em aż ad 8 Januarii i nimem konie zbył. Dnia 6 konie przedałem.
Dnia 9 Januarii. Nabożeństwa słuchałem w kościele a San Salvatore. Ten kościół jest barzo piękny i wspaniały. W
te dni, usque ad 13, na prywatnych zabawach w gospodzie czas mi zszedł.
Dnia 13. Wieczorem w Reducie szczęścia próbowałem, gdzie mi non succesit.
Dnia 14. Byłem wieczorem na operze niewielkiej, ale pięknej, gdzie różne były ad videndum miracula, ludzie latające, in aere jeżdżące et ceterae specialitates.
Dnia 15 Januarii. Curiositatis gratia chodziłem na Wieżę św. Marka, która eminet nade wszytkie weneckie wieże.
em aż ad 8 Januarii i nimem konie zbył. Dnia 6 konie przedałem.
Dnia 9 Januarii. Nabożeństwa słuchałem w kościele a San Salvatore. Ten kościoł jest barzo piękny i wspaniały. W
te dni, usque ad 13, na prywatnych zabawach w gospodzie czas mi zszedł.
Dnia 13. Wieczorem w Reducie szczęścia próbowałem, gdzie mi non succesit.
Dnia 14. Byłem wieczorem na operze niewielkiej, ale pięknej, gdzie różne były ad videndum miracula, ludzie latające, in aere jeżdżące et ceterae specialitates.
Dnia 15 Januarii. Curiositatis gratia chodziłem na Wieżę św. Marka, która eminet nade wszytkie weneckie wieże.
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 170
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
. Mają Donaj poganie, mają Czarne morze, Którym się od Azji Europa porze, Trudne na nas przeprawy; tymi by się złożyć Nam mogli, nim drugi raz przyszłoby im ożyć, Owszem jeszcze srożej wstać, ni lew rozdrażniony. Mają całe królestwa, ludzi miliony; A nas broń Boże szwanku, w której-że reducie Oprzeć się tej szarańczy, tej gwałtownej zrucie? Wisła by nas podobno czy broniły mury? Tamtę w sucha dzisiejsze pewnie zbrodzą kury. CZĘŚĆ CZWARTA
W Polsce co za fortece? Kraków jak pod młotem Samych by dział burzących spadł na ziemię grzmotem. Posiłki skąd? Skądbyśmy zaciąg mieli nowy? Owo zgoła, próżno
. Mają Donaj poganie, mają Czarne morze, Którym się od Azyej Europa porze, Trudne na nas przeprawy; tymi by się złożyć Nam mogli, nim drugi raz przyszłoby im ożyć, Owszem jeszcze srożej wstać, ni lew rozdrażniony. Mają całe królestwa, ludzi miliony; A nas broń Boże szwanku, w której-że reducie Oprzeć się tej szarańczy, tej gwałtownej zrucie? Wisła by nas podobno czy broniły mury? Tamtę w sucha dzisiejsze pewnie zbrodzą kury. CZĘŚĆ CZWARTA
W Polszcze co za fortece? Kraków jak pod młotem Samych by dział burzących spadł na ziemię grzmotem. Posiłki skąd? Skądbyśmy zaciąg mieli nowy? Owo zgoła, próżno
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 142
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924