poświąt do kościoła, Nie wąchać, nie na trunny, nie na nieboszczyki, Nie wódki destylować ani do apteki; A to ziele nie jest mak gnuśny ani wiosny Pierwiastkowe fiołki, nie co kwiat niesprosny Rozwijają lilije ani powój kręty, Nie lotnymi tulipan przywiezion okręty, Nie róża skropiona krwią najgładszej boginie, Nie wartogłów słonecznik, nie kwiat na jaśminie,
Nie stokroć, nie majeran zapachem niebrzydki, Insze to ziele, insze ma swoje pożytki. Korzeń się wprzód u spodku w dwie cebulki dzieli, Łodyga się a gładka i bez sęków bieli, Ale dęta jak słoma i ma w sobie rowki, Którymi sok z korzenia idzie do makówki;
poświąt do kościoła, Nie wąchać, nie na trunny, nie na nieboszczyki, Nie wódki destylować ani do apteki; A to ziele nie jest mak gnuśny ani wiosny Pierwiastkowe fijałki, nie co kwiat niesprosny Rozwijają lilije ani powój kręty, Nie lotnymi tulipan przywiezion okręty, Nie róża skropiona krwią najgładszej boginie, Nie wartogłów słonecznik, nie kwiat na jaśminie,
Nie stokroć, nie majeran zapachem niebrzydki, Insze to ziele, insze ma swoje pożytki. Korzeń się wprzód u spodku w dwie cebulki dzieli, Łodyga się a gładka i bez sęków bieli, Ale dęta jak słoma i ma w sobie rowki, Którymi sok z korzenia idzie do makówki;
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 46
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
, Odnóg zlustrowali teraźniejsi Marynarze. Starożytnych czasów była terminem żeglugi Ultima Thule: Po Promontoriach, skałach górach navigentes miarkowali się w dzień patrząć na Słońca wschód i zachód: w nocy zaś na gwiazdy obracając oczy, i bieg swój na Morzach Jedna ich Przewodniczka nocna była Cynosura, Stella Polaris, alias Zeglarska Gwiazda na którą jak słonecznik na Słońce direxerunt oculos: ale jak gór, skał namienionych ictu oculi nie dojrzeli, Gwiazdę też ową chmurami mieli zakrytą, z drogi i od drogiego erraverunt Życia; non requiem portumq; tenebant, dlatego na wielki Ocean nigdy się nie puszczali. Tandem dispositione inirabili Boga Prowidencyj, wynaleziona Pixis nautica albo kompas żeglarski natartą mający
, Odnog zlustrowali teraznieysi Marynarze. Starożytnych czasow była terminem żeglugi Ultima Thule: Po Promontoryach, skałach gorach navigentes miarkowali się w dzień patrząć na Słońca wschod y zachod: w nocy zaś na gwiazdy obracaiąc oczy, y bieg swoy na Morzach Iedna ich Przewodniczka nocna była Cynosura, Stella Polaris, alias Zeglarska Gwiazda na ktorą iak słonecznik na Słonce direxerunt oculos: ale iak gor, skał namienionych ictu oculi nie doyrzeli, Gwiazdę też ową chmurami mieli zakrytą, z drogi y od drogiego erraverunt Zycia; non requiem portumq; tenebant, dlatego na wielki Ocean nigdy się nie puszczali. Tandem dispositione inirabili Boga Prowidencyi, wynaleziona Pixis nautica albo kompas żeglarski natartą maiący
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 656
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
365. Trzydziesta Ośma Zagadka
Własne Dzieci pożeram, długa mi jest broda, Letniejszym niż Matuzal, pamiętam Nemroda.
Tojest czas najstarszy na świecie z brodą i kosą malowany, Trzydziesta dziewiąta Zagadka
Nie Ociec, Matka, ni zle, ni mi dobrze z niego, A przecię go nie spuszczam nigdy z oka mego.
Tojest Słonecznik ziele zawsze się za Słońcem kierujące. Czterdziesta Zagadka.
Nie chodzę, ani latam, nie jeżdzę, nie brodzę, Gdzie Człowiek żyć nie może, ja się sam tam rodzę: Jest mi chłodno, nie głodno, czysto, pić mam wiele, Dwojnóg, Czwornóg, i Latacz, zdradę na mnie ściele. W
365. Trzydziesta Osma Zagadka
Własne Dzieci pożeram, długa mi iest broda, Letnieyszym niż Matuzal, pamiętam Nemroda.
Toiest czás naystarszy na swiecie z brodą y kosą malowany, Trzydziesta dziewiąta Zagadka
Nie Ociec, Matka, ni zle, ni mi dobrze z niego, A przecię go nie spuszczam nigdy z oka mego.
Toiest Słonecznik ziele zawsze się za Słońcem kieruiące. Czterdziesta Zagadka.
Nie chodzę, ani latam, nie ieżdzę, nie brodzę, Gdzie Człowiek żyć nie może, ia się sam tam rodzę: Iest mi chłodno, nie głodno, czysto, pić mam wiele, Dwoynog, Czwornog, y Latacz, zdradę na mnie ściele. W
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1207
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
armarium, ciętego nie obecnego uleczenie; wilka niespodziane zdybanie, głosu ludziego alias mowy odjęcie, sprawuje; strusia i żółwia na jaja swoje patrzenie, płód z nich wywodzi; laska z leszczyny drzewa nachyleniem swoim, gdzie skarb utajony wydaje: Lew tak srogi i duży boi się koguta; Bazyliszek wzrokiem zabija na się patrzących; słonecznik kwiat za słońcem po Niebie idącym Kieruje się; Jaspis kamień krew płynącą, przyłożony zatrzymuje; Trup przy prezencyj swego zabójcy krwią się zalewa; jako się stało, że z Henryka Króla Angielskiego, do grobu prowadzonego, iż tam był praesens Richardus syn Ojcu rebellis, krew się puściła według świadectwa Maimburga w Krucjacie. Do uryny
armarium, ciętego nie obecnego uleczenie; wilka niespodziane zdybánie, głosu ludziego alias mowy odięcie, spráwuie; strusiá y żołwiá ná iáiá swoie pátrzenie, płod z nich wywodzi; laská z leszczyny drzewa náchyleniem swoim, gdzie skarb utáiony wydaie: Lew ták srogi y duży boi się koguta; Bázyliszek wzrokiem zábiiá na się pátrzących; słonecznik kwiát zá słońcem po Niebie idącym Kieruie się; Iaspis kámień krew płynącą, przyłożony zátrzymuie; Trup przy prezencyi swego zaboycy krwią się zálewa; iáko się stało, że z Henryka Krola Angielskiego, do grobu prowádzonego, iż tam był praesens Richardus syn Oycu rebellis, krew się puściłá według swiadectwá Maimburgá w Krucyacie. Do uryny
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 222
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
, a w zimie płynie wodą według Arystotelesa in admirandis cap. 109.
GRANIT jest marmur bardzo twardy złożony z makuł białych i czarnych, w wielkich sztukach w Egipcie znajdował się.
HELITES podobno jednoż, co i Helioscopium, to jest kołowrot kamień z złotą makułą jak słońce, w koło krąży z słońcem, jak słonecznik ziele.
IASPIS Jaspid kamień dawnych czasów za lekarstwo no- O Kamieniach osobliwych Historia naturalna.
szony, różnego znajduje się koloru, to do szmaragu podobny, linią białą przepasany, wtedy zowiąc się Grammatias; to wiele przez siebie ma pasków; a w ten czas nazywa się Polygrammos; to z drugiej strony ma onyxa podobieństwo,
, á w zimie płynie wodą według Aristotelesa in admirandis cap. 109.
GRANIT iest marmur bardzo twardy złożony z makuł białych y czarnych, w wielkich sztukach w Egypcie znaydował się.
HELITES podobno iednoż, co y Helioscopium, to iest kołowrot kamień z złotą mákułą iak słońce, w koło krąży z słońcem, iak słonecznik ziele.
IASPIS Iaspid kamień dawnych czasow za lekarstwo no- O Kamieniach osobliwych Historya naturalna.
szony, rożnego znayduie się koloru, to do szmaragu podobny, linią białą przepasany, wtedy zowiąc się Grammatias; to wiele przez siebie ma paskow; a w ten czas nazywa się Polygrammos; to z drugiey strony ma onyxa podobieństwo,
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 344
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Uczynił Panem, Ekonomem, podstarościm człeka Omnia subiiciens sub pedibus eius według Psalmisty. A zatym ten Pan doczesny, człek, powinien uti, non abuti tego wszystkiego, bo inaczej szalenie rządzącemu będą kreatury in decipulam.
Najlepszy ten gospodarz obserwujący owo cum Iove manum move: u którego BÓG Alpha i Omega Ekonomiki: który jako słonecznik na słońce, tak on na Boga obraca oczy: Oculi mei semper ad Dominum. Nie piękna to Egipcjanom przypięta łatką, że unich Aratores nunquam Caelum respiciunt. Jeśli chcesz multum chleba, nie zapominaj Nieba: Izydor Święty od pługa na głos dzwonka bieży do Kościoła, a tu, za niego orzą Anieli: Hugolin
Uczynił Panem, Ekonomem, podstarościm człeka Omnia subiiciens sub pedibus eius według Psalmisty. A zatym ten Pan doczesny, człek, powinien uti, non abuti tego wszystkiego, bo inaczey szalenie rządzącemu będą kreatury in decipulam.
Naylepszy ten gospodarz obserwuiący owo cum Iove manum move: u ktorego BOG Alpha y Omega Ekonomiki: ktory iako słonecznik na słońce, tak on na Boga obraca oczy: Oculi mei semper ad Dominum. Nie piękna to Egypcyanom przypięta łatką, że unich Aratores nunquam Caelum respiciunt. Ieśli chcesz multum chleba, nie zapominay Nieba: Izydor Swięty od pługa na głos dzwonka bieży do Kościoła, á tu, za niego orzą Anieli: Hugolin
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 350
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
śrzodków zażyć/ któreby przygotowały to złe i rozbiły/ dla czego brać często lekwarz z miodu dobrze odszymowanego z mąką bobu/ i kminu kramnego w trunku wina: goleni myć w cytrynach słonych warzonych/ abo ługiem ciepłym z winnego chrostu/ abo jesionowym/ w którymby wrzały liście dębowe/ polej/ miętka polna/ słonecznik/ siarka/ sól: abo winem białym/ w którymby wrzał róg Jeleni tarty/ mocząc chusty ciepło przywijać. Abo weź siarki łotów dwa/ gołębiego łajna dragm dziesięć/ mąki/ bobu/ słonecznikowej po łot: trzy/ zwarzenia złotogłowowego/ soku kapusty z trochą octu zmieszać na kaszę/ którą mało co zwarzywszy mieszając
śrzodkow záżyć/ ktoreby przygotowały to złe y rozbiły/ dla czego bráć często lekwarz z miodu dobrze odszymowánego z mąką bobu/ y kminu kramnego w trunku winá: goleni myć w cytrynách słonych wárzonych/ ábo ługiem ćiepłym z winnego chrostu/ ábo ieśionowym/ w ktorymby wrzáły liśćie dębowe/ poley/ miętká polna/ słonecznik/ śiárká/ sol: abo winem białym/ w ktorymby wrzał rog Ieleni tárty/ mocząc chusty ćiepło przywiiáć. Abo weź śiárki łotow dwá/ gołębiego łáyná dragm dźieśięć/ mąki/ bobu/ słonecznikowey po łot: trzy/ zwárzenia złotogłowowego/ soku kápusty z trochą octu zmieszáć ná kászę/ ktorą máło co zwárzywszy mieszáiąc
Skrót tekstu: CiachPrzyp
Strona: E
Tytuł:
O przypadkach białychgłów brzemiennych
Autor:
Piotr Ciachowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki, traktaty
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
i godnej w Województwie naszym osoby W. M. Pana merita, swoje lubo nie de condigno, ale przynamniej de congruo odebrały praemium, dignum et justum być chyba ten nie przyzna, kto ad iniquam lancem judicii albo inwidyj albo przeciwnej przyłożył absque scrupulo emulacyj. Gdyż jeżeli umbra est virtutis honos, jako słońce umbrę albo słonecznik, chryzolit złoto, a ciągnie żelazo magnes; toćby się stała wielka wiolencja gdyby tak zasłużona i tyle razy probata virtusosoby W. M. Pana miała do tych czas inhonorata zostawać. Jeżeli fructus honos oneris toć nie należało sterilescere godnym zasługom i pracom W. M. P. ale w te honoru pożytkować godności
y godney w Wojewodztwie nászym osoby W. M. Páná merita, swoje lubo nie de condigno, ále przynamniey de congruo odebráły praemium, dignum et justum być chybá ten nie przyzna, kto ad iniquam lancem judicii álbo inwidyi álbo przećiwney przyłożył absque scrupulo emulácyi. Gdyż jeżeli umbra est virtutis honos, jáko słońce umbrę álbo słonecznik, chryzolit złoto, á ćiągnie żelázo mágnes; toćby śię stáłá wielka wiolencya gdyby ták zásłużona y tyle rázy probata virtusosoby W. M. Páná miáłá do tych czás inhonorata zostáwáć. Jeżeli fructus honos oneris toć nie náleżáło sterilescere godnym zásługom y prácom W. M. P. ále w te honoru pożytkowáć godnośći
Skrót tekstu: BystrzPol
Strona: A8
Tytuł:
Polak sensat
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
94. NA RÓŻĄ I LILIĄ
Piękny z modra fijołek, róża z karmazynu, Nie wstyda wesołego jodła rozmarynu, Drzewo niskiego ziółka, które się tak kładzie, Że w roku o drapieżnym nie wie listopadzie; I goździk, i tulipan dań przynoszą latu, Ten cegle, ten purpurze, ten rówien szarłatu; Żółto kwitnie słonecznik, narcyz prędko mieni, Tak zimie jako lecie ruta się zieleni. Ale skoro liii ja srebrny list roztoczy, Wszytkim ziołom dawszy met, na różą się boczy; Owszem, im bliżej siebie, tak ich zazdrość drażni, Tym śliczniejszym kolorem, tym kwitną wyraźniej. Dziwujże się tu świeckiej nieszczęsnej obłudzie! Kwiatki sobie
94. NA RÓŻĄ I LILIĄ
Piękny z modra fijołek, róża z karmazynu, Nie wstyda wesołego jodła rozmarynu, Drzewo niskiego ziółka, które się tak kładzie, Że w roku o drapieżnym nie wie listopadzie; I goździk, i tulipan dań przynoszą latu, Ten cegle, ten purpurze, ten rówien szarłatu; Żółto kwitnie słonecznik, narcyz prędko mieni, Tak zimie jako lecie ruta się zieleni. Ale skoro liii ja srebrny list roztoczy, Wszytkim ziołom dawszy met, na różą się boczy; Owszem, im bliżej siebie, tak ich zazdrość drażni, Tym śliczniejszym kolorem, tym kwitną wyraźniej. Dziwujże się tu świeckiej nieszczęsnej obłudzie! Kwiatki sobie
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 440
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
po części. To wespół zmieszawszy/ na węglisty ogień włożyć/ a ten dym lejkiem w otwór łona puszczać. To zaś wzbudza Miesięczną chorobę Paniam zawściągnioną/ przystojnych i zwykłych czasów. Toż czyni Czopek albo węzełek z Galbanu uczyniony/ w otwór łona wprawiony. Niektórzy też ten Czopek czynią z wodą/ w którejby Słonecznik z Piołunem był pierwej warzony. Item. Item. Zaśniatu
Zaśniat albo zaporzysko z żywota Paniam wywodzi/ tenże Czopek w otwór łona puszczony. Albo z Ciemierzyce białej/ a z Bobrowych strojów/ z Gałbanem z ognia kurzenie w Macicę puszczając. Zapamiętającem się.
Nad przyrodzenie zapamiętającym się/ jest użyteczny/ kurząc nim pod
po częśći. To wespoł zmieszáwszy/ ná węglisty ogień włożyć/ á ten dym liykiem w otwor łoná pusczáć. To zaś wzbudza Mieśięczną chorobę Pániam záwśćiągnioną/ przystoynych y zwykłych czásow. Toż czyni Czopek álbo węzełek z Galbanu vczyniony/ w otwor łoná wpráwiony. Niektorzy też ten Czopek czynią z wodą/ w ktoreyby Słonecznik z Piołunem był pierwey wárzony. Item. Item. Zaśniátu
Záśniat álbo zaporzysko z żywotá Pániam wywodźi/ tenże Czopek w otwor łoná pusczony. Albo z Ciemierzyce białey/ á z Bobrowych stroiow/ z Gałbanem z ogniá kurzenie w Máćicę pusczáiąc. Zápámiętáiącem sie.
Nád przyrodzenie zápámiętáiącym sie/ iest vżyteczny/ kurząc nim pod
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 214
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613