za posła jest z tarczą złotą naznaczona Do króla francuskiego, jakoście słyszeli, I co ją z trzema królmi do zamku przyjęli Przed Bradamantą, aby, jako ludzka była, Chęć jej też z posługami swoją oświadczyła; Ujęła ją za rękę i do ognia wiedzie, Zabawia rozmowami, aż wieczerza będzie.
LXXVIII.
Odważona rycerka już się poczynała Rozbierać, już tarcz, już hełm jasny zdymowała, Kiedy niespodziewanie błysnął warkocz złoty, Jak jej spadło zawicie subtelnej roboty, I po szerokich plecach wolno rozpuszczony, Do zdumienia wielkiego przywiódł goście ony. „Co to - mówią - za cud jest, że tak męskie siły W ciele subtelnem dziewczem miejsce ulubiły
za posła jest z tarczą złotą naznaczona Do króla francuskiego, jakoście słyszeli, I co ją z trzema królmi do zamku przyjęli Przed Bradamantą, aby, jako ludzka była, Chęć jej też z posługami swoją oświadczyła; Ujęła ją za rękę i do ognia wiedzie, Zabawia rozmowami, aż wieczerza będzie.
LXXVIII.
Odważona rycerka już się poczynała Rozbierać, już tarcz, już hełm jasny zdymowała, Kiedy niespodziewanie błysnął warkocz złoty, Jak jej spadło zawicie subtelnej roboty, I po szerokich plecach wolno rozpuszczony, Do zdumienia wielkiego przywiódł goście ony. „Co to - mówią - za cud jest, że tak męskie siły W ciele subtelnem dziewczem miejsce ulubiły
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 21
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
sypiała rzadko bez blachu przedniego. Widząc, że się wybiera Rugier, żartko skoczy, Chcąc z nowem bohatyrem swej probować mocy; Tuszy, iżby ją chwała zwycięstwa chybiła, Gdyby Rugierowi iść pierwej dopuściła.
XVII.
Na konia, jak szalona, wpadła i bojcami Zwiera, prosto tam lecąc, kędy za murami Amonowa nadobna rycerka czekała, A po szerokich polach Rugiera patrzała; Serce jej skacze, gniewem, miłością ujęte, Myśii, gdzie go uderzyć, aby razy wzięte Od niej mniej mu szkodziły. Tem czasem wychodzi Marfiza z brony i swe drzewo składać godzi.
XVIII.
Feniksa ma na hełmie jasnem jedynego, Podomno uniesiona pychą, a dla
sypiała rzadko bez blachu przedniego. Widząc, że się wybiera Rugier, żartko skoczy, Chcąc z nowem bohatyrem swej probować mocy; Tuszy, iżby ją chwała zwycięstwa chybiła, Gdyby Rugierowi iść pierwej dopuściła.
XVII.
Na konia, jak szalona, wpadła i bojcami Zwiera, prosto tam lecąc, kędy za murami Amonowa nadobna rycerka czekała, A po szerokich polach Rugiera patrzała; Serce jej skacze, gniewem, miłością ujęte, Myśii, gdzie go uderzyć, aby razy wzięte Od niej mniej mu szkodziły. Tem czasem wychodzi Marfiza z brony i swe drzewo składać godzi.
XVIII.
Feniksa ma na hełmie jasnem jedynego, Podomno uniesiona pychą, a dla
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 110
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
jej do szkodliwych ran bronią naleźć drogi.
LXXII.
Jako pod mocnem miastem hetman odważony, Gdy go z wojskiem przebranem z każdej obległ strony, Wszystkich sposobów kusi; to z boku przypadnie, To ukradkiem przez podkop dziurę czyni na dnie, Ognistemi wyrzuca bronę petardami, Piechoty pod mur pędzi, nakryte tarczami: Tak serdeczna rycerka sili się, pracuje; Próżno, bo broń od twardej blachy odskakuje.
LXXIII.
Z zbroje, z tarczy, z szyszaka skry tak wylatują, Jako z komina, w ogień gdy miechy dmuchają. Krzywe, proste, zmyślone cięcia wynajduje, Lubo szyję lub ramię przeciąć usiłuje; Tak z pochmurza wypchniony czarnego deszcz z
jej do szkodliwych ran bronią naleźć drogi.
LXXII.
Jako pod mocnem miastem hetman odważony, Gdy go z wojskiem przebranem z każdej obległ strony, Wszystkich sposobów kusi; to z boku przypadnie, To ukradkiem przez podkop dziurę czyni na dnie, Ognistemi wyrzuca bronę petardami, Piechoty pod mur pędzi, nakryte tarczami: Tak serdeczna rycerka sili się, pracuje; Próżno, bo broń od twardej blachy odskakuje.
LXXIII.
Z zbroje, z tarczy, z szyszaka skry tak wylatują, Jako z komina, w ogień gdy miechy dmuchają. Krzywe, proste, zmyślone cięcia wynajduje, Lubo szyję lub ramię przeciąć usiłuje; Tak z pochmurza wypchniony czarnego deszcz z
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 353
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905