się zepsują; Prędko zaginie, czemu nie folgują. Księżycu jasny i wy gwiazdy śliczne! Widzicie nasze prace ustawiczne.
Ej nuże, nuże! nieboże pęcaku, Gdybyś to widział młodzieńcze chudaku Co z nas którą masz wziąć, jako robimy, Płakałbyś i myć do ciebie tęsknimy. Wznidźże, wznidź rychło słoneczko zarane A wróć nam nasze czasy pożądane.
Ej nuże, nuże! nieboże pęcaku, Nie jednegoś rąk nabawił bolaku, Czy nie lepiej że poczynać powoli? Niewiele zrobi, kogo ręka boli.
Ej nuże, nuże! nieboże pęcaku, Zakłoć się musi, kto maliny w krzaku
Albo kto piękne chce pozbierać roże
się zepsują; Prędko zaginie, czemu nie folgują. Księżycu jasny i wy gwiazdy śliczne! Widzicie nasze prace ustawiczne.
Ej nuże, nuże! nieboże pęcaku, Gdybyś to widział młodzieńcze chudaku Co z nas ktorą masz wziąć, jako robimy, Płakałbyś i myć do ciebie tesknimy. Wznidźże, wznidź rychło słoneczko zarane A wroć nam nasze czasy pożądane.
Ej nuże, nuże! nieboże pęcaku, Nie jednegoś rąk nabawił bolaku, Czy nie lepiej że poczynać powoli? Niewiele zrobi, kogo ręka boli.
Ej nuże, nuże! nieboże pęcaku, Zakłoć się musi, kto maliny w krzaku
Albo kto piękne chce pozbierać roże
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 363
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
zabrania żartkości. Gdy Tytan Arktusowi wóz z północy toczy, mile wszytkim otwiera ranna zorza oczy, albowiem każdy człowiek na przybycie słońca jutrzenkę z chęcią wita za pewnego gońca. Tak i ja zawszem na tę gwiazdę poglądała, która by się swym rogiem dwóch nieb wraz tykała, i mawiałam częstokroć: „Zajaśniej, słoneczko, oświeć, oświeć swym światłem ciemne okieneczko! Powstań, proszę, przynamniej udziel swej pół twarzy, gdyż i mała iskierka serce me rozżarzy!”. Jeśli mnie tedy minie ukontentowanie, i o promyk twych ogniów dość mi mieć staranie. II
Boże, Ty wiesz głupstwo moje, i grzechy moje nie są zatajone przed
zabrania żartkości. Gdy Tytan Arktusowi wóz z północy toczy, mile wszytkim otwiera ranna zorza oczy, albowiem kożdy człowiek na przybycie słońca jutrzenkę z chęcią wita za pewnego gońca. Tak i ja zawszem na tę gwiazdę poglądała, która by się swym rogiem dwóch nieb wraz tykała, i mawiałam częstokroć: „Zajaśniej, słoneczko, oświeć, oświeć swym światłem ciemne okieneczko! Powstań, proszę, przynamniej udziel swej pół twarzy, gdyż i mała iskierka serce me rozżarzy!”. Jeśli mnie tedy minie ukontentowanie, i o promyk twych ogniów dość mi mieć staranie. II
Boże, Ty wiesz głupstwo moje, i grzechy moje nie są zatajone przed
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 30
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
, Nimfy-ć przysmaki cukrem zaprawiają, Konfekty-ć smażą, ktoś cicho narzeka, Iż cię leniwe godziny trzymają. Rośmiał się bożek, lubo to z daleka, Wtem mi go i noc, i góry zakryły, Mnie też tchu więcej nie stało i siły. KRZYKLIWEGO SŁOWIKA MELODIA WTÓRA 1
Gasisz jutrzenkę, ogniste słoneczko, Zioła dżdżystymi kropiącą perłami, Już gospodarza wybiegasz, mróweczko, Mylnymi niosąc prowijant drogami. Już cukier z kwiatków ssiesz, bujna pszczółeczko, Budujesz w ulach miasteczko z domami. I mnie czas nucić, czas ranny ucieka, Gość mię wczorajszy przy strumieniu czeka. 2
O, jako prawdę wieśćba moja zgadła, Że bożek
, Nimfy-ć przysmaki cukrem zaprawiają, Konfekty-ć smażą, ktoś cicho narzeka, Iż cię leniwe godziny trzymają. Rośmiał się bożek, lubo to z daleka, Wtem mi go i noc, i góry zakryły, Mnie też tchu więcej nie stało i siły. KRZYKLIWEGO SŁOWIKA MELODIA WTÓRA 1
Gasisz jutrzenkę, ogniste słoneczko, Zioła dżdżystymi kropiącą perłami, Już gospodarza wybiegasz, mróweczko, Mylnymi niosąc prowijant drogami. Już cukier z kwiatków ssiesz, bujna pszczółeczko, Budujesz w ulach miasteczko z domami. I mnie czas nucić, czas ranny ucieka, Gość mię wczorajszy przy strumieniu czeka. 2
O, jako prawdę wieśćba moja zgadła, Że bożek
Skrót tekstu: CezMelBar_II
Strona: 166
Tytuł:
Melodia krzykliwego na wiosnę słowika
Autor:
Franciszek Józef Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitalamia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1652
Data wydania (nie wcześniej niż):
1652
Data wydania (nie później niż):
1652
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
na cię; koniecznie weźmiesz miedzy rogi. Naryczysz się cały dzień, teraz nie czyń trwogi. Gdyby w me, wolałbym ja, żeby spać przestała, Wolałbym, żeby ze mną te kwiateczki rwała. Lekko, owieczki moje, lekko postępujcie, Śpi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie! Słoneczko, o słoneczko! Nie zajrzy nam cienia, Pohamuj małą chwilę ostrego promienia, Uchyl się za ten obłok! Blask spiącemu szkodzi, Ja bym zasłonił, ale tknąć mi się nie godzi. I ty się nie przebiegaj, jaszczurko zielona, Bo cię prędko dosięże maczuga toczona. Lekko, owieczki moje, lekko następujcie
na cię; koniecznie weźmiesz miedzy rogi. Naryczysz się cały dzień, teraz nie czyń trwogi. Gdyby w me, wolałbym ja, żeby spać przestała, Wolałbym, żeby ze mną te kwiateczki rwała. Lekko, owieczki moje, lekko postępujcie, Spi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie! Słoneczko, o słoneczko! Nie zajrzy nam cienia, Pohamuj małą chwilę ostrego promienia, Uchyl się za ten obłok! Blask spiącemu szkodzi, Ja bym zasłonił, ale tknąć mi się nie godzi. I ty się nie przebiegaj, jaszczurko zielona, Bo cię prędko dosięże maczuga toczona. Lekko, owieczki moje, lekko następujcie
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 112
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
koniecznie weźmiesz miedzy rogi. Naryczysz się cały dzień, teraz nie czyń trwogi. Gdyby w me, wolałbym ja, żeby spać przestała, Wolałbym, żeby ze mną te kwiateczki rwała. Lekko, owieczki moje, lekko postępujcie, Śpi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie! Słoneczko, o słoneczko! Nie zajrzy nam cienia, Pohamuj małą chwilę ostrego promienia, Uchyl się za ten obłok! Blask spiącemu szkodzi, Ja bym zasłonił, ale tknąć mi się nie godzi. I ty się nie przebiegaj, jaszczurko zielona, Bo cię prędko dosięże maczuga toczona. Lekko, owieczki moje, lekko następujcie, Śpi tu
koniecznie weźmiesz miedzy rogi. Naryczysz się cały dzień, teraz nie czyń trwogi. Gdyby w me, wolałbym ja, żeby spać przestała, Wolałbym, żeby ze mną te kwiateczki rwała. Lekko, owieczki moje, lekko postępujcie, Spi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie! Słoneczko, o słoneczko! Nie zajrzy nam cienia, Pohamuj małą chwilę ostrego promienia, Uchyl się za ten obłok! Blask spiącemu szkodzi, Ja bym zasłonił, ale tknąć mi się nie godzi. I ty się nie przebiegaj, jaszczurko zielona, Bo cię prędko dosięże maczuga toczona. Lekko, owieczki moje, lekko następujcie, Spi tu
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 112
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
chowamy dla ciebie! Chowamy piękną pannę abo wdowę krasną, Źle się u cudzych żywić, lepiej mieć swą własną. Starosta Pietrucho, nierada ty robisz, jako baczę, Chociaj ci nic młodego w pieluchach nie płacze. Pożynaj, nie postawaj, a przyśpiewaj cudnie, Jeszcze obiad nie gotów, jeszcze nie południe! Pietrucha Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ty dzień po dniu prowadzisz, aż długi rok minie, A on wszystko porobić chce w jednej godzinie. Ty czasem pieczesz, czasem wionąć wietrzykowi Pozwolisz i naszemu dogadzasz znojowi, A on zawsze: „Pożynaj, nie postawaj!” -
chowamy dla ciebie! Chowamy piękną pannę abo wdowę krasną, Źle się u cudzych żywić, lepiej mieć swą własną. Starosta Pietrucho, nierada ty robisz, jako baczę, Chociaj ci nic młodego w pieluchach nie płacze. Pożynaj, nie postawaj, a przyśpiewaj cudnie, Jeszcze obiad nie gotów, jeszcze nie południe! Pietrucha Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ty dzień po dniu prowadzisz, aż długi rok minie, A on wszystko porobić chce w jednej godzinie. Ty czasem pieczesz, czasem wionąć wietrzykowi Pozwolisz i naszemu dogadzasz znojowi, A on zawsze: „Pożynaj, nie postawaj!” -
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 156
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
, a nie będzie chciała, Bo biczem barzo chlustasz. Bodaj ci tak było, Jako się to rzemienie u bicza zwiesiło! Starosta Pożynaj, nie postawaj! I ty byś wolała Inszego bicza zażyć, tylko byś igrała. Zażywaj teraz tego! Barzo-ć widzę śmieszno! Pociągaj za inszymi i zażynaj spieszno! Pietrucha Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ciebie czasem pochmurne obłoki zasłonią, Ale ich prędko wiatry pogodne rozgonią, A naszemu staroście nie patrz w oczy śmiele, Zawsze u niego chmura i kozieł na czele. Ty rosę hojną dajesz po ranu wstawając I drugą także dajesz wieczór zapadając,
, a nie będzie chciała, Bo biczem barzo chlustasz. Bodaj ci tak było, Jako się to rzemienie u bicza zwiesiło! Starosta Pożynaj, nie postawaj! I ty byś wolała Inszego bicza zażyć, tylko byś igrała. Zażywaj teraz tego! Barzo-ć widzę śmieszno! Pociągaj za inszymi i zażynaj spieszno! Pietrucha Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ciebie czasem pochmurne obłoki zasłonią, Ale ich prędko wiatry pogodne rozgonią, A naszemu staroście nie patrz w oczy śmiele, Zawsze u niego chmura i kozieł na czele. Ty rosę hojną dajesz po ranu wstawając I drugą także dajesz wieczór zapadając,
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 157
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
swój karb czyni, Ale wszystek dom gubi. I ja bym życzyła, Abym nigdy płochego nic nie popełniła. Ale starosta do nas znowu przystępuje, Kwaśno patrzy, z nahajką na nas się gotuje. Zaśpiewam ja mu przedsię, rad on pieśni słucha. Patrzy na nas i stanął, i nadkłada ucha. Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Naucz swych obyczajów starostę naszego. Ty piękny dzień promieńmi swoimi oświecasz I wzajem księżycowi noc ciemną polecasz, Jako ty bez pomocy nie żyjesz na niebie, Niechaj i nasz starosta przykład bierze z ciebie. Na niebie wszystkie rzeczy dobrze są zrządzone: Księżyc u ciebie żoną, niech on
swój karb czyni, Ale wszystek dom gubi. I ja bym życzyła, Abym nigdy płochego nic nie popełniła. Ale starosta do nas znowu przystępuje, Kwaśno patrzy, z nahajką na nas się gotuje. Zaśpiewam ja mu przedsię, rad on pieśni słucha. Patrzy na nas i stanął, i nadkłada ucha. Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Naucz swych obyczajów starostę naszego. Ty piękny dzień promieńmi swoimi oświecasz I wzajem księżycowi noc ciemną polecasz, Jako ty bez pomocy nie żyjesz na niebie, Niechaj i nasz starosta przykład bierze z ciebie. Na niebie wszystkie rzeczy dobrze są zrządzone: Księżyc u ciebie żoną, niech on
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 164
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
nie folgują. Księżycu jasny i wi, gwiazdy śliczne, Widzicie prace nasze ustawiczne!
Oj, nuże, nuże, nieboże pęcaku! Gdybyś to wiedział, młodzieńcze chudaku, Co z nas którą masz wziąć, jako robiemy, Płakałbyś — i my-ć do ciebie tęskniemy. Wznidźże, wznidź rychło, słoneczko zarane, A wróć nam nasze czasy pożądane!
Oj, nuże, nuże, nieboże pęcaku! Niejednegoś rąk nabawił bolaku. Czy nielepiejże poczynać powoli? Niewiele zrobi, kogo ręka boli. W Bogu nadzieja, że po tych kłopotach Zaświeci jeszcze słońce w naszych wrotach.
Oj, nuże, nuże, nieboże pęcaku!
nie folgują. Księżycu jasny i wy, gwiazdy śliczne, Widzicie prace nasze ustawiczne!
Oj, nuże, nuże, nieboże pęcaku! Gdybyś to wiedział, młodzieńcze chudaku, Co z nas którą masz wziąć, jako robiemy, Płakałbyś — i my-ć do ciebie teskniemy. Wznidźże, wznidź rychło, słoneczko zarane, A wróć nam nasze czasy pożądane!
Oj, nuże, nuże, nieboże pęcaku! Niejednegoś rąk nabawił bolaku. Czy nielepiejże poczynać powoli? Niewiele zrobi, kogo ręka boli. W Bogu nadzieja, że po tych kłopotach Zaświeci jeszcze słońce w naszych wrotach.
Oj, nuże, nuże, nieboże pęcaku!
Skrót tekstu: MorszZWybór
Strona: 55
Tytuł:
Wybór wierszy
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975