/ dla tegoż widzisz/ im grzeczniejszy Kawaler/ tym więcej przyczyniają dla niego posagu. Druga/ żebyście nas nie mieli sobie za owe niewolnice/ co je z galer wykupują/ ale raczej za przyjaciółki dożywotnie. Ale największa przyczyna wasza łakomstwo/ żeście zdechli prawie na posagi/ z tąd druga nieboga choć grzeczna rutkę musi siać/ że posagu nie masz. Nie żeby tedy nas zbywając z domu i żałując nam chleba mieli osypować pieniędzmi Rodzicy/ ale raczej wygadzają potrzebom samego przyrodzenia. A zasz mało takich? którzy i po zamęściu trzymają u siebie Córkę i Zięcia/ dwojaki koszt prowadząc: a zasz mało/ którzy oprócz posagu dobrze wam
/ dla tegoż widźisz/ im grzecznieyszy Káwáler/ tym więcey przyczyniáią dla niego poságu. Druga/ żebyśćie nas nie mieli sobie zá owe niewolnice/ co ie z gáler wykupuią/ ále ráczey zá przyiaciołki dożywotnie. Ale naywiększa przyczyná wászá łákomstwo/ żeśćie zdechli práwie ná posági/ z tąd druga niebogá choć grzeczna rutkę muśi śiáć/ że poságu nie masz. Nie żeby tedy nas zbywáiąc z domu y żáłuiąc nám chlebá mieli osypowáć pieniądzmi Rodźicy/ ále raczey wygadzáią potrzebom samego przyrodzenia. A zasz máło tákich? ktorzy y po zamęśćiu trzymaią u śiebie Corkę y Zięćiá/ dwoiáki koszt prowádząc: á zász máło/ ktorzy oprocz poságu dobrze wam
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 48
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
ta, i równa się potępieniu wierze, Gdy gładkiej i dorosłej, za mąż nikt nie bierze. Jeśli stanu wielkiego/ szukajże jej męża równego: Jeśli stanu miejskiego/ to niechce jedno za Szlachcica/ co też z niemi zażyją/ każdy snadnie pobaczy. Jeśli schodzi na posagu/ to zbabieje w domu siejąc rutkę. Jeśli na cnocie/ to uciecha Panu Ojcu/ aż mu we łbie trzeszczy/ a gdy jeszcze Pani Matka przyśpiewuje o diable mówiąc/ wiem jako córki swoje chowam/ to Ociec rad/ aż pod czas od radości Pani Matce da po zawojku czym twardym/ bywa to często; dopieroż oni co zdaleka patrzą
tá, y rowna się potępieniu wierze, Gdy głádkiey y dorosłey, zá mąż nikt nie bierze. Ieśli stanu wielkiego/ szukayże iey mężá rownego: Ieśli stanu mieyskiego/ to niechce iedno zá Szláchćicá/ co też z niemi záżyią/ káżdy snádnie pobaczy. Ieśli schodźi ná poságu/ to zbábieie w domu śieiąc rutkę. Ieśli ná cnoćie/ to uciechá Pánu Oycu/ áż mu we łbie trzeszczy/ á gdy ieszcze Páni Mátká przyśpiewuie o dyable mowiąc/ wiem iáko corki swoie chowam/ to Oćiec rad/ áż pod czás od rádośći Páni Mátce da po zawoyku czym twárdym/ bywa to często; dopieroż oni co zdáleká pátrzą
Skrót tekstu: ZłoteJarzmo
Strona: 12
Tytuł:
Złote jarzmo małżeńskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1650
dziękciem smarowano. MARGARETA. Podź i ty Gretko kształtna w opasaniu; Rozkudłałaś się jakby po przespaniu. TERESA. Teresiu blada, a oka skąpego, Radabyś miała przecię kochanego I snadźby cię kto mógł pojąć z litości, Gdybyś nie miała utajonej złości. Już stąd niebogo miej wróżkę niesłabą, Że rutkę siejąc pewnie umrzesz babą. URSULA. I ty Orszulko ujdziesz w swoim rzędzie, Chociaż o tobie ten głos słynie wszędzie, Że coś Wprzód miała kozła pod pachami, Teraz ci usiadł gdzieś między nogami. MARIA. I ty Marysiu trochę zyzowata Nie wstydź się, ujdzie tobie podle swata, Jeszcze ty możesz palić niejednego,
dziekciem smarowano. MARGARETHA. Podź i ty Gretko kształtna w opasaniu; Rozkudłałaś się jakby po przespaniu. TERESA. Teresiu blada, a oka skąpego, Radabyś miała przecię kochanego I snadźby cię kto mogł pojąć z litości, Gdybyś nie miała utajonej złości. Już ztąd niebogo miej wrożkę niesłabą, Że rutkę siejąc pewnie umrzesz babą. URSULA. I ty Orszulko ujdziesz w swoim rzędzie, Chociaż o tobie ten głos słynie wszędzie, Że coś wprzod miała kozła pod pachami, Teraz ci usiadł gdzieś między nogami. MARIA. I ty Marysiu trochę zyzowata Nie wstydź się, ujdzie tobie podle swata, Jeszcze ty możesz palić niejednego,
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 147
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910