.
Powiada w tymże Alkoranie, że Raj jest tak wielki, jak Niebo i Ziemia, a w nim Drzewo cały Raj napełniające, liście srebrne i złote mające, temi popisane słowy: Nie jest BÓG, tylko BÓG, i Mahomet Apostoł jego? Obiecywał Mahometanom w tymże Raju z Pannami wszystkę piękność przechodzącemi, rozkoszną zabawę i plezyry. Godzien za takowe swoje sentymenta, aby na drzewie Raju swego był na gałęzi fruktem. Talmut Żydowski co za basnie o Raju pisze, Ja Ci Czytelniku określę, traktując de Judajsmo w dyskursie o Wiarach, a teraz do innej idę Kwestyj.
O GIGAN- O GIGANTACH O GIGANTACH albo OLBRZYMACH, Czy byli
.
Powiada w tymże Alkoranie, że Ray iest ták wielki, iak Niebo y Ziemia, a w nim Drzewo cały Ray napełniaiące, liście srebrne y złote maiące, temi popisane słowy: Nie iest BOG, tylko BOG, y Machomet Apostoł iego? Obiecywał Machometanom w tymże Raiu z Pannami wszystkę piękność przechodzącemi, roskoszną zabawę y plezyry. Godzien za takowe swoie sentymenta, aby ná drzewie Raiu swego był na gałęzi fruktem. Talmut Zydowski co za básnie o Raiu pisze, Ia Ci Czytelniku okryślę, traktuiąc de Iudaismo w dyskursie o Wiarach, a teraz do inney idę Kwestyi.
O GIGAN- O GIGANTACH O GIGANTACH albo OLBRZYMACH, Czy byli
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 94
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
jaszczurek/ i zarażających Bazyliszków oczema/ które cię zdaleka Straszyć będą/ a jednak boją się człowieka/ I moc ta jest czystości/ że choć bossą nogą Depce po nich Panienka/ szkodzić jej nie mogą/ Nie zaszkodzą i tobie: w gorszym razie będziesz/ Kiedy skoro skorupę ostro te przebedziesz/ Na dziwne stąd rozkoszną spuścisz się dolinę/ Gdzie jak snadno łakocią uśpić więc dziecinę/ Co nic nieustraszyły otworżone gęby Lwów straszliwym. Co ostre Hodyncowe zęby/ I Lamparcie pazury. Rozkosz cię miejscowa Obawiam się uwiedzie. Przetoż bądź gotowa/ A mądrej Felicjej trzymaj się nauki/ Której jeśli posłuchasz/ dokażesz tej sztuki/ Jakiej żaden przed
iaszczurek/ y zárażáiących Bázyliszkow oczemá/ ktore cie zdáleká Strászyć będą/ á iednák boią się człowieká/ Y moc tá iest czystosci/ że choć bossą nogą Depce po nich Pánienká/ szkodzić iey nie mogą/ Nie zászkodzą y tobie: w gorszym razie będziesz/ Kiedy skoro skorupę ostro te przebedziesz/ Ná dziwne ztąd roskoszną spuscisz się dolinę/ Gdzie iák snadno łákocią vśpić więc dziecinę/ Co nic nieustrászyły otworżone gęby Lwow strászliwym. Co ostre Hodyncowe zęby/ Y Lámpárcie pázury. Roskosz cię mieyscowa Obawiam się vwiedzie. Przetoż bądz gotowa/ A mądrey Felicyey trzymay się náuki/ Ktorey iesli posłuchasz/ dokażesz tey sztuki/ Iákiey żaden przed
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 90
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
ją za rękę/ wywiódł się z nią w środek onych Baszów/ i jął do nich z posępną i z gniewliwą twarzą tymi słowy mówić: Wy to ganicie we mnie/ żem jest zwyciężony miłością tej białejgłowy. Powiedz mi każdy z was: gdyby kto tak niewymowną cudność/ recz tak rzadką/ nader wyborną i rozkoszną w swej mocy miał: i zażby tak w miłości jej był oziebły/ żeby o nią niedbał? żeby o niej radniej trzykroć nie myślił/ a niżliby jej raz zapomnieć miał? Na którą oni/ tak śliczną urodę/ zdumiawszy się/ wszyscy zawołali: Bez wszelakiej winy jesteś Cesarzu/ któryś trzyletniej lubości/
ią zá rękę/ wywiodł się z nią w środek onych Bászow/ y iął do nich z posępną y z gniewliwą twarzą tymi słowy mowić: Wy to gánićie we mnie/ żem iest zwyćiężony miłośćią tey białeygłowy. Powiedz mi káżdy z was: gdyby kto ták niewymowną cudność/ recz ták rzadką/ náder wyborną y roskoszną w swey mocy miał: y zażby ták w miłośći iey był oźiebły/ żeby o nią niedbał? żeby o niey rádniey trzykroć nie myślił/ á niżliby iey raz zápomnieć miał? Ná ktorą oni/ ták śliczną vrodę/ zdumiawszy sie/ wszyscy záwołali: Bez wszelákiey winy iesteś Cesárzu/ ktoryś trzyletniey lubośći/
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 125
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
ś stąd zaraz odszedł; a takiego sobie miejsca szukał/ gdziebyś żadnemu/ Naświętszej Panny wzywającemu szkodzić nie mógł. Skoro to wyrżekł: szatan zaraz zniknął. Iacobus de Voragine in festo Annuntiationis B. Virginis. Anielskie Pozdrowienie. Przykład VI. Panna przeczysta/ niewstydliwego młodzieńca/ który często Anielskie Pozdrowienie mawiał/ przez rozkoszną potrawę na plugawej misie podaną/ naprawiła. 20.
Niektóry barzo niepowścięgliwego żywota/ Panią naszę często wychwalać nie przestawał. Czasu jednego gdy będąc w paszczy barzo łaknął. Ukazała mu się Pani nasza z Pannami barzo pięknymi jesdź mu niosąc osobliwe potrawy/ ale na misach szpetnych i nieczystych. I rzekła do niego: jedz.
ś ztąd záraz odszedł; á tákiego sobie mieyscá szukał/ gdźiebyś żadnemu/ Naświętszey Pánny wzywáiącemu szkodźić nie mogł. Skoro to wyrżekł: szátan záraz zniknął. Iacobus de Voragine in festo Annuntiationis B. Virginis. Anyelskie Pozdrowienie. PRZYKLAD VI. Pánná przeczysta/ niewstydliwego młodźieńcá/ ktory cżęsto Anyelskie Pozdrowienie mawiał/ przez roskoszną potráwę ná plugáwey miśie podáną/ nápráwiłá. 20.
NIektory bárzo niepowśćięgliwego żywotá/ Pánią nászę często wychwáláć nie przestawał. Czásu iednego gdy będąc w pasczy bárzo łáknął. Vkazáłá mu sie Páni nászá z Pannámi bárzo pięknymi iesdź mu niosąc osobliwe potráwy/ ále ná misách szpetnych y nieczystych. Y rzekłá do niego: iedz.
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 30
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Sarracen, co z nabożeństw szydzi, Wiary nie zna, a niebo bajką mu się widzi,
C.
Mówi jej, iż to zamysł lekki i zmyślony; „Bo jako łakomego, co w skarb zgromadzony Swe serce wlał, przemierzłe skępstwo jest każdemu, Którem najmniejszych pociech sobie i drugiemu Nie czyni, tak i swoję rozkoszną urodę Chcesz skryć w klasztory światu wszytkiemu na szkodę! Niech się niedźwiedź, smok i lew zamyka z wężami, A ty, o wdzięczna dziewko moja, mieszkaj z nami!”
CI.
Mnich, co uszu przykładał na tę powieść jego, Bojąc się, przedsięwzięcia aby tak świętego Nie zraził królik żalem panny napełnionej,
Sarracen, co z nabożeństw szydzi, Wiary nie zna, a niebo bajką mu się widzi,
C.
Mówi jej, iż to zamysł lekki i zmyślony; „Bo jako łakomego, co w skarb zgromadzony Swe serce wlał, przemierzłe skępstwo jest każdemu, Którem najmniejszych pociech sobie i drugiemu Nie czyni, tak i swoję rozkoszną urodę Chcesz skryć w klasztory światu wszytkiemu na szkodę! Niech się niedźwiedź, smok i lew zamyka z wężami, A ty, o wdzięczna dziewko moja, mieszkaj z nami!”
CI.
Mnich, co uszu przykładał na tę powieść jego, Bojąc się, przedsięwzięcia aby tak świętego Nie zraził królik żalem panny napełnionej,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 381
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
deszczyki przechodziły. Owe tedy zboża in Ianuario siąne, wyrosły tak przed wielką nocą ze az na nich bydła pasano i tak tej zimy mało co bydło słomy zazyło mając bardzo dobre pozywienie w polu. Przysłał do mnie król JoMSC Pana Straszewskiego sługę swego i z listami prosząc solenniter o darowanie wydry, którą chowaną miałem tak rozkoszną że wolał bym był partem substancyjej mojej dać niżeli onę Com ją tak kochał.
A najpierwej dowiedział się tam od kogoś o tej wydrze że jest cum his et his qualitatibus wydra u jednego szlachcica w Województwie krakowskiem ale niewiedziano jako mię zowią i niewiedziano do kogo, owe prośby ordynowac. najpierwej tedy Pan koniuszy
deszczyki przechodziły. Owe tedy zboza in Ianuario siąne, wyrosły tak przed wielką nocą ze az na nich bydła pasano y tak tey zimy mało co bydło słomy zazyło maiąc bardzo dobre pozywienie w polu. Przysłał do mnie krol IoMSC Pana Straszewskiego sługę swego y z listami prosząc solenniter o darowanie wydry, ktorą chowaną miałem tak roskoszną że wolał bym był partem substancyiey moiey dać nizeli onę Com ią tak kochał.
A naypierwey dowiedział się tam od kogos o tey wydrze że iest cum his et his qualitatibus wydra u iednego szlachcica w Woiewodztwie krakowskięm ale niewiedziano iako mię zowią y niewiedziano do kogo, owe prozby ordynowac. naypierwey tedy Pan koniuszy
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 251
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
rymów mi podała. Podź, mówi, za mną, nie twojej to głowy, Opisać bogi nadobnymi słowy.
Krwawym też dzieciom Marsa żelaznego Głosu i rymu trzeba tubalnego. Poszedłem za nią, gdzie Śródziemne morze Pięknego Cypru żyzne brzegi porze, A tam pod mury Pafu bogatego Piłem zbyt wodę zrzodła Krzysztalnego, Wodę rozkoszną, ale utrudzony Wypiłem razem z piaskiem pomąconej. Dziwny jad jakiś i miasto ochłody Dodałem sercu płomienistej wody. A tamem zaraz ledwie żywy prawie Upadł, zemdlawszy na zielonej trawie. Płacz mi się udał, a łzy z oczu płonne Ciekły, jako śnieg słońcem roztopione. Wzdycham, narzekam, chce się nie
rymow mi podała. Podź, mowi, za mną, nie twojej to głowy, Opisać bogi nadobnymi słowy.
Krwawym też dzieciom Marsa żelaznego Głosu i rymu trzeba tubalnego. Poszedłem za nią, gdzie Śródziemne morze Pięknego Cypru żyzne brzegi porze, A tam pod mury Pafu bogatego Piłem zbyt wodę zrzodła krysztalnego, Wodę rozkoszną, ale utrudzony Wypiłem razem z piaskiem pomąconej. Dziwny jad jakiś i miasto ochłody Dodałem sercu płomienistej wody. A tamem zaraz ledwie żywy prawie Upadł, zemdlawszy na zielonej trawie. Płacz mi się udał, a łzy z oczu płonne Ciekły, jako śnieg słońcem roztopione. Wzdycham, narzekam, chce się nie
Skrót tekstu: SzlichWierszeWir_I
Strona: 180
Tytuł:
Wiersze rozmaite JE. Mci Pana Jerzego z Bukowca Szlichtinka
Autor:
Jerzy Szlichtyng
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910