tam pod niebo wyniósł się tu od nas i wybrał wzgórę: pewna że materia jego musiała być tu wprzód u nas/ i włóczyć się po tej ziemi po której chodzimy/[...] tym powietrzu którym żyjemy; jeśli nam nie szkodziła będąc tu z nami/ jako może szkodzić oddaliwszy się tak daleko/ i gorając tam mocą abo słoneczną/ abo wrodzonym ogniem swoim? a jeśli co tu pobroiła u nas/ pobudzając humory w ludziach/ jeślibyśmy rozumieli/ że z tego ognistego waporu póki tu był/ wzniecały się najazdy Tatarskie/ domowe niesnaski/ burdy postronne: tedyć chwała Bogu teraz/ że się od nas wyprowadził/ i uczynił sobie siedlisko więcej niż
tám pod niebo wyniosł się tu od nas y wybrał wzgorę: pewna że máterya iego muśiała bydź tu wprzód v nas/ y włoczyć sie po tey źiemi po ktorey chodźimy/[...] tym powietrzu którym żyiemy; iesli nam nie szkodźiłá będąc tu z námi/ iáko może szkodźić oddaliwszy się ták dáleko/ y goráiąc tám mocą ábo słoneczną/ ábo wrodzonym ogniem swoim? á iesli co tu pobroiłá v nás/ pobudzáiąc humory w ludźiách/ ieslibysmy rozumieli/ że z tego ognistégo waporu poki tu był/ wzniecáły się naiázdy Tátárskie/ domowe niesnaski/ burdy postronne: tedyć chwałá Bogu teraz/ że sie od nas wyprowádźił/ y vczynił sobie śiedlisko więcey niż
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: B2v
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
mężem, dziadem wita. Gdyby jeszcze dni lotne koła tamowały i godziny swe rącze konie wstrzymywały, wykrzyknąłby robaczek: „Długiem przebył chwile!”, wtąż i kwiatek: „I jam też kwitnął drugie tyle!”. Ale czas niedościgły leci jako strzała i lat śliskich od bystrych rzek różnica mała; przed słoneczną pogonią miesiąc ustępuje, dni też uciekających nikt nie zahamuje; żaden lotnym godzinom wodzów nie ukróci, a która już minęła, nazad się nie wróci. Sam sobie jest zazdrosnym czas, bo gdy się goni, lub przed sobą ucieka, swe momenta roni. Jako jasne pochodnie, im gęstsze skry żarzą, tym się prędszym
mężem, dziadem wita. Gdyby jeszcze dni lotne koła tamowały i godziny swe rącze konie wstrzymywały, wykrzyknąłby robaczek: „Długiem przebył chwile!”, wtąż i kwiatek: „I jam też kwitnął drugie tyle!”. Ale czas niedościgły leci jako strzała i lat śliskich od bystrych rzek różnica mała; przed słoneczną pogonią miesiąc ustępuje, dni też uciekających nikt nie zahamuje; żaden lotnym godzinom wodzów nie ukróci, a która już minęła, nazad się nie wróci. Sam sobie jest zazdrosnym czas, bo gdy się goni, lub przed sobą ucieka, swe momenta roni. Jako jasne pochodnie, im gęstsze skry żarzą, tym się prędszym
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 65
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
przed nami pokarm i napój położą/ któremi je karmią i poją. Pewienem tego Bracia/ że jacy są Panowie/ tacy i słudzy/ Jakowi my rąk wkładacze/ takowi i ci którzy rąk wkładanie od nas przyjmują. A jeśliże my pod cieniem niedbalstwa drzemiem/ a oni prze lenistwo i posnęli/ jeśli my światłością słoneczną będąc/ mgłą nieumiejętności pociemnieli/ tak iż niektórzy z nas i swego własnego języka pism dobrze czytać nie umiemy: światłość Księżyca jaka będzie? ponieważ nasza świałość i w nich i w powierzonej im rozumnej trzodzie świecić się miała? gdzież nie mrok/ gdzie nie ciemność? Dla której wielkie wielu błędy/ wielkie pogorszenia/
przed námi pokarm y napoy położą/ ktoremi ie karmią y poią. Pewienem tego Bráćia/ że iacy są Pánowie/ tácy y słudzy/ Iákowi my rąk wkłádácże/ tákowi y ći ktorzy rąk wkłádánie od nas przyimuią. A ieśliże my pod ćieniem niedbálstwá drzemiem/ á oni prze lenistwo y posnęli/ iesli my świátłośćią słonecżną będąc/ mgłą nieumieiętnośći poćiemnieli/ ták iż niektorzy z nas y swego własnego ięzyká pism dobrze cżytáć nie vmiemy: świátłość Kśiężycá iáka będźie? ponieważ nászá świáłość y w nich y w powierzoney im rozumney trzodźie świećić się miáłá? gdźież nie mrok/ gdźie nie ćiemność? Dla ktorey wielkie wielu błędy/ wielkie pogorszenia/
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 26
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
powietrze zaś nasze jako też i atmosfera słoneczna zupełnie jest przezroczysta, przeto ich nie widziemy, wapory zaś i kurzawy tak ziemi jako i komet nie są zupełnie przezroczyste, ale część promieni wolnie przez nie przechodzi, część odbita do oczu wpada jako przez szkła i rąbki, przeto je widziemy lubo są rzadsze za powietrze i materią słoneczną.
Gdyby ogon czyniły wapory i kurzawy, rozsypałyby się z czasem komety i zniszczały, owszem wiele ich przez tak wiele wieków tak obfite wysypując z siebie kurzawy we własnychże popiołach zgrzebione, więcejby na świat nie powracało?
Kto uważy na jak małe cząstki dzielić się mogą bez uszczerbku wielkości i wagi istoty ziemskie,
powietrze zaś nasze iako też y atmosfera słoneczna zupełnie iest przezroczysta, przeto ich nie widziemy, wapory zaś y kurzawy tak ziemi iako y komet nie są zupełnie przezroczyste, ale część promieni wolnie przez nie przechodzi, część odbita do oczu wpada iako przez szkła y rąbki, przeto ie widziemy lubo są rzadsze za powietrze y materyą słoneczną.
Gdyby ogon czyniły wapory y kurzawy, rozsypałyby się z czasem komety y zniszczały, owszem wiele ich przez tak wiele wiekow tak obfite wysypuiąc z siebie kurzawy we własnychże popiołach zgrzebione, więceyby na świat nie powracało?
Kto uważy na iak małe cząstki dzielić się mogą bez uszczerbku wielkości y wagi istoty ziemskie,
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 101
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
Sobole na kołnierzu w tył po pas spuszczone, Rękawy szły przez konia na krzyż przełożone. — Ta kaftanów tu moda i w cesarskim stroju, Że rękawy ciągną się do ziemi w swym kroju. —
Zawój mierny pod kitą z piór czarnych złożoną W sztuce diamentowej. Od tej jedną stroną Zawoju kanak znaczny brylantów wielkością Z słoneczną się przemagał swym lustrem jasnością. Koń dzielny, lecz stateczny, nie mniej złota wagą I pereł obciążony, jak jeźdźca powagą, Wspaniałą stawiał nogę w delikatnym kroku, Z oczu, z rzędu skry drogie rzucając po boku. Perły zaś od dywdyka co w sznurach wisiały, Po piasku ślad za sobą drogi rysowały. Po
Sobole na kołnierzu w tył po pas spuszczone, Rękawy szły przez konia na krzyż przełożone. — Ta kaftanów tu moda i w cesarskim stroju, Że rękawy ciągną się do ziemi w swym kroju. —
Zawój mierny pod kitą z piór czarnych złożoną W sztuce dyjamentowej. Od tej jedną stroną Zawoju kanak znaczny brylantów wielkością Z słoneczną się przemagał swym lustrem jasnością. Koń dzielny, lecz stateczny, nie mniej złota wagą I pereł obciążony, jak jeźdźca powagą, Wspaniałą stawiał nogę w delikatnym kroku, Z oczu, z rzędu skry drogie rzucając po boku. Perły zaś od dywdyka co w sznurach wisiały, Po piasku ślad za sobą drogi rysowały. Po
Skrót tekstu: GośPosBar_II
Strona: 459
Tytuł:
Poselstwo wielkie Stanisława Chomentowskiego...
Autor:
Franciszek Gościecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
niepotemu/ ważne sprawy przed się brać/ mogłyby się niepochopic. ¤ Pierwsza Kwad. 27. (17) dn. około I. rano teraz i potym może niebo zasmucić/ a ono/ jeżeli nie na deszcz/ tedyć do nieprzyjemych chmurów dysponować; w szakże się domniemam/ że przecie ziemi jasnością słoneczną cokolwiek faworu swego użyczy/ a przeciwnej chwili/któraby się pokazać usiłowała/ odpor da. Odpołnocy i Słońca wschodu niebezpieczne nowiny! Zdamisie/ że miecz szczęścia sprobuje/ lecz podobno z żałosnem succesem! Powieść, coby się przy takowym nieba ułożeniu, na powietrzu i na ziemi względem powietrza, i innych rzeczy,
niepotemu/ ważne spráwy przed śię bráć/ mogłyby śię niepochopic. ¤ Pierwsza Kwád. 27. (17) dn. około I. ráno teraz y potym może niebo zásmućić/ á ono/ ieżeli nie ná deszcz/ tedyć do nieprzyiemych chmurow disponowáć; w szákże śię domniemam/ że przećie źiemi iásnośćią słoneczną cokolwiek fáworu swego użyczy/ á przećiwney chwili/ktoraby śię pokazáć uśiłowáłá/ odpor da. Odpołnocy y Słoncá wschodu niebespieczne nowiny! Zdamiśie/ że miecz szczesćia zprobuie/ lecz podobno z żałosnem succesem! Powieść, coby śię przy tákowym niebá ułożeniu, ná powietrzu y ná źiemi względem powietrza, y innych rzeczy,
Skrót tekstu: FurUważ
Strona: Hv
Tytuł:
Astrophiczne uważanie o ułożeniu powietrza
Autor:
Stefan Furman
Drukarnia:
Dawid Frydrych Rhetiusz
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
kalendarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1664
Data wydania (nie wcześniej niż):
1664
Data wydania (nie później niż):
1664
/ miodu/ oliwy/ terebintów/ grana: znajduje się też tam hałun/ vitriol/ i kruszce wszelakie. Miedzy inszymi jej bogactwy/ nie opuszczę też i soli/ którą robią w Salinach: jest tam jedno jezioro szerokie/ do którego zimie wpadają niektóre potoczki/ a lecie za przyrodzeniem tamtej ziemie/ i za mocą słoneczną/ napełnia się wszystko solą barzo piękną i twardą. tego jeziora jest w okrąg 12. mil: lecz sól miąższa nie rodzi się/ tylko w pułtrzeciu mil/ a indziej bywa drobniuchna. Jest na tej wyspie podobno do 800. wsi/ i kilka miast. Główne Nicosia/ Arcybiskupstwo/ którego w okrąg jest więcej
/ miodu/ oliwy/ terebintow/ gráná: znáyduie się też tám háłun/ vitriol/ y kruszce wszelákie. Miedzy inszymi iey bogáctwy/ nie opusczę też y soli/ ktorą robią w Sálinách: iest tám iedno ieźioro szerokie/ do ktorego źimie wpadáią niektore potoczki/ á lećie zá przyrodzeniem támtey źiemie/ y zá mocą słoneczną/ nápełnia się wszystko solą bárzo piękną y twárdą. tego ieźiorá iest w okrąg 12. mil: lecz sol miąższa nie rodźi się/ tylko w pułtrzećiu mil/ á indźiey bywa drobniuchna. Iest ná tey wyspie podobno do 800. wśi/ y kilká miast. Głowne Nicosia/ Arcibiskupstwo/ ktorego w okrąg iest więcey
Skrót tekstu: BotŁęczRel_II
Strona: 116
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. II
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
mogą/ a słowa twoje i prawda twoja omylna być nie może/ tak jako ty sam Bóg ani omylony być/ ani też omylić nikogo nie możesz. Dla tego pewniejsza jest/ i mocniej stoi w-sercu moim najmniejsza odrobina prawdy twojej/ i najtrudniejszy artykuł wiary świętej/ niżeli to/ że ja oczyma mymi słoneczną światłość widzę/ gdy w-południe na nią patrzę. Drogi doskonałości Chrześć:
5. Tej wiary Panie dochowaj we mnie/ tej wiary przymnoż we mnie/ powątpiwania/ trwogi/ podejzrzenia o tej wierze wszytkie oddal ode-mnie/ i teraz i zawsze/ a osobliwie w-godzinę śmierci mojej. Z-czym
mogą/ á słowá twoie i prawdá twoiá omylna bydź nie może/ ták iáko ty sam Bog áni omylony bydź/ áni też omylić nikogo nie możesz. Dla tego pewnieysza iest/ i mocniey stoi w-sercu moim naymnieysza odrobiná prawdy twoiey/ i naytrudnieyszy ártykuł wiary świętey/ niżeli to/ że ia oczymá mymi słoneczną świátłość widzę/ gdy w-południe ná nię pátrzę. Drogi doskonáłośći Chrześć:
5. Tey wiáry Pánie dochoway we mnie/ tey wiary przymnoż we mnie/ powątpiwánia/ trwogi/ podeyzrzenia o tey wierze wszytkie oddal ode-mnie/ i teraz i záwsze/ á osobliwie w-godźinę śmierći moiey. Z-czym
Skrót tekstu: DrużbDroga
Strona: 163
Tytuł:
Droga doskonałości chrześcijańskiej
Autor:
Kasper Drużbicki
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665