proporcyjonalną piękności i godności charakteru kapłańskiego tablicę wola i dyspozycja Boska według prawa i postanowienia dawnego mieć i bez wszelkiego defektu i niedołęgi wykształtować raczyła. Nakazała i ochędostwo do wewnętrznego powierzchowne, cóż tedy przez niechlujstwo i sprośne pijaństwa narowy po kołtunach w wąsie, po pijawkach około nagiej korony w głowie? Co po łatach i niewytrzymanym w rewerendzie smrodzie albo gadzie dla zarazy poświęconego ołtarzowi aparatu? A w ostatku niechaj się nie gniewają i żyją, jako chcą, bo któż ich ma po te czasy poprawić i surowo rektyfikować? Kogo się wżdy boją i wystrzegają? Młodszej nie, starszej zwirzchności także nie. Pytam się, dlaczego? Bowiem oni sami dawno, głośno
proporcyjonalną piękności i godności charakteru kapłańskiego tablicę wola i dyspozycyja Boska według prawa i postanowienia dawnego mieć i bez wszelkiego defektu i niedołęgi wykształtować raczyła. Nakazała i ochędostwo do wewnętrznego powierzchowne, cóż tedy przez niechlujstwo i sprośne pijaństwa narowy po kołtunach w wąsie, po pijawkach około nagiej korony w głowie? Co po łatach i niewytrzymanym w rewerendzie smrodzie albo gadzie dla zarazy poświęconego ołtarzowi aparatu? A w ostatku niechaj się nie gniewają i żyją, jako chcą, bo któż ich ma po te czasy poprawić i surowo rektyfikować? Kogo się wżdy boją i wystrzegają? Młodszej nie, starszej zwirzchności także nie. Pytam się, dlaczego? Bowiem oni sami dawno, głośno
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 236
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
Franciszka Swercjusza Antwerpczyka; pełna Biblioteca Iosue Simleri, pełna Bibliotheca Sanctorum Patrum Sixti Senensis Dominikana etc. Tych i innych wolno czytać, jeźli masz ad manum; ale moim tym Katalogiem niechciej lekce ważyć, wiele się nauczysz. Tu zaraz przepraszam przy najgłębszej weneracyj i rzuceniu się in scabellum, naprzód CLERUM SAECULAREM; iż w Rewerendzie w Rokiecie, Fiolecie, Palliuszu, w Purpurze, in Triregio Uczone, Mądre, i Święte Głowy nie wszystkie, ale niektóre tylko, moim tu w Katalogu dotknołem piórem; bo z Faetontem i Ikarem, per fastigia ich godności i wysokości rozumu latać nie potrafię Idiota et Testudo humi reptans. In Sinu ich składam suplikę
Franciszka Swercyusza Antwerpczyka; pełna Bibliotheca Iosue Simleri, pełna Bibliotheca Sanctorum Patrum Sixti Senensis Dominikana etc. Tych y innych wolno czytać, ieźli masz ad manum; ale moim tym Katalogiem niechciey lekce ważyć, wiele się nauczysz. Tu zaraz przepraszam przy naygłębszey weneracyi y rzuceniu się in scabellum, naprzod CLERUM SAECULAREM; iż w Rewerendzie w Rokiecie, Fiolecie, Palliuszu, w Purpurze, in Triregio Uczone, Mądre, y Swięte Głowy nie wszystkie, ale niektore tylko, moim tu w Katalogu dotknołem piorem; bo z Faetontem y Ikarem, per fastigia ich godności y wysokości rozumu latać nie potrafię Idiota et Testudo humi reptans. In Sinu ich składam supplikę
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 562
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
sto tysięcy ludzi; Dziś sześćkroć sto tysięcy też mówi pacierze, A nikt, bo nie ma za co, nie bije się szczerze. Dajcie żołnierzom, księża, wioski, moja rada, Smarowniej wam dzisiejsza z Turki pójdzie zwada. Z samych żyjcie ołtarzów, dosyć na was będzie, Macieli przy poczciwej co jeść rewerendzie; Inaczej, jeśli Polskę poganie osiędą, Przepadły i kościoły, i wy z rewerendą. Widzicie, w co się wasze obracają zbiory, Że go prędzej dla spadku dobiją, kto chory; Wżdyć sukcesyja spada po ojcach na syny — Dla jakiejże ojcami zowiem was przyczyny? Jeśli nie nam skarbicie, ale my
sto tysięcy ludzi; Dziś sześćkroć sto tysięcy też mówi pacierze, A nikt, bo nie ma za co, nie bije się szczerze. Dajcie żołnierzom, księża, wioski, moja rada, Smarowniej wam dzisiejsza z Turki pójdzie zwada. Z samych żyjcie ołtarzów, dosyć na was będzie, Macieli przy poczciwej co jeść rewerendzie; Inaczej, jeśli Polskę poganie osiędą, Przepadły i kościoły, i wy z rewerendą. Widzicie, w co się wasze obracają zbiory, Że go prędzej dla spadku dobiją, kto chory; Wżdyć sukcesyja spada po ojcach na syny — Dla jakiejże ojcami zowiem was przyczyny? Jeśli nie nam skarbicie, ale my
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 638
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
przemysłem: Trudno jednym zaorać, trzeba wołów sprzęży, Stąd u nas rzemieślników najwięcej a księży; Zbójców tu i złodziejów, którzy dla zdobyczy, Nie na chleb, choć przemysłem robią, nikt nie liczy. Jam się aż ożeniwszy, późno postrzegł w błędzie, Żem wcześniej, nie pracując, mógł żyć w rewerendzie; Rzemiosło też nieładnie z szlachectwem się zgodzi; Do wierszów pisania chęć tym bardziej zawodzi. Że Cherylus za każdy dobry swej ramoty Od króla Aleksandra brał czerwony złoty, Za każdy zły — bo taki kontrakt był — po pysku Albo w zad; lecz odstąpił w połowie i zysku: Wolał niż twarz opuchłą i nabrzmiałe udy
przemysłem: Trudno jednym zaorać, trzeba wołów sprzęży, Stąd u nas rzemieślników najwięcej a księży; Zbójców tu i złodziejów, którzy dla zdobyczy, Nie na chleb, choć przemysłem robią, nikt nie liczy. Jam się aż ożeniwszy, późno postrzegł w błędzie, Żem wcześniej, nie pracując, mógł żyć w rewerendzie; Rzemiosło też nieładnie z szlachectwem się zgodzi; Do wierszów pisania chęć tym bardziej zawodzi. Że Cherylus za każdy dobry swej ramoty Od króla Aleksandra brał czerwony złoty, Za każdy zły — bo taki kontrakt był — po pysku Albo w zad; lecz odstąpił w połowie i zysku: Wolał niż twarz opuchłą i nabrzmiałe udy
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 478
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
słuchają, Nie drwijże.
Pańszczyzna twoja msze i nieszpory, Wykrzykaj często, choć głos niespory, Biesagi na grzbiecie I zimie, i lecie Traktament.
Jeśli do świętej pójdziesz ofiary, Pójdziesz jak młody, nie tak jak stary. Tam miasto dewota Tercjan sierota Ze mszałem.
Pójdziesz li w pole, to w rewerendzie, A wracaj chyżo, bo kłopot będzie, Chodźże, ale tobie, Ni odsieb, ni k sobie, Bo zbłądzisz.
Przyjdziesz do stołu, więc jak od panów, Umknij się dalej od weteranów,
Tam tylko zębami Ruszaj, nie oczami, Bo patrzą.
Zamiatać każą. miej to za wety, Nie
słuchają, Nie drwijże.
Pańszczyzna twoja msze i nieszpory, Wykrzykaj często, choć głos niespory, Biesagi na grzbiecie I zimie, i lecie Traktament.
Jeśli do świętej pójdziesz ofiary, Pójdziesz jak młody, nie tak jak stary. Tam miasto dewota Tercyjan sierota Ze mszałem.
Pójdziesz li w pole, to w rewerendzie, A wracaj chyżo, bo kłopot będzie, Chodźże, ale tobie, Ni odsieb, ni k sobie, Bo zbłądzisz.
Przyjdziesz do stołu, więc jak od panów, Umknij się dalej od weteranów,
Tam tylko zębami Ruszaj, nie oczami, Bo patrzą.
Zamiatać każą. miej to za wety, Nie
Skrót tekstu: RecTerBar_II
Strona: 764
Tytuł:
Recepta na urazy tercjańskie-milczeć
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1701 a 1750
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1750
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
wolność łomie I wydziera chleb z ręki bezprawnie, łakomie; Dla okupienia dusze, gdy tak chcą biskupi, Niech nie tylko chleb, ale skórę z ciała łupi. Obaczą i zapłaczą, minie czas malutki, Naszy wnukowie księżej panowania skutki. Nierychło się i sami w swym postrzegą błędzie, Kiedy im przyjdzie pancerz wdziać po rewerendzie, Kiedy na świętych głowach pieszczone Mars piesze, Skoro szlachtę wyniszczą, szyszakiem przeczesze. Jednak, rzekszy po wilku, rzec i po baranie: Mając też żony, dzieci, muszą skarbić na nie. 475 (P). EJUSDEM CAUSE IDEM EST EFECTUS
Kiedy jednej przyczyny jednakie są sprawy, Cóż rzeczecie, mój panie
wolność łomie I wydziera chleb z ręki bezprawnie, łakomie; Dla okupienia dusze, gdy tak chcą biskupi, Niech nie tylko chleb, ale skórę z ciała łupi. Obaczą i zapłaczą, minie czas malutki, Naszy wnukowie księżej panowania skutki. Nierychło się i sami w swym postrzegą błędzie, Kiedy im przyjdzie pancerz wdziać po rewerendzie, Kiedy na świętych głowach pieszczone Mars piesze, Skoro szlachtę wyniszczą, szyszakiem przeczesze. Jednak, rzekszy po wilku, rzec i po baranie: Mając też żony, dzieci, muszą skarbić na nie. 475 (P). EIUSDEM CAUSAE IDEM EST EFFECTUS
Kiedy jednej przyczyny jednakie są sprawy, Cóż rzeczecie, mój panie
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 469
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987