Bodziec mi grzechów przed oczyma stoi. Moc wielką czuję w tym ogrodu twego/ Który swą krasą jest mi do dobrego. Zapłakał starzec/ chwaląc ze mną Pana/ Znając pokuty że mi łaska dana/ Abym rachubę sumnienia gotował/ Co prędzej/ barzo pilno perswadował: Po niej za pewne kwit mi obiecując/ Win mych od Boga; a w tym sam pracując. O pomoc kazał wzywać cnej Dziewice/ Którejem przez sen widział był oblicze. Nim (pry) odejdziesz/ zaśpiewaj nabożną Ze mną piosneczkę/ uciesz młodź pobożną. Która
ia przyznam tobie/ Czuię przedźiwną odmianę sam w sobie. Płákać mi się chce/ sumnienie się boi/ Bodźiec mi grzechow przed oczymá stoi. Moc wielką czuię w tym ogrodu twego/ Ktory swą krasą iest mi do dobrego. Zapłakał starzec/ chwaląc ze mną Páná/ Znáiąc pokuty że mi łaská dana/ Abym rachubę sumnienia gotował/ Co prędzey/ barzo pilno perswádował: Po niey zá pewne kwit mi obiecuiąc/ Win mych od Bogá; a w tym sam prácuiąc. O pomoc kazał wzywać cney Dźiewice/ Ktoreyem przez sen widźiał był oblicze. Nim (pry) odeydźiesz/ zaśpieway nabożną Ze mną piosneczkę/ vćiesz młodź pobożną. Ktora
Skrót tekstu: TwarKŁodz
Strona: Ev
Tytuł:
Łódź młodzi z nawałności do brzegu płynąca
Autor:
Kasper Twardowski
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Siebeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
z wielu Miar afekt przeciw sobie; bo często dla ciebie W niebezpieczeństwa różne dobrowolnie siebie Wdawałem, jak na samą śmierć, by trżeba tego Było, zawsze miałeś mnie za się gotowego. Teraz w nagłem nieszczęścia mojego trafunku, Proszę, niechaj doświadczę od ciebie ratunku. O to chcą mię do Króla gwałtem na rachubę Wziąć z długu, skąd sobie dziś pewną wrożę zgubę, Ty, co mi za poradę, i pomoc dać możesz, Albo jako mię w takiem ucisku wspomożesz? Bo wszytkę mę nadzieję w tem ostatniem żalu W tobie pokładam jako Nifus w’ Eurialu, Odpowie tak on pierwszy: Ja ciebie ni znałem,
z wielu Miar áffekt przeciw sobie; bo często dla ćiebie W niebespieczeństwá rożne dobrowolnie śiebie Wdawałem, iák ná sámą śmierć, by trżebá tego Było, záwsze miałeś mie zá się gotowego. Teraż w nagłem nieszczęśćia moiego trafunku, Proszę, niechay doświádczę od ćiebie rátunku. O to chcą mię do Krolá gwałtem ná ráchubę Wźiąć z długu, zkąd sobie dźiś pewną wrożę zgubę, Ty, co mi zá porádę, y pomoc dáć możesz, Albo iáko mię w tákiem vćisku wspomożesz? Bo wszytkę mę nádźieię w tem ostátniem żalu W tobie pokładam iáko Nifus w’ Euryalu, Odpowie ták on pierwszy: Ia ćiebie ni znałem,
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 96
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Pociechą, ma wesela naturę prawego. Bo jeśli się rozsądku spytamy zdrowego, Obaczym, że trzeba nam ten żywot mieć cały W nienawiści: bo na czas gładzi gardło mały, A potym, jak rzekł mój Mistrz tych słów tekst pamiętny, Przykrszy nad żółć jest, ostrszy nad miecz obojętny. Lecz któryż Arytmetyk w rachubę w ćwiczony Złe świata zliczyć może? Tak błogosławiony Rzekł Król: Będę je liczyć, a nad piasek drobny Rozmnożą się. Któż tak jest zliczyć to sposobny? Bo jest Diabelską wędą, rozkoszą przeklętą Uwiniony, właśnie jak łakomą przynętą, Przez którą ci, którzy są od Diabła zmamieni, Bywają w głębokości piekła w prowadzeni
Poćiechą, ma wesela náturę práwego. Bo ieśli się rozsądku spytamy zdrowego, Obaczym, że trzebá nam ten żywot mieć cáły W nienawiśći: bo ná czás głádźi gárdło máły, A potym, iák rzekł moy Mistrz tych słow text pámiętny, Przykrszy nád żołć iest, ostrszy nád miecz oboiętny. Lecz ktoryż Arythmetyk w ráchubę w ćwiczony Złe świátá zliczyć może? Ták błogosłáwiony Rzekł Krol: Będę ie liczyć, á nad piasek drobny Rozmnożą się. Ktoż ták iest zliczyć to sposobny? Bo iest Diabelską wędą, roskoszą przeklętą Vwiniony, właśnie iák łákomą przynętą, Przez ktorą ći, ktorzy są od Diabłá zmamieni, Bywáią w głębokośći piekłá w prowádzeni
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 187
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
zwinione Będą, a ziemia, które w sobie zagrzebione Ma ciała wszytkich ludzi, którzy od pierwszego Byli na świecie Ojca aż do dnia onego, Wyda z siebie: gdyż wszyscy ci, których mogiła Śmiertelne od początku wieku ciała kryła, Powstaną na ostatni trybunał prawego Sędziego w mgnieniu oka, a tam każdy swego Odda stanu rachubę, jak się rządził, ścisłą; Aby według uczynków swych wziął płatę przyszłą. Więc sprawiedliwi, którzy Boga jedynego W Trójcy, Ojca, i Syna, i Ducha Świętego, Wyznawając gruntownie w Chrystusa wierzyli, I w pobożnych uczynkach życie swe skończyli, Będą ozdobą chwały jasnej świecić, właśnie Jako pozorne słońce świeci światłem jaśnie
zwinione Będą, á źiemiá, ktore w sobie zágrzebione Ma ćiáłá wszytkich ludźi, ktorzy od pierwszego Byli ná świećie Oycá áż do dniá onego, Wyda z śiebie: gdyż wszyscy ći, ktorych mogiłá Smiertelne od początku wieku ćiáłá kryłá, Powstáną ná ostátni trybunał práwego Sędźiego w mgnieniu oká, á tám káżdy swego Odda stanu ráchubę, iák się rządźił, śćisłą; Aby według vczynkow swych wziął płátę przyszłą. Więc spráwiedliwi, ktorzy Bogá iedynego W Troycy, Oycá, y Syná, y Duchá Swiętego, Wyznawáiąc gruntownie w Chrystusá wierzyli, Y w poboznych vczynkách żyćie swe skończyli, Będą ozdobą chwały iásney świećić, właśnie Iáko pozorne słońce świeći świátłem iáśnie
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 188
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
gdzieś od kraju świata, Abo więc rodzonego brat zabija brata (Czytamy w historiach pamiętne przykłady); Nie masz w drapieżnych zwierzach tej zbrodnie, tej zwady. Dziś już ten cud spowszedniał, bo się w domu z sobą Mordują, co pod jedną leżeli wątrobą. Na wasz się to karb wszytko dzieje, wy rachubę Dacie, żeście tyle dusz zegnali na zgubę. Cóż pisać o kalectwie, o głodzie, o morze, Co o gwałtach panieńskich (gdyż to wszytko w sforze Z wojną chodzi), co pisać o rabunku sprosnym, O spustoszeniu ziemie, wsi i miast żałosnym? Skoro ludzi i bydeł na ziemi gdzie gołej
gdzieś od kraju świata, Abo więc rodzonego brat zabija brata (Czytamy w historyjach pamiętne przykłady); Nie masz w drapieżnych zwierzach tej zbrodnie, tej zwady. Dziś już ten cud spowszedniał, bo się w domu z sobą Mordują, co pod jedną leżeli wątrobą. Na wasz się to karb wszytko dzieje, wy rachubę Dacie, żeście tyle dusz zegnali na zgubę. Cóż pisać o kalectwie, o głodzie, o morze, Co o gwałtach panieńskich (gdyż to wszytko w sforze Z wojną chodzi), co pisać o rabunku sprosnym, O spustoszeniu ziemie, wsi i miast żałosnym? Skoro ludzi i bydeł na ziemi gdzie gołej
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 14
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mi, jeźliś takim był badaczem, Żebyś w tym wszytkim nie schodziło na czem? Żebyś rzecz każdą na jej własne szlaki Naprowadziwszy; ścieżki, drogi, znaki Wiedział gdzie której należy złożenie, I uczynił z nia słuszne rozrżądzenie. Ześ się miał zrodzić, byłosz to w twej głowie? I ktoś rachubę dni twoich opowie; Kto przeciąg wieku, ktoć wymierzył lata? Ze przez czas taki masz zażywać światła? Widziałeśżeś, kędy mają swe noclegi Ziarniste grady, albo sypkie śniegi Ich nieprzebrane zważyłżeś skarbnice? Choć co rok ziemskie przyspą okolice? Jam je utworżył na kształt Przeciwników, Którzy w zajemnych nie nawidzą szyków,
mi, ieźliś tákim był badaczem, Zebyś w tym wszytkim nie schodźiło ná czem? Zebyś rzecz każdą ná iey własne szlaki Náprowadźiwszy; ścieszki, drogi, znaki Wiedźiał gdźie ktorey należy złożenie, I uczynił z nia słuszne rozrżądzenie. Ześ się miał zrodźić, byłosz to w twey głowie? I ktoś rachubę dni twoich opowie; Kto przećiąg wieku, ktoć wymierzył látá? Ze przez czás táki masz zażywáć świátłá? Widźiałeśżeś, kędy máią swe noclegi Ziarniste grady, álbo sypkie śniegi Ich nieprzebrane zważyłżeś skarbnice? Choć co rok źiemskie przyspą okolice? Iam ie utworżył ná ksztáłt Przećiwnikow, Ktorzy w záiemnych nie nawidzą szykow,
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 149
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705