mi — rzecze — kaczka — do chłopca — nie brodząc.” Ale gdy wylazł z dołu, zmaczawszy czuprynę: „Niech diabeł weźmie kąpiel i swoję zwierzynę! Słyszysz, wspomni mi zawsze, podając kieliszki, Że w jeden dół wpadają pijani i liszki.” 148. WILK STRZELCA OCHĘDOŻYŁ
Wyszedł strzelec na wiosnę z rucznicą dla ptaków I widzi leżąc wilka niedaleko krzaków, Więc strzeli, wymierzywszy w łeb go między uszy. Ale kiedy ani drgnie, ani się ten ruszy, Rozumie, że go chybił, więc, dodawszy znowu, Już nie jako na ptaka, prochu i ołowu, Strzeli; wilk przecie leży, a gdy razów
mi — rzecze — kaczka — do chłopca — nie brodząc.” Ale gdy wylazł z dołu, zmaczawszy czuprynę: „Niech diabeł weźmie kąpiel i swoję zwierzynę! Słyszysz, wspomni mi zawsze, podając kieliszki, Że w jeden dół wpadają pijani i liszki.” 148. WILK STRZELCA OCHĘDOŻYŁ
Wyszedł strzelec na wiosnę z rucznicą dla ptaków I widzi leżąc wilka niedaleko krzaków, Więc strzeli, wymierzywszy w łeb go między uszy. Ale kiedy ani drgnie, ani się ten ruszy, Rozumie, że go chybił, więc, dodawszy znowu, Już nie jako na ptaka, prochu i ołowu, Strzeli; wilk przecie leży, a gdy razów
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 264
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
było, ledwie się ubierze, Idzie ów, same w ręku niosący pacierze. Skoro w owsie postrzeże słomianego kota, Porzuciwszy pacierze, przez płoty, przez błota Leci jako szalony, ledwie trafi do wrót. Zdumieją się na jego domownicy powrót. A ten, już nie kazawszy bić na obiad gąski, Po zająca z rucznicą bieży nazad w trząski Przez stajanie; jako wąż czołga się po rosie: Na ostrożności ta rzecz należy. Skoro się Przyłoży, ruszy cyngla; i w zapale dziurka Zamokła, i on z chęci zapomniał zgiąć kurka. Schyli głowę; toż znowu rucznicę nakręci, Kurek ci już przyłożył, ale z onej chęci Nie podsypał
było, ledwie się ubierze, Idzie ów, same w ręku niosący pacierze. Skoro w owsie postrzeże słomianego kota, Porzuciwszy pacierze, przez płoty, przez błota Leci jako szalony, ledwie trafi do wrót. Zdumieją się na jego domownicy powrót. A ten, już nie kazawszy bić na obiad gąski, Po zająca z rucznicą bieży nazad w trząski Przez stajanie; jako wąż czołga się po rosie: Na ostrożności ta rzecz należy. Skoro się Przyłoży, ruszy cyngla; i w zapale dziurka Zamokła, i on z chęci zapomniał zgiąć kurka. Schyli głowę; toż znowu rucznicę nakręci, Kurek ci już przyłożył, ale z onej chęci Nie podsypał
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 301
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
kania rusza. Z przyłożonym się kurkiem do mej głowy składa I gdy upatrzony ptak na celu dosiada, Tylko cyngla ma ruszyć, kiedy srogim rojem (Prawiem ci się, pomyślę, opatrzył pokojem) Komorzy mnie opadną, że wstawszy na nogi, Muszę on rój odganiać kapeluszem srogi. A ów, przeżegnawszy się, rucznicą uderzy O ziemię: przypłaciłbym zwierzyną wieczerzy. Któż wątpi, że opatrzność przez anioła stróża Człeka od marnej śmierci obroniła boża. Tysiącem na każdy dzień dróg mamy do grobów; Więcej do zachowania u Boga sposobów. 181 (D). ZBYTKI POLSKIE
O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy
kania rusza. Z przyłożonym się kurkiem do mej głowy składa I gdy upatrzony ptak na celu dosiada, Tylko cyngla ma ruszyć, kiedy srogim rojem (Prawiem ci się, pomyślę, opatrzył pokojem) Komorzy mnie opadną, że wstawszy na nogi, Muszę on rój odganiać kapeluszem srogi. A ów, przeżegnawszy się, rucznicą uderzy O ziemię: przypłaciłbym zwierzyną wieczerzy. Któż wątpi, że opatrzność przez anioła stróża Człeka od marnej śmierci obroniła boża. Tysiącem na każdy dzień dróg mamy do grobów; Więcej do zachowania u Boga sposobów. 181 (D). ZBYTKI POLSKIE
O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 624
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
z Turki się zwadził, Życzę, żebyś go z skały na pole sprowadził. Żeś Polakiem, zruć pludry, przodków swych zwyczajem, A wdziej portki, chceszli bić Turków nad Dunajem. 516 (D). HONORY ŚWIECKIE
Drze się niedźwiedź do barci, skosztowawszy miodu, Ślepy, że nań z rucznicą chłop dybie ze spodu; Albo jeśli się cienka gałąź pod nim łomie, Strąci kark i bez Strzelca. Tak ci to łakomie Honorów się na ziemi domagają siłu: Niejednemu drabinę śmierć poderwie z tyłu, Że albo ich nie dojdą, choć usilnie spieszą, Albo z pracą doszedszy, krótko nimi cieszą. Ale kiedyby
z Turki się zwadził, Życzę, żebyś go z skały na pole sprowadził. Żeś Polakiem, zruć pludry, przodków swych zwyczajem, A wdziej portki, chceszli bić Turków nad Dunajem. 516 (D). HONORY ŚWIECKIE
Drze się niedźwiedź do barci, skosztowawszy miodu, Ślepy, że nań z rucznicą chłop dybie ze spodu; Albo jeśli się cienka gałąź pod nim łomie, Strąci kark i bez Strzelca. Tak ci to łakomie Honorów się na ziemi domagają siłu: Niejednemu drabinę śmierć poderwie z tyłu, Że albo ich nie dojdą, choć usilnie spieszą, Albo z pracą doszedszy, krótko nimi cieszą. Ale kiedyby
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 504
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, do gospody weszli, nic na siebie złego nie spodziewając. Gdzie pomienieni principałowie przepomniawszy bojaźni Bożej, srogości prawa pospolitego i win w niem surowie opisanych zaniedbawszy▫, przyszedszy do tej gospody, onych wprzód słowami zelzywszy, a potym jednego z nich, Artema Zdroka, wójta wszystkiej włości kamienieckiej, na pierwiej Iwan Skroba dułem rucznicą w piersi uderzył, ze az na ziemie upasc musiał, a drugi poddani włości kamienieckiej tym czasem z gospody pouchodzili. Tamże pomienionego Artema Zdroka lezącego czym mogli tyrańsko bez miłosierdzia bili, kaliczyli i jako chcąc z pomocznikami swemi nad onym się pastwili, a potym onego, prawie już śmiertelnego, powrozem za szyje uwiązali przy
, do gospody weszli, nic na siebie złego nie spodziewaiąc. Gdzie pomienieni principałowie przepomniawszy boiazni Bozey, srogosci prawa pospolitego y win w niem surowie opisanych zaniedbawszy▫, przyszedszy do teÿ gospody, onych wprzod słowami zelzywszy, a potym jednego z nich, Artema Zdroka, woyta wszystkiey włosci kamienieckiey, na pierwiey Jwan Skroba dułem rucznicą w piersi uderzył, ze az na ziemie upasc musiał, a drugi poddani włosci kamienieckiey tym czasem z gospody pouchodzili. Tamze pomienionego Artema Zdroka lezącego czym mogli tyransko bez miłosierdzia bili, kaliczyli y iako chcąc s pomocznikami swemi nad onym sie pastwili, a potym onego, prawie juz smiertelnego, powrozem za szyie uwiązali przy
Skrót tekstu: KsOw
Strona: 40v
Tytuł:
Księga grodzka owrucka
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Owrucz
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
prawo, sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678