Towarzysz wojewody wileńskiego, Paca, Od Bracławia za zbiegłym wojskiem swym powraca. Czasem człowieka choć rzecz ucieszy malutka: Dałem dudkowi, czego nie wymawiam, dudka. 248 (N). NIEPEWNY STRZELEC
Zły krzos czy rurę krzywą, czy oboje w łożu Mając, czynił mi szkodę bliski sąsiad w zbożu. Choć najlepsza rucznica nie uczyni strzelca; I on, zrobiwszy sobie drewniane widelca, Cały rok za zającem, darmo łomiąc żyto, Chodzi: co strzeli, chybi. Kat go wie, że mi to Niemiło. Skórkę słomą zajęczą wyścielę, A że najradniej w święto strzelał i w niedzielę, Każę w bruździe ułożyć, zawoławszy chłopca,
Towarzysz wojewody wileńskiego, Paca, Od Bracławia za zbiegłym wojskiem swym powraca. Czasem człowieka choć rzecz ucieszy malutka: Dałem dudkowi, czego nie wymawiam, dudka. 248 (N). NIEPEWNY STRZELEC
Zły krzos czy rurę krzywą, czy oboje w łożu Mając, czynił mi szkodę bliski sąsiad w zbożu. Choć najlepsza rucznica nie uczyni strzelca; I on, zrobiwszy sobie drewniane widelca, Cały rok za zającem, darmo łomiąc żyto, Chodzi: co strzeli, chybi. Kat go wie, że mi to Niemiło. Skórkę słomą zajęczą wyścielę, A że najradniej w święto strzelał i w niedzielę, Każę w bruździe ułożyć, zawoławszy chłopca,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 301
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
to idzie do zwyczaju; Polacy się nie nazbyt w ten rynsztunek snażą, Są jednak, co nim równo z Ordyńcem dokażą. Póki rucznic nie było, wojowali kuszą, I siłu niespokojnych sąsiadów nią skruszą. Z łuku i pastuch strzeli; niewiele też sprawi, Bo nawiasem, z daleka, sam się nie nadstawi. Rucznica serca, oka potrzebuje z bliska, Nie psuje darmo prochu i kule nie ciska. Więcej dziś młódź sajdaków, tawtujów dla stroju Zażywa na koń w domu niż łuków do boju. Lecz i w polu zażyje, kiedy kto weń włoży: Tak dobrze, ba, i lepiej, niż Tatar, dołoży.”
to idzie do zwyczaju; Polacy się nie nazbyt w ten rynsztunek snażą, Są jednak, co nim równo z Ordyńcem dokażą. Póki rucznic nie było, wojowali kuszą, I siłu niespokojnych sąsiadów nią skruszą. Z łuku i pastuch strzeli; niewiele też sprawi, Bo nawiasem, z daleka, sam się nie nadstawi. Rucznica serca, oka potrzebuje z bliska, Nie psuje darmo prochu i kule nie ciska. Więcej dziś młódź sajdaków, tawtujów dla stroju Zażywa na koń w domu niż łuków do boju. Lecz i w polu zażyje, kiedy kto weń włoży: Tak dobrze, ba, i lepiej, niż Tatar, dołoży.”
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 204
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987