nie chce wyrównać ochocie. Inaczej bym był posłał z bukłakiem do miasta. Chłopcze, daj gorzałeczki, niech zabawi nas ta.” 176. DO MŁODEGO NOWOŻEŃCA ZE STARĄ WDOWĄ I NIEPEWNĄ ŻONĄ
Trzech mężów zamorzyła, zawsze bywszy wdową; Ktokolwiek prosił, była użyczyć gotową. Nie moda, panie bracie, do krótkiej rucznice Tak wielkiej i tak starej szukać ładownice. Gdybyś mi się był zwierzył, mając do mnie serce, Raiłbym prochowniczkę, równą tabakierce. 177 (D). PO GORZAŁCE GORĘTSZY DUCH DO NABOŻEŃSTWA
Przyjechał do mnie w święto szlachcic grzeczny zgoła. Więc kiedy się bierzemy na mszą do kościoła, Każe sobie kieliszek
nie chce wyrównać ochocie. Inaczej bym był posłał z bukłakiem do miasta. Chłopcze, daj gorzałeczki, niech zabawi nas ta.” 176. DO MŁODEGO NOWOŻEŃCA ZE STARĄ WDOWĄ I NIEPEWNĄ ŻONĄ
Trzech mężów zamorzyła, zawsze bywszy wdową; Ktokolwiek prosił, była użyczyć gotową. Nie moda, panie bracie, do krótkiej rucznice Tak wielkiej i tak starej szukać ładownice. Gdybyś mi się był zwierzył, mając do mnie serce, Raiłbym prochowniczkę, równą tabakierce. 177 (D). PO GORZAŁCE GORĘTSZY DUCH DO NABOŻEŃSTWA
Przyjechał do mnie w święto szlachcic grzeczny zgoła. Więc kiedy się bierzemy na mszą do kościoła, Każe sobie kieliszek
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 623
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
gwałt mandatom jego i naturze sroga Krzywda dzieje: czcić kazał (nie bez obietnice), Nie wiązać na katowską śmierć, dzieciom rodzice.” 163. NIEROZMYŚLNY IMPET
Dla niepewnej uciechy głupstwo oraz szkodę I pewną w izbie zrobić zimie niewygodę! Siadła wrona przed samym oknem na parkanie; Zdjąwszy z kołka, sąsiad mój do rucznice na nią. Więc że okna otworzyć trudno było, bo go Dla mrozu papierami zalepił chędogo, Wybił szybę we środku, jako mógł najciszej; Wrona tymczasem pierzchnie, bo przecie dosłyszy. Kładąc nazad rucznicę, w głowę się poskrobie: „Nie wierzę, ale diabeł we wroniej osobie.” „Może być — rzekę
gwałt mandatom jego i naturze sroga Krzywda dzieje: czcić kazał (nie bez obietnice), Nie wiązać na katowską śmierć, dzieciom rodzice.” 163. NIEROZMYŚLNY IMPET
Dla niepewnej uciechy głupstwo oraz szkodę I pewną w izbie zrobić zimie niewygodę! Siadła wrona przed samym oknem na parkanie; Zdjąwszy z kołka, sąsiad mój do rucznice na nię. Więc że okna otworzyć trudno było, bo go Dla mrozu papierami zalepił chędogo, Wybił szybę we środku, jako mógł najciszej; Wrona tymczasem pierzchnie, bo przecie dosłyszy. Kładąc nazad rucznicę, w głowę się poskrobie: „Nie wierzę, ale diabeł we wroniej osobie.” „Może być — rzekę
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 97
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
swych trzymać nie radzą, I jeśli hetman każe, dziś w Turki zawadzą. Co pomorski z malborskim gdy wojewodowie Wniosą, jakoż to pięknie, gdzie nie tylko w głowie, Ale w sercu i w ręce widzieć senatory, Widzieć w potrzebie (dzisia nie wiem, jeśli który Do ptaka by się strzelić odważył z rucznice; Ano głowa bez serca raczej do maźnice Niż do głowy podobna; dziady zimostradne! Wyjąwszy, którym z młodu okazje żadne Omieszkać się nie dały, a swoich zarobków Przynamniej tytuł w zysku mają dla nagrobków). Ostatnie miał Sajdaczny miejsce między pany, Więc co-by tu rozumiał? tak powie pytany: „I ja,
swych trzymać nie radzą, I jeśli hetman każe, dziś w Turki zawadzą. Co pomorski z malborskim gdy wojewodowie Wniosą, jakoż to pięknie, gdzie nie tylko w głowie, Ale w sercu i w ręce widzieć senatory, Widzieć w potrzebie (dzisia nie wiem, jeśli który Do ptaka by się strzelić odważył z rucznice; Ano głowa bez serca raczej do maźnice Niż do głowy podobna; dziady zimostradne! Wyjąwszy, którym z młodu okazyje żadne Omieszkać się nie dały, a swoich zarobków Przynamniej tytuł w zysku mają dla nagrobków). Ostatnie miał Sajdaczny miejsce między pany, Więc co-by tu rozumiał? tak powie pytany: „I ja,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 206
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
jednej swego żołdu/ za każdy opuszczony raz tracić/ a przypłacej/ między Kompanią to podzielono będzie. A że się o Bandoletach namieniło/ które barzo krótkie teraz. Dla tegoż mniej przydatne powstały/ przetoż/ nie będzie się godziło starszemu/ Pacholika pod Chorągiew w Szereg przyjąć/ któryby Bandoletu/ abo Rucznice nie miał/ cztery piędzi samej rury wzdłuż rachując/ bo czasem się przyda z pieszyć z koni/ do trzymać/ albo dobijać o przeprawę/ bronić Obozu za wałem/ na co krótkie bandoleciki/ nie są pomocne. Towarzysz zaś/ jeżeli z krótką Strzelbą będzie siedział/ tedy w nagrodę/ powinien będzie przy bandolecie/
iedney swego żołdu/ zá kożdy opuszczony raz tráćić/ á przypłacey/ między Kompánią to podźielono będźie. Á że się o Bándoletách námieniło/ ktore bárzo krotkie teraz. Dla tegoż mniey przydátne powstáły/ przetoż/ nie będźie się godźiło stárszemu/ Pácholiká pod Chorągiew w Szereg przyiąć/ ktoryby Bándoletu/ ábo Rucznice nie miał/ cztery piędźi sámey rury wzdłuż ráchuiąc/ bo czásem się przydá z pieszyć z koni/ do trzymáć/ álbo dobiiáć o przepráwę/ bronić Obozu zá wáłem/ na co krotkie bándolećiki/ nie są pomocne. Towárzysz záś/ ieżeli z krotką Strzelbą będźie śiedźiał/ tedy w nagrodę/ powinien będźie przy bándolećie/
Skrót tekstu: FredKon
Strona: 4
Tytuł:
Potrzebne konsyderacje około porządku wojennego
Autor:
Andrzej Maksymilian Fredro
Drukarnia:
Franciszek Glinka
Miejsce wydania:
Słuck
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
w takiej głupiej przypowieści! Co zaś gdy człowiek w głowie to rzędem ułoży, Trudno inaczej mówić; głos ludzki — głos boży. Więc was, jaśnie wielmożni, w tej przestrzegam mierze: Niech kiep kasztelanijej krakowskiej nie bierze. 8. ŻOŁNIERZOWI NA ŁÓŻKU ZMARŁEMU
Czemuż nie raczej w ogniu i w marsowym huku Z ruczniceś mnie tam abo nie dosięgła z luku, Kędym w piersiach pogańskich aż do samej pałki Kruszył drzewo na trzaski i drobne kawałki, Gdzieś jako ostrozęby sierp bujała w zbożu? Zajźrałaś mi tej sławy, wolałaś na łożu, Z tak wielu złych okazji dawszy wyniść żywcem, Zadawić mnie gorączką jednako z leniwcem
w takiej głupiej przypowieści! Co zaś gdy człowiek w głowie to rzędem ułoży, Trudno inaczej mówić; głos ludzki — głos boży. Więc was, jaśnie wielmożni, w tej przestrzegam mierze: Niech kiep kasztelanijej krakowskiej nie bierze. 8. ŻOŁNIERZOWI NA ŁÓŻKU ZMARŁEMU
Czemuż nie raczej w ogniu i w marsowym huku Z ruczniceś mnie tam abo nie dosięgła z luku, Kędym w piersiach pogańskich aż do samej pałki Kruszył drzewo na trzaski i drobne kawałki, Gdzieś jako ostrozęby sierp bujała w zbożu? Zajźrałaś mi tej sławy, wolałaś na łożu, Z tak wielu złych okazji dawszy wyniść żywcem, Zadawić mnie gorączką jednako z leniwcem
Skrót tekstu: PotNagKuk_I
Strona: 435
Tytuł:
Nagrobki
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987